adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

O co chodzi w relacji ewolucja – wiara?

magazine cover

pexels.com

Stereotyp na temat relacji Kościoła katolickiego do nauki zwykle przedstawia Kościół jako bastion zacofania. Choć nie brakuje kapłanów postulujących literalizm w badaniu Pisma Świętego, to jednak oficjalne stanowisko Kościoła jest inne. Kościół przyjmuje fakty naukowe i, w myśl św. Augustyna, dokonuje refleksji co do dotychczasowej interpretacji Biblii bez „obrażania się” na naukę.

Swego czasu, badając problematykę sporu pomiędzy współczesnym tomizmem a naukami przyrodniczymi, wskazałem na interesujący problem. Otóż tomizm – szczególnie ten ortodoksyjny – cierpi z powodu przestarzałego obrazu świata, jakim dysponuje. Gdy w XIX wieku nastąpiła restauracja tomizmu jako odpowiedź Kościoła na pozytywizm, nie pomyślano wtedy, by ów tomizm ustosunkować do nauk przyrodniczych. Wprawdzie istniały takie próby, jednak ze względu na nieścisłości, dziurawą argumentację oraz przeważającą siłę tomizmu ortodoksyjnego spełzły one na niczym (por. Gilson E., Realizm tomistyczny, Warszawa 1968).

Podobny problem zdaje się trawić dzisiaj Kościół w sferze teologii oraz relacji nauki do wiary. Powszechny jest stereotyp o zacofaniu intelektualnym Kościoła, operowaniu „średniowiecznym obrazem świata”. Czy rzeczywiście tak jest? Przyjrzymy się niniejszej kwestii na przykładzie sporu o ewolucję.

O co tak właściwie chodzi?

Żeby zrozumieć zawiłość problemu, trzeba prześledzić kilka istotnych wątków. Spór dotyczy kontrowersji światopoglądowej, która powstała w wyniku starcia religijnego obrazu świata z tym naukowo-przyrodniczym. Początku dyskusji należy upatrywać w XIX wieku, kiedy rozpowszechnienie się pozytywizmu (a wraz z nim ateizmu, materializmu i naturalizmu) spotkało się z negatywną reakcją ludzi wierzących. Ze strony Kościoła katolickiego była to restauracja tomizmu. Z pozycji amerykańskich środowisk protestanckich – fundamentalizm i literalizm biblijny. Żywiono przekonanie, że właściwą obroną przed pozytywizmem będzie odrzucenie wszystkiego, co może zagrozić wierze (por. Heller M., Pabjan T., Stworzenie i początek wszechświata, 2013, s. 129). Nie inaczej było ze sformułowaną przez Karola Darwina teorią ewolucji.

Antagonizacja kreacjonistów i ewolucjonistów doprowadziła do pozornej niemożności wyjścia poza schemat. Do dzisiaj ma miejsce spór objawiający się wzajemną niechęcią dwóch stron. Wykorzystuje się różne erystyczne zabiegi do pozornego obalania argumentów opozycji. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze problematyka teologiczna. Powstaje bowiem pytanie: jak należy rozumieć Genesis oraz grzech pierworodny w obliczu nowych faktów naukowych?

Antagonizacja i nieporozumienia przyczyną sporu

Przykładowo, prof. Richard Dawkins umyślnie przenosi wnioski z nauk przyrodniczych na filozofię, bez należytego uwzględnienia innych, poważnych i mocnych współczesnych pozycji filozoficznych. Zamiast tego sięga po nisko wiszące owoce w postaci krytyki kreacjonistów młodej ziemi, wyśmiewa filozofię, sam ją de facto uprawiając w nurcie tzw. scjentyzmu (przekonania, że jedyną wartościową wiedzą jest ta pochodzenia naukowo-przyrodniczego).

Podobne w manierze poglądy prezentują niektórzy reprezentanci kreacjonizmu. Prof. Józef Zon zauważa, że: „[…] Stroną zwalczającą poglądy ewolucjonistyczne są bardzo skuteczni polemiści. Umiejętnie stosowane przez nich techniki erystyczne i retoryka często biorą górę nad argumentacją rzeczową. Zdarza się, że prócz zdecydowanych poglądów antyewolucjonistycznych, przeciwnicy e. mają znaczne kompetencje w dziedzinie filozofii czy nawet którejś z dyscyplin biologii (np. M. Giertych, M. Behe)” (Zon J., Ewolucjonizm, [w]: Powszechna encyklopedia filozofii, 2002, s. 335-351).

Zobacz też:   W oblężonej twierdzy chrześcijan

Prof. Andrzej Maryniarczyk w Dlaczego stworzenie ex nihilo” (2018, s. 112-134) postuluje fundamentalistyczną alternatywę dla teorii ewolucji w postaci metafizyki św. Tomasza. Jednocześnie zarzuca naukowcom przekraczanie swoich kompetencji poprzez wchodzenie w buty filozofów i błędy wnioskowania. Oskarża metodę datowania osadów i skał jako błędną, próbuje udowodnić niemożliwość samej ewolucji organizmów prostych w złożone czy w ogóle określa teorię ewolucji jako nienaukową. Jak się później przekonamy, argumenty te są oparte o błędne przesłanki.

W przypadku Dawkinsa problem można sprowadzić do poziomu dyskusji filozoficznej, w której należy wykazać ogólnie błędy na poziomie metody. Biolog po prostu nie odnosi się należycie do poruszanych przez siebie problemów filozoficznych, więc ciężko jest traktować jego propozycje jako wiarygodne filozoficznie.

Fundamentalizm – ale jaki?

Inaczej sprawa ma się w przypadku nieporozumień, jakie stworzył Maryniarczyk. Profesor bowiem sprowadził teorię naukową na poziom filozofii, a następnie zaproponował alternatywę w postaci metafizyki tomistycznej. Trudność w analizie tego problemu komplikuje fakt, że sprowadzenie ewolucji na poziom filozofii nie odbywa się poprzez odniesienie się do tego, jak faktycznie działa nauka. Zamiast tego profesor wytyka partykularne błędy bez jednoczesnego wskazania, u kogo i gdzie się one pojawiają (por. tamże, s. 104-106). Ponadto powołuje się na pseudonaukową teorię, a w ramach krytyki ewolucji nie odnosi się do wszystkich kwestii poruszanych w danym temacie.

Całej sprawy nie ułatwia fakt zarzucania błędów wnioskowania w teorii ewolucji, które w świetle metodologii naukowej nie są błędami. Wtóruje temu wyraźne stosowanie zabiegów erystycznych – nazywanie elementów badań naukowych mitami, pomijanie danych istotnych dla nauki, niepodejmowanie głębszej dyskusji w danej sprawie, niepodawanie przykładów krytykowanego światopoglądu. Wisienką na torcie jest odrzucanie metod badań gleby, skał i skamielin za pomocą twórczości kreacjonistów z poprzedniego stulecia.

Niniejszy artykuł nie jest oczywiście polemiką z profesorem, więc nie będę głębiej wchodził we wszystkie nieporozumienia, które powstały w związku z wydaną książką. Należy zauważyć, że takie podejście do kreacjonizmu, wpisując się w kanon stanowisk o charakterze doktrynerskim, nie posiada znacznych walorów poznawczych. Mało tego, przyczynia się do rozwoju szkodliwych, skrajnie dogmatycznych stanowisk, broniących koncepcji niepoważnych i niemożliwych do utrzymania w świetle faktów naukowych.

O autorze

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.