adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Kultura

Jak to jest być japońskim pisarzem?

„Szczerze mówiąc, to dość dziwne uczucie siedzieć obok małpy i pić razem piwo, ale to zapewne tylko kwestia przyzwyczajenia.
– Jednak piwo po pracy dobrze smakuje – rzekła małpa, ocierając usta grzbietem włochatej dłoni”.

Zamiast silić się na pisanie clickbaitowego leadu(wytłuszczonych kilkudziesięciu pierwszych słów w artykule), ośmieliłem się użyć cytatu. To fragment z Wyznania Małpy z Shinigawy. Pochodzi ze zbioru opowiadań Haruki Murakamiego (村上 春樹 w japońskich ideogramach zwanych kanji) Pierwsza osoba liczby pojedynczej.

Nie będę ukrywał, że nie jestem znawcą prozy współczesnego japońskiego pisarza. Tym bardziej ucieszyłem się, gdy niebieskawa książeczka wylądowała na moim biurku. Pora nadrobić.

Ja

Przywołanie tytułowej pierwszej osoby liczby pojedynczej nie jest oczywiście przypadkowe. Narrator we wszystkich ośmiu opowiadaniach jest pierwszoosobowy, zresztą można utożsamić go z autorem (czy może to autor utożsamia się z nim?). Dochodzi do tego osobliwość języka japońskiego. W japońszczyźnie – jak to zresztą zaznacza tłumaczka Anna Zielińska-Elliott – jest wiele zaimków osobowych tłumaczonych jako polskie „ja” oraz „ty”.

By nie wchodzić w językoznawcze szczegóły (w moim wypadku: nie ulec tej pokusie), napiszę, że autor używa dwóch różnych zaimków „ja” (boku, watashi), w tym jednego w dwóch różnych zapisach. W dwóch pierwszych opowiadaniach poufalne boku zapisuje hiraganą, czyli podstawowym sylabariuszem (pismem, w którym znaki – „litery” – odpowiadają sylabom). W kolejnych sześciu używa tego samego słowa, ale w postaci jednego ideogramu – znaku kanjiTa zmiana jest subtelnym wskazaniem, że narrator stał się starszy – nie używa już zapisu  właściwego raczej osobom młodym. W ostatnim, tytułowym (!) opowiadaniu używa formalnego watashi.

Ta różnica zanika w tłumaczeniu. Nie wchodźmy jednak w najtrudniejszą dziedzinę językoznawstwa – translatorykę, czyli sztukę przekładu – ale przejdźmy do treści.

With The Beatles

Murakami pisze o Beatlesach, o Karnawale Schumanna (kompozytora, nie polityka), o Charliem Parkerze, o wierszach i o szkolnych podręcznikach do literatury. Wspomina pierwsze dziewczyny i przypadkowo spotkanych ludzi. Codzienność i przypadkowość mieszają się z surrealizmem.

Pisarz omawia, jak zaczął pisać wiersze o swojej ulubionej drużynie baseballowej – Yakult Swallows. Oglądanie meczów baseballowych na żywo to jedno z jego ulubionych zajęć. Zresztą, jak sam twierdzi, to właśnie na takim meczu przyszedł mu do głowy pomysł napisania powieści (której, jak humorystycznie zauważa: „Sprzedało się najwyżej trzysta egzemplarzy. Resztę rozdałem na pamiątkę znajomym i przyjaciołom. Teraz stały się smakowitym kąskiem dla kolekcjonerów i osiągają zadziwiająco wysokie ceny. […] Zostały mi tylko dwie sztuki. Gdybym zachował dla siebie więcej, mógłbym być bogaty”, s. 127).

Nie prowadzi czytelnika tą drogą, której można by się spodziewać – zazwyczaj odkrywa przed nim nieoczywisty aspekt przypadkowych wydarzeń.

Życie

Nie polecam tej książki czytelnikowi poszukującemu wartkiej akcji. Opowiadania są kontemplacyjne, żartobliwe i słodko-gorzkie. Nawet gadająca małpa jest dość przyziemna, a jej żywot jest równie trudny i nieszczęśliwy, co życie większości ludzi.

Zobacz też:   Jak żyć po chrześcijańsku cz. II

Mimo wszystko jednak można zasugerować, że przesłanie pisarza – jeśli w ogóle jakieś istnieje (jak pisze, nie da się wykluczyć, że prawidłowa odpowiedź na: „Autor opisuje fazy Księżyca. Jaka jest symboliczna funkcja tych opisów?” to: „Opisy faz Księżyca są tylko opisami faz Księżyca i nie pełnią żadnej symbolicznej funkcji”) – dotyczy właśnie „zwykłego i szarego” życia. Tego, że właśnie przypadkowe zdarzenia – i przypadkowo spotkani ludzie – to jest crème de la crème życia na tym padole łez. „I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie”, cytując memicznie nadużywany monolog skryby z filmu Asterix i Obelix: Misja Kleopatra.

Bardzo ciekawym motywem jest swoista nostalgia. Haruki Murakami uwielbia jazz i muzykę klasyczną, jednakże zespół The Beatles również ceni. Beatlesi kojarzą mu się z młodością, z czasami, w których boysband z Liverpoolu był wszechobecny w eterze. Był taki moment, że pierwsze pięć miejsc na amerykańskiej liście przebojów zajmował właśnie ten jeden zespół (co nie zdarzyło się w tzw. popie nigdy później). Ciekawe jest to zjawisko, że ludzie przeżywający młodość w latach sześćdziesiątych zawsze wspominają Beatlesów z rozrzewnieniem.

Zamiast podsumowania

Poza tym polecam ten zbiór opowiadań, ponieważ po prostu przyjemnie się go czyta. Wiele osób pewnie się ze mną zgodzi, że czytanie to jedna z ostatnich dobrych rozrywek, jakie zostały w naszych parszywych czasach. Księgi nie płoną, a budynek przy Mysiej 5 w Warszawie nie funkcjonuje jak niegdyś (notabene,cenzura formalnie istniała jeszcze w III RP: zlikwidowana została dopiero w 1990 – rok po rozwiązaniu PRL-u). Ostatecznie to książki zaczynają być ostoją wolności. Nie pełne socjotechnicznych chwytów seriale, nie internet – opanowany przez media społecznościowe o charakterze antywolnościowym – nie media, wiszące u klamki swych finansowych mocodawców. Książki. Czytajmy je, jest ich pełno w księgarniach i bibliotekach.

A dla kogoś, kto odwykł od literatury pięknej, Pierwsza osoba liczby pojedynczej może być dobrą rozgrzewką. Mnie ona ożywiła i zachęciła, by powrócić do prozy (bo choć dużo czytam, to głównie literaturę faktu). Z pewnością sięgnę po inne książki Murakamiego.

„Nie do wiary, prawda? Ale lepiej uwierz, Czytelniku, bo naprawdę tak było”.

W Polsce książka japońskiego autora została wydana nakładem Warszawskiego Wydawnictwa Literackiego „Muza” (2020). Jest dostępna w formie papierowej – w twardej i w miękkiej oprawie – i w formie e-booka.

Haruki Murakami to japoński pisarz, eseista, tłumacz amerykańskiej literatury. Jego dzieła są tłumaczone na około 50 języków. Zdobył liczne nagrody (w tym Nagrodę Franza Kafki). Jest prawdopodobnie najbardziej znanym współczesnym japońskim pisarzem.

fot. muza.com.pl
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.