Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj
Miesięcznik lipiec 2019, Społeczeństwo

Historia walki z pedofilią w Kościele katolickim, cz. I

magazine cover

pixabay.com

Temat pedofilii to zagadnienie ani łatwe, ani przyjemne do rozważania. Nie jest to również sprawa, którą można zamknąć w ramy dwustronicowego artykułu. Postaram się zatem w serii kilku publikacji przedstawić nie tylko niewątpliwą problematyczność tego zagadnienia, ale i jego historię oraz zakres. Jak możemy przedstawić pedofilię na osi czasu? Czy są jakieś liczby, którymi można ją opisać? Co więcej – czy jesteśmy w stanie stwierdzić, gdzie tkwi sedno jej problemu w Kościele rzymskokatolickim? Pytań jest wiele, a wątków, które należy poruszyć, z pewnością jeszcze więcej. Analizując ten problem, cofniemy się trochę w czasie – zaczniemy od początku.

Pedofilia?

Pewnie niewielu z was wie, że tym słowem w języku medycznym zaczęto się posługiwać dopiero w XIX wieku. Austriacko-niemiecki psychiatra i seksuolog Richard Freiherr von Krafft-Ebing w 1886 r. wydał dzieło Psychopathia Sexualis, w którym opisał szereg zaburzeń seksualnych. Wśród nich znalazły się wtedy m.in. sadyzm, masochizm, homoseksualizm, fetyszyzm oraz właśnie pedofilia – nazwana terminem paedophilia erotica. Tę ostatnią autor zdefiniował jako fakt wyłącznego zainteresowania seksualnego dziećmi w wieku poprzedzającym dojrzewanie płciowe.

Późniejszych definicji związanym z tym słowem możemy doszukiwać się dopiero w II poł. XX wieku. Zarówno Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), jak i Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (APA) na przestrzeni lat, wraz z rozwojem nauki, wielokrotnie podejmowały próby opisania tego zaburzenia seksualnego. Co ciekawe, wciąż nie tylko udało się sprecyzować, czym dokładnie charakteryzuje się i objawia pedofilia, ale w toku dyskusji pojawiły się głosy negujące jej status zaburzenia psychicznego.

Pomimo to w 2010 roku w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD-⁠10) pedofilia sklasyfikowana została jako „seksualna skłonność do dzieci, chłopców lub dziewczynek, lub obojga, zwykle w wieku przedpokwitaniowym lub wczesnym pokwitaniowym”. W 2013 r. APA doprecyzowało kryteria tego zaburzenia, a także jego diagnozę i naturę. Oznacza to zatem, że na przestrzeni wieków dzisiejsza pedofilia nie była postrzegana w taki sposób, w jaki patrzy na nią nasza generacja.

W prawie karnym państw europejskich zaostrzenia związane z wykorzystywaniem seksualnym osób niedojrzałych płciowo zaczęły się pojawiać dopiero w XIX i XX wieku. Kontakty seksualne z dziećmi były jednak traktowane tak jak zgwałcenia. W Polsce przepisy związane z tym tematem zaczęły się pojawiać w 1918 r. Kodeks karny z 1932 r. ustanowił wiek 15 lat jako pełnoletniość, systematyzując tym samym przestępstwa na tle seksualnym wobec dzieci poniżej tej granicy wiekowej. W późniejszym czasie jeszcze kilkukrotnie modyfikowano poszczególne ustawy i nowelizowano penalizację oraz zakres zachowań pedofilskich. Najnowsze zmiany dotyczące tematu pedofilii wprowadzono stosunkowo niedawno, bo w 2009 r.

Kiedyś to było… Zaplecze kulturowo-historyczne

Chociażby fakt tak późnego nazwania pedofilii pokazuje nam, że przez wieki różnorodnie ją postrzegano i oceniano. Wiele zachowań dzisiaj niedopuszczalnych kiedyś stanowiło elementy kultur. Chociażby w starożytnej Grecji wzorem najszczerszej miłości było uczucie pomiędzy dojrzałym mężczyzną i dorastającym chłopcem. U Greków i Rzymian istniała cenzura jedynie religijna oraz polityczna – o cenzurze erotycznej w tamtych czasach w ogóle nie było mowy. Figury i obrazy dzisiaj rozumiane jako pornograficzne kiedyś stanowiły pochwałę życia i radości.

Gdy w V wieku chrześcijaństwo zaczęło adoptować i przysposabiać kulturę antyczną, wzgardziło stosunkami seksualnymi z dziećmi. Rozważając sprawę pedofilii, warto zwrócić uwagę na tło historyczne i kulturowe danego okresu.

Ważny w tej kwestii pozostaje fakt, że chrześcijaństwo nie zniosło niewolnictwa. Jak podaje prof. Arkadiusz Stempin, wybitny historyk i watykanista, zjawisko to dotyczyło również małych dzieci, które były narażone na styczność z dorosłymi dewiantami. Społeczne przyzwolenie na niewolnictwo i brak jego potępienia ze strony chrześcijaństwa oznaczał, że podczas gdy w przypadku osób kilku-, kilkunastoletnich pochodzących z rodzin zamożnych kontrolowano kwestię małżeństw, sprawa dzieci-niewolników miała się już zupełnie inaczej. W takich sytuacjach seks z osobami niedojrzałymi seksualnie w żadnym stopniu nie był kontrolowany, a brak zakazu stawał się cichym przyzwoleniem.

Jak natomiast wyglądała sytuacja dzieci we wczesnych zaślubinach z osobami dorosłymi? Problem polegał choćby na tym, że w starożytności oraz w średniowieczu za próg osiągnięcia dojrzałości uważano około 12. rok życia. Zgody na małżeństwa udzielane były kilkuletnim dzieciom, choć już wtedy zaczęto regulować niektóre kwestie.

W kulturach pozaeuropejskich, np. w chińskiej, mimo że już dzieci były uznawane za istoty seksualne, w przypadku dziewczynek utrzymywano, że należy wstrzymać się ze współżyciem do czasu pierwszej miesiączki. W tym miejscu warto jednak zwrócić uwagę na to, że tego typu śluby występowały głównie w małżeństwach dynastycznych i w zamożnych rodach arystokratycznych.

Wybiegając dalej w historię, okazuje się, że szukając przykładów takich sytuacji, nie trzeba nam sięgać daleko. Król Polski, Władysław Jagiełło, poślubił swoją pierwszą żonę, Jadwigę Andegaweńską, gdy ta miała dopiero 12–⁠13 lat.

Podobne małżeństwa, chociażby w niektórych rejonach Chin, do 1949 roku były czymś powszechnym. W bogatych rodzinach, by utrzymać prestiż, żeniono młodych chłopaków z dorosłymi kobietami. Oznaczało to, że od dnia ślubu zaczynali oni dzielić ze sobą jedną sypialnię oraz łóżko i nikt nie wnikał w to, kiedy faktyczne zaczynało się współżycie seksualne. Co więcej, w niektórych krajach islamskich czy w Afryce śluby dzieci z dorosłymi niestety nadal są praktykowane.

Warto też zwrócić uwagę na fakt, że do końca XX wieku publicznie pokazywane i publikowane w gazetach zdjęcia nagich dzieci nie było powodem do zgorszenia czy oburzenia. Co ciekawe, w tym samym czasie dużo bardziej szykanowano pornografię przedstawiającą ludzi dorosłych, w której większość współczesnego świata nie widzi już problemu.

Za murami Kościoła

Prof. Arkadiusz Stempien wspomina, że problematyczne, szczególnie w życiu Kościoła, było przede wszystkim życie w klasztorach. Starsi wiekiem zakonnicy mieli bowiem wymuszać kontakty seksualne na młodszych oblatach i nowicjuszach. Było to również spowodowane faktem, że w tamtym okresie do klasztorów oddawano chłopców nawet w wieku 8–⁠10 lat.

Jak do tego wszystkiego miał się chociażby celibat? Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, warto zauważyć, że w pierwszych wiekach naszej ery on nie do końca… istniał. Mimo że już od początku uznawano go za coś zalecanego kapłanom. We wczesnych wiekach kapłani mogli żyć w związkach małżeńskich, powinni byli jednak unikać współżycia seksualnego ze swoimi żonami. Synody w Elwirze i w Kartaginie z IV wieku zabraniały współżycia oraz zakazywały prezbiterom posiadania dzieci na rzecz zachowania doskonałej czystości. Były to jednak synody lokalne, które nie dotyczyły całego Kościoła.

Patrząc na oś czasu, znajdujemy się w momencie, w którym Kościół katolicki skłania się ku wstrzemięźliwości, by już chwilę później, w V wieku zacząć krytykować stosunki seksualne z dziećmi. W późniejszym czasie, bo w VIII wieku, celibat stał się na Zachodzie prawem powszechnym. Został on jednak uprawomocniony jako jedyna forma życia duchownego dopiero w XI wieku, za pontyfikatu papieża Grzegorza VII. Wtedy to podczas reformy gregoriańskiej nie tylko wzmocniono praktyki celibatu duchownych, ale również podjęto działania na rzecz podniesienia poziomu moralnego kleru.

Kolejną kluczową przemianę na polu wstrzemięźliwości i czystości Kościół katolicki przeszedł w XII wieku podczas pierwszego soboru laterańskiego. Był on kontynuacją reform zapoczątkowanych przez papieża Grzegorza VII – w dużej mierze również skupił się zatem na celibacie oraz na problemach związanych z jego nieprzestrzeganiem. Ustanowiono wtedy dla prezbiterów, diakonów, subdiakonów i mnichów całkowity zakaz pożycia z żonami i konkubinami, zawierania związków małżeńskich oraz zamieszkiwania z innymi kobietami, poza kilkoma wyjątkami wynikającymi z konieczności.

Wyżej wymienione wydarzenia nie odnosiły się wprawdzie ściśle do kontaktów seksualnych z dziećmi, ale mimo to były one dużym krokiem w stronę dyscypliny seksualnej księży i biskupów. Czas na zmiany związane z osobami w wieku przedpokwitaniowym, szczególnie w zakonach, nastąpił w okolicy XIV w., gdy zabroniono zakonnikom dotykania chociażby habitów młodych oblatów.

Na przestrzeni wieków. Spowiedź Święta

W 1741 roku papież Benedykt XIV wydał konstytucję Sacramentum Poenitentiae. Skupiała się ona na świętości sakramentu Spowiedzi Świętej, informując jednocześnie o sankcjach kanonicznych wynikających z popełniania przestępstw w tej materii. Kodeks wykroczeń miał być przejawem dbałości o odpowiednie zachowanie szóstego przykazania Dekalogu.

Niespełna dwa wieki później papież Benedykt XV promulgował w 1917 roku Kodeks Prawa Kanonicznego (Codex Iuris Canonici, Pii X Pontificis Maximi iussu digestus, Benedicti Papae XV auctoritate promulgatus). Był to pierwszy zapis nowoczesnych regulacji w prawie kanonicznym Kościoła katolickiego. Celem wydania tego dokumentu było odnowienie dyscypliny kościelnej. Dotyczył on zatem również Spowiedzi Świętej oraz jej świętości. Stwierdzał także, że osądzanie wykroczeń kanonicznych leży w kompetencjach Świętej Kongregacji Świętego Oficjum.

Wydany tym razem przez samą Kongregację Świętego Oficjum w 1922 r. dokument Crimen sollicitationis (z łac. przestępstwo nagabywania) miał za zadanie ujednolicenie procedur wobec kapłanów z Kościoła katolickiego, którzy zostali oskarżeni m.in. o wykorzystywanie sakramentu pokuty do solicytacji, czyli do nakłaniania penitenta w czasie spowiedzi do czynności seksualnych. W jednej z części instrukcji odwołano się także do trzech przestępstw – homoseksualizmu, zoofilii oraz pedofilii. Tę ostatnią pod względem skutków karnych przyrównano do przestępstw solicytacji. Sam dokument Crimen sollicitationis instruował zatem, w jaki sposób należy postępować w przypadku nadużyć seksualnych i w jaki sposób uczynić je przedmiotem procesu kanonicznego. Ten miał bowiem zadecydować finalnie o tym, czy oskarżony kapłan-spowiednik może dalej wykonywać obowiązki duszpasterskie.

Co było potem?

Spoglądając na dokument dotyczący przestępstw nagabywania, musimy uświadomić sobie, że jesteśmy już w XX wieku. W niedługim czasie po wydaniu Crimen sollicitationis, w 1962 r., otwarto 21. sobór powszechny, czyli sobór watykański II. W tym miejscu rodzą się pewne pytania. Na przykład – jakie zmiany w kwestii grzechów nieczystości wniósł on w życie Kościoła katolickiego? Jakie było dalsze postępowanie wobec księży-pedofili? Jak w czasach walki z przestępstwami seksualnymi odnalazł się papież Jan Paweł II? A także – jaki jest głos na temat pedofili w Kościele płynący współcześnie z Watykaniu?

Na te pytania – i mam nadzieję wiele innych – postaram się odpowiedzieć już w kolejnych numerach miesięcznika „Adeste”, ponieważ właśnie teraz, w moim Kościele, Kościele katolickim, trwa ogromna walka ze zjawiskiem przez lata pomijanym, tuszowanym oraz ignorowanym. Chcę zatem wierzyć, że zmagania te stanowią początek dobrej drogi ku zmianie na lepsze.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.