Na wschodnim wybrzeżu Morza Adriatyckiego, w Zatoce Kwarnerskiej, znajduje się miasto Rijeka, otoczone wyspami od strony morskiej i górami od strony kontynentu, trzecie pod względem wielkości miasto w Chorwacji i główny port w kraju. Po przybyciu do tego portu przybysza wita typowa portowa wrzawa. Z jednej strony przyczyniają się do tego ludzie – jedni biegną za swoimi sprawami, inni, nieco zagubieni, szukają kierunku (mam na myśli turystów, szczególnie licznych w okresie letnim), jeszcze inni to wszystko obserwują, wypoczywając przy kawie w okolicznych kawiarniach. Temu wszystkiemu towarzyszą hałas przejeżdżających przez miasto samochodów, autobusów i ciężarówek, głośne trąby statków i potężne uderzenia będące oddźwiękiem kontenerów wyładowanych w porcie. Mieszają się zapachy morza i asfaltu, a do tego dochodzi dość chaotyczny dla oka miejski krajobraz – z jednej strony piękne secesyjne pałace, a nad i pomiędzy nimi szare socjalistyczne budynki i drapacze chmur.
Pomimo tego zgiełku przybysz nie może nie zauważyć zielonego wzgórza oraz znajdującego się na nim zamku, który spokojnie i dostojnie czuwa nad hałaśliwym miastem i zatoką. To właśnie tam znajduje się słynne sanktuarium, które jest tematem tego artykułu. Jeśli się tam udamy, odnajdziemy zupełnie inny, spokojny, cichy, zielony i sakralny świat. Z portu można do niego dojechać autobusem. Linia numer dwa w kierunku Trsatu dotrze na wzgórze w ciągu około dwudziestu minut. Możliwa jest też dłuższa, ale ciekawsza trasa – podróż piechotą. Skierowawszy się w odpowiednią stronę, przybysz w pięć minut dojdzie przez centrum miasta do rzeki. Nie jest ona zbyt duża, ale największa w całej okolicy, a w Rijece właśnie znajduje się jej ujście. Rijeka w języku chorwackim tłumaczy się jako „rzeka”, a rzeka płynąca przez miasto nazywa się Rječina (w miejscowym dialekcie Ričina), co znaczy „duża rzeka”. W okresie międzywojennym Rječina stanowiła granicę pomiędzy dwoma państwami: od strony zachodniej (gdzie znajdują się port i centrum miasta) były Włochy, a od strony wschodniej było chorwackie miasto Sušak, należące wtedy do Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców (od 1929 r. nazywanego oficjalnie Królestwem Jugosławii). Dzisiaj oba miasta są połączone, a rzeka już nie dzieli, lecz łączy.
Schody trsackie
Od razu po przejściu przez Rječinę można ujrzeć barokowy portal z wizerunkiem Matki Bożej i napisem Consolatrix Afflictorum (Pocieszycielka Strapionych), za którym znajdują się schody prowadzące wprost do sanktuarium na wzgórzu. Pierwszych 128 schodów zbudował w 1531 r. Petar Kružić, jeden z najsłynniejszych chorwackich bohaterów w wojnach z Turkami. Zginął w 1537 r. – Turcy odcięli mu głowę. Ciało pochowano w trsackim sanktuarium, w kaplicy św. Piotra, a głowa, którą od Turków wykupiła jego siostra, znajduje się niedaleko głównego ołtarza pod oznaczoną tablicą. Na cześć Petra Kružicia schody noszą jego imię, choć miejscowi nazywają je po prostu schodami trsackimi.
Kolejne schody zbudował hrabia Gabriel Aichelburg w 1725 r., a po odnowie w 1930 r. liczba schodów oficjalnie wynosi 561. Oficjalnie, bo każdemu, kto je próbuje liczyć, wychodzi inny wynik. Z tym wiąże się pewna legenda. Według niej właściciel Trsatu, książę Marcin Frankopan, chcąc powiązać miasto nad Rječiną z sanktuarium, postanowił zbudować schody, lecz zabrakło murarzy chętnych do tego przedsięwzięcia. Pewnego dnia do jego drzwi zapukał diabeł, który zaproponował, że sam zbuduje schody, ale tylko pod warunkiem, że będą one prowadzić nie do sanktuarium, lecz do znajdującej się niedaleko karczmy. Zrozpaczony książę ofertę przyjął, ale poinformował o tym franciszkanów z sanktuarium. Zakonnicy powiedzieli mu, żeby pozwolił diabłu budować, a oni będą się modlić do Boga, aby schody ostatecznie wiodły nie do karczmy, lecz do sanktuarium. I faktycznie, kiedy diabeł dokończył robotę, okazało się, że schody prowadzą do miejsca świętego. Wtedy to mniejszy diabeł powiadomił go, że podsłuchał rozmowę franciszkanów o tym, że każdemu, kto na kolanach wespnie się do sanktuarium, przebaczonych zostanie tyle grzechów, ile jest schodów. Diabeł rzucił więc na nie przekleństwo, aby nikt nie mógł dokładnie ich policzyć. Kolejną ciekawostką jest fakt, że działka, na której schody zostały zbudowane, w papierach oznaczona jest liczbą 666.
Trsackie wzgórze
Po pokonaniu wszystkich schodów przybysz dochodzi do szczytu trsackiego wzgórza. Znajduje się tam niewielki zielony park, a na jego końcu biały kościół – trsackie sanktuarium, gdzie panuje zupełnie inna niż w porcie atmosfera. Jeśli w danym dniu nie przypada jakieś wielkie święto, jest tam cicho i spokojnie, a sacrum miesza się ze swego rodzaju śródziemnomorską rustykalnością. Przed samym kościołem znajduje się pomnik św. Jana Pawła II, odwróconego na kolanach w stronę sanktuarium. To jest jeden z nowszych elementów trsackiego krajobrazu. Stoi tutaj od 2005 r., ale wśród wiernych zdążył już spontanicznie rozwinąć się zwyczaj dotykania palca modlącego się papieża.
Zanim opowiem, co łączy Jana Pawła II z trsackim sanktuarium, zanurzę się w historię powstania tego ważnego miejsca. Zaczyna się ona w XIII w. W krajobrazie dzisiejszej Rijeki dominowały wówczas dwa elementy. Pierwszy z nich to stare miasto Rijeka, które znajduje się niedaleko dzisiejszego portu. To typowe średniowieczne śródziemnomorskie miasto, które rozwinęło się w miejscu, gdzie kiedyś istniała rzymska miejscowość Tarsatica. Zmieniało właścicieli, aż ostatecznie w 1466 r. trafiło w ręce Habsburgów i tak pozostało przez długie stulecia. Pełna nazwa miasta po łacinie brzmiała Terra Fluminis Sancti Viti, czyli Ziemia rzeki świętego Wita. Święty Wit od zarania dziejów był patronem miasta, a kościół pod jego wezwaniem jest dzisiaj katedrą archidiecezji rijeckiej.
Drugim elementem średniowiecznego krajobrazu było wzgórze trsackie – posiadłość księciów Frankopanów. Frankopani to jedna z najważniejszych chorwackich rodzin szlacheckich. Pochodzą z pobliskiej wyspy Krk, ale na przestrzeni lat rozciągnęli swoje posiadłości wzdłuż całego północnego wybrzeża oraz w głąb kontynentu. Ich posiadłości nadmorskie były chronione szeregiem zamków, które w tej części kraju są bardzo liczne. Rodzina, z której pochodzi kilku chorwackich banów (wicekrólów), zasłużyła się również w obronie kraju przed najeźdźcą osmańskim. Niestety, ród wygasł w XVII w. Ostatni Frankopan, markiz i poeta, w wieku 28 lat został skazany za udział w spisku przeciwko cesarzowi Leopoldowi i stracony w Wiener Neustadt w 1671 r. Odszedł bezdzietnie, ale za to pozostawił całkiem spory, jak na swój młody wiek, zbiór literatury w języku chorwackim.
Wzgórze trsackie było jedną z najbardziej wysuniętych na zachód frankopańskich ziem, więc odgrywało bardzo ważną strategiczną rolę. W miejscu antycznej osady autochtonnego plemienia Liburnów, która nazywała się Tarsa, tj. „góra obok której płynie rzeka”, w 1223 r. Frankopani zaczęli budować zamek, który stoi do dziś, w oddaleniu kilku minut piechotą od sanktuarium. Pod samym zamkiem znajduje się stary kościół parafialny św. Jerzego.
Trsackie sanktuarium
Historia samego sanktuarium zaczyna się 10 maja 1291 r. Według tradycji tego dnia do Trsatu aniołowie przenieśli Domek Świętej Rodziny z Nazaretu. Historia jest prawdziwa, tylko że tymi aniołami prawdopodobnie byli krzyżowcy. Domek pozostał na Trsacie do 10 grudnia 1294 r., kiedy to aniołowie mieli go przenieść do włoskiego Loreto, gdzie znajduje się do dzisiaj. Aby pocieszyć chorwackich katolików, papież Urban V podarował im obraz Matki Bożej (nazywany Matką Łaski albo po prostu Matką Bożą Trsacką). Legenda głosi, że wizerunek Maryi został namalowany przez św. Łukasza. Dzisiaj znajduje się przy ołtarzu głównym.
Malowidło składa się z pięciu obrazków. Na głównym, środkowym przedstawiona jest Matka Boża, która trzyma w rękach Jezusa błogosławiącego. Mniejsze obrazki w górnym rzędzie przedstawiają tajemnice Wcielenia i Odkupienia: na lewym górnym malunku znajduje się Zwiastowanie Pańskie w Nazarecie, a na prawym – Jezus umierający na krzyżu. Obrazki w dolnym rzędzie przedstawiają świadków Kościoła: po lewej świętych Mikołaja, Bartłomieja i Szczepana, a po prawej świętych apostołów Piotra, Jana i Pawła.
W roku 1453 książę Marcin Frankopan, za pozwoleniem papieża Mikołaja V, rozpoczął budowę kościoła oraz klasztoru franciszkańskiego w miejscu, w którym według legendy znajdował się Domek Nazaretański. Sanktuarium trsackie jest najstarszym sanktuarium maryjnym w Chorwacji, najważniejszym w zachodniej części kraju, a zwyczaj pieszych pielgrzymek istnieje tutaj od wielu stuleci. Duża góra (Učka) na zachodzie Zatoki Kwarnerskiej stanowi granicę z najbardziej zachodnim chorwackim regionem – półwyspem Istria. Na niej znajduje się miejsce o nazwie Poklon (od „pokłonić się”), w którym pielgrzymi z Istrii przechodzący przez górę mogą po raz pierwszy raz ujrzeć Trsat. Symbolika nazwy nasuwa się sama. Kult Matki Bożej Trsackiej zawsze był szczególnie silny wśród marynarzy, a poza granicami kraju trsackie sanktuarium cieszy się dużą popularnością wśród wiernych ze Słowenii, Austrii i Włoch.
O popularności trsackiego sanktuarium świadczy także wydarzenie z początku XVIII w. Mianowicie, za pozwoleniem papieża i pod patronatem Saboru (tj. Zgromadzenia Chorwackiego) 8 września 1715 r. obraz Matki Bożej Trsackiej został ukoronowany złotymi koronami. To była pierwsza papieska koronacja obrazu maryjnego poza granicami Włoch (koronacja Matki Bożej Częstochowskiej odbyła się tego samego dnia 1717 r.). Kilka lat wcześniej, w 1709, ustanowiono święto Matki Bożej Trsackiej. Z kolei największe rzesze pielgrzymów zbierają się w Trsacie 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia.
Wnętrze sanktuarium składa się z dwóch naw. Na końcu nawy głównej znajduje się ołtarz z obrazem Matki Bożej Trsackiej i pobocznymi statuami świętych Franciszka i Jana, za łukiem triumfalnym, na którym namalowane jest najważniejsze wydarzenie z historii sanktuarium – Domek Nazaretański, który przynoszą aniołowie. Są jeszcze dwa mniejsze ołtarze – z lewej strony św. Michała, a z prawej św. Katarzyny. W nawie głównej można zobaczyć dwa ołtarze boczne – św. Jana Nepomucena (otoczony posągami franciszkańskich świętych: Franciszka Solańskiego, Piotra z Alkantary oraz Paschalisa Baylón) i św. Mikołaja, patrona marynarzy, a także kazalnica. W nawie bocznej (lewej) dominuje ołtarz św. Antoniego z Padwy. Wzdłuż nawy rozciągają się jeszcze trzy ołtarze boczne świętych Piotra Apostoła, Anny i Franciszka. W krypcie pod kościołem pochowani zostali niektórzy członkowie rodziny Frankopanów oraz wspomniany już Petar Kružić.
Trsat i Jan Paweł II
W nowszej historii sanktuarium największe wydarzenie związane jest z Janem Pawłem II. Podczas setnej pielgrzymki zagranicznej, a trzeciej do Chorwacji, papież Jan Paweł II zatrzymał się w Rijece, która stała się jego bazą podczas pielgrzymki, trwającej od 5 do 9 czerwca 2003 r. Święto Zesłania Ducha Świętego (8 czerwca 2003 r.) papież w pełni poświęcił Rijece. W homilii, w której skierował do Chorwatów przesłanie, aby byli narodem nadziei („Bądźcie narodem nadziei! Bądźcie narodem, który się modli!”), wspomniał również o trsackim sanktuarium: „Zgromadziliśmy się u stóp wzgórza Trsat, na którym wznosi się sanktuarium, gdzie zgodnie z pobożną tradycją miał się zatrzymać dom Maryi Dziewicy. Błogie wspomnienie życia w Nazarecie Jezusa, Maryi i Józefa przypomina nam surowe i proste piękno oraz święty i nienaruszalny charakter rodziny chrześcijańskiej”.
To zdanie wzbudziło największy zachwyt wiernych. Papież w Chorwacji zawsze mówił kazania po chorwacku, ale bardzo się męczył z wypowiedzeniem słowa „Trsat”. Bardzo się starał wypowiedzieć tę nazwę poprawnie, ale mimo trudu za każdym razem robił to błędnie, co rozczuliło wiernych, którzy oklaskami nagrodzili jego starania. Papież po tym jednak nie kontynuował od razu zdania, lecz z wielkim skupieniem jeszcze raz wypowiedział nazwę sanktuarium, tym razem perfekcyjnie. Ten głęboki szacunek do ich języka zrobił wielkie wrażenie na wiernych.
Jan Paweł II nie tylko wspomniał o Trsacie, ale po Mszy świętej pojechał do tego „chorwackiego Nazaretu”. Z trudem o własnych siłach uklęknął i zanurzył się w modlitwie przed cudownym obrazem Matki Bożej. Ten moment był inspiracją do budowy pomnika Jana Pawła II znajdującego się obecnie przed kościołem. Tamtego dnia papież przekazał franciszkanom biały różaniec, a od nich otrzymał modlitewnik Raj duše (chor. Raj duszy), który w 1560 napisała Katarzyna Frankopan, oraz książkę Historia Tersattana (łac. Historia Trsatu), którą w 1647 r. opublikował trsacki franciszkanin Franjo Glavinić. Papież poprosił franciszkanów, aby się w tym miejscu za niego modlili „za życia i po śmierci”. Taką samą prośbę wyraził w Kalwarii Zebrzydowskiej podczas ostatniej pielgrzymki do Polski.
Zakonnicy i wierni przyjęli do serca tę prośbę papieża. Modlitwy do św. Jana Pawła II trwają tutaj nieustannie.