adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

O umiejętnościach apolitycznych

magazine cover

unsplash.com

Polityka nieustannie próbuje nas gonić, gonić, gonić. Czy chcemy i potrafimy przed nią uciec?

W tekście napisanym tuż przed niedawnymi wyborami parlamentarnymi próbowałem, posiłkując się nawiązaniami do poezji Zbigniewa Herberta, nieco ostudzić rozgrzane polityczne emocje. Wskazałem również pięć umiejętności, które moim zdaniem są w tym bardzo pomocne. Początkowo nazwałem je „umiejętnościami antysystemowymi”, ale ostatecznie, ze względu na możliwe skojarzenia z pewnym obszarem polityki, w tekście znalazło się określenie „umiejętności apolityczne”. Dziś chciałbym trochę bardziej się na nich skupić.

Umiejętność apolityczna nr 1: Praca nad sobą

Umiejętności, które określiłem jako „apolityczne”, mają w sobie sporo katolickiego ducha. Tak jest w przypadku pracy nad sobą. Warto tu przytoczyć dwa zdania z wywiadu sprzed kilku lat z Dominiką Kovačević nt. życia w Libanie: „Wierzę, że każdemu Bóg daje talenty: to nie tylko zdolności, ale też zainteresowania, znajomi, okoliczności, miejsce zamieszkania itd. Wszystkie one mają służyć zbawieniu siebie, by przez to zbawiali się ludzie wokół nas”.

Jako katolicy wierzymy, że Bóg powołuje nas do samorozwoju. Otrzymujemy liczne i różnorodne talenty, by stawać się krok po kroku coraz lepszymi wersjami samych siebie. A dla katolika głównym, choć nie jedynym polem samodoskonalenia powinno być osobiste uświęcenie. Dobrze bowiem, żeby nasz rozwój osobisty był komplementarny. Na tym polega odpowiednie wykorzystanie otrzymanych od Boga talentów, czyli realizacja naszego powołania do przedsiębiorczości.

W Dniu Niepodległości na profilu jednego z moich znajomych przeczytałem bardzo mądre zdanie: „Najlepsze, co można dać Ojczyźnie, to swoje własne uświęcenie”. To nie tylko przyczynek do refleksji, ale i rachunek sumienia. Jak często bowiem angażujemy się w polityczne kłótnie z przekonaniem, że robimy to dla dobra ojczyzny? A jak często uświadamiamy sobie, że zmienianie Polski zaczyna się od nas samych, naszych najbliższych i tych, którzy osobiście dostrzegą nasz dobry przykład?

Umiejętność apolityczna nr 2: Przebaczanie

Przebaczanie to trudna i szalenie niepopularna umiejętność. Nie jest nam łatwo przebaczyć tym, którzy nas skrzywdzili, albo w zasadzie tym, którzy nas tak naprawdę nie skrzywdzili, ale to media wmawiają nam, że jest inaczej. A często najtrudniej wybaczyć tym, którzy przyczynili się do – prawdziwej lub wydumanej – krzywdy kogoś innego, uważanego za słabszego.

Szczególnie ta ostatnia trudność jest chętnie wykorzystywana w walce politycznej jako swoisty szantaż emocjonalny. Przypomina się tu cytat z Przesłania Pana Cogito Z. Herberta:


„i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie”.


Z pozoru jest to logiczne. Przecież musimy bronić słabszych, bezbronnych, więc naturalnie ich krzywda może boleć nas bardziej niż własna. Tylko jak połączyć to ze słowami Jezusa o konieczności przebaczenia nie siedem, a siedemdziesiąt siedem razy?

Jeśli nie nauczymy się przebaczać, już na zawsze pozostaniemy w niekończącej się spirali nienawiści. Ta zaś, podsycana strachem i gniewem, nie pozwoli nam racjonalnie iść przez życie. Oczywiście nie jest to łatwe. Chrześcijańskie przebaczenie to nie zapomnienie ani nawet nie odpuszczenie grzechów, bo tego może dokonać tylko Chrystus. Przebaczenie jest trudną sztuką, której zrozumienie, a następnie opanowanie, wymaga sporo pracy.

Umiejętność apolityczna nr 3: Zrozumienie

Istnieje kilka kroków, które pomagają przyswoić omawiane tu umiejętności, w tym jakże trudne przebaczanie. Jednym z nich jest zrozumienie, samo w sobie będące ciekawą i szalenie ważną zdolnością, bez której trudno mówić o przebaczeniu, pojednaniu i stabilnej zgodzie. Zrozumienie jest również wyrazem niezbyt obecnie popularnej pokory.

Współczesny świat rzadko kiedy zachęca do przebaczania. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy może być właśnie kryzys zrozumienia. Większość bezsensownych konfliktów, od sprzeczek małżeńskich po wieloletnie wojny, rozpoczyna się od braku zrozumienia. Zacznijmy jednak od siebie samych. Jak dużo energii wkładamy w zrozumienie? A jak często nawet nie próbujemy zrozumieć drugiej osoby, jej postrzegania świata i innych osób, motywacji i wydarzeń, które miały na nią wpływ? Jak często dzieje się tak, ponieważ wydaje nam się, że już wszystko rozumiemy?

Zrozumienie, podobnie jak przebaczenie, nie jest łatwe. Wymaga nieco zastanowienia i praktyki. Na początek musimy jednak zdać sobie sprawę, że każdy z nas jest inny. Każdy jest kształtowany innym zestawem wiedzy i życiowych doświadczeń, przekładających się na różne rozumienie otaczającego świata, motywacje do działania czy sposoby wyrażania siebie w społeczeństwie. Dlatego zanim ocenimy, chociaż spróbujmy zrozumieć.

Zobacz też:   Księża (nie)prawdziwi

Umiejętność apolityczna nr 4: Rozsądek

To wszystko, o czym tu piszę, nie miałoby oczywiście sensu bez jeszcze jednego czynnika: zdrowego rozsądku. Cóż nam bowiem po rozwoju i nieustannej pracy nad sobą, jeśli nie potrafilibyśmy rozsądnie zdefiniować priorytetów i poukładać wszystkich posiadanych klocków w sensowne życie?

Człowiek rozsądny wie, że dobrobytu nie dadzą mu politycy. Musi zapracować na niego sam. Dlatego zaangażowanie w wojenki polityczne nie jest zbyt dobrą formą aktywności. Można bowiem wykorzystać ten czas i energię dużo bardziej pożytecznie i tak, by mieć z nich coś dla siebie. Przykładami mogą być choćby aktywności związane z samorozwojem, nauką nowych umiejętności, pożyteczną pracą, pomocą innym, budowaniem relacji międzyludzkich czy dbaniem o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne.

Niestety nie wszystkim zależy na tym, aby społeczeństwa myślały i postępowały racjonalnie. Społeczeństwo rozsądne i oczytane świadomie potrafi wziąć odpowiedzialność we własne ręce i nie będzie musiało aż tak przejmować się polityką. Dlatego tak ważne jest, abyśmy dbali o rozwój roztropności u siebie samych oraz u przyszłych pokoleń. Narzekanie na czasy, system czy poziom szkół jest pójściem na łatwiznę, podczas gdy to właśnie cierpliwa praca nad własnym rozwojem intelektualnym jest ważnym elementem drogi ku lepszej przyszłości ludzkości.

Umiejętność apolityczna nr 5: Opanowanie

Najgorsze w polityce są rozgrzane potylice. Praca nad sobą, umiejętnościami przebaczenia, zrozumienia czy rozsądnego myślenia wymaga jeszcze jednej zdolności – panowania nad emocjami. Pomaga nam ono trzeźwo oceniać sytuację i dokonywać racjonalnych wyborów.

Emocje nie są oczywiście niczym złym. Gdyby nie one, nie potrafilibyśmy odpowiednio reagować na różne bodźce, pomagać słabszym, rozwijać empatii czy wreszcie budować społeczeństw. To właśnie one odróżniają nas od wyrachowanych robotów. Musimy jednak pamiętać, że oprócz emocji posiadamy również rozum, odróżniający nas od nierozumnych zwierząt. Prawdziwą sztuką jest znalezienie równowagi pomiędzy emocjami i rozumem. To właśnie ta równowaga była i jest motorem napędowym rozwoju ludzkości.

Dlaczego wskazuję więc na opanowanie? Dlatego że obecny świat w wielu aspektach jest zbyt emocjonalny. Za dużo jest osób, które dają się wciągać w polityczne gry na bardzo „gorących” zasadach. Tymczasem politykę powinniśmy postrzegać bardziej w kategoriach troski o dobro ojczyzny, a mniej w kategorii kibicowania ulubionej partii.

Od nienawiści strzeż mnie, Boże…

Oczywiście tę listę da się rozszerzać do woli. Do omówionych umiejętności można by z pewnością dopisać chociażby szacunek, uczciwość czy przedsiębiorczość. Myślę jednak, że ta lista to dobry początek, a nie ma przeszkód, by z opisanych umiejętności wytworzyć wiele innych, nie mniej ważnych.

Polityka to istotna część funkcjonowania społeczeństwa, ale to nie od niej zależy nasze szczęście. Jeśli więc zdecydujemy się poświęcić jej uwagę, to róbmy to na własnych zasadach, a nie na takich, które próbują nam narzucić sami politycy wraz z podległymi im mediami. Będąc przedsiębiorczymi, rozsądnymi, pokornymi, opanowanymi itd., stajemy się odporni na manipulacje i inne techniki inżynierii społecznej.

Dla nas, katolików, istotne jest również, że zestaw cech i umiejętności apolitycznych mocno pokrywa się z zestawem cnót wypływających z nauczania Kościoła. To doprowadza do dość oczywistego wniosku, że dążenie do życia zgodnego z Ewangelią jest nie tylko dobre moralnie, ale także korzystne. Co więcej, owa korzyść dotyczy zarówno nas jako jednostek, jak i społeczeństw, a przez to całej ludzkości.

Czytając znakomite Przesłanie Pana Cogito, pamiętajmy, że nie jest to zbiór wskazówek, tylko przestroga. Bezpośrednich wzorców lepiej poszukać chociażby w innym polskim wierszu – Modlitwie o wschodzie słońca N. Tenenbauma:

„Co postanowisz, niech się ziści.
Niechaj się wola Twoja stanie,
Ale zbaw mnie od nienawiści
Ocal mnie od pogardy, Panie”.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.