adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Polonia Zawsze Wierna

Granie na plaży

Życie polonijne bywa naprawdę ciekawe – zwłaszcza, jeśli mieszka się w jakimś niezwykłym miejscu. Czy jest nim Floryda? Z pewnością niejeden z nas chciałby spędzić tam chociaż parę wakacyjnych dni. Jak jednak wygląda tamtejsze życie codzienne? Jak to jest być tam Polakiem, katolikiem a nawet… organistą?

Z panem Wojciechem Hardylem, organistą w kościele pw. św. Pawła w St. Petersburg na Florydzie, rozmawiał Konrad Myszkowski.

KM: Jak w ogóle znalazł się Pan na Florydzie?

WH: Firma, dla której obecnie pracuję, działa w branży informatycznej i ma również swoją siedzibę w Rzeszowie, moim rodzinnym mieście. Pracowałem tam po ukończeniu studiów i po pewnym czasie zaproponowano mi wyjazd do centrali na Florydzie – najpierw w ramach delegacji, a następnie zaoferowano trzyletni kontrakt na wizę H1. Pomyślałem, że będzie to ciekawe doświadczenie życiowe i zawodowe. Kontrakt został przedłużony, a później firma wyrobiła mi Zieloną Kartę – i tak już jestem na Florydzie ponad sześć lat, ale nie ukrywam, że planuję wrócić do Polski na stałe, tylko ciężko się zmobilizować.

KM: Pewnie Floryda to nie najgorsze miejsce do życia?

WH: Trochę jak na wakacjach: pogoda dopisuje praktycznie przez cały rok, no, może z wyjątkiem sezonu huraganowego. Życie toczy się spokojnie, wolnym tempem, ludzie się nigdzie nie śpieszą. Dużo turystów odwiedza to miejsce, więc pewnie wszystkim dookoła udziela się urlopowy nastrój. Nie ma takiej presji, jak w dużych miastach. Ogólnie żyje i pracuje się tutaj bardzo przyjemnie.

KM: A jak działa tamtejszy Kościół?

WH: Na Florydzie, podobnie jak w jak w całych Stanach, jest wiele wyznań chrześcijańskich. Przeważają protestanci, a wśród nich można spotkać baptystów, metodystów czy Kościół Zielonoświątkowy. Katolicy stanowią tutaj ok. 25%. Religie inne niż chrześcijańskie stanowią tylko niewielki procent. Ciekawostką jest, że w Clearwater, czyli tam, gdzie mieszkam, swoją główną siedzibę mają scjentolodzy. Wydaje się, że wszystkie wyznania żyją w harmonii i każda wspólnota ma swoich odbiorców. Ciężko mi nieraz nawet po wyglądzie świątyni rozpoznać, czy to kościół katolicki, czy inny. Na szczęście w widocznej nazwie danego miejsca taka informacja jest często uwzględniona.

KM: Jak działa parafia, w której posługuje Pan jako organista?

WH: Jest to Polska Misja Miłosierdzia Bożego na Florydzie, która działa przy amerykańskiej parafii St. Paul Catholic Church w St. Petersburgu. Msze są sprawowane codziennie. Najwięcej osób przychodzi oczywiście na tę w niedzielę o godzinie trzynastej. Dodatkowo niedzielna Eucharystia jest odprawiana jeszcze rano w kaplicy w New Port Richey –miejscowości położonej bardziej na północ, gdzie w pobliżu mieszka dość liczna Polonia.

Zobacz też:   Pro-life = Pro-nauka

Raz do roku urządzana jest Parafiada, czyli uroczysty bankiet. Organizowane przez parafię są też inne wydarzenia, jak np. święconka czy opłatek noworoczny, na które przychodzi wiele osób. Niestety nie ma wspólnot duszpasterskich – spowodowane jest to tym, że wśród Polonii brakuje ludzi młodszych. Poza tym część Polaków chodzi do amerykańskich kościołów, bo po prostu ma tam bliżej.

KM: Swoich muzycznych zainteresowań nie ogranicza Pan do grania na mszach?

WH: Tak, udzielam się również w zespole. Gramy głównie na imprezach polonijnych, a tych jest dość sporo – najwięcej w sezonie jesienno-zimowym (ostatki, sylwester, karnawał). Zawsze się znajdzie okazja do zabawy oraz pretekst, żeby kultywować polską tradycję. Kolega, który jest wokalistą, namówił mnie, żeby założyć kapelę, bo w tutejszym środowisku polonijnym jest niewielu muzyków. Z czasem nasza grupa muzyczna się rozrosła i rozwinęła. Mieliśmy już okazję grać w wielu miejscach na całej Florydzie.

Nasz repertuar jest bardzo różnorodny, ale staramy się grać jak najwięcej rodzimej muzyki. Przypominamy rodakom niezapomniane polskie przeboje, przybliżamy też piosenki, które obecnie w Polsce cieszą się dużą popularnością. Dominuje klasyka – disco, pop, rock, szeroko pojęta muzyka popularno-rozrywkowa, trochę oldies oraz latino, które jest często słuchane na Florydzie.

KM: Jak wygląda życie Polonii na Florydzie?

WH: Tamtejsza Polonia liczy niecałe pół miliona i jest dość rozproszona po całym stanie. Na całej Florydzie działa kilka klubów polonijnych i organizacji. W mojej okolicy, na zachodnim wybrzeżu, w rejonie zatoki Tampa Bay, są dwa duże polskie kluby – Polskie Centrum im. Jana Pawła II w Clearwater oraz Klub Polonia, Inc. w St. Petersburgu. Ponadto mamy takie organizacje jak Koło Podhalan nr 79 czy Polsko-Amerykański Związek Inżynierów.

Organizowany jest szereg różnorodnych wydarzeń, a do największych można zaliczyć Dożynki Polonijne, Zabawę Góralską, Bal Sylwestrowy, Bal Polonez oraz uroczystości patriotyczne jak na przykład 3 Maja, Święto Niepodległości czy Cud na Wisłą. Jest tego naprawdę sporo.

KM: Czy trudno być Polakiem na Florydzie?

WH: Nie zauważyłem, żeby Polacy byli traktowani jakoś inaczej, przynajmniej ja się z tym osobiście nie spotkałem. USA to ogólne kraj emigrantów, wielonarodowościowy i wielokulturowy. Nie jest trudno być Polakiem na Florydzie – dumą napawa mnie fakt, że nim jestem.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.