Rok Pański dwa tysiące sto trzydziesty siódmy. Właśnie ukończono budowę największej katedry na Marsie…
Ale zanim tego typu scenariusze będą miały szansę się zrealizować, można się zastanowić i przygotować do nich od strony kościelnej.
Mężczyzna w ciąży i nie tylko
Przy obecnym stanie zaawansowania technologicznego przeszczepienie macicy do męskiego ciała nie jest możliwe. W wyniku rozwoju technologii taki scenariusz może zostać zrealizowany, ale nie są na to gotowe ani język, ani prawo, ani żaden inny aspekt życia społecznego. Obecnie można zżymać się na kobiety podające się za mężczyzn i posługujące się dokumentami z wpisaną płcią męską, ale jeśli taka osoba zajdzie w ciążę, to nie jest mężczyzną w ciąży.
Technologia gametogenezy in vitro (IVG) dopiero powstaje, a stworzony sztuczny ludzki oocyt (komórka jajowa) nie działa tak jak te naturalne (Induction of experimental cell division to generate cells with reduced chromosome ploidy [w:] nature.com). Docelowo ma zostać umożliwione przekształcanie komórek somatycznych (tj. „zwykłych” komórek organizmu) w oocyty, które po zapłodnieniu stworzą nową istotę ludzką. W powyżej przywołanym źródle oocyty były tworzone z materiału pochodzącego z żeńskich komórek somatycznych, ale w innym badaniu przeprowadzonym na myszach stworzono oocyty z komórek somatycznych samców, a po zapłodnieniu urodziło się z nich żywe potomstwo (Generation of functional oocytes from male mice in vitro [w:] nature.com). Jeśli podobny scenariusz ziści się u ludzi, mężczyzna będzie mógł zostać matką. No, w takim stopniu, w jakim to słowo odnosi się do dawcy komórki jajowej.
W 1927 roku rosyjski/radziecki naukowiec Ilja Iwanow podjął się próby stworzenia hybrydy człowieka z szympansem – na szczęście bezskutecznie. Pogłoski o krzyżowaniu się człowieka z małpami są starsze: sir Edward Coke wspomniał w trzeciej części Institutes of the Laws of England (1644 r.) o przypadku, w którym kobieta została zapłodniona przez pawiana (choć użyte w tamtym miejscu słowo baboon mogło odnosić się też do innych gatunków małp). Współcześnie tworzy się zwierzęta z wszczepionymi ludzkimi komórkami lub zmodyfikowane ludzkimi genami, np. różnego typu humanizowane myszy (ang. humanized mice). Hybrydy ludzko-zwierzęce rodzą problemy teologiczne: czy takie stworzenie ma duszę zwierzęcą (śmiertelną, pozbawioną rozumu i wolnej woli), czy ludzką ze wszystkimi jej przymiotami? Jak rozstrzygnąć, z którym przypadkiem mamy do czynienia? Czy może istnieć istota z teologicznego punktu widzenia pośrednia?
Ad astra
Problemy dotyczące obecności Kościoła w kosmosie mogą pojawić się w kwestii jurysdykcji, kalendarza liturgicznego, zaopatrzenia w dary eucharystyczne oraz braku kontaktu z macierzystą wspólnotą na Ziemi – zarówno fizycznego, jak i w zakresie wymiany informacji. Pozwolę sobie omówić tutaj tylko wybrane zagadnienia.
Kwestia kalendarza w kosmosie polega na tym, że lokalna doba na danym ciele niebieskim ma inną długość niż doba na naszej planecie. Na przykład w przyszłych koloniach na Marsie koloniści będą zdani na marsjański cykl dnia i nocy, a ich doba będzie dłuższa niż ta na Ziemi o całe 39 minut i 35,244 sekundy. Na razie nie wiadomo, jak zostanie rozwiązana kwestia zwykłego kalendarza regulującego życie na Czerwonej Planecie, a najprawdopodobniej to do niego trzeba będzie dostosować liturgię.
Z powodu ograniczeń fizycznego kontaktu przyszłej kolonii z Kościołem na Ziemi trzeba zapewnić obecność na miejscu odpowiedniej liczby biskupów, gdyż wysłanie kolejnych, o ile to możliwe, będzie problematyczne, czaso- i zasobochłonne. Podróż na konklawe będzie wysoce utrudniona i może zająć za dużo czasu (np. z Marsa: okienko startowe jest co dwadzieścia sześć miesięcy, czas lotu wynosi od sześciu do dziewięciu miesięcy (Możliwości eksploatacji Marsa [w:] wikipedia.org)), więc albo elektorzy będą mogli uczestniczyć w nim zdalnie, albo zostanie wprowadzona zasada: kto nie przebywa na Ziemi lub nie może na nią odpowiednio szybko dotrzeć, ten nie może być elektorem. Podobna zasada, bez wyjątków, powinna dotyczyć papabile. Kolejną trudnością jest zwoływanie synodów, soborów i konsystorzy – tutaj także konieczne będzie rozważenie uczestnictwa zdalnego.
O ile sama fizyczna obecność Kościoła jest do wyobrażenia, o tyle wiele jego działań wymaga stałej wymiany informacji: zezwalania na sakrę biskupią, ogłaszania świętych i błogosławionych, modyfikowania zasad (prawa kanonicznego i przepisów liturgicznych) oraz udzielania rozgrzeszenia w sprawach zarezerwowanych dla Stolicy Apostolskiej… W razie poważnego ryzyka długotrwałej utraty komunikacji z kolonią lub skolonizowania miejsca oddalonego tak bardzo, że połączenie radiowe stanie się niemożliwe lub zajmie zbyt dużo czasu (np. całe lata), trzeba by lokalnemu Kościołowi oddać maksimum kompetencji – np. pozwolenie, aby sam decydował o wyświęcaniu biskupów. Nadal nie będzie można w takiej strukturze ustanawiać świętych ani podejmować wielu innych działań, ale najpoważniejszym problemem będzie ogłaszanie przez papieża nauczania nieomylnego – przy braku komunikacji kolonia zwyczajnie się o nim nie dowie.
Pierwszy kontakt
Nie znaleźliśmy naukowych dowodów na istnienie kosmitów. Z drugiej strony nie można również dowieść, że nie istnieją. Pod tym względem kosmos pozostaje wielką niewiadomą. Od strony teologii Objawienie nie wspomina absolutnie nic o życiu pozaziemskim, ale przez to nie wyklucza możliwości, że takowe istnieje. Inteligentne życie pozaziemskie rozważał np. Mikołaj z Kuzy (1401-1464), który w księdze drugiej, rozdziale dwunastym dzieła De docta ignorantia postawił hipotezę o istotach słonecznych i księżycowych (tłumaczenie, z którego korzystałem). Jego rozważania miały charakter filozoficzny, a nie przyrodniczy, i były oparte na ówczesnej, dość ograniczonej kosmologii, ale nie zmienia to faktu, że teoretyczna możliwość istnienia kosmitów mieści się w zakresie katolickiej teologii i filozofii.
Jak rozpoznamy u kosmitów rozum i wolną wolę? Jak rozsądzimy, czy mają dusze nieśmiertelne? Czy dotyczy ich grzech pierworodny? Czy mogą przyjmować sakramenty i czy ich w ogóle potrzebują? Kto z kim może wejść w związek małżeński? Kto może zostać kapłanem?
A po co to wszystko?
Część omawianych tu problemów już miała miejsce w podobnej formie. Na przykład w artykule Pat w ciekłym azocie pisałem o tym, że już teraz potrzeba odpowiedzi na pytania, co wolno zrobić z ludźmi zamrożonymi w ciekłym azocie, oraz wskazywałem na istnienie dylematów etycznych dotyczących adopcji prenatalnej i rozwoju sztucznych macic. „Kosmicznych” trudności obecnie doświadczają prześladowani katolicy, na przykład w Korei Północnej, a rozważania dotyczące kosmitów są w pewnym zakresie podobne do dywagacji na temat sztucznej inteligencji.
W tym miejscu pozwolę sobie na autocytat: „Niezależnie od rozwoju technologii lepiej jest być przygotowanym na prawdopodobny scenariusz, który ostatecznie nie nastąpi, niż obudzić się z ręką w nocniku w trakcie technologiczno-społecznej rewolucji” (za: ŻonaGPT). Lepiej jest podać pewne odpowiedzi na wyrost niż z opóźnieniem, bo każda zwłoka zostawia wiernych z pytaniami bez jasnych rozstrzygnięć w okresie, w którym te wyjaśnienia są pilnie potrzebne.
