
Wielu chciałoby pojechać do Watykanu, co samo w sobie jest technicznie wykonalne, ale czy da się to zrobić racjonalnie i bezpiecznie?
Zapraszam na metaforyczną podróż po przeszkodach i zagrożeniach czyhających w dosłownej podróży do najmniejszego państwa na świecie.
Problem pierwszy: jak się tam dostać?
Jedyny port lotniczy w tym kraju jest przystosowany wyłącznie do obsługi helikopterów i nie prowadzi regularnego ruchu powietrznego. Odpada również transport wodny, z przyczyn dość prozaicznych: kraj ten nie ma dostępu do morza ani żeglownych cieków wodnych.
Transport lądowy jest jedynym praktycznym sposobem na dostanie się do Watykanu, jednak nie istnieje żadne transgraniczne połączenie autobusowe, a żeby przekroczyć granice prywatnym samochodem, potrzebna jest specjalna przepustka. Przez jedyne kolejowe przejście graniczne regularne pociągi osobowe przejeżdżają raz na tydzień, wyłącznie wywożąc pasażerów poza Watykan. Odradzam wszelkie próby przekroczenia granicy pociągiem towarowym. Podróżnikom, którzy nie załapali się na żadną z form transportu kołowego ani kolejowego, pozostaje przekraczanie granicy na piechotę.
Problem drugi: zakwaterowanie
W Watykanie nie działa żaden ogólnodostępny hotel. Nie ma tam również prywatnych kwater w stylu airbnb ani pól namiotowych pozwalających na kemping. Jedyne opcje to specjalne zaproszenie do domu św. Marty, nocowanie po znajomości u jednego z lokalnych mieszkańców czy też koczowanie pod gołym niebem, co czynią przebywający tu bezdomni.
Problem trzeci: bezpieczeństwo
Zgodnie z informacjami na stronie polskiego rządu w Watykanie obecnie obowiązuje czwarty z pięciu stopni zagrożenia terrorystycznego. W związku z tym podróżników czekają „wzmożone kontrole, obecność na ulicach żołnierzy uzbrojonych w broń automatyczną, prześwietlanie bagażu i przechodzenie przez bramki bezpieczeństwa przy wejściu do ważniejszych atrakcji turystycznych”. Ta sama strona ostrzega przed kradzieżami kieszonkowymi. Najnowsze statystyki dotyczące przestępczości per capita (zawierające zarówno liczbę przestępstw, jak i liczbę ludności), do jakich udało mi się dotrzeć, pochodzą z 2003 roku i mówią o ok. 133 600 przestępstwach i 87 200 wykroczeniach w przeliczeniu na 100 000 mieszkańców.
Poza tym w całym kraju działa tylko jedna (!) apteka, a gdyby nie umowy międzynarodowe, nie byłoby tu dostępu do szpitala. Nie ma tu także żadnej placówki dyplomatycznej RP. I, w ramach ciekawostki, nie radzę brać się za wojaczkę – Watykan nie jest sygnatariuszem konwencji genewskiej.
Problem czwarty: co dla katolika
Według danych z 2011 roku na terenie kraju posługiwało 123 duchownych, przy czym dane nie precyzują, ilu z tej liczby to diakoni lub bracia zakonni bez święceń. Na terenie kraju działa jedynie siedem kościołów [źródło], a jedyna diecezja jest współdzielona z sąsiednim krajem. Ósmy kościół (według innego źródła: kaplica) został zdesakralizowany i zamieniony na salę kinową (tamże).
Teoretycznie 100% populacji to katolicy. W praktyce mamy tu religijną beczkę prochu: średnio 2,04 papieża na kilometr kwadratowy, a jeden papież przypada na 882 mieszkańców!
Czy w ogóle warto ryzykować tak trudną podróż?
…no dobra, już kończę. Przyznaję się. Prima aprilis!
Infrastruktura transportowa jest normalnie dostępna, tyle że jest po włoskiej stronie granicy, skąd do przejścia granicznego idzie się na piechotę – w najlepszym przypadku ok. 58 metrów (z przystanku autobusowego V. Le Vaticano/Musei Vaticani w kierunku zachodnim do drzwi wejściowych do Muzeów Watykańskich). To samo dotyczy bazy noclegowej: podróżni nocują we Włoszech, a nie w samym Watykanie. W Rzymie nie brak szpitali, a ambasada RP znajduje się w tym mieście pod adresem via P.P. Rubens 20.
Watykan to mikropaństwo, a absurdalnie mała powierzchnia (0,49 km²) i populacja (882 osoby w 2024 roku) w połączeniu z rolą, jaką odgrywa w zarządzaniu Kościołem i pokaźnym ruchem turystyczno-pielgrzymkowym, prowadzi do tego, że niektóre wskaźniki statystyczne są ekstremalne, na przykład te dotyczące przestępczości (patrz: ustęp o bezpieczeństwie), stosunek liczby mężczyzn do liczby kobiet (200:100 w roku 2011), odsetek imigrantów w społeczeństwie (100%) czy konsumpcja wina per capita (74 litry rocznie w 2013 roku; źródło). No i oczywiście „ponad dwóch papieży na kilometr kwadratowy” wynika z tego, że papież jest jeden, a kilometrów kwadratowych – niecałe pół.
Na zakończenie muszę wyjaśnić kwestię konwencji genewskiej. Sygnatariuszem nie jest Watykan, ale Stolica Apostolska (podpisała ją 22 lutego 1951 r.) [źródło]. Tu wspomógł mnie Piotr „Kocioł” Maciaszek (pomagał mi już przy Mięsie kościelnym) i podpowiedział, że według niego Gwardia Szwajcarska jest związana konwencją genewską, ale można argumentować za stanowiskiem przeciwnym.
