adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Wiara

Wakacyjna walka

Wakacje to czas odpoczynku, ale nie lenistwa. Zwłaszcza duchowe spoczęcie na laurach może okazać się opłakane w skutkach. Na drodze do wieczności i świętości, oprócz pomocy samego Boga i Najświętszej Maryi Panny, mamy zastępy boskich żołnierzy, którzy przetarli ten szlak przed nami. Zbierzmy zatem potrzebne rzeczy, spakujmy plecak i jedźmy na zasłużony odpoczynek, a towarzystwem niech będą dla nas słowa świętych.

Grzech niszczy człowieka. Niby wszyscy o tym wiedzą, a i tak przynajmniej raz w miesiącu lądujemy przy kratkach konfesjonału. Czasem to wystarczy, jednak dla większej doskonałości winniśmy częściej przystępować do spowiedzi, nawet nie mając na sumieniu grzechu ciężkiego. Zapytajmy jednego z mistrzów życia duchowego, co o tym myśli. Św. Franciszku Salezy, co sądzisz o częstej spowiedzi świętej?

Spowiadaj się pokornie i pobożnie co tydzień, a jeśli to możliwe, przed każdą Komunią Świętą, choćby sumienie nie wyrzucało ci żadnego grzechu śmiertelnego. Przez spowiedź otrzymasz bowiem nie tylko odpuszczenie grzechów powszednich, które wyspowiadasz, ale ponadto wielką siłę do unikania ich na przyszłość, wielkie światło do ich rozeznawania i obfitą łaskę na wynagrodzenie wszelkiej szkody, którą ci grzechy te wyrządziły. Ćwiczyć się też będziesz przez to w pokorze, w posłuszeństwie, w prostocie i miłości.; i w tym jednym ćwiczeniu spowiedzi świętej, nabędziesz więcej cnót, niż w jakimkolwiek innym dobrym uczynku.

Św. Franciszek Salezy, Filotea

No właśnie, brzmi jak ogromne wyzwanie. Ktoś sobie powie: no dobra, ale to już było. Św. Franciszek żył przecież w XVI wieku. Ale podobnie przecież myślał św. Ojciec Pio, zdecydowanie bliższy nam czasowo – popatrzcie:

Trzeba, abyś do spowiedzi świętej, która jest obmyciem duszy, przystępowała nie rzadziej jak co osiem dni; nie uważam za słuszne trzymanie dusz z dala od spowiedzi świętej dłużej aniżeli osiem dni.

św. Ojciec Pio

Święci przykładali zatem ogromną wagę do życia w łasce uświęcającej. Zanim jednak przystąpimy do kratek konfesjonału, musimy wypełnić pięć warunków dobrej spowiedzi. Pierwszym z nich jest rachunek sumienia, który okazuje się nieodzowny w przypadku chęci pogłębienia życia duchowego i postąpienia na drodze do świętości. Św. Ignacy Loyola robił podobno rachunek sumienia trzy razy dziennie, dokładnie badając każdą intencję, która mu przyświecała. Rachunek sumienia to skuteczny sposób na poznanie strategii przeciwnika.

Zobacz też:   Największy święty?

Wojna podjazdowa

By pokonać wroga, trzeba znać jego taktykę – taką zasadę można zaimplementować do życia duchowego. Oprócz własnego doświadczenia upadków mamy również szereg wskazówek napisanych przez najlepszych i najwytrwalszych wojowników Kościoła. By czerpać z własnego doświadczenia, dobrze jest praktykować dokładny rachunek sumienia, a w tym może nam pomóc porada kolejnego ze świętych. Św. Jan Maria Vianney pisał w Kazaniach proboszcza z Ars:

Jeśli chce się rachunek sumienia zrobić dokładnie, trzeba swoje serce i myśli oderwać na pewien czas od zajęć doczesnych, zejść w głębiny serca i tam precyzyjnie badać liczbę grzechów. Te głębiny dokładnie zna jedynie Bóg. Do Niego więc zwracajmy się wtedy z pokorną prośbą i z ufnością – gorąco błagajmy Ducha Świętego o światło, którego nam potrzeba. Rachunek sumienia trzeba robić każdego dnia wieczorem, a dokładniejszy raz na tydzień – wtedy przed samą spowiedzią łatwiej nam będzie poznać stan swojej duszy. Starajmy się sądzić siebie tak, jak kiedyś osądzi nas Jezus Chrystus

św. Jan Maria Vianney Kazania

Tu również nie ma przebacz. Walka o świętość to najtrudniejsza batalia, jaką toczymy w życiu.

To tylko fragment tekstu, który ukazał się w 22. numerze Miesięcznika Adeste.

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.