adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Wiara

Droga Chrystusa. Droga kapłana

Oddajemy w Wasze ręce rozważania drogi krzyżowej autorstwa kapłana Dawida Tyborskiego. Autor zaprasza nas na drogę bardzo osobistą, pełną trudnych pytań i wymagającą zmierzenia się ze swoim bólem, ale przede wszystkim bólem Boga. Niech każda z tych stacji będzie dla nas kolejnym krokiem w kierunku światła, które daje Chrystus. Z Nim każda śmierć i każdy mrok tracą swoją moc.

Stacja I

Pan Jezus na śmierć skazany

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

O ironio, został skazany niewinny, w dodatku zakładnik mojego grzechu. Pokusą uciekającego od odpowiedzialności sumienia jest myślenie o tej stacji w kategoriach historycznych. No, może teologicznych. A ona, jakby wbrew mojej przebiegłości, dzieje się teraz i jest jaskrawo rzeczywista.

Najczęściej skazuję Miłość na śmierć przez zapominanie o Niej. Wydaję wyrok, cynicznie wybierając grzech, głupio się usprawiedliwiając, pozwalając na dramat opuszczonego Pana. Mimo to Chrystus przyjmuje to wszystko, myśląc o mnie. Bo On nie opuszcza. On jest Bogiem obecnym. Bogiem bliskim. Jego wyrok śmierci jest dla mnie, zupełnie niezasłużenie, drogą życia. Życia w blasku przemieniającej obecności Boga.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja II

Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Co robił Chrystus, kiedy zobaczył krzyż? O czym myślał, biorąc go na ramiona, przesuwając delikatnie skatowaną ręką po fakturze ceny mojego odkupienia? Te okrutne sceny, makabryczne obrazy i zwyrodniałe ludzkie postawy, które otaczają mękę Pańską, wydają się cichnąć. Z krzyków, śmiechu, opluć i razów, które odchodzą na dalszy plan, wyłania się poraniona Miłość.

Na górze Tabor, jak piszą ewangeliści, Eliasz i Mojżesz rozmawiali z Panem o Jego odejściu. Jakże radykalna jest teraz różnica między świetlistym blaskiem boskości, jaki widzieli apostołowie, a skatowanym i poszarpanym skazańcem w brudnej szacie, który otrzymał narzędzie kary śmierci na swoje barki. Czy jednak „skazaniec” to dobre słowo? W oczach tłumu pewnie tak. On jednak wtedy zajmował się wykupem niewolników i przemieniał ich w synów i braci.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja III

Pan Jezus upada pod ciężarem krzyża po raz pierwszy

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Trzeba szczerze przyznać: łatwo się przymyka oko na pokusę. Co bardziej frywolni są nawet gotowi stwierdzić, że najlepiej się ją pokonuje, ulegając jej. Opluta i kopana Miłość właśnie tutaj odczuwa całą przewrotność naszych kompromisów.

Upadek na ziemię. Przygniecenie krzyżem, otwarcie delikatnie zaschniętych ran, wepchnięcie kolców korony jeszcze głębiej. Ból, ziemia, piasek, krzyk. Może śmiech. Nie da się mówić, że nasze kompromisy z pokusą „to nic”. Nasz Pan doświadczył na sobie nasze „to nic”.

On upadł po to, abyś wstał.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja IV

Pan Jezus spotyka swoją matkę

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. On jest Panem wiedzącym i obecnym. Świadomym swojej misji aż do głębi jestestwa. A ona? Mama, która czule kocha, która ma delikatne i pogodne serce, pozbawione cienia zła.

Ten widok nie był bolesny. On był rozszarpujący serce. Owoc jej łona, jej szczęście, jej świat! Ileż w tej kobiecie musiało być siły, miłości, samozaparcia, odwagi, żeby nie umrzeć od tego widoku. Matka Bolesna przeszywająco rozumie twoje cierpienie, dramaty i przeżycia, które targają twoim szczęściem.

Ona rozumie, widzi i działa, jeszcze bardziej niż w Kanie.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja V

Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Podejrzewam, że Szymon wcale nie był zachwycony tym wyróżnieniem. Musiał brać na siebie ciężar krzyża wraz z nieznanym skazańcem, kiedy miał przed sobą tyle planów, obowiązków, pomysłów i zadań. Krzyż wyrwał go z codzienności.

Często i mnie krzyż wyrywa z moich codziennych, rutynowych zadań między parafią a szkołą. Często odbiera mi resztki „mojego” wolnego czasu i wcale nie jestem tym zachwycony. Gdyby jednak zabrakło tego krzyżowego zmieniania moich planów i pomysłów, zamknąłbym się w wygodnictwie i lenistwie. Krzyż ratuje mnie przed ruiną serca. Dlatego Szymon jest mi bliski. Jego krzyż również przed tym uratował.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja VI

Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Taka jest właśnie nagroda dla tych, którzy podejmą decyzję o porzuceniu swojej obojętności – posiąść na własność Oblicze Chrystusa. Dar najbardziej drogocenny. Weronika jako pierwsza go otrzymała.

Targana wewnętrznym przymusem miłości chciała ulżyć Panu; sprawić, żeby spływająca krew choć przez krótką chwilę nie zalewała Mu oczu. Pozwolić postawić kilka pewniejszych kroków, bo droga jeszcze daleka. W zamian otrzymała wizerunek Miłości wypisany kroplami krwi, plwocin i piasku. Twarz Boga zakochanego w człowieku.

W tej stacji można doświadczyć swojego powołania do bycia Weroniką – prawdziwym obrazem niewidzialnego Boga, zrywając ze swoją obojętnością.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja VII

Pan Jezus upada po raz drugi

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Powoli robi się stromo. Droga na Golgotę nie jest spacerem po promenadzie, ale konkretnym wysiłkiem. A co ma powiedzieć wykrwawiający się Chrystus, dźwigający krzyż, który wyszarpuje w barku ranę? Chwila słabości organizmu, zasłabnięcie, może złośliwie podstawiona noga…

Nie każdy upadek w naszym życiu zdarza się z premedytacją. Często walka jest szczera i prawdziwa. Mój upadek pokazuje, że potrzebuję Zbawiciela. Kogoś, kto mnie podniesie, bo ja sam zwyczajnie nie potrafię wstać, pomimo chęci czy dobrej woli.

Masz okazję doświadczyć, że właśnie tutaj Chrystus podnosi twój krzyż i idzie dalej. Nie jesteś w tym nigdy sam.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja VIII

Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Och, lubimy pokazywać nasze współczucie, niezgodę, jedność! Przecież możemy zmienić profilówkę na taką ze znakiem solidarności. Wysmażyć sążnistego posta na Facebooku czy wrzucić na Instagrama sugestywne zdjęcie, żeby pokazać, że się z czymś nie zgadzam. Potępiam przemoc!

Zobacz też:   Zbyt Mocni w Duchu; czy pentekostalizacja jest zagrożeniem?

Czemu Jezus zdaje się szorstki wobec współczujących kobiet? Przecież chciały dobrze! Miały takie piękne intencje. Tak gorzko zawodziły… Bo łatwiej jest się użalać nad tragedią innych, niż zapłakać nad własnym grzechem. Łzy, które są znakiem oczyszczenia, mają stać się narzędziem Ducha Świętego.

A nie pamiętam, kiedy ostatnio łzami przed Bogiem żałowałem za mój grzech.

On go niósł dalej na swoich barkach. Zniszczył go każdą swoją krwawą łzą.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja IX

Pan Jezus upada po raz trzeci

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Meta jest blisko. Do miejsca stracenia kilka kroków. Okupiony dramatem ludzkiej wolności cel jest na wyciągnięcie ręki. I wtedy… Oblicze Miłości zderza się z ziemią. Ból wzrasta, rany się pogłębiają. Spragniona i zachłanna ziemia łapczywie pochłania każdą kroplę życiodajnej Krwi.

Oburzam się na siebie, kiedy będąc tak blisko sukcesu w swoim życiu duchowym, padam na twarz, chociaż miałem nadzieję, że pokonałem słabość, że nie powiem tego samego na spowiedzi, że tym razem będzie inaczej. Znowu obrzydliwe rozczarowanie sobą, które znowu nie chce mnie opuścić. Znowu zapomniałem, że to nie we mnie jest siła. Tylko na chwilę, taką malutką, uwierzyłem, że to przecież JA mogę… To JA mam tę moc, to JA sobie poradzę.

I oto JA znowu upadło, aby ON powstał we mnie.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja X

Pan Jezus z szat obnażony

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Najbardziej wstydliwa stacja, która często budzi w nas skrępowanie. Na myśl o publicznej nagości budzi się w nas uczucie paniki i naturalnie szukamy miejsca, gdzie można się schować. Mamy to od Adama i Ewy. Oni również się chowali, bo nie mogli znieść nagiej prawdy o sobie.

Chrystus jest najczystszą prawdą i miłością. Nie musi się chować. Jest taki, jak chce tego Ojciec w niebie. To, co nas by krępowało i wzbudzało panikę, u Niego jest tylko kolejnym etapem prawdy. Osobiście szalenie boję się swoich słabości i niezwykle lubię, gdy ludzie myślą, że jestem lepszy niż w rzeczywistości. Za każdym razem, kiedy muszę stawać w prawdzie, choć tego nie lubię, Chrystus swoje zdjęte szaty zakłada na mnie. Ubiera nagą prawdę o mnie w swoją łaskę. Doświadczam tego, że to nie słabości i błędy są prawdą o mnie, nawet nie moje grzechy – prawda o mnie jest ukryta w miłosiernym wzroku Boga. Przed nim nie muszę się bać mojej nagości. On zna mnie lepiej niż ja siebie.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja XI

Pan Jezus do krzyża przybity

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Czy jest możliwe, żeby cichy Baranek nie wydał nawet jęku, kiedy gwóźdź został silnie wbity pomiędzy kości przegubu? Nie wystarczyło poniżyć, nieludzko skatować i zabić. Człowiek musiał unieruchomić ręce, które uzdrawiały swoim dotykiem, przytulały dzieci, błogosławiły i wyciągnęły Piotra ze wzburzonej toni. Zablokować rękę, która nakarmiła tysiące…

Nie myśl jednak, że Bóg pozwolił się tak łatwo powstrzymać. On ma teraz twoje ręce, które mają błogosławić, podnosić innych i karmić. On podniósł swoje ręce na krzyż, abym nigdy nie podniósł ręki na drugiego człowieka.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja XII

Pan Jezus umiera na krzyżu

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Ile ludzi szło do Jerozolimy, wychodziło z niej w interesach i widziało kolejnego skazańca? Ile wybrało drogę słodkiej obojętności? Ile pomyślało: „Przecież za darmo nikogo nie krzyżują”? To, że wokół krzyża był spory tłum, nie oznacza, że nasz Pan nie był na nim samotny, bo tak naprawdę każdy umiera samotnie.

Zwycięstwo Miłości zupełnie odarte z chwały – to tajemnica Krzyża. Doświadczenie opuszczenia, nawet przez Ojca w niebie, było kulminacją największego dzieła Miłości Boga do człowieka.

W żadnym mroku nie jestem sam. Swoją samotnością Pan zabił moją samotność.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja XIII

Pan Jezus zdjęty z krzyża

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Minęły lata, a Maryja znowu trzyma Syna na kolanach. Betlejemska radość aniołów i pasterzy została jednak daleko, nie ma już egipskiej radości z widoku dorastania. Tulenia na kolanach umiłowanego i jedynego. Po latach znowu trzyma całe niebo na swoich kolanach.

Z zamkniętymi oczami, czując pod palcami rany, lepką i zasychającą krew, drobinki piasku z wszystkich upadków, Maryja wie, że już nikt Go nie skrzywdzi, już jej Go nie odbierze. Przed szaleństwem rozpaczy chroni ją jedno.

Ona wie, że Go zobaczy.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

Stacja XIV

Pan Jezus złożony do grobu

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył!

Nie tak powinno się chować swoje dziecko – w pośpiechu, w małym gronie, bez wielu świadków. Ukradkiem, jak przestępcę. Chociaż nie, nawet przestępca ma lepszy pochówek.

Ileż matek musiało szybko chować swoje dzieci w prowizorycznych grobach, rozsianych po bombardowanych miastach, uciekając przed wojenną nienawiścią, szukając schronienia przed odczłowieczającymi reżimami.

Bóg nie jest głuchy na płacz matek. On z grobu własnego Syna uczynił początek życia.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!


Modlitwa do Jezusa Ukrzyżowanego:

Oto ja, dobry i najsłodszy Jezu, upadam na kolana przed Twoim obliczem i z największą gorliwością ducha proszę Cię i błagam, abyś wszczepił w moje serce najżywsze uczucia wiary, nadziei i miłości oraz prawdziwą skruchę za moje grzechy i silną wolę poprawy. Oto z sercem przepełnionym wielkim uczuciem i z boleścią oglądam w duchu Twoje pięć ran i myślą się w nich zatapiam, pamiętając o tym, dobry Jezu, co już prorok Dawid włożył w Twoje usta: „Przebodli ręce moje i nogi, policzyli wszystkie kości moje” (Ps 22, 17).


Prolog: od redakcji.
Źródło zdjęć: Damian Gadal, flickr.com, licencja CC BY 2.0.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.