adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
#tradilekcje

Poznać, zaświadczyć, powrócić

Dzisiaj widzimy Chrystusa jako oczekiwanego mesjasza, króla u bram Jerozolimy, ale również jako mesjasza wiszącego na drzewie krzyża. Wiele rzeczy może się zdarzyć w krótkim czasie. Jak niewiele potrzeba, by w naszym życiu Chrystus zamienił się miejscami z Barabaszem.

28 marca 2021
II niedziela Męki Pańskiej, 1 klasy
Szaty czerwone/fioletowe
Link do tekstów liturgicznych na dziś:
KLIK

W życiu mamy różne potrzeby. Często są one związane z konkretną rzeczą, która – mówiąc najogólniej – jest niezbędna, aby coś zrobić. Dzisiaj wiele rzeczy kupujemy przez internet, jest to łatwiejsze, a i do sklepu jest się raczej ciężko dostać. 

Kiedy zamawiamy jakiś przedmiot, odczuwamy pewną ekscytację, radość. Mamy nową rzecz, cieszymy się nią, bo przecież chcieliśmy ją zdobyć. To może być książka, mikser, nowa gra komputerowa. Najczęściej sprawdzamy wcześniej w internecie recenzje, jak inni oceniają użyteczność danego przedmiotu. To całkiem normalne, nikt nie chce wydawać pieniędzy na darmo. Nadchodzi jednak moment zderzenia z rzeczywistością. Książka może okazać się bardzo dobra lub zwyczajnie kiepska, mikser może być całkowicie bezużyteczny, a gra zupełnie się nie sprawdzić lub wciągnąć nas do swojej rzeczywistości na długie godziny. Ciężko powiedzieć, jaki będzie subiektywny odbiór danego przedmiotu. 

Podobnie jest w naszych relacjach z drugim człowiekiem. Na początku znajomości lub nawet związku istnieje pewna ekscytacja, radość odkrywania siebie nawzajem. Potem jednak następuje weryfikacja, sprawdzenie, czy ta relacja faktycznie w jakiś sposób mi odpowiada, czy jest potrzebna etc. Może to być przyjaźń na lata, może nawet małżeństwo, albo znajomość, która była i przeminęła – bez większego żalu czy satysfakcji. 

Do tego będę chciał jeszcze powrócić, bo myślę, że dość dobrze łączy się to z dzisiejszą liturgią słowa, która w Niedzielę Palmową zawiera dwie Ewangelie. Jedna – opis wjazdu Jezusa do Jerozolimy – jest odczytywana podczas obrzędu poświęcenia palm, natomiast Męka Pańska według św. Mateusza – w trakcie mszy świętej. 

W tekstach odczytywanych podczas poświęcania palm przewija się motyw Chrystusa Króla witanego okrzykami hosanna. Odśpiewywany jest również hymn na Jego cześć. Teksty są przepełnione patosem i radością. Ten obraz kontrastuje z tym, co przeżywaliśmy w Wielkim Poście. Zupełnie inny klimat, klimat zwycięstwa i radości udzielających się tłumowi. Nastrój odczytywanej chwilę później Męki Pańskiej według św. Mateusza jest już całkowicie odmienny. Chrystus modli się nocą, prosi o odsunięcie od Niego kielicha, chce jednak wypełnić wolę Ojca. Podniosła atmosfera wjazdu do Jerozolimy minęła. Chociaż w rozmowie z arcykapłanem i Piłatem Jezus zachowuje swą godność, On wie, kim jest i na co przyszedł na świat. Chrystus umiera za nasze grzechy, wszystko się wypełnia.

W tych dwóch fragmentach Ewangelii zastanawia mnie postawa tłumu, który czasem ma rację, czasem się myli. Nigdy nie ma własnego zdania, ulega porywom chwili. To jednostki dają świadectwo o Jezusie, jakiekolwiek by ono było. Piłat, umywając ręce, dał do zrozumienia, że Jezus jest niewinny. Piotr swoim gorzkim płaczem ukazał, jak wiele Chrystus dla niego znaczył. Jest wielka nadzieja dla nas, grzeszników, że również my po zaparciu się Chrystusa będziemy mogli jak Piotr do Niego powrócić. Ważne jednak, aby pamiętać, kim On tak naprawdę jest i że zna prawdę o nas. 

Zobacz też:   Licheń: Rozpoczęły się warsztaty Ars Celebrandi

Trzeba więc stawać przed Bogiem nie jako jakaś zbiorowość działająca pod wpływem emocji, ale jako jednostka. Spotkanie z Chrystusem nie może być spowodowane wyłącznie ślepym podążaniem za większością, ale osobistą decyzją. Pewnie ciężej byłoby samemu kłaść palmy przed Mesjaszem, ale i ciężej byłoby nie uczestniczyć w ukrzyżowaniu. Chrystus zawsze pyta konkretnie o mnie. Mimo że jest Bogiem, nigdy nie jestem przed Nim kimś z tłumu, a zawsze konkretną osobą, z którą chce się spotkać. 

Jak to się ma do tego, co pisałem na początku? Każdy z nas ma taki moment poznania Jezusa, Jego tryumfalnego wejścia w nasze życie. Łatwo Go wtedy przyjąć. Początek świadomego życia wiarą, jakieś szczególne rekolekcje, może moment „olśnienia”. A może po prostu spojrzenie na praktykowaną dotąd skrzętnie wiarę jako na coś bardzo poważnego. Są też może tacy, dla których ten moment dopiero nadejdzie. 

Różnica polega jednak na tym, że w przypadku zakupów etc. to my zastanawiamy się, czy rzecz, którą kupiliśmy, spełni nasze oczekiwania. W życiu z Jezusem dochodzimy do momentu krzyża. Bez niego Chrystus nie jest w pełni sobą, nie jest autentyczny. Dlatego też i nasza relacja z Nim będzie wymagała sprawdzenia, tutaj to my będziemy poddawani próbie. 

Czego wiec nam trzeba? Myślę, że świadomości tego, że życie z Jezusem to uznanie Go za Króla i Pana naszego życia. Przy czym nie można zapominać, że to, czy wyznamy w Nim Syna Bożego jak rzymski żołnierz, zależy tylko od nas. A jeśli czasem nie damy rady? Cóż, Piotrowi też nie do końca się udało… Wtedy jak on trzeba zapłakać i pójść dalej za Mistrzem. 

Należy więc spojrzeć na naszą relację z Jezusem jak na na drogę, na której wydarzenie krzyża jest Jego pytaniem o to, czy radość ze spotkania z Nim, czy ogłoszenie Go królem były prawdziwe. Nie możemy dopuścić, żebyśmy stali się jak tłum. Od miłości do bezdusznego skazania na śmierć. Dziś trzeba prawdziwej miłości, by nie krzyknąć: „Chcemy Barabasza”. 

A ten krzyk może wybrzmiewać w naszym życiu na tysiące innych sposobów. Każde wybranie zła, a przecież ma ono tak wiele twarzy, jest wybraniem zbrodniarza zamiast Zbawiciela.

Trzy rzeczy do zapamiętania: osobiste spotkanie, gotowość do potwierdzenia swojego wyboru – ciągle na nowo – oraz świadomość, że mimo moich upadków On wciąż chce ze mną uczynić wielkie rzeczy. Może to dobry moment, żeby podsumować mój Wielki Post, moje trwanie z Jezusem. Czy Go poznałem, czy Go nie opuściłem, czy nie krzyczałem: „Chcemy Barabasza”, a może powiedziałem: „Nie znam Go”, a jeśli tak, to czy udało mi się do Niego wrócić? 

O autorze

Diakon, salwatorianin. Miłośnik tradycyjnej liturgii i gier bitewnych - Warhammera 40000 i Bolt Action. Obecnie posługuje w parafii św. Brata Alberta w Elblągu.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.