adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
#tradilekcje

Spokojnie, Pan jest blisko… w Nim

Taka już jest niestety nasza ludzka natura, że potrzebuje bardzo konkretnych informacji. Nikogo z nas na dobrą sprawę nie zadowalają ogólniki, zwłaszcza w sprawach, które są dla nas ważne. Spójrzmy, jak się to ma do naszej relacji z Jezusem. 

25 kwietnia 2021
III niedziela po Wielkanocy, 1 klasy
Szaty białe
Link do tekstów liturgicznych na dziś:
 KLIK

Dzisiaj przeżywamy trzecią niedzielę po Wielkanocy, w czasie której wspominamy również św. Marka. 

Często w naszym życiu wiele rzeczy pozostaje niepewnych. Jest to całkiem zrozumiałe. Nie zawsze wszystko da się przewidzieć, skonkretyzować. Nie denerwuje nas może to aż tak bardzo, gdy nikt nie ma na to wpływu. Dużo gorzej jest, kiedy to ktoś inny destabilizuje nasze plany, wpisując w nie znaki zapytania. Potrafi być to mocno irytujące, zwłaszcza jeśli wydaje nam się, że owo „zatajanie” sprawy jest zupełnie zbędne. 

Przykłady można mnożyć bardzo długo. Od tych najbardziej prozaicznych jak klasyczne: „Obiad będzie, gdy się ziemniaki ugotują”, po te wielkie i piękne, gdy np. nie jesteśmy wstanie przewidzieć dnia, w którym przyjdzie na świat nasz potomek. Pozostajemy w pewnej niepewności, nie wiemy, co się stanie w czasie od do. Jednak spodziewamy się szczęśliwego zakończenia. 

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam, że w naszej relacji z Bogiem jest podobnie, no ale nie do końca. Chrystus dość enigmatycznie zapowiada swoim uczniom, że krótko jeszcze będą Go oglądać, lecz niedługo ujrzą Go ponownie. I tak jak w naszym życiu nie wiemy, co się będzie z nami działo od punktu A do domniemanego happy endu w punkcie B, tak tutaj sytuacja jawi się nieco inaczej. Jezus bowiem mówi o trudach i uciskach. Uprzedza, że świat będzie się weselił, a jego uczniowie będą płakać. Będą się martwić, płakać i narzekać, ale jednak to wszystko w końcu przemieni się w radość przebywania z Nim. 

Zobacz też:   O codziennym deptaniu smoków

Ta Ewangelia podsuwa mi trzy myśli. Po pierwsze, po takich słowach nikt nie może powiedzieć, że gdy szliśmy za Jezusem, nie byliśmy ostrzegani o tym, że nie będzie łatwo. Tutaj po raz kolejny Jezus zachwyca mnie tym, jak bardzo nas rozumie. Doskonale wie, że będziemy narzekać i cierpieć, ale nie oddala tego od nas, bo możliwe, że wtedy zechcemy do Niego przylgnąć. Gdy samemu doświadcza się krzyża, może być łatwiej spotkać Ukrzyżowanego. 

Po drugie, słowa z Ewangelii są ostrzeżeniem, że my jako chrześcijanie będziemy doświadczali ucisków i smutków aż do powtórnego przyjścia Chrystusa, paruzji. On nas na to przygotowuje. Po trzecie, słowa Nauczyciela, który mówi, że teraz Go nie widzimy, ale znów możemy go zobaczyć, odczytuję jako zapowiedź Eucharystii. Faktycznie, w swoim życiu doświadczam bólów, cierpień i wszelkiego rodzaju przykrości. W dużej mierze są one wywołane tym, że nie widzę Jezusa. Jednak mogę przecież każdego dnia zobaczyć Go w Najświętszym Sakramencie. Spotkanie z Chrystusem w Eucharystii jest tym, co ma „naprawiać” moje życie codzienne. Eucharystia jest miejscem radosnego spotkania z Nim, ofiarowania moich niepewności. Zobaczenia Go. 

Nieodmiennie wzruszają mnie słowa o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana: „Spokojnie, Pan jest blisko, w Nim”. To właściwe spojrzenie na Eucharystyczne spotkanie. Spokój wśród burz. 

Dlatego życzę sobie i wam, żeby było nas stać właśnie na ten specyficzny rodzaj odwagi. Odwagi, dzięki której mimo świadomości, że czeka nas trudna droga, wyruszamy w nią z perspektywą spotkania Jezusa – teraz i w wieczności. 

O autorze

Diakon, salwatorianin. Miłośnik tradycyjnej liturgii i gier bitewnych - Warhammera 40000 i Bolt Action. Obecnie posługuje w parafii św. Brata Alberta w Elblągu.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.