adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Kultura, Miesięcznik

Fałszywi pasterze

W Stanach Zjednoczonych, które stanowiły w swojej historii miejsce ucieczki dla członków wielu religijnych odłamów, powstało wiele zróżnicowanych ideowo sekt. Nie jest to oczywiście problem ściśle amerykański, lecz zagadnienie to zainspirowało wielu filmowców właśnie ze Stanów (choć w niniejszym zestawieniu obecny jest również przykład z Australii). Dlaczego zainteresował ich ten temat i co mówią nam oni o sektach?

Sekta. Już w samej etymologii zawiera się znaczenie odróżniające ją od religii instytucjonalnej: „iść, podążać za kimś”. Choć w każdej religii istnieje pewna hierarchiczność, rodzaj duszpasterstwa, to w przypadku sekty chodzi o poddanie się działaniu konkretnej osoby. Może ona występować w roli przywódcy, charyzmatycznego lidera lub guru w założeniu wielu hinduskich sekt osoby, która okazuje się często wcieleniem bóstwa, które posiada monopol na przekazywanie prawdy o świecie duchowym.

Zaproszenie w reżyserii Karyn Kusamy można określić kameralnym thrillerem, a jednak ukazuje on wątek sekty z ciekawej perspektywy. Główny bohater Will zostaje zaproszony przez byłą żonę na imprezę do jej domu. Pomimo wątpliwości zgadza się je przyjąć. Wraz z nową dziewczyną przyjeżdża do urokliwej willi usytuowanej na osiedlu domków jednorodzinnych. Bohater szybko zaczyna zastanawiać się jednak, czy na pewno była to dobra decyzja. Widz zostaje postawiony w sytuacji Willa i wraz z nim zastanawia się: czy nasza podejrzliwość jest zasadna, czy w tym domu dzieje się coś dziwnego?

Trudno pisać szczegółowo o Zaproszeniu tak, by nie zdradzić widzom fabuły. Z pewnością można jednak przedstawić sposób, w jaki reżyserka zarysowuje problem sekty. Motywacja, by do niej przynależeć, jest tu ukazana jako pragnienie uporania się z osobistą traumą. W ten sposób organizacja staje się pewnym rodzajem koła terapeutycznego, które sięga jednak poza psychologię, do duchowości człowieka w sferach życia i śmierci.

Ten motyw odnosi się zaś do prawdziwie istniejącej w USA organizacji. W 1978 r. doszło do jednej z największych w tym kraju tragedii związanych z działalnością sekt. W nocy z 18 na 19 listopada podczas tzw. “białej nocy” członkowie Świątyni ludu prowadzonej przez Jima Jonesa popełnili masowe samobójstwo (prawdopodobnie wymuszone na wielu członkach), w którym straciło życie 909 osób.

Wątek ukazuje siłę uzależnienia od duchowego lidera i prawdziwą wagę zagrożenia, jakie wiążę się z przynależeniem do sekty. Trudno stwierdzić, co przyciągnęło ludzi do Jima Jonesa. W Zaproszeniu wydaje się to być dążenie za wszelką cenę do uwolnienia się od osobistego cierpienia. Oprócz niebezpieczeństwa zamknięcia i utraty wolnej woli Kusama pokazuje jednak coś więcej. Nie można wymazać osobistych cierpień, trzeba umieć się z nimi zmierzyć, a całkowita od nich ucieczka może doprowadzić do tragedii.

Zobacz też:   Szaleństwo jest jak grawitacja…

W trochę inny sposób zjawisko to ukazuje Dźwięk mego głosu w reżyserii Zala Batmanglija i Brit Marling. Tym razem nie chodzi o zobrazowanie mechanizmów działania sekty z perspektywy osób postronnych   tym razem widz wchodzi w samo jej centrum. A to wszystko dzięki parze dziennikarzy, którzy postanawiają przeniknąć do wnętrza grupy jako fałszywi członkowie.

Oglądający dowiaduje się, że na początku nowi wyznawcy muszą przyjąć białe szaty, które zdają się symbolizować czystość i niewinność. Same spotkania wyglądają podobnie do zajęć relaksacyjnych obejmują przypominanie sobie własnego dzieciństwa, wyciszenie, jogę. Guru sekty okazuje się być młoda dziewczyna podłączona stale do aparatury w wyniku osłabionego organizmu, ponieważ, jak twierdzi, przybyła z przyszłości. To tak naprawdę jedyne oczywiste informacje, jakie otrzymuje widz.

Reszta to próba zmierzenia się dziennikarza z rzeczywistością sekty, a przede wszystkim z tajemniczą postacią liderki, która okazuje się niezwykle sugestywna. Film umiejętnie wprowadza widza w rolę członka sekty. W pewnym momencie nie wie on, co jest prawdą, a co kłamstwem i do samego końca zastanawia się, kto ma rację. W ten sposób Dźwięk mego głosu pozwala widzom odczuć, w jaki sposób wpływa się na wyznawców, porusza ich uczuciami, czy trafia do nich przez ich osobiste problemy, co w pewien sposób upodabnia go do Zaproszenia. Znów mamy do czynienia z rodzajem terapeutycznej grupy wsparcia, która jednocześnie każe zmienić sposób myślenia na temat otaczającej rzeczywistości.

Warto wspomnieć, że twórcy wyreżyserowali później serial OA, gdzie fabularny wątek zostaje poprowadzony w zbliżony sposób. Nie ma tam mowy sekcie wprost, ale pojawia się bohaterka, która przeżyła własną śmierć. Widz znajduje się więc znowu w trudnym położeniu, w którym musi sam zdecydować, czy uwierzyć w opowieść dziewczyny. Tytuł wcześniej wspomnianego filmu również dobrze oddaje tę niepewność. Dźwięk mego głosu zdaje się podkreślać moc słowa, które trudno zweryfikować, kiedy zderzamy się historią osobistego doświadczenia człowieka.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Absolwent kulturoznawstwa, zakochany w filmie, literaturze, oraz pisaniu (nie tylko publicystycznym). Wierzy, że w kulturze popularnej można poruszać ważne tematy bez popadania w banały, z większą nadzieją wobec człowieka i jego poszukiwań, niż to zazwyczaj bywa.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.