adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Nasz patronat

Bezkres poranka, czyli tam, gdzie Bóg i literatura się spotykają

Na polskim rynku wydawniczym wiele jest pozycji dotyczących historii literatury, jej wpływu na postrzeganie rzeczywistości i społeczeństwa. Na tle innych wyróżnia się jednak książka dra Michała Gołębiowskiego pt. Bezkres poranka. Publikacja wydawnictwa Biblioteka Christianitas stawia pytanie, na ile literatura odpowiada na ludzką tęsknotę za Tajemnicą.

Książka, którą objęliśmy naszym patronatem, jest ambitnym, a jednocześnie trafiającym do szerokiego grona czytelników wołaniem o pochylenie się nad prawdą, celem, nad sprawami najważniejszymi. W lipcu tego roku nasz redakcyjny kolega, Jan Borowski, w rozmowie z autorem zapowiadanej wtedy publikacji odkrywał, że Bóg nie tylko przenika Pismo Święte, ale także poszukuje człowieka w poezji, literaturze, zostawiając tam wskazówki, by szukał i tęsknił. Doktor Michał Gołębiowski wyjawia, kto inspiruje go na drogach wiary i literackiego poszukiwania, oraz odpowiada na pytanie, czy współczesne kino lubi przypowieści. Wywiad pt. Ochrzcić kulturę. W rozmowie z Michałem Gołębiowskim można przeczytać tutaj.

Chociaż czekamy jeszcze na oficjalne wydanie książki, która ma się ukazać pod koniec roku nakładem Biblioteki Christianitas, to specjalnie dla Was prezentujemy przedpremierowo jeden z jej rozdziałów pt. Duchowość i zwyczajność:

„Chodziłem z dawna nieuczęszczanymi ścieżkami, odwiedziłem zapomniane miejsca, w których bywałem jako dziecko, wybrałem się nad rzekę, tę samą, przy której lata temu odbywały się moje pierwsze spotkania z literaturą, usiadłem na trawie między dwoma drzewami, później przestąpiłem próg małego barokowego kościoła, gdzie swego czasu wobec wieczystej adoracji zostawiłem wiele zawikłanych spraw. Kiedy powietrze stawało się chłodniejsze, postanowiłem wrócić do domu okrężną drogą, idąc przez łąki. Niebo było czyste, wiatr łagodny. Nie wydarzyło się nic szczególnego, nie było gwałtownych poruszeń. Łaska Boża była ze mną.

Istnieją chwile samotności i skupienia, wspólne, jak sądzę, wierzącym i niewierzącym, z których wyłania się swego rodzaju »dowód na istnienie świata«. Znali to doświadczenie zarówno antyczni filozofowie, jak i chrześcijańscy święci. Pisali o nim poeci tacy jak Walt Whitman, na wpół pogański, na wpół chrześcijański, pozujący na wędrownego, uśmiechniętego mędrca, albo św. Jan od Krzyża, mistyk owładnięty niewidzialnym płomieniem, bardziej obywatel niebios aniżeli ziemi, a ich opisy okazują się zaskakująco zbieżne. Kluczowymi słowami są tutaj angielskie awareness, czyli »uważność«, hiszpańskie resucitar, czyli »ożywiać« oraz »przywracać do życia«, albo łacińskie surgere, co oznacza »powstanie« albo »przebudzenie się«. Raptem na wszystko wokół pada rozjaśniający promień, a świat, wyłaniając się zza mgły, nabiera przejrzystości, staje się nareszcie widzialny, czy raczej zaczyna jawić się jako z jednej strony najzupełniej przygodny wobec wieczności, lecz z drugiej – w jakimś sensie koniecznie istniejący, skoro powołała go do bytu wola Boga. »Cokolwiek Panu się spodoba, to uczyni na niebie i na ziemi« (Ps 135, 6) – mówi Pismo. Wszystko, co zaistniało, jest, gdyż musi być. Do tego podprowadzają przebłyski szczególnej łaski. To, o czym zadecydowała wola Opatrzności, pozostaje same w sobie przygodne, a jednak staje się konieczne.

Zobacz też:   Raper „Pielgrzym” w szczerym wywiadzie: „To mrok, z którego wychodzę”

O samym źródle tego doświadczenia wiedzieli oczywiście katoliccy święci. Mówi się przy tym, że poznanie prawdziwie duchowe prowadzi człowieka do uwalniającego przekonania, że wobec absolutnie istniejącego Boga jest się »niczym« i na świecie nie ma »niczego«. »Tyś jest Panem moim; nie ma dla mnie dobra poza Tobą« (Ps 16, 2). A więc jest się wówczas promieniem słońca. Jak mówi stara tradycja mnichów pustyni, jest się tylko tańcem, podczas gdy Bóg jest tancerzem. Samo ogołocenie – tak żywiołowo sławione przez świętych, ku zgorszeniu nas, współczesnych – jest po to, aby człowiek stał się melodią, którą wygrywa Bóg. On zostaje postawiony nie tylko na pierwszym, lecz na każdym miejscu. I jeszcze te słowa św. Jana od Krzyża, tyleż niepokojące, co budzące nadzieję:

Aby dojść do smakowania wszystkiego, nie chciej smakować czegoś w niczym.

Jan od krzyża, Droga na Górę Karmel, tłum. B. Smyrak, Kraków 2013, s. 21.

A następnie wiersz, który obiecuje pełnię życia, uprzednio wbijając kolejny gwóźdź w pulsujące bólem, udręczone »ego«:

Gdy zatrzymujesz się nad czymś,
przestajesz dążyć do wszystkiego.
Aby dojść całkowicie do wszystkiego,
musisz zaprzeć się siebie całkowicie we wszystkim.

Jan od Krzyża, Droga na Górę Karmel, jw., s. 22.

W prostszych słowach dążenie to wyraził później Walt Whitman, piewca życia i epifanii rzeczywistości, radosny chwalca obecności Boga we wszystkim, w rzeczach przyziemnych i wzniosłych, w codzienności oraz wieczności. Autor Źdźbeł trawy nieustannie przypominał o tym, że »widział Bóg, że wszystko, co stworzył, było bardzo dobre« (Rdz 1, 31), i kryła się w tym szczególnego rodzaju mistyka:

Wspaniałe jest małżeństwo, i handel, i codzienne gazety, i książki, i kolej żelazna, i parowce, i poczta, i telegramy, i wolna sprzedaż, i wymiana dóbr (…).

Wspaniałe jest prawo (…). Doskonałe prawo nie budzi lęku; ono prowadzi każdego przed oblicze Boga; wszystko podlega temu prawu, życie i śmierć podlegają mu tak, jak niebo i piekło (…).

Wspaniałe jest życie, prawdziwe i mistyczne, gdziekolwiek się dzieje i czyjekolwiek to życie.

Wspaniała jest śmierć, bo tak życie, jak i śmierć łączą wszystkie części w jedno.

Gwiazdy wracają do swych siedzib, gdy gaśnie ich światło; tak też śmierć jest wspaniała, jak życie.

Great Are the Myths. Podstawą przekładu jest wydanie: W. Whitman, Leaves of Grass, New York 2017, p. 198-200, tłum.: dr Michał Gołębiowski

A więc przejrzystość, wolność, wraz z najważniejszą wolnością od samego siebie; trudna droga w miejsca, gdzie powietrze jest czyste, a rzeczywistość wyraźna. Zwyczajność staje się przestrzenią, w której zamieszkuje Bóg. Ciche minuty i godziny adoracji Najświętszego Sakramentu, skrzypiące pod kolanami drewno, złoto ołtarza połyskujące w słońcu, które wdarło się przez otwarte okna. Szeleszczące paciorki różańca, wiatr uginający źdźbła trawy. Śpiew ptaka i szum liści jako sekretny język Stwórcy. Potrzeba milczenia, wpierw uciążliwa, a po chwili kojąca. Czas płynący powoli. Nic szczególnego, a w tym wszystkim łaska Boża”.


Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.