Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

Kościół jako błazen

magazine cover

pixabay.com

Kościół jako wspólnota ma na barkach olbrzymią odpowiedzialność, musi podołać wezwaniu Chrystusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16, 15).

Jest to olbrzymia odpowiedzialność ze względu na to, że Bóg kładzie na ramiona Kościoła, czyli na ramiona każdego z nas, ciężar głoszenia Jego Słowa. Nie jest to proste w dzisiejszych czasach, kiedy ludzie już zapomnieli o Bogu. Friedrich Nietzsche mógłby powiedzieć, że „Bóg umarł”. To prorocze słowa. Bóg umarł dla świata, dla ludzi, dla natury, dla myśli, dla refleksji.

Jednak nadal żywe jest zapewnienie Jezusa: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). A może jednak za szybko uśmierciliśmy Boga? To nie śmierć, ale pełnia życia. To tylko Jego cicha obecność, immanentny dotyk serca człowieka, który porusza każdego dogłębnie, a jako że po omacku idziemy, to nie poznajemy Go. Nie poznajemy dotyku Boga, bo nie spodziewamy się Jego obecności, widząc Go jako daleki byt siedzący na tronie i władający światem. Gdybyśmy zmienili podejście, to może dostrzeglibyśmy Go? Nie jest dobrą drogą udawać, że Bóg to dobry kumpel, to ktoś więcej. Obie drogi są błędne, nie jest On ani kumplem, ani oddalonym bytem, filozoficznym pojęciem. Jest pełnym doskonałości Ojcem, który jest blisko, a zarazem daleko. Bliski naszemu sercu, a daleki naszym zmysłom, które nie są w stanie swoją skończonością dotknąć nieskończoności. Bóg żyje, jest obok nas, pod nami, nad nami, w nas, jak rzecze św. Paweł: „W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 28, 17). Bóg wcale nie umarł, jest nadal obecny w umysłach ludzi, tylko bywa inaczej nazywany.

W końcu człowiek jest istotą religijną i nią pozostanie, czy tego chce, czy też nie. Musimy pokazać ludziom, że wierzą i czują, ale błędnie utożsamiają to ze wszystkim innym, tylko nie z Bogiem. Bo czy człowiek dumnie mówiący o swoim rozwoju duchowym, poszukujący ducha w materii, nie szuka w prawdzie przenikającego wszechświat ducha, który tak naprawdę ma na imię Chrystus? Bo czy człowiek, uważając bezosobowe wieczne prawa kreujące wszechświat za stworzyciela, nie dotyka wprawdzie osobowej wiecznej siły, która w pełni rozumna, powołuje racjonalny wszechświat? Czy nie Boga Ci ludzie szukają, lecz inaczej Go nazywają?

Błazen

Joseph Ratzinger w swojej książce „Wprowadzenie do chrześcijaństwa” przytacza historyjkę Sørena Kierkegaarda: „Niedaleko wsi zaczął płonąć wędrowny cyrk. Dyrektor cyrku kazał przygotowanemu do występu błaznowi biec do wsi, by wołał o pomoc, gdyż ogień mógł przejść po wyschniętych polach i zagrozić mieszkańcom. Klaun pobiegł i krzyczał na wiejskim placu, ale spotkały go tylko śmiech i oklaski: ludzie szczerze i radośnie podziwiali to, co brali za świetny chwyt reklamowy jego cyrku. Nikt mu nie wierzył, nawet kiedy płakał i zaklinał – co najwyżej gratulowali mu aktorstwa. Wkrótce cyrk spalił się, a po nim wioska”.

Człowiek stający przed wyzwaniem niesienia Dobrej Nowiny staje się nierzadko błaznem, który śmieszy ludzi. Wiara w Boga jawi się im jako sprzeczność. Ale to pozorna sprzeczność, oderwana od głębi świata. Bo jak można nie zadać sobie pytania o istnienie Boga, patrząc w nocne niebo? Choć to na pozór płytkie, to jednak porusza. Jak można takiego pytania nie zadać sobie, stając w obliczu piękna świata, jego pełni racjonalności, estetyki równań matematycznych? I choć świat nie zawsze jawi się jako piękny, bo na poziomie lokalnym czasem może przerażać – w końcu istnieje zło fizyczne – to nadal w globalnej skali świat ma sens, bo gdyby go nie miał, to po prostu nie mógłby istnieć. Świat istnieje, a my stajemy wobec wielkich pytań, które powinny poruszać nasze serca i rozum.

Aby nie być błaznem, stając przed ludźmi należy wyzbyć się infantylnej wiary, która jawi się ludziom jako głupia, bo taka jest. Nie można przedstawiać pięknych teologicznych opowieści jako faktów, a taką opowieścią — jedną z wielu — jest ta z Księgi Rodzaju, o stworzeniu, Adamie i Ewie. To piękne prawdy, trudne do pojęcia, dlatego ludzie opacznie je interpretują. Takie interpretacje prowadzą do wniosku, że świat ma nie więcej niż 10 tysięcy lat, a ludzie zostali w jednym akcie stworzeni przez Boga. Czy to miał na myśli autor lub autorzy? Inaczej to odczytywano i widziano w tym głębię. Tę głębię widzieli św. Ambroży, św. Augustyn, św. Tomasz z Akwinu i wielu innych. To ważne osoby w historii Kościoła i należy szanować ich zdanie. Nie można odzierać tych tekstów z racjonalności.

Umiłowanie rozumu

Mądrości moja piękna, umiłowałem cię. Ukochałem od pierwszego wejrzenia. Dotknąłem nieśmiało twoich granic. Granice te sprawiają mi ból, bo spadły na mnie jak jasny grom z nieba. Uderzyły mnie. Pokazały jaki jestem mały. Co jeszcze pokazały? A to, że mało wiem i nie dowiem się więcej. Że jest pewna Tajemnica. Coś Tajemniczego przenika wszechświat. Ty, Boże, jesteś Tajemnicą. Przenikasz świat i jesteś niepojęty! Głupotą jest umiłować rozum ludzki, bo jest on zawodny i śmieszny wobec Twojej potęgi. Boże, umiłowałem rozum Boski, który sławi Tajemnicę

No właśnie! Głupotą jest umiłować rozum ludzki, ale jeszcze większą głupotą jest go odrzucić. Jan Paweł II w encyklice Fides et Ratio napisał: „Wiara i rozum to jakby dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”. By ptak się wzniósł nie wystarczy mu jedno skrzydło, potrzebuje dwóch. Zbytnia racjonalizacja wiary będzie zła, tak samo jak jej brak w odniesieniu do pewnych aspektów. Wiara nie lęka się rozumu ani rozum nie lęka się wiary. Ta synteza jest receptą na to, by Kościół nie był błaznem. Bo Kościół musi ludziom przedstawić wiarę, która jest syntezą serca i rozumu.

Ani akademicka teologia, ani charyzmatyczne spotkania na dłuższą metę nie będą wzbudzały w ludziach wiary. I nie demonizuję teologii akademickiej ani spotkań charyzmatyków. Jedynie pragnę, by te dwa aspekty połączyć i stworzyć coś nowego, co nie będzie fałszywą dychotomią, żądającą wyboru pomiędzy A lub B. Dlaczego nie wybrać A i B, tworząc z tego AB? Bo człowiek potrzebuje, by Bóg był przy nim, ale potrzebuje również, by ten Bóg był Bogiem rozumnym, działającym racjonalnie.

Jeżeli w taki sposób będziemy przedstawiać naszą wiarę, to być może nie będziemy błaznami wśród tłumu, a ludzie zaczną się z nami liczyć. I nie chodzi tu o to, aby nagle każdy zaczął prowadzić refleksje teologiczne, ale o to, by miał poprawną wizję Boga i relacji z Nim, bo w tym już jest pełnia rozumu, a pełnia serca objawia się w zgiętych kolanach. Serce nie jest oznaką emocji, bo i te dotyczą rozumu. Serce jest wyrazem relacji z Bogiem, duchowej rozmowy i dotyku. Bóg nas dotyka tak, że gdy zamykamy oczy, boimy się je otworzyć, aby nie stracić Go z oczu.

Powołanie

Mam Ci coś do powiedzenia: jesteś powołany/a. Nie mylę się, jesteś powołany/a, aby nieść światło Chrystusa, by oświecać mroki tego świata. Jest to trudna misja. Psalmista, woła: „Panie, jakże wielu jest tych, którzy mnie trapią, jak wielu przeciw mnie powstaje!” (Ps 3, 2). I Ciebie wielu będzie trapić, nawet trapi. My sami siebie trapimy. Lubimy szukać przyczyny naszego postępowania we wszystkim innym tylko nie w sobie. Jezus nie mówi, aby zaprzeć się szatana, ale samego siebie: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9, 23).

By podołać powołaniu nie wystarczy sama synteza serca i rozumu, potrzeba również samozaparcia i uznania tego, że chociaż jesteśmy grzeszni, to możemy dążyć do Boga i do doskonałości. Byłbym kłamcą, gdybym twierdził, że możemy na tej ziemi dojść do tej doskonałości. My mamy dążyć do ideału, a nie być ideałem. Jeżeli już mamy syntezę serca i rozumu, zaparliśmy się samych siebie i dążymy do doskonałości, to ruszajmy w świat, bądźmy światłem, by ludzie, widząc nasze czyny, chwalili Boga.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.