adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Areopag Młodych

Czy jesteśmy niewidomi?

Powinienem zacząć taki tekst modlitwą – prośbą, żeby nie był moim własnym, subiektywnym spojrzeniem, emocjonalną, osobistą refleksją, próbą przekonania do własnej racji, ale właściwym oglądem, ujrzeniem czegoś, czego sam osobiście wcale bym nie dostrzegł poza tym czasem, tym momentem. Ten tekst powinien być w duchu Ewangelii świętego Jana z poprzedniej niedzieli.

Obejmuje ona ogrom spraw i dobrze też oddaje moment, w jakim się znaleźliśmy. Ludzie pytają Jezusa o niewidomego:

„Kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym?” ( J 9, 2).

„Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata”( J 9, 3-5).

A jednak faryzeusze nie słuchają Go, mówiąc do niewidomego, gdy ten opowiada o swoim uzdrowieniu, jakiego dokonał Jezus:

„Bądź ty sobie Jego uczniem, my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, nie wiemy, skąd pochodzi”
(J 9, 28-29).

Wśród faryzeuszy powstaje rozłam: „Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?»( J 9, 16)”

Jak odnosi się to do nas? Jedni, patrząc na panującą obecnie epidemię, mówią: „To kara Boża”; inni natomiast twierdzą: „Nie, to nie kara”. Jedni spoglądają na kapłanów i Kościół, mówiąc, że „nie zdają egzaminu”; inni natomiast uważają, że duchowni „zdają egzamin” lub wołają: „To wciąż za mało”. Jedni mówią: „Obostrzenia względem kościołów i sprawowania mszy są niesprawiedliwe”, na co inni odpowiadają: „To rozsądne działania”. Są tacy, którzy tworzą całą analizę stanu Kościoła, duchownych i wiernych. Jedni są Mojżesza , inni Jezusa. Nikt jednak nie wsłuchuje się w Ewangelię, każdy ma swoją interpretację, swoją rację, staje po czyjejś stronie. W ten sposób utrzymuje podział, wyszykuje innych przyczyn, innych winnych, waży w dłoni kamień.

Jezus odpowiada: „Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi”
( J 9, 39), po czym zwraca się do faryzeuszy, którzy pytają: „Czyż i my jesteśmy niewidomi?”, mówiąc im: „Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: «Widzimy», grzech wasz trwa nadal”( J 9, 40-41).

To wszystko przypomina mi ósmy odcinek serialu Młody Papież, gdy Pius XIII przybywa z pielgrzymką do jednego z afrykańskich krajów. Wszyscy oczekują pojawienia się Ojca Świętego na stadionie, ale jego miejsce zostaje puste. Papież nie pojawia się, przemawia z głośników. Mówi o tym, co zobaczył w kraju, który ciągle zmaga się z skutkami wojny: cierpienie, pragnienie, głód, krew, ubóstwo, przemoc.

„Nie wymienię nazwisk winnych tego stanu rzeczy, jest ich zbyt wielu. Wszyscy jesteśmy winni. Wszyscy jesteśmy winni wojny i śmierci. Zawsze. W ten sam sposób możemy być wszyscy winni pokoju. Zawsze. Proszę was o to na ugiętym kolanie, jestem gotów umrzeć za was, jeśli tylko staniecie się winnymi pokoju. (…) Spójrzcie na osoby obok was. Spójrzcie na nie z radością w oczach i wspomnijcie słowa św. Augustyna: «Jeżeli chcecie zobaczyć Boga, macie ku temu środki: Bóg jest miłością» . Ja natomiast nie będę mówił wam o Bogu, póki nie zapanuje pokój, bo Bóg jest pokojem, a pokój jest Bogiem. Dajcie mi pokój, a ja dam wam Boga”.

Nie przypadkowo w tej scenie pojawia się cover Halo w wykonaniu Lotte Kestner:

Zobacz też:   11 lat Summorum Pontificum

„Poraziłeś mnie jak promień słońca
płonący w mojej najciemniejszej nocy.
Jesteś jedynym, którego pragnę.
Chyba jestem uzależniona od twojego światła.

Obiecałam, że już nigdy nie oszaleję z miłości,
ale to nawet nie wydaje się być szaleństwem.
Grawitacja nie może zapomnieć,
ściągnąć mnie z powrotem na ziemię.
Czuję, jakbym się przebudziła,
łamiesz każdą zasadę, jaką miałam.
To ryzyko, które podejmuję.
Nigdy cię od siebie nie odsunę”.

Scena ta i bycie nieobecnym dopełnia całą „strategię” niedostępności i nieobecności serialowego papieża, na którą zdecydował się przekonany, że „(…) wszyscy wierni muszą się przekonać, że odnalezienie Boga wymaga poświęceń i cierpienia, zbyt łatwo pogodzić się z Bogiem o zachodzie słońca, muszą go znaleźć w chłodzie i mroku nocy”.

Mieliśmy Boga „na tacy”, każdego dnia, w każdą niedzielę. Stał się dla nas codziennością, stał się dla nas oczywisty, łatwy, dostępny na każde nasze skinienie – woli, modlitwy, powtórzeń, niedzieli, przyjmowania komunii. Bóg stał się dla nas niewidoczny, nieistotny, został jednym z wielu pokarmów, możliwością, dorocznym obowiązkiem, odruchem.

„Wszyscy jesteśmy winni”, wszyscy jesteśmy niewidomi. Byłem i jestem niewidomy. Jestem tym, który miał Boga każdego dnia i jednocześnie Go nie miał, byłem tym, który nie widział. Jeżeli teraz coś dostrzegam w tej całej sytuacji, to myśl, może dla niektórych wchodzącą w sferę nieuprawnionej interpretacji, że Bóg mówi w tych wszystkich wydarzeniach w sposób podobny do serialowego papieża, ale także w duchu Janowej Ewangelii. Wydaje się, że te słowa mogłyby brzmieć tak:

„Wszyscy z was zawinili. Staliście się ślepi. To nie rozporządzenia państwa czy usłużność biskupów sprawiła, że teraz nie macie do Mnie dostępu. Stało się to po to, by objawiły się sprawy Boże, byście zrozumieli, co tracicie i czego nie doceniliście: mojego Ciała i Krwi w Najświętszym Sakramencie. Dopóki nie zrozumiecie, że to w was nie było miejsca dla Mnie, dopóki nie zapanuje pokój w waszych sercach, prawdziwe pragnienie mojej obecności w waszym życiu, będę niedostępny. Dajcie mi pokój, a Ja dam wam siebie. Zróbcie dla Mnie miejsce”.

Może dla kogoś nie jest to odkryciem, może to prawda powtórzona tysiąc razy z ambony, ale w obecnej sytuacji to głos przeszywający, porażający promieniem, „płonący w mojej najciemniejszej nocy”. Nocy naszej ślepoty, naszego zapatrzenia na przyczyny, bez dostrzeżenia czekającego Boga, który kazał nam na nowo Go zapragnąć i odczuć ból straty, odnowić serce, nasze własne serce.

„Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: «Widzimy», grzech wasz trwa nadal”. Czy chcemy widzieć to po swojemu? Czy chcemy mówić: „To przez to, a to przez to”? Czy chcemy wydawać osądy: „Ci tak”, a ci inaczej; ci winni, a ci dobrzy”? Czy znów ma powstać podział: „Ci są Mojżesza, a ci przeciw niemu; tych rozliczymy, gdy się to wszystko skończy, a tych nagrodzimy”?

A może chcemy widzieć coś innego? Na przykład to miejsce, którego często nie widzieliśmy ponad ołtarzem? Czy chcemy dostrzec to, co być może rzeczywiście do nas mówi Bóg? Mam nadzieję, że słowa modlitwy z początku nie okazały się niewysłuchane, że to nie moja myśl, nie moja refleksja. Ufam, że to dostrzeżenie czegoś, czego bym nie dostrzegł lub zauważył zbyt późno bez interwencji Boga, bez jego błota i śliny nałożonych na moje oczy.

Cytaty z Biblii : Pismo Święte Nowego Testamentu, Biblia Tysiąclecia, Rzym 1991 r.

O autorze

Absolwent kulturoznawstwa, zakochany w filmie, literaturze, oraz pisaniu (nie tylko publicystycznym). Wierzy, że w kulturze popularnej można poruszać ważne tematy bez popadania w banały, z większą nadzieją wobec człowieka i jego poszukiwań, niż to zazwyczaj bywa.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.