adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Niedzielne rozważania

Co ludzie powiedzą?

Kolejna niedziela i kolejny oklepany fragment Ewangelii. Byle szybko, byle sprawnie, byle długo nie mówił kazania. A tak w ogóle, to „ciekawe, czy Kryśce podoba się moja nowa fryzura”; „przecież nie będę śpiewał głośno w kościele… co sobie inni pomyślą?”.

„Za kogo uważają Mnie ludzie?” – zapytał w dzisiejszej ewangelii Jezus swoich uczniów. Nie ukrywajmy, to pytanie trochę zaskakujące, tym bardziej że padło z ust kogoś, kto do tej pory pokazywał, że w swoich działaniach nie ma względu na osoby, wszystkich traktuje tak samo sprawiedliwie, co miłosiernie. Pytanie Jezusa jest nie tylko znanym nam dziś badaniem opinii publicznej, ale ma pewien cel. Jego konsekwencją jest kolejne pytanie skierowane wprost do serc uczniów: „kim dla was jestem?”.

My też zadajemy podobne pytania. Podobne, ale jakże inne, w zupełnie inny sposób: „co sobie o mnie pomyślą ludzie?”. Każdy mniej bądź bardziej skrycie lub wyrafinowanie je zadaje. Z pewnością zadawali je sobie także apostołowie, nagle przecież zostawili wszystko i poszli za Jezusem. To istne szaleństwo. Nie uwierzę, jeśli ktoś mi powie, że nigdy choćby przez chwilę nie pomyślał sobie: „Boże, co sobie ludzie o mnie pomyślą?”.

Milczące chrześcijaństwo

Tylko że nasze pytanie często prowadzi z jednej strony do życia na pokaz, a z drugiej do zaniechania, do porzucenia dobrych planów i zamierzeń. Boimy się oceny ze strony innych ludzi, liczymy się z ich zdaniem na nasz temat bardziej niż z własną przyzwoitością. I tak jak pytanie Jezusa prowadzi do wyznania wiary Piotra (co nie chroni go przecież przed błędami), tak nasze niejednokrotnie paraliżuje wiarę, pozbawia ją tego elementu, o którym mówił w drugim czytaniu św. Jakub – czynu i jego bezinteresowności. Oto nieme chrześcijaństwo.

Zobacz też:   Gdzie jest Rozum i Godność Człowieka?

To nie jest proste – przestać się zastanawiać nad tym, co ludzie sobie myślą, jaką mają o mnie opinię. Bywa, że trzeba szukać pomocy u specjalisty, aby wyprostować to, co zostało skrzywione. To nie jest żaden wstyd czy ujma. Wręcz przeciwnie. Poszukiwanie tego typu pomocy świadczy o podjętej odpowiedzialności za siebie; wszak łaska buduje na naturze.

Aby jednak chrześcijaństwo przestało być nieme, trzeba odwagi, wykonania kroku poza schemat. Dla jednych będzie to głośny śpiew w kościele, którego zawsze się wstydzili, a dla innych podanie ręki bezdomnemu. Wiara bez uczynków jest martwa, a z dojrzałości wiary wypływają dobre uczynki. I może zamiast pytać się „co sobie ludzie pomyślą”, warto najpierw zadać pytanie bardziej podstawowe – „kim jestem?”.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.