
„Matka Boska Różańcowa i dusze czyśćcowe”, anonim z XVIII wieku, konwent św. Katarzyny Sieneńskiej w Quito
By Ranoutofusername - Own work, CC BY-SA 4.0, wikimedia commons
„Nowenna nie do odparcia”, „cudowna nowenna” – nowenna pompejańska cieszy się ogromną renomą. Co jednak w niej niezwykłego? Dlaczego warto odmawiać sam różaniec?
Właściwie ten tekst mógłby się nazywać Siedem powodów, dla których powinieneś odmówić nowennę pompejańską (albo przynajmniej raz na tydzień odmówić wszystkie części różańca świętego), ale to byłby zbyt długi tytuł.
Jeśli chodzi o historię nowenny pompejańskiej… Nie, nie będę o tym pisał. Wyszukajcie sobie Państwo w internecie, jeśli jeszcze nie słyszeliście tej opowieści. Dla porządku przypomnę tylko, jak wygląda sama nowenna.
Struktura nabożeństwa
Właściwie nazwa „nowenna” jest myląca, ponieważ tak naprawdę składa się na nią sześć nowenn odprawionych ciągiem – trzy błagalne i trzy dziękczynne. Daje to łącznie pięćdziesiąt cztery dni. Każdego dnia odmawia się trzy części różańca świętego: radosną, bolesną i chwalebną. Na początku każdej części dodaje się formułę: „Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca Świętego” i wymienia intencję, w jakiej się modli. Przez pierwsze dwadzieścia siedem dni na zakończenie każdej części odmawia się modlitwę błagalną: „Pomnij, o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z różańcem Twoim, pomocy Twej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twej świątyni w Pompejach, wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen”.
Przez kolejne dwadzieścia siedem dni na zakończenie całości odmawia się modlitwę dziękczynną: „Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam, będę rozszerzać nabożeństwo do różańca świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział, jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen”. Oprócz tego po każdej części trzykrotnie odmawia się wezwanie: „Królowo Różańca Świętego, módl się za nami!”.
Do odmówienia nowenny namawiają różni kaznodzieje, strony, broszury, obiecując spełnienie wszelkich intencji, jakie się do Maryi zaniesie. Ale ja zachęcam do niej z innych powodów. Warto odmówić nowennę nawet i bez szczególnej intencji. A tych mniej pewnych, mniej wytrwałych chciałbym przekonać, że warto chociaż w ciągu całego tygodnia odmówić całość różańca świętego. Dlaczego? Oto i powody.
Prośba samej Maryi
Pisałem o objawieniach w Akita, o Gietrzwałdzie i o mniej znanych objawieniach w Quito. Co łączy te zdarzenia, a także wszystkie inne objawienia maryjne? Wezwanie do codziennego odmawiania różańca. I do pokuty za grzechy. Chociaż nie ma obowiązku wierzyć w objawienia prywatne, to ich treść, jeśli są zatwierdzone przez Kościół, powinna być teologicznie poprawna.
Zatem nawet jeśli sądzimy, że nie są to słowa samej Niepokalanej, to Kościół zatwierdzając je, mówi nam, że warto odmawiać różaniec. Obecność tego przekazu w różnych tego typu zdarzeniach na całym świecie zdaje się wskazywać na to, że jest to spisek dominikanów, którzy chcieli rozpropagować wymyśloną przez swoich świętych modlitwę. Albo na tę drugą, bardziej prawdopodobną wersję, że po prostu warto odmawiać różaniec, co potwierdzają kolejne punkty tego tekstu.
Jak brewiarz
Słowo różaniec (łac. rosarium) oznacza ogród różany. Jest to więc ogród, w którym kwitną Boże tajemnice. Ogrodem jest serce Niepokalanej.
Kiedyś ta modlitwa była znana również pod nazwą Psałterza Najświętszej Panny Maryi. Nieprzypadkowo więc w pełnym różańcu będzie sto pięćdziesiąt razy powtarzane „Zdrowaś Maryjo”. Ma to nawiązywać do stu pięćdziesięciu psalmów w Biblii. Miał to być swoisty brewiarz dla niepiśmiennych, biblia pauperum.
Oczywiście można odmówić wszystkie godziny z brewiarza jednym ciągiem – tak robił na przykład o. Marcin Luter – ale mija się to z celem, jakim jest uświęcenie dnia. Symbolika poszczególnych godzin jest bardzo istotna w liturgii godzin. Podobnie można oczywiście usiąść na godzinę czy półtorej i zmówić ciągiem cały różaniec. Jednak większość ludzi wybierze rozłożenie trzech części różańca na różne pory dnia. Mało tego, wielu nawet jedną część różańca rozłoży sobie na różne pory dnia. Często odmawiając je w drodze do pracy, szkoły etc. czy podczas spaceru albo podczas różnych, mniej absorbujących człowieka prac. Nie ma w tym nic złego. Wręcz może to być piękna realizacja słów św. Pawła, by modlić się nieustannie.
Jan Paweł II zaproponował dodatkowe pięć tajemnic, które nazwał tajemnicami światła. Warto jednak przypomnieć, że ich odmawianie nie jest żadną miarą obowiązkowe, co przyznał sam papież (ogółem różaniec nie jest niczym obowiązkowym, chociaż trudno mi sobie wyobrazić rzymskiego katolika nieznającego tej praktyki).
Ewangeliczność
„Różaniec jest jedną z tradycyjnych dróg modlitwy chrześcijańskiej stosowanej do kontemplowania oblicza Chrystusa. Tak opisał go Papież Paweł VI: »Różaniec, ponieważ opiera się na Ewangelii i odnosi się, jakby do centrum, do tajemnicy Wcielenia i Odkupienia ludzi, trzeba uważać za modlitwę, która w pełni posiada znamię chrystologiczne. Albowiem jego charakterystyczny element, mianowicie litanijne powtarzanie pozdrowienia anielskiego ‘Zdrowaś Maryjo’, przynosi również nieustanną chwałę Chrystusowi, do którego – jako do ostatecznego kresu – odnosi się zapowiedź anioła i pozdrowienie matki Chrzciciela: ‘Błogosławiony owoc żywota Twojego’ (Łk 1, 42). Co więcej, powtarzanie słów ‘Zdrowaś Maryjo’ jest jakby kanwą, na której rozwija się kontemplacja tajemnic. Chrystus bowiem wskazywany w każdym pozdrowieniu anielskim jest tym samym Chrystusem, którego kolejno wypowiadane tajemnice ukazują jako Syna Bożego i jako Syna Dziewicy«” – pisał papież Jan Paweł II w liście Rosarium virginis mariae, wprowadzającym wyżej wspomniane tajemnice (cytat za: vatican.va).
Różaniec to medytacja tajemnic ewangelicznych. Mało tego, jego trzon stanowi Modlitwa Pańska przekazana apostołom przez samego Chrystusa, jak również słowa z Ewangelii według św. Łukasza.
Cześć oddawana ikonom we wschodnim chrześcijaństwie wiąże się z przeświadczeniem, że są one nośnikiem tajemnic Bożych. Są więc jak Biblia. Myślę, że podobnie moglibyśmy patrzeć na różaniec – ten sznur ze śmiesznymi kuleczkami dla osoby nieznającej chrześcijaństwa może nic nie znaczyć. Natomiast nam nieodzownie kojarzy się z tajemnicami wiary, wbijanymi nam do często opornych młodych głów przez zastęp pracowitych katechetów.
I zanim ktoś powie: a co z wniebowzięciem? A co z ukoronowaniem Niepokalanej na Królową Nieba i Ziemi? Cóż, te tajemnice zdają się nie być ewangeliczne. Ale wniebowzięcie jest zapowiedzią prawdy ewangelicznej, która się jeszcze nie zrealizowała: że nasze ciała zmartwychwstaną i będą w niebie, nie jedynie nasze dusze. Jest też spełnieniem słów Chrystusa: niektórzy z was tu stojących nie zaznają śmierci, aż przyjdę (por. Mt 16, 28). Ukoronowanie zaś zapowiada ostateczny triumf Jezusa Króla Wszechświata. Króla, który nie jest pazerny na władzę i moc, ale się nią dzieli ze stworzeniem.
Chrystus
Jezus jest w centrum modlitwy Zdrowaś Maryjo. Dosłownie i w przenośni. Jest też sednem różańca. Odmawiamy modlitwę, której nas nauczył, oddajemy Mu chwałę i zwracamy się do Niego bezpośrednio w modlitwie „O mój Jezu…”. Kontemplujemy Go tak jak Niepokalane Serce.
„»Przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce« (Mt 17, 2). Ewangeliczną scenę przemienienia Chrystusa, w której trzej apostołowie, Piotr, Jakub i Jan, zdają się jakby porwani pięknem Odkupiciela, można przyjąć za »ikonę chrześcijańskiej kontemplacji«. Utkwić wzrok w Chrystusowym obliczu, rozpoznać Jego tajemnicę w zwyczajnej, bolesnej drodze Jego człowieczeństwa, aż ujrzy się Boski blask, objawiony ostatecznie w Zmartwychwstałym, zasiadającym w chwale po prawicy Ojca, to zadanie każdego ucznia Chrystusa, a zatem i nasze zadanie. Kontemplując to oblicze, otwieramy się na przyjęcie tajemnicy życia Trójcy Przenajświętszej, by doznawać wciąż na nowo miłości Ojca i cieszyć się radością Ducha Świętego. W ten sposób urzeczywistniają się również dla nas słowa św. Pawła: »wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu« (2 Kor 3, 18)” – pisał Jan Paweł II (tamże, pkt 9).
Różaniec jest kontemplacją Chrystusa od wcielenia po Jego śmierć, zmartwychwstanie i królowanie.
Eucharystyczność
Te tajemnice nie są oczywiście przypadkowe. Dotyczą najważniejszych tajemnic wiary. Sam różaniec przecież wiąże się z wyznaniem wiary. Ale też te tajemnice łączą się z mszą świętą. Wcielenie symbolicznie wiąże się z Eucharystią. Stąd też w starszej formie rytu – jeśli mnie pamięć nie myli w tzw. pre 55’ – na Boże Ciało odmawia się prefację o Bożym Narodzeniu. Wszystkie zdarzenia wokół narodzenia Pańskiego są paralelne z męką i śmiercią Pana Jezusa, jak również jego ostatecznym królowaniem. Mirra, złoto i kadzidło, Betlejem (znaczące po hebrajsku „dom chleba” i po arabsku „dom mięsa”) czy sam fakt, że bezbronny Jezus został oddany w ręce ludzi, tak jak Hostia jest w rękach kapłana, albo też że żył w ukryciu (tak jak Najświętszy Sakrament w tabernakulum).
Msza święta to ofiara Jezusa Chrystusa, więc tajemnice bolesne bezpośrednio się do niej odnoszą. Tak samo jak tajemnice chwalebne. Msza święta jest nie tylko uobecnieniem i pamiątką, ale również zapowiedzią przyszłej chwały.
Wracając do naszego polskiego papieża – nieco dziwi mnie dobór jego tajemnic. Owszem, chrzest, wesele w Kanie, transfiguracja czy ustanowienie kapłaństwa i Eucharystii to treści powiązane z tajemnicą Najświętszego Sakramentu. Jednakże tajemnica, jaką jest publiczne nauczanie Chrystusa, jest zbyt ogólna. Aż by się prosiło, żeby w powiązaniu z mszą świętą dać tajemnicę rozmnożenia chleba i ryb. Albo między przemienieniem a ustanowieniem mszy świętej dać do rozważania tajemnicę wskrzeszenia Łazarza. Ale cóż, Jan Paweł II podjął decyzję, jaką podjął, jeśli ktoś odmawia tajemnice światła (ja osobiście tego nie robię), na pewno wprawnie połączy je z Eucharystią.
Ekumeniczność
Czy można mówić o ekumenizmie w ramach samego katolicyzmu? Teoretycznie nie. Faktem jest jednak, że między różnymi grupami w Kościele zdają się rosnąć ogromne mury. Tradycjonaliści są nazywani albo sedewakantystami, albo przynajmniej schizmatykami. Inni w Kościele są nazywani heretykami przez tychże. Odmienność zwyczajów neokatechumenatu i Ruchu Światło-Życie przypomina bardziej różnice między wyznaniami w protestantyzmie niż między rozmaitymi grupami duszpasterskimi. Nie wspominając o różnicach w kalendarzu – w chwili, kiedy to piszę, przeżywam przedpoście. Okres zupełnie nieznany większości katolików. Sami tradycjonaliści z lubością dzielą się na frakcje, frondy i stronnictwa, co jest smutnym odbiciem tego, co dzieje się w całej reszcie Kościoła.
Odpowiedzią na brak jedności jest powrót do źródła: do ojców Kościoła, do rozważania Biblii, do mistrzów duchowości. Ale też przede wszystkim modlitwa. Poza lectio divina duży potencjał widzę w adoracji Najświętszego Sakramentu.
Taką modlitwą jest też różaniec. Nowennę pompejańską propagują zarówno ojciec Adam Szustak OP, jak i księża FSSPX. Na tajemnicach różańcowych zbudowany jest schemat rekolekcji oazowych (nieprzypadkowo – piętnastodniowych). Różaniec jest modlitwą zalecaną podczas rekolekcji ignacjańskich (można go odmawiać niejako „w międzyczasie”; inne modlitwy z reguły zaleca się „odstawić”, by skupić się na medytacjach). Wreszcie, Psałterz Najświętszej Maryi Panny łączy pokolenia.
Dobry uczynek
Odmówienie różańca jest uczynkiem miłosiernym wobec duszy. Modlimy się w nim za żywych i umarłych. Prosimy przede wszystkim za grzeszników – w tym nas. Błagamy o orędownictwo w godzinie śmierci.
Niegdyś różaniec był zawsze odprawiany przy konających. Jest naturalną modlitwą błagalną i przebłagalną. Wciąż żywy jest zwyczaj tworzenia rozmaitych róż różańcowych, które modlą się w intencji jakiegoś dzieła czy osoby, często za kapłanów czy o nowe powołania. To godny i chwalebny zwyczaj.
Konkluzja
Zachęcam, polecam. Jak to ujął Joshua Graham z serii Fallout: „God knows there’s much to be done”. Do roboty, idźcie Państwo odmówić różaniec i zrobić coś dobrego.