adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Społeczeństwo, Z życia Kościoła

Smart Pakem, czyli nikt nie spodziewał się mobilnej inkwizycji

Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałby świat, gdyby ludzie żyjący w średniowieczu uzyskali dostęp do współczesnych technologii? Rzeczywistość, w której krucjaty organizuje się poprzez social media, zbroje wykonuje się z kevlaru, a inkwizycja wypuszcza dedykowaną apkę mobilną do zgłaszania herezji? Mogłaby ona stać się bazą do całkiem niezłej komedii SF. Czy to jednak tylko “fiction”? Okazuje się, że nie, gdyż (przynajmniej) ostatni z tych pomysłów poniekąd wszedł już w życie. Tak, tak – poznajcie indonezyjską aplikację Smart Pakem!

Jeżeli już wierzycie, że anty-heretycka aplikacja powstała naprawdę, to pewnie sądzicie, że to sprawka jakiegoś mocno religijnego studenta informatyki i należy ją traktować raczej jako żart. Otóż nic bardziej mylnego! Smart Pakem to oficjalny projekt rządowy czwartego najludniejszego kraju świata. Wypuszczona 25 listopada br. aplikacja jest dziełem Prokuratury Generalnej Indonezji, a sprawie przygląda się miejscowe Ministerstwo Komunikacji i Technologii Informacyjnych.

Zrzut ekranu z aplikacji Smart Pakem (fot. Google Play)

Główną funkcjonalność Smart Pakem stanowi formularz do zgłaszania grup wyznających “nieortodoksyjne wersje” sześciu oficjalnych religii Indonezji. Są to: islam, katolicyzm, protestantyzm, hinduizm, buddyzm i konfucjanizm. Zgłoszenie po zapisaniu jest przekazywane odpowiedniej agendzie rządowej. Ułatwia to złożenie tego typu donosu, który wcześniej musiał być dostarczony do urzędu w formie pisemnej. Ponadto aplikacja umożliwia dostęp do bazy danych zawierającej oficjalne dokumenty lokalnej hierarchii muzułmańskiej oraz “czarną listę” organizacji już zakwalifikowanych jako heretyckie.

Po co to wszystko? Aby choć częściowo to zrozumieć, warto przypomnieć parę faktów na temat Indonezji. Ten czwarty pod względem ludności (niemal 262 mln w 2017 r.) kraj świata jest jednocześnie największym krajem z muzułmańską większością. Wg danych ze spisu ludności w 2010 r., muzułmanie stanowią nieco poniżej 83% ludności kraju. Ok. 10% to chrześcijanie, z czego 7% stanowią protestanci, a 3% – katolicy; jest to pozostałość po kolonizacji, odpowiednio holenderskiej i portugalskiej. Ok. 1,7 % Indonezyjczyków to hinduiści, 0,7% – buddyści. Pozostały ułamek procenta wyznaje religie rdzenne lub nie identyfikuje się z żadną religią. Pomimo iż katolicy stanowią niewielki procent ludności, odegrali oni jednak ważną rolę we współczesnej historii Indonezji. To powody religijne stały się bowiem przyczyną secesji Timoru Wschodniego, zamieszkałego w przytłaczającej większości przez katolików, od muzułmańskiej Indonezji. Jak pokazują statystyki, to jedno z najmłodszych państw świata jest również jednym z najbardziej katolickich – zamieszkuje ja nieco ponad milion ludzi, z których prawie 97% to katolicy.

Zobacz też:   Okiem naczelnego: Leicester, Piast Gliwice - niech żyją naiwniacy!

Choć konstytucja Indonezji wyraźnie gwarantuje obywatelom wolność religijną, kraj nie należy do najbardziej tolerancyjnych pod tym względem. Na wyspach raz na jakiś czas dochodzi do aktów islamskiego terroryzmu. Są one skierowane przede wszystkim przeciwko chrześcijańskim miejscom kultu bądź szkołom. Głośnym echem odbiła się sprawa chrześcijańskiego gubernatora Dżakarty, Basukiego Thajaji Purnamy. Został oskarżony niedawno o bluźniercze wykorzystywanie koranu w swojej kampanii wyborczej. “Winą” Purnamy było publiczne zasugerowanie, iż jego przeciwnicy polityczni dokonują nadinterpretacji słów świętej księgi islamu. Twierdzili bowiem, iż koran zabrania muzułmanom głosowania na nie-muzułmanów. Za owo “przewinienie” gubernator został skazany na 2 lata więzienia, choć podczas procesu nie zabrakło głosów żądających dla niego kary śmierci. Tego typu kary spotykają jednak nie tylko chrześcijan. Przykładem jest, iż zeszłego lata pewna buddystka trafiła do więzienia za to, że poprosiła przedstawicieli pobliskiego meczetu o przyciszenie systemu nagłaśniającego, używanego do nawoływania wiernych do modlitwy.

Zgodności z konstytucją ciężko szukać również w bieżącym prawodawstwie, które jest w Indonezji szczególnie interesujące. Każdy obywatel Indonezji ma bowiem ustawowy obowiązek określenia swojej przynależności do jednej z wymienionych już wcześniej grup religijnych – katolicy, protestanci, muzułmanie, hinduiści, buddyści lub konfucjaniści. Od 2013 w indonezyjskich dowodach osobistych znajduje się rubryka “wyznanie”, w którą należy wpisać jedną z powyższych religii. Pozostawienie tej rubryki pustej jest formalnie możliwe, ale wiąże się z niemożliwością zawarcia małżeństwa i posiadania nieruchomości, a także innymi ograniczeniami swobód obywatelskich.

I właśnie w tym kraju przed niecałymi dwoma tygodniami pojawiła się rządowa aplikacja do zgłaszania przypadków herezji. Jak tłumaczy rzecznik Prokuratury W Dżakarcie, Nirwan Nawawi: Celem jest ułatwienie dostępu do informacji o rozwoju przekonań religijnych w Indonezji, edukacja społeczeństwa i ochrona go przed przyjmowaniem poglądów niezgodnych z regulacjami. Aplikacja wzbudza jednak sprzeciw organizacji broniących praw człowieka. Uważają ją za kolejny niebezpieczny krok w stronę dyskryminacji mniejszości religijnych (Andreas Harsono) czy narzędzie, które umożliwia mainstreamowi zgłaszanie grup o niepopularnych poglądach (Bonar Tigor Naipospos, Setara Institute).

Źródło: asianews, rappler

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.