adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Społeczeństwo, Wiara

Proszę unikać stresu

Slow food, slow fashion, slow business – to tylko niektóre angielskie określenia wiążące się z nietypowym stylem życia, który się w naszych zabieganych czasach narodził. Mowa o slow life. To lebensphilosophie, która propaguje zwolnienie tempa, zdrowe jedzenie, uświadomienie sobie, co jest wartością w życiu i unikanie stresu. Ten ostatni jest dla nas często nieodłącznym towarzyszem zarówno w nauce i pracy, jak również w trakcie wypoczynku.

I to o nim będę pisał, a nie o „powolnym życiu” czy „wolnym jedzeniu” (i już wiadomo, czemu korzystamy z zapożyczeń – po polsku „to nie brzmi”, tak samo, jak nie brzmią dobrze tłumaczenia łacińskich paremii). Ale jest to ciekawy znak czasu, że w całym tym szalonym pędzie i trybie online zrodziło się coś tak mocno odmiennego. Przesada, przesyt zazwyczaj rodzi odruchy wymiotne, czyli mniej dobitnie mówiąc, reakcję odwrotną – ot, i kolejny przykład na potwierdzenie tej tezy.

„Dynamiczna relacja adaptacyjna pomiędzy możliwościami jednostki a wymogami sytuacji […] charakteryzująca się brakiem równowagi psychicznej i fizycznej” – tak polska Wikipedia „definiuje” pojęcie „stres”. Samo słowo „stres” jest zapożyczeniem – pochodzi od angielskiego stress, czyli, w pierwotnych znaczeniach „naprężenie”, „ciśnienie”, „naciśnięcie”. Czasownik stress oznacza „obciążyć”, „podkreślić”, „zaakcentować”, „nacisnąć”. Można by powiedzieć, że ludzie posługujący się angielskim połączyli to psycho-fizjologiczne zjawisko z pojęciami takimi jak ciężar czy nacisk – obciążenie fizyczności i psychiki człowieka.

W Polsce obciążenie to jest ogromne. Wedle badania The Workforce View in Europe 2017, w którym przebadano około 10 000 pracowników z ośmiu krajów (Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Holandii, Szwajcarii i Polski), Rzeczpospolita przoduje, jeśli chodzi o odczuwanie stresu. Codziennie stres odczuwa 22% respondentów, a 24% co najmniej raz w tygodniu. Dodatkowo 46% twierdzi, że cierpi stres często lub bardzo często. Częściej stresują się kobiety niż mężczyźni, młodsi niż starsi. To tylko jedno z badań dotyczące pracowników firm. Ale zjawisko to nie ogranicza się do pracy. Zamordystyczne, niegrzeszące jakością polskie szkolnictwo też jest środowiskiem, w którym stres kwitnie. Zwłaszcza jeśli mówimy o tak zwanych „dobrych szkołach” czy większych kierunkach na państwowych uczelniach.

Zobacz też:   Praca, Kościół, libertarianizm

Inna sprawa, jak studenci i starsi uczniowie sobie z tym problemem radzą – bardzo często w trakcie dni roboczych nic z tym nie robią, a w weekend „odbijają” to sobie, „uderzając w melanż”. W wakacje funkcjonują w tym weekendowym trybie non stop. Ogromny stres większość czasu, a w czasie wolnym imprezowanie – to bardzo rujnuje człowieka. Owszem, lekki stres może być czymś stymulującym działanie, wręcz pozytywnym, i nigdy nie wyeliminujemy go całkowicie. Ale to dotyczy tylko okazjonalnego, krótkotrwałego napięcia. Stres jest przyczyną osłabienia naszej aktywności, naszego myślenia, pamięci, może być przyczyną chorób (nadciśnienie, dolegliwości jelit, nowotwory to tylko początek listy). Osłabia odporność, ma również niekorzystny wpływ na gospodarkę, bowiem zestresowany pracownik to mało wydajny pracownik. Stres to jeden z „paskudnych raków” toczących nasze społeczeństwo – utrudnia naukę, spowalnia społeczeństwo i przymnaża pacjentów psychologom oraz lekarzom rozmaitych dziedzin.

To tylko fragment tekstu, który ukazał się w 22. numerze Miesięcznika Adeste.

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.