adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Wiara

Wiara Judasza

Nadchodzący Wielki Tydzień naturalnie kieruje nasze myśli w stronę Męki Pańskiej. Jednak rozmyślając nad dniami bezpośrednio poprzedzającymi Paschę, nie tylko patrzymy na samego Chrystusa, lecz także analizujemy postawy innych uczestników tamtych wydarzeń. Wspominamy Maryję, Matkę Bolesną, zaparcie się Piotra, a także zdradę Judasza. Nie ulega wątpliwości, że ostatnia postać szczególnie fascynuje pisarzy, poetów oraz autorów dzieł sztuki. W tym tekście chciałbym przyjrzeć się Judaszowi w nieco inny sposób, niż zwykło się to robić. Najczęściej bowiem kładzie się nacisk na sam fakt zdrady czy też potencjalne wieczne potępienie zdrajcy – ja zaś chciałbym opowiedzieć o Judaszu i Eucharystii.

Kim był Judasz?

Postać Judasza jest nieodłącznie kojarzona ze zdradą. Nie możemy jednak zapominać, że pojawia się on na kartach Pisma Świętego znacznie wcześniej. Jego przydomek – Iskariota – zazwyczaj interpretuje się jako wskazanie pochodzenia apostoła z Kariotu w południowej Judei. To oznaczałoby, że byłby jedynym z Dwunastu, który nie pochodził z Galilei. Inna, raczej odrzucana teoria wiąże Judasza z sykariuszami, a jeszcze inna sugeruje, że jego przydomek został nadany znacznie później i pochodzi od aramejskiego słowa oznaczającego kłamcę.

Niezależnie od tego, skąd wziął się przydomek zdrajcy, musimy stwierdzić dość ważny fakt: Judasz był apostołem. Wydaje się, że to coś do bólu oczywistego, ale odnoszę wrażenie, że często zapominamy, jak wiele to znaczy. To nie był przypadkowy słuchacz nauk Jezusa, to nie był przypadkowy uczeń. Judasz został wybrany, by być kimś ważniejszym – apostołem, jedną z najbliższych osób Chrystusa. Oznacza to, że musiał z Nim spędzać wiele czasu w okresie publicznej działalności Zbawcy. Obserwował Jego cuda, możliwe, że sam dokonywał wielkich rzeczy w Jego imię (por. Mt 10, 1-8)! Judasz nie tylko słuchał tego, co mówił Jezus, lecz także widział czyny, których dokonywał.

Czy oczekiwał mesjasza politycznego, podobnie jak wielu współczesnych mu Żydów? Możliwe. Nie musimy go nawet wiązać z zelotami czy sykariuszami, których celem było obalenie władzy okupacyjnej, aby zakładać, że mógł marzyć o odnowieniu królestwa Izraela. Trudno mieć mu to za złe; pozostali apostołowie nawet po Zmartwychwstaniu liczyli na polityczny finał działalności Chrystusa (por. Dz 1, 6). Według niektórych Judasz stracił po prostu cierpliwość, oczekując na zamach stanu, na który liczył. Inna teoria wskazywałaby, że miał nadzieję, że postawienie Jezusa w trudnej sytuacji skłoni Go do podjęcia bardziej zdecydowanych kroków. Pismo Święte pokazuje nam jednak, że Judasz stracił wiarę w innych okolicznościach.

Trudna jest ta mowa

W Ewangelii według Świętego Jana Jezus wkrótce po rozmnożeniu chleba wygłasza długą mowę eucharystyczną, w której nazywa siebie chlebem życia. Rozpoczyna ją od wskazania doczesnych pobudek zebranego wokół Niego tłumu: „Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości” (J 6, 26b). Następnie mówi o potrzebie spożywania pokarmu, który trwa na wieki, a gdy poproszono Go, by zawsze dawał swoim uczniom ten pokarm, Jezus oświadczył, że On sam jest tym pokarmem. Następnie powiedział:

„[…] Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6, 53-56).

Ta wypowiedź była niesamowicie kontrowersyjna. My zazwyczaj nie jesteśmy w stanie dostrzec, jak obrazoburczo musiały zabrzmieć słowa Jezusa w uszach ówczesnych Żydów. Jesteśmy już przyzwyczajeni do spożywania Ciała i Krwi Chrystusa. Osłuchaliśmy się z tym do tego stopnia, że wydaje nam się to czymś oczywistym. Dla Żydów sprzed dwóch tysięcy lat musiało to jednak brzmieć przerażająco. Po pierwsze, budziło skojarzenia z kanibalizmem, a po drugie, prawo żydowskie wielokrotnie zabraniało spożywania krwi (np. Kpł 17, 10-14). Gdy zabijano zwierzę na pokarm, należało użyć odpowiedniej metody, aby spuścić z niego krew i tym samym nie dopuścić do jej spożycia. A oto Jezus nie tylko mówi o spożywaniu Jego Krwi, lecz także uznaje to za niezwykle ważne.

Te słowa przerosły wielu słuchaczy, mówili: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” (por. J 6, 60). W tym momencie ewangelista zaznacza też, że wielu straciło wówczas wiarę w Chrystusa, niektórzy odłączyli się od Niego i już nie wrócili. Jezus zauważył zwątpienie również wśród apostołów. Święty Jan nie pozostawia wątpliwości – Judasz stracił wiarę, usłyszawszy o Eucharystii. 

„Na to rzekł do nich Jezus: «Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem». Mówił zaś o Judaszu, synu Szymona Iskarioty. Ten bowiem – jeden z Dwunastu – miał Go wydać” (J 6, 70-71).

Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego!

Jednym z ulubionych tematów kaznodziejów w tym okresie roku jest porównanie Judasza z Piotrem. Obydwaj popełniają grzech, lecz ich reakcje i dalsze działania są drastycznie różne. Znacznie rzadziej jednak porównuje się tych dwóch apostołów w kontekście mowy eucharystycznej. W tym fragmencie ewangelista stawia ich jako przykład dwóch przeciwnych dróg. Gdy Judasz stracił wiarę zgorszony zapowiedzią Eucharystii, Piotr swoją wiarę potwierdził:

„Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?». Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga»” (J 6, 67-69).

Czy Piotr odnosi się do poprzednich znaków Chrystusa? Czy może to właśnie mowa eucharystyczna umocniła jego wiarę? Tego nie wiemy. Widzimy jednak, że i w tej scenie apostołowie prezentują dwa diametralnie różne podejścia.

Zobacz też:   Psychologia potępienia

Ostatnia wieczerza

„Biorą dobrzy i grzesznicy, lecz się losów przyjrz różnicy: życie tu – zagłada tam. Złym śmierć niesie, dobrym życie: patrz, jak w skutkach rozmaicie czyn ujawnia się ten sam” – śpiewamy w sekwencji Lauda Sion Salvatorem.

Nie mamy pewności, czy Judasz spożył przed zdradą Najświętszy Sakrament. Święty Mateusz w ogóle nie wspomina o wyjściu Judasza, według jego Ewangelii Chrystus jedynie wskazuje zdrajcę, ustanawia Eucharystię i udaje się do ogrodu oliwnego. Święty Łukasz najpierw przedstawia ustanowienie Eucharystii, a dopiero potem zapowiedź zdrady. Przeciwną kolejność podaje Święty Marek. Opis Świętego Jana umiejscawia wyjście Judasza z wieczernika na samym początku, tuż po obmyciu nóg. Chrystus podaje jednak wcześniej Judaszowi kawałek chleba, po którego spożyciu wstępuje w apostoła szatan (por. J 13, 27). Niektórzy egzegeci widzą w tej scenie Komunię Judasza, jednak sam fragment nie przedstawia wydarzenia w taki sposób. Sądzę, że najlepiej zaufać fragmentowi Ewangelii Świętego Mateusza, który przecież był wtedy w wieczerniku, oraz Świętego Marka, który tekst swojej księgi oparł na naukach Świętego Piotra. Jeśli uznamy, że zgodnie z opisem Świętego Jana Judasz opuścił wieczernik wkrótce po obmyciu nóg oraz wskazaniu go jako tego, który wyda Chrystusa, i połączymy to z powyższymi informacji, dojdziemy do wniosku, że Judasz Komunii nie przyjął.

Jeśli jednak przedstawiona przez Świętego Jana scena jest opisem Eucharystii, aż prosi się wspomnieć słowa cytowanej wyżej sekwencji, a także przestrogę Świętego Pawła: „Kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej” (1 Kor 11, 23b). Jeżeli Judasz przyjął Ciało i Krew Pańską, planując zdradę, spełnił w sposób dosłowny zapisane znacznie później słowa Apostoła Narodów.

Być jak Judasz czy być jak Piotr?

Nie piszę o Judaszu tylko dla zaspokojenia ciekawości czytelników. Widzę naukę płynącą z tych tragicznych wydarzeń. Losy Judasza i Piotra pokazują nam, jak ważna jest Eucharystia i wiara w obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Odrzucenie Eucharystii było dla Judasza pierwszym krokiem do zdrady i porzucenia jakiejkolwiek nadziei. Piotr po przedziwnej mowie o spożywaniu Ciała Zbawiciela żarliwie wyznał wiarę w Chrystusa, a gdy w chwili trudności zaparł się Mistrza, był w stanie znaleźć w sobie odwagę i nadzieję, aby do Niego wrócić. Judasz zaś stracił wiarę w naszego Pana po mowie eucharystycznej w Kafarnaum i potwierdził jej brak przed pierwszą w historii Eucharystią.

Warto zauważyć, że dwa kluczowe wydarzenia opisane w Biblii, które szczególnie dotyczą Judasza, związane są z Eucharystią. Brak wiary w spożywanie Ciała Pańskiego poprowadził go do braku wiary w samego Chrystusa.

Od setek lat poszczególne grupy chrześcijan odrzucają wiarę w realną obecność naszego Pana w Eucharystii. Niektóre ankiety przeprowadzane wśród katolików wskazują, że wielu z nich nie uznaje, że w Komunii przyjmuje się prawdziwe Ciało i Krew Chrystusa. Może się to objawiać również w braku troski o partykuły – malutkie części hostii czy komunikantów, które przecież również stają się Ciałem Pańskich – to, że odkruszają się później, niczego w ich istocie nie zmienia. Znam przykład kościelnego, który po mszach wskazywał księżom pateny, które należałoby wypuryfikować z powodu obecnych na nich partykuł. Są jednak też przypadki, w których o pateny zbytnio się nie dba, niekiedy traktuje się je jedynie jako zabezpieczenie przed upadkiem komunikantu, pomijając kwestię partykuł. Niekiedy pateny nie są nawet używane. Jeśli rzeczywiście wierzymy w prawdziwą obecność naszego Pana, powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby obchodzić się godnie z Najświętszym Sakramentem, również pod kątem partykuł. Nie można też zapominać o właściwej postawie serca przy przyjmowaniu Komunii oraz docenieniu niesamowitego daru, jaki zostawił nam Chrystus.

Zbliża się Wielki Czwartek, dzień, w którym nasze myśli szczególnie kierują się w stronę ostatniej wieczerzy i Eucharystii. Zastanówmy się, jak wygląda nasza wiara w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Pamiętajmy, że Komunia Święta nie jest jakimś symbolem. To prawdziwe Ciało i Krew naszego Zbawiciela (por. J 6, 55).

Czy jeszcze o tym pamiętamy?

Rozważmy więc w nadchodzącym Wielkim Tygodniu, czy nasz stosunek do Eucharystii jest bardziej podobny do postawy Judasza, czy postawy Piotra – i co możemy zrobić, jeżeli nie jest taki, jaki powinien być.

O autorze

Amerykanista, student filologii rumuńskiej. Zainteresowany językoznawstwem i kulturą w najszerszym znaczeniu tego słowa. Zajmuje się także tworzeniem kina niezależnego.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.