Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

Ja tu jeszcze będę dwa miesiące

magazine cover

Dietrichswalde – tak kiedyś nazywała się ta wieś. Ale niemieckość zachowała się w niej tylko w niepolsko brzmiącej nazwie Gietrzwałd. Położona około 20 kilometrów na południowy zachód od Olsztyna wieś stała się miejscem walki z kulturkampfem. Miejscem strategicznym dla wojska pruskiego i – można by powiedzieć Deus ex machina – miejscem objawień Niepokalanej.

Rzecz działa się w 1877 roku, w lecie, od 27 czerwca do 16 września. Justyna Szafrańska i Barbara Samulowska wracały do domu. Ta pierwsza była chwilę wcześniej na egzaminach przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii Świętej. To ona pierwsza ujrzała niezwykły widok.

Milcząca Pani na klonie

Nad klonem obok kościoła ukazała się milcząca Maryja z Dzieciątkiem Jezus. Siedziała na tronie. Obok niej anioły, które zakładały jej na głowę koronę. Dostrzec można też było niepokojący element – krzyż. Dlaczego ukazany został krzyż, skoro Matka trzymała Dzieciątko? Czy oznaczał on cierpienia Polaków doznane pod zaborami? Czy może zwiastował zagrożenie dla całej Europy, wielką wojnę? Dotąd badacze objawień się o to spierają.

Najciekawsze jest to, że Maryja nie przemówiła ani tego dnia, ani następnego. Dopiero trzeciego dnia, gdy Barbara Samulowska odmawiała pod klonem różaniec i zobaczyła Matkę Bożą, na pytanie: „Kto ty jesteś?” uzyskała odpowiedź: „Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta”. Gdy Barbara zapytała, czego chce, Niepokalana nakazała codziennie odmawiać różaniec. Obiecała, że jeśli ludzie będą się gorliwie modlić, to parafie pozbawione kapłanów odzyskają ich, a prześladowania Kościoła osłabną. Wszystko to mówiła po polsku, w lokalnej gwarze.

Coś, co może zadziwić, to zapowiedź Maryi z 3 lipca: „Ja tu będę jeszcze dwa miesiące”.

Pociągiem na Warmię

Wieść o tym rozniosła się po terenach dawnej I Rzeczpospolitej. Przez pobliską granicę przybywać zaczęli pątnicy z zaboru rosyjskiego. Natomiast Polacy z zaboru pruskiego zaczęli masowo przyjeżdżać koleją. Wysiadali na oddalonej około siedmiu kilometrów stacji Biesal, po niemiecku Biessellen. Przybywali z książeczkami do nabożeństw i różańcami, modlili się i prosili dziewczynki, by zadawały Maryi pytania dotyczące najróżniejszych kwestii. W odpowiedzi na nie Matka Boża udzielała bardzo prostych rad, można by pomyśleć, że wręcz mówionych „na odwal się”, jeśli w ogóle wypada tak mówić w tej kwestii. Ktoś pytał: „co mają robić ludzie w nałogach?” Odpowiedź brzmiała: „niech zwalczą swoje uzależnienia”. Inny człowiek pytał: „co jest ważniejsze – różaniec czy msza święta?”. Odpowiadała: „msza święta”. Ktoś chciał wiedzieć, co warto zrobić dla rozwoju swej wiary. Mówiła: „pobożnie uczestniczyć w Eucharystii i słuchać uważnie kazań oraz katechez swoich proboszczów”. I tak dalej, i tak dalej. Wszystko bardzo proste, w katolickim duchu. Poza wezwaniem do codziennego różańca żadnego ważnego orędzia Maryja nie wystosowała. Owszem, pytana przez Basię i Justynę odpowiadała, ale zdawało się to nie być jej priorytetowym zadaniem. Tak jakby nim było po prostu siedzenie na tronie nad klonem w Gietrzwałdzie i gromadzenie przywabionego pogłoskami tłumu gapiów.

Ksiądz Krzysztof Bielawny, badacz tych objawień, stwierdził, że przez Gietrzwałd mogło się „przewinąć” w tym czasie nawet pół miliona osób. To 5% ówczesnego narodu polskiego. Oddziaływanie Gietrzwałdu było mocne i nie ograniczyło się do Warmii.

Po co to Niepokalanej było?

Napięcie rozładowane

Wydarzenia te rozegrały się w burzliwy czas. Kto bardzo wnikliwie czytał Lalkę Bolesława Prusa, ten być może pamięta, że właśnie w 1877 roku wybuchła wojna, na którą pan Wokulski poszedł i na niej się wzbogacił. Była to wojna rosyjsko-turecka. Zaczęła się 24 kwietnia. 22 czerwca wojsko rosyjskie dokonało sforsowania Dunaju, który był granicą stref wpływów. Od tego momentu konflikt stał się naprawdę poważny.

Wielka Brytania dostrzegła, że wzmocnienie Rosji kosztem zniszczenia Imperium Osmańskiego może zdecydowanie zachwiać równowagę na kontynencie. Równowagę, której utrzymanie od wieków pozostaje kluczowe dla brytyjskiej polityki. Podjęto zatem działania, aby armii cara zadanie utrudnić. Do Polski przybył Munro Butler Johnston, postać okryta cieniem tajemnicy. Można jednak przypuszczać, że działał na zlecenie Londynu (lub przynajmniej pewnych wpływowych grup politycznych w Londynie). Z pomocą takich postaci jak książę Adama Sapieha, którego czytelnik z pewnością z widzenia kojarzy, choć może o tym nie wie (to on pozował Matejce, gdy ten malował księcia Witolda na obrazie Bitwa pod Grunwaldem), zorganizował Rząd Narodowy, który miał przygotować naprędce powstanie. Johnston asygnował Sapiesze na tę sprawę dużą kwotę pieniędzy (ponoć było to 10 000 funtów szterlingów).

Miały też powstać, z wprawionych na różnych frontach polskich awanturników i żołnierzy, legiony na Węgrzech i Rumunii, które miały służyć jako oddziały dywersyjne.

Ale uwaga narodu zwróciła się na Gietrzwałd, nastroje rewolucyjne zanikły, a sam książę Adam przeszedł przemianę – z postępowego, insurekcyjnie nastawionego arystokraty w działacza społecznego często ofiarującego msze w intencji uzdrowienia narodu.

Misja Munro Butlera Johnstona zakończyła się fiaskiem, a w sprawie pożyczki musiał zadowolić się zwrotem, którego Sapieha prędko dokonał.

Nie trzeba mówić, że powstańcza zawierucha skończyłaby się krwawą pacyfikacją. Rosjanie skupieni byli na wojnie z Turkami i pokładali w niej wielkie nadzieje. Można sobie wyobrazić, z jaką furią zabraliby się za tłumienie dywersji na tyłach.

Zwycięstwo Hetmanki

Grzegorz Braun, który podczas konferencji (i w książce pod tym samym tytułem) Gietrzwałd 1877. Nieznane konteksty geopolityczne przypomniał te zapomniane raczej fakty (w powszechnej świadomości „po powstaniu styczniowym do I wojny światowej nic się nie działo”), wysnuł też o wiele śmielszą tezę, a raczej hipotezę. Sam stwierdził, że to są przypuszczenia; prawdopodobne, ale dla ich potwierdzenia trzeba by starannie przeszukać najrozmaitsze archiwa.

W Prusach przez cały czas trwania objawień trwały wielkie manewry wojskowe. Impreza dosyć kosztowna, zważając na to, że kanclerz Bismarck, cesarz Wilhelm i szef niemieckiego sztabu Helmut von Moltke obawiali się wojny na dwa fronty. Francja zbroiła się i szykowała na stosowną okazję, by odebrać swoje ziemie, które w konflikcie z Prusami utraciła. Może zatem niemieccy przywódcy chcieli przeprowadzić plan, który później podczas I wojny światowej „nie wypalił”, czyli uderzenia na jeden front, a później błyskawicznego przerzucenia koleją armii na drugi front? Może do tego celu niezbędna była stacja Biesal (która była wielka jak na stację w małej miejscowości)? Może nagły ruch cywilny na linii kolejowej na Warmii sprawę im uniemożliwił? Może sztabowcy zgłupieli, czytając raporty o wielkich ruchach ludności, i uznali, że to jakaś rosyjska prowokacja?

Zachęcam do zapoznania się z konferencją czy też książką Brauna, w której różne geopolityczne aspekty zostały klarownie ukazane. Mam też nadzieję, że produkowany przez niego film na ten temat pogłębi naszą wiedzę i wykaże, w jakim stopniu hipoteza ta jest słuszna.

Co roku do sanktuarium przybywa wielu pielgrzymów. W 1977 roku zatwierdzono autentyczność objawień. Nie stałoby się to pewnie, gdyby nie wielki rozsądek proboszcza Weischla (nota bene Niemca, zresztą wszyscy księża w tej parafii byli tej narodowości), który ze starannością i pomocą fachowców przebadał objawienia, pozostawiając dużą dokumentację.

Jakie przesłanie dla nas płynie z tego objawienia? Na pewno wciąż aktualne jest polecenie codziennego odmawiania różańca, które zresztą powtarza się w każdym maryjnym objawieniu. Dołożyć do tego powinniśmy wdzięczność Bogu, że przez Maryję wciąż udziela nam tak wielu łask. Warto również podjąć mocne postanowienie pracy nad tym, by nasza ojczyzna stawała się lepsza. Zrobili to już sygnatariusze utworzonej 27 czerwca 2018 roku w Warszawie Konfederacji Gietrzwałdzkiej, którzy zobowiązali się do ochrony chrześcijańskich wartości i obrony Polski przed obcymi wpływami.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.