Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

Katolik po operacji nosa. Poprawiać Pana Boga?

magazine cover

pixabay.com

Mnóstwo zdjęć udostępnianych każdego dnia przez internetową społeczność całego świata, kolorowe magazyny, nieustanna pogoń za pięknem sprawiają, że możemy poczuć się nieco… wybrakowani. Zarazem dzięki prężnemu rozwojowi medycyny mamy narzędzia, by coś z tym zrobić. Za duży nos czy odstające uszy można stosunkowo łatwo skorygować, choć bez uszczerbku dla naszego portfela się nie obejdzie. Teoretycznie możemy wszystko. A co na to Pan Bóg? Czy każda operacja plastyczna jest z punktu widzenia moralności chrześcijańskiej zła?

Kwestia operacji plastycznych jest problemem etycznym, którego znaczenie w ostatnich latach wyjątkowo wzrosło. Choć Biblia o operacjach plastycznych wprost nie mówi, to niewątpliwie wielokrotnie o wyglądzie wspomina. Piękny był Dawid (1 Sm 17,42). Estera dzięki swojemu pięknu zyskała łaskę u króla i ten wstawił się za Izraelem. Z kolei Judyta użyła swej urody w nieco bardziej drastyczny sposób, również ratując swój naród. Dużo wzmianek o wyglądzie znajdziemy też naturalnie w Pieśni nad Pieśniami, poemacie przepełnionym wspólnym zachwytem dwojga zakochanych.

Biblia i wygląd

Abstrahując od tych wszystkich przykładów, musimy jednak cofnąć się do samego początku. W raju Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo. Zachwycił się i stwierdził, że Jego stworzenie było „dobre”, co może znaczyć też „piękne”. Co więcej, w kanonie 341 Katechizmu Kościoła Katolickiego napisano, że „piękno stworzenia jest odbiciem nieskończonego piękna Stwórcy”.

Biblia nie raz wskazuje, że piękny wygląd nie zastąpi mądrości i bojaźni Bożej, a najważniejsze jest piękno wewnętrzne i to przede wszystkim do niego mamy dążyć. Nie ulegajmy jednak pokusie pogardy dla własnego ciała. Jesteśmy zarówno ciałem, jak i duchem. Ciało jest świątynią Ducha, a pogardzanie nim było już przedmiotem herezji m.in. katarów. Ludzie ci wierzyli, że ciało stworzył szatan, a wszelka cielesność jest zła. Dbałość o wygląd uważali więc za wykroczenie przeciw swoim wierzeniom. Zaś jako katolicy powinniśmy pamiętać, że stworzeni przez Boga jako integralna całość, składająca się z ciała i ducha, winniśmy dbać również o nie i traktować je jako dar – co znaczy, że nie jesteśmy upoważnieni do oszpecania go wedle własnych zachcianek.

Zabieg zabiegowi nierówny

Nie możemy też zbytnio upraszczać. W nauce rozróżnia się tego typu ingerencję w ludzkie ciało na podstawie jej celu. Tzn. czy wykonywana jest w celu terapeutycznym, bo np. ktoś uległ wypadkowi bądź urodził się z jakąś rażącą wadą, czy wyłącznie „z próżności” (Nesterowicz M., Prawo medyczne, 2016, Toruń). Ta pierwsza grupa zabiegów będzie zmierzać do usunięcia rażącej wady i przywrócenia „normalnego” wyglądu, zaś celem operacji z próżności będzie wyłącznie poprawa wyglądu i pewności siebie danej osoby. Co ważne, to, do której grupy należy zabieg, nie powinno być uzależnione od subiektywnego postrzegania przez pacjenta. Już na pierwszy rzut oka jest to dość sensowny podział, mogący się przydać w ocenie, czy działanie, którego chcemy się podjąć, jest przejawem jakiejś naszej zachcianki, nie do końca uzasadnionych kompleksów, czy jest medycznie uzasadnione.

Jednak czasami problem jest poważny i wada realnie uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Dlaczego by zatem nie skorzystać z rozwoju nauki?

Pogoń za pięknem – novum czy wpisane w nas od zawsze pragnienie?

Ku zdziwieniu pewnie niejednego czytelnika, historia operacji plastycznych jest bardzo długa. Jedne z pierwszych wzmianek na ten temat pochodzą z Egiptu z XVIII w p.n.e. Dotyczyły one zabiegów usuwających skutki naturalnych defektów lub deformacji spowodowanych zdarzeniami losowymi. Podobnie rzecz wyglądała w Indiach, gdzie dokonywano rekonstrukcji nosa czy uszu utraconych wskutek wykonywania kar, np. za niewierność (W. Szumowski W., Historia medycyny: ujęcie filozoficzne, 1994, Warszawa). Starożytni kochali piękno, zachwycali się nim. Tworzyli wspaniałe rzeźby, jak Wenus z Milo, starali się jak najdokładniej odwzorować idealne proporcje ludzkiego ciała. W średniowieczu tendencja ta uległa jednak odwróceniu. Piękno stanowiło pokusę do grzechu, sztuka skoncentrowała się na Bogu. Jednak św. Tomasz zwracał uwagę na kwestie wyglądu w kontekście małżeńskich powinności. Jego zdaniem, małżonek powinien starać się podobać współmałżonkowi (Gałuszka T. OP, Muller M., Tatuaż ze św. Tomaszem, „W drodze” 10/2018, nr 542).

Mimo iż wygląd jest z reguły dla człowieka ważny, warto pamiętać, że kanony piękna ulegają znacznym zmianom. Przykład? Rubens i jego dzieła. Dziś kobiety z jego twórczości raczej nie do końca wpasowują się we wzór filigranowej trenerki fitnessu.

Manipulacje dla zysku

Zanim wpadniemy w rozpacz i kompleksy z powodu wpajanych w nas, często niedoścignionych wzorców, pomyślmy o tym, że beauty business bardzo się opłaca i oczywiste jest, że próbuje się nam wmówić, że coś jest nie tak. Przykładem może być tu sytuacja z USA, gdzie w pewnym czasie prowadzono bardzo agresywną kampanię mającą na celu wmawianie kobietom, że mały biust to jednostka chorobowa (Bagińska E., Odpowiedzialność cywilna za niekorzystne skutki silikonowych implantów piersi w systemie prawnym USA, „Prawo i Medycyna” 11/2002). Może zatem zamiast wydawać krocie na poprawianie siebie zainwestujmy w zdrowe odżywianie i regularny trening fizyczny? Brzmi tak banalnie, a często nie tylko wpływa na naszą aparycję, ale też na zdrowie i ogólne poczucie własnej wartości. Może warto czasem ze swoich wad zrobić też jakiś atut, w postaci cechy wyróżniającej, jak robiły to niektóre aktorki.

Człowiek powinien liczyć się z konsekwencjami swoich czynów. Pamiętajmy, że każda ingerencja w ludzkie ciało może pociągnąć za sobą powikłania. Dobrze zadać sobie czasem pytanie, czy warto poświęcić zdrowie dla mniejszego nosa.

Podsumowanie

Jak o wygląd każdej świątyni, o świątynię Ducha Świętego, którą jest człowiek, dbać trzeba. Nie można jednoznacznie rozstrzygnąć na pierwszy rzut oka, czy podjęcie się inwazyjnego zabiegu jest złe samo w sobie. Warto, by rzetelnie ocenił to lekarz. Twarz zniszczona wypadkiem czy wrodzona, rzucająca się w oczy wada mogą z punktu widzenia etyki uzasadniać takie działanie. Z pewnością katolik nie powinien ryzykować utratą zdrowia z powodu kompleksów czy zmiennych kanonów piękna. Warto rozsądnie podchodzić do takich decyzji. Z całą pewnością można stwierdzić, że zabiegi podejmowane wyłącznie z próżności są nie do pogodzenia z nauką Kościoła.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Prawnik, miłośniczka baletu i gry na skrzypcach, zainteresowana sprawami społecznymi oraz bioetyką.
Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.