adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Wiara

Najwyższa praktyka wiary

Obowiązkiem każdego katolika jest uczestnictwo w liturgii mszy świętej, przynajmniej w niedziele i święta nakazane. Nie powinien on być dla nas smutną koniecznością, a raczej elementem naszego codziennego życia, który jest centrum zainteresowania oraz praktyką wiary, w którą wkładamy najwięcej serca. Dlatego nigdy dosyć upominania się o godną liturgię, wzywania do szacunku wobec niej.

Najwyższa praktyka wiary – bo tak można nazwać akcję liturgiczną całego Kościoła – nie bez powodu jest na swoim szlachetnym miejscu wśród Jego dzieł. Choć, jak wiemy, liturgia Kościoła nie ogranicza się do obrzędów przy udzielaniu sakramentu Eucharystii, ale wiąże się także z innymi sakramentami i przy udzielaniu ich występuje, to jednak papieże i sobory wyznaczały liturgię mszalną jako coś, co się wyróżnia i stanowi najważniejszą modlitwę. W niniejszym tekście spróbuję przybliżyć, częściowo, naukę papieża Piusa XII o liturgii w porównaniu z praktykami prywatnymi.

Modlitwa publiczna od zawsze towarzyszy Kościołowi.

Pius XII w swojej encyklice „Mediator Dei” słusznie naucza, iż liturgia zaczyna się tuż po ustanowieniu Kościoła i przypomina, że miejsce, w którym sprawowano liturgię, było miejscem zebrania się całej wspólnoty, która dzięki sakramentom uświęcała się:

Liturgia wówczas się rozpoczęła, gdy Kościół przez Boga został założony. Albowiem pierwsi chrześcijanie: trwali w nauce apostolskiej i w uczestnictwie łamania chleba i w modlitwach”. Gdziekolwiek Pasterze mogą zebrać gminę wiernych, tam stawiają ołtarz, na którym odprawiają Mszę świętą i wokół którego sprawują inne obrzędy, którymi ludzie mogliby się uświęcić i oddać Bogu należytą chwałę.

Pius XII, Mediator Dei

Już prawie 2000 lat Lud Boży uczestniczył w liturgii, która miała swoje źródło w tym, co czynili pierwsi chrześcijanie. Przez ten czas istota tych obrzędów się nie zmieniła i nie została zatracona. Jakkolwiek Kult Boży przez wieki ulegał licznym zmianom, gdyż wymagały tego okoliczności, to jednak zawsze był skarbcem przechowującym to, co najcenniejsze. Również nam, tyle lat po Apostołach, dane jest uczestniczyć w tym działaniu Ludu Bożego, którego częścią jesteśmy.

Zobacz też:   W podróży przez Katechizm #1 (KKK 26-73)

Dzieło publiczne Kościoła a modlitwy prywatne.

Ostatnie lata obfitowały w wysyp wielu nowych lub odkrytych ponownie przez katolików, praktyk pobożnościowych, które dzięki swej skuteczności w wypraszaniu łask stały się czymś bardzo popularnym. Nie jest trudno zobaczyć, jak kolejni wierni Kościoła katolickiego zaczynają swoją ”przygodę duchową”  np. z nowenną pompejańską.

Samo zjawisko pogłębiania pobożności poprzez prywatne nabożeństwa jest czymś, co dla Ludu Bożego może przynieść wiele pożytku. I dlatego w samym praktykowaniu takich modlitw nie ma nic złego, gdyż owoce, jakie przynoszą są dobre. Jednak, mimo że nie jest naganne samo trzymanie się tychże form modlitwy, trzeba ustrzec przed stawianiem ich na równi (albo wyżej, niż) z czynnościami liturgicznymi, gdyż jest to podejście szkodliwe oraz błędne, bo wypacza wiarę.

Jeżeliby prywatna i wewnętrzna pobożność jednostek zaniedbała świętą Ofiarę Ołtarza i Sakramenty to taką pobożność należy potępić, pisze biskup Rzymu Pius XII. Wynika to z tego, że takie podejście do spraw wiary zabiera sakramentom ich odpowiednie miejsce w naszym chrześcijańskim życiu, a także odcina nas od zbawiennej łaski sakramentów. Pius XII jasno wyraził się na temat wyższości liturgii w encyklice „Mediator Dei” mówiąc, iż:

Modlitwa liturgiczna, jako nabożeństwo publiczne tej Oblubienicy Jezusa Chrystusa, przewyższa godnością modlitwy prywatne

Pius XII, Mediator Dei

Uznał on także, mimo wyższości oficjalnej praktyki liturgicznej Kościoła, że w żaden sposób nie można dyskredytować prywatnych form praktykowania pobożności, gdyż zaniechanie ich jest niewłaściwe. Wyraził to w zdaniu, w którym określił, iż takie podejście jest zwodnicze i bardzo zgubne. Jest to błąd osób, które zawężają czynności modlitewne jedynie do pobożności obiektywnej.

Dominik Bartsch

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.