adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

Po Namyśle: A jednak… nie spłonął

magazine cover

unsplash.com

Jest rok 1633. Galileo Galilei, włoski astronom, postawiony przed trybunałem inkwizycyjnym, usłyszawszy wyrok skazujący go na śmierć, wypowiada znamienne słowa „Eppur si muove!” – „A jednak się kręci!”, po czym dumnie wstępuje w stos. Taki przekaz poznaliśmy. Czy aby na pewno tak właśnie było?

Jak pisze Vittorio Messori w książce Czarne karty Kościoła, w powyższą wersję zdarzeń wierzy 30% ankietowanych. A 97% uważa, że inkwizycja poddała Galileusza torturom. Wspomniane badanie zostało przeprowadzone przez Parlament Europejski wśród grupy studentów pochodzących ze wszystkich krajów członkowskich.

Badania kosmosu

Galileusz poprzez prowadzenie obserwacji starał się udowodnić prawdziwość teorii heliocentrycznej opracowanej przez Mikołaja Kopernika. Zaobserwował m.in. fazy Wenus oraz księżyce Jowisza. Dostrzeżone przez niego cykliczne „zmiany wielkości” drugiej planety Układu Słonecznego – jakby przybliżała się i oddalała – w połączeniu z jej częściowym zacienieniem, pozwoliły mu sądzić, iż obiega ona Słońce, a nie – jak dotychczas myślano – Ziemię. W przypadku Jowisza dostrzegł on przy pomocy teleskopu cztery świetliste punkty obok niego, które w różne dni były widziane po różnych stronach planety. Początkowo myślał, że to gwiazdy, ale właśnie ich ciągły ruch w pobliżu Jowisza spowodował, że Galileusz uznał je za księżyce. To z kolei było dowodem, że nie tylko wokół Ziemi orbitują ciała niebieskie.

Popełnił jednak błąd. Powyższe przesłanki nie były wystarczającym dowodem na prawdziwość heliocentryzmu, zwłaszcza że nie wszystkie jego tezy były zgodne z rzeczywistością. Zaczął jednakże głosić tę teorię jako fakt i do tego w argumentacji posługiwać się Biblią.

Ryzykowna gra

Zanim Galileusz opublikował dzieło Sidereus Nuncius, kształcił się za młodu w szkole u jezuitów, a następnie na uniwersytecie w Pizie, gdzie został wykładowcą. Później wykładał na uniwersytecie w Padwie. Po opublikowaniu wspomnianego dzieła jezuita Christoph Clavius, z którym Galileusz od lat korespondował, zaprosił go do Rzymu. Została mu tam udzielona audiencja przez papieża Pawła V, który przyjął go w poczet członków prestiżowej Akademii Linceańskiej.

Przyjaźnił się z kardynałem Maffeo Barberinim, który zachęcał go do dalszego poszukiwania dowodów na teorię heliocentryczną. Galileusz napisał w liście do jednego z księży, że fragment Pisma, gdzie jest mowa o wschodzeniu i zachodzeniu słońca (Koh 1, 5), należy rozumieć w przenośni, a nie dosłownie. List dostał się jednak w niepowołane ręce, wobec czego wszczęto śledztwo przeciwko astronomowi. Pomimo tego, że Święta Inkwizycja odrzuciła zarzuty, kardynał zasugerował mu, żeby pozostawił interpretację Biblii teologom, a sam zajął się zdobywaniem dowodów na heliocentryzm. Bo dopiero wtedy, gdy zostanie on udowodniony, będzie można używać go do interpretacji tekstów biblijnych.

Galileusz pojechał jednak do Rzymu i wszędzie, gdzie się pojawiał, głosił, że teoria Kopernika jest faktem. Naraził się w ten sposób papieżowi Pawłowi V, który nakazał inkwizycji, żeby jeszcze raz przyjrzała się działalności uczonego.

Upór i nieodpowiedzialność

Święta Inkwizycja wydała opinię, że tezy Galileusza o Słońcu jako centrum układu oraz o obiegowym i obrotowym ruchu Ziemi są bezsensowne, absurdalne i heretyckie. Jak jednak pisze Warren H. Carrol w IV tomie Historii chrześcijaństwa, przed drukiem wyroku wycofano oskarżenie o herezję. Nakazano uczonemu, aby powstrzymał się całkowicie od nauczania oraz obrony głoszonych opinii i doktryny. Kardynał Bellarmin przekazał mu jednak, że właściwie chodzi o głoszenie heliocentryzmu jako teorii absolutnie prawdziwej. Kardynał dopuszczał prawdziwość teorii Kopernika, dlatego Kongregacja Indeksu Ksiąg Zakazanych nie zabroniła dzieła O obrotach sfer niebieskich, lecz nakazała wstrzymać jego funkcjonowanie, dopóki nie umieści się wstępu informującego, że teoria heliocentryczna nie jest udowodnionym faktem, a jedynie hipotezą.

Zobacz też:   Filmowa spowiedź

W międzyczasie papieżem został przyjaciel Galileusza – wspomniany już kardynał Maffeo Barberini. Przybrał on imię Urban VIII. Jemu to astronom zadedykował swoje dzieło Waga probiercza, dotyczące teorii atomowej. Niemal dekadę później opublikował inne dzieło – Dialog o dwóch najważniejszych systemach świata: ptolemeuszowym i kopernikowym – które miało formę rozprawy popularnonaukowej. Ówczesny mistrz pałacu apostolskiego, dominikanin ojciec Riccardi, przekonał inkwizytora, żeby udzielił książce imprimatur, zapewniając, że Galileusz nie przedstawia w niej teorii heliocentrycznej jako prawdy absolutnej.

Astronom jednak nie dość, że nadal przekazywał teorię Kopernika jako fakt, to jeszcze w usta jednego z bohaterów imieniem Simplicio – prostaczek – włożył słowa papieża. Urban VIII wpadł we wściekłość. Kazał inkwizycji przesłuchać Galileusza. Początkowo chciano oskarżyć go o złamanie zakazu nauczania jako takiego, ale w związku z tym, że takiego zakazu nigdy nie było, oskarżono go o nauczanie absolutnej prawdziwości heliocentryzmu.

Proces i wyrok

Galileusz został „uwięziony”. Zamknięto go w pięciopokojowym mieszkaniu z widokiem na ogrody watykańskie oraz z osobą posługującą, wszystko opłacane przez Stolicę Apostolską. Sądził go trybunał złożony także z innych uczonych z dziedziny astronomii. Za złamanie zakazu nauczania skazano go na dożywotni areszt domowy, złagodzony do trzech lat, a ostatecznie całkowicie uchylony. Nawet podczas zamknięcia Galileusz mógł zapraszać gości i prowadzić dysputy naukowe. Drugą częścią kary było odmawianie raz w tygodniu siedmiu psalmów pokutnych. Uczony nie wypowiedział słynnych słów „A jednak się kręci!”. Zostało to wymyślone w połowie XVIII wieku w Londynie przez dziennikarza Giuseppe Barettiego.

Paradoksalnie największym problemem Galileusza nie były władze kościelne, ale jego „koledzy po fachu”. Z powodu twardego konserwatyzmu lub wręcz nienawiści próbowali wyeliminować astronoma z dyskursu publicznego i zmusić go do milczenia. Nie chodziło im prawdopodobnie nawet o Biblię, ale o Arystotelesa, którego nauczanie Galileusz ostro krytykował.

Rehabilitacja

Kościół rzymskokatolicki w 1992 roku, w trzysta pięćdziesiątą rocznicę śmierci uczonego, oficjalnie zrehabilitował Galileusza. Papież Jan Paweł II powołał specjalną komisję. 31 października 2003 roku przedstawiono wyniki jej pracy. Jan Paweł II powiedział w tym dniu podczas sesji plenarnej Papieskiej Akademii Nauk z udziałem korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej, że: „Galileusz, człowiek głęboko wierzący, okazał więcej przenikliwości w tej kwestii [interpretacji Pisma] od swych teologów-adwersarzy. Większość teologów nie wyczuwała formalnej różnicy między Pismem Świętym a jego interpretacją, co doprowadziło ich do niewłaściwego przeniesienia w obszar doktryny wiary kwestii należącej de facto do badań naukowych. Ich błąd tkwił w wyobrażeniu, iż nasza znajomość struktury świata fizycznego była w pewien sposób narzucona przez dosłowny sens Pisma Świętego”.

Historia Galileusza pokazuje, że Kościół nie krytykuje odkryć naukowych. Jedynie ich pochopne głoszenie bez wystarczających podstaw budzi sprzeciw Kościoła. Nie można negować nauki przy pomocy wiary ani wiary przy pomocy nauki. To są dwa niezależne narzędzia poznania świata opisujące rzeczywistość. Trzeba o tym pamiętać, zanim wda się w kolejną dysputę ze scjentyzmem lub fideizmem.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.