adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
#Katechizm

W podróży przez Katechizm #1 (KKK 26-73)

Rozpoczynamy dzisiaj naszą wspólną podróż przez Katechizm Kościoła katolickiego. Chcemy się dowiedzieć, co Katechizm mówi na temat wyznania wiary (Credo) Kościoła. Jest to tzw. dział pierwszy Katechizmu. Sięgając właśnie do tej książki, możemy mieć pewność, że czerpiemy z najlepszego źródła, w którym Kościół sam przekazuje swoje nauczanie. To oficjalny dokument Kościoła, który streszcza i tłumaczy najważniejsze kwestie katolickiej wiary, moralności i pobożności.

Naszą podróż przez Katechizm Kościoła katolickiego zaczynamy od samego początku. A jeśli mamy mówić o wyznaniu wiary, trzeba wpierw zapytać: czym jest wiara? Wiara jest odpowiedzią człowieka daną Bogu, który mu się objawia i go poszukuje (por. KKK 26). To bardzo ważne: w relacji Bóg – człowiek, Bóg czyni zawsze pierwszy krok. W sensie ścisłym to nie my szukamy Boga, ale On szuka nas, my odpowiadamy na Jego inicjatywę. Już z tego możemy wnioskować, że Bóg nie jest Kimś obojętnym, wielkim zegarmistrzem, który stworzył świat, nakręcił go i pozostawił samemu sobie. Bóg, tak jak rozumie Go chrześcijaństwo, jest zainteresowany relacją z człowiekiem.

W jaki sposób Bóg szuka człowieka?

Żeby takie zainteresowanie nie pozostało tylko po stronie Boga, wpisał On w nasze serce pragnienie poznania Go. Pragnienie to człowiek wyraża na różne sposoby, przeczuwając istnienie Boga i tworząc różne systemy religijne. „On z jednego [człowieka] wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi. Określił właściwie czasy i granice ich zamieszkania, aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 26-28). Podczas gdy znacząca część ludzi poszukuje Boga w rozmaitych systemach religijnych, istnieje też sporo osób, które albo odrzucają Jego istnienie, albo są wobec Niego obojętne. Jak to możliwe, skoro Bóg wpisał w serce każdego z nas „zmysł religijny”? Człowiek po grzechu pierworodnym, o którym będziemy rozmawiać w późniejszym czasie, napotyka na różne trudności, które ograniczają jego rozumowanie. Zmaga się z pytaniami o istnienie zła w świecie, które może wywoływać bunt. Poznanie Boga wymaga konfrontacji z najgłębszymi pragnieniami własnego serca, zejścia w głąb, a tam równocześnie dostrzegamy wymagania moralne, niekiedy trudne, sugerowane przez sumienie. Odrzucenie istnienia Boga może wydawać się po prostu łatwiejsze. Poza tym piękny świat i życie doczesne, choć bywa drogą odkrycia Boga, może też skoncentrować całą uwagę człowieka tak, że nie stawia on sobie pytań o rzeczy niematerialne. Odnalezienie Boga wymaga szczerości i uczciwości wobec siebie samego, które musi poprzedzać dobry kontakt z sobą. Coś, czego bardzo potrzebujemy, ale często od tego uciekamy (por. KKK 27-30).

Świat – przeszkoda czy droga?

Świat materialny nie jest jednak opozycją wobec Boga i świata duchowego, przeszkodą na drodze do Niego. Wręcz przeciwnie. Takie przeszkody powstają w sercu człowieka. Świat stworzony przez Boga może być drogą do poznania Go. Niektórzy mówią, że jego cechy są wręcz „dowodami na istnienie Boga”. Nie jest to precyzyjne określenie. Nie są to dowody w sensie naukowym. Gdyby takimi były, wiara nie byłaby wolną odpowiedzią człowieka. Dowody naukowe wskazują na istnienie praw przyrody, a sprzeciwienie się im kończy się katastrofą. Wprawdzie bunt wobec Boga ostatecznie też prowadzi do katastrofy, przynajmniej duchowej, jednak najczęściej nie dzieje się to natychmiast. Dzięki temu mamy możliwość wolnego wyboru. Bóg chce z człowiekiem relacji miłości, a miłość ze swej natury wyklucza przymus. Wspomniane „dowody” to raczej drogi, sposoby odkrycia rzeczywistości przekraczającej to, co widzialne. W otaczającym nas świecie możemy dostrzec piękno i porządek, ruch i stawanie się. Księga Mądrości mówi, że „z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę” (Mdr 13, 5). Człowiek może też odkryć w samym sobie takie przestrzenie, które wskazują na istnienie „czegoś więcej” niż samej materii. Są to np. poczucie dobra i zła (zmysł moralny), własna wolność czy dążenie do nieskończoności i szczęścia. W świecie zmysłowym doświadczamy przeróżnego dobra i radości. Każde z nich jest jednak ulotne, a my chcielibyśmy je zatrzymać na zawsze. Skąd w nas to pragnienie, skoro namacalnie nie doświadczamy nieskończoności? Zadajemy sobie pytanie o początek świata, jego cel i sens istnienia. Wszystkie te pytania nakierowują nas na Boga (por. KKK 31-35).

Czy wiara jest irracjonalna?

Kościół głosi, że dzięki naszemu rozumowi, mimo trudności, człowiek szczerze poszukujący prawdy może dojść do pewności, że Bóg istnieje. To przekonanie jest podstawą, która pozwala chrześcijanom mówić o Bogu każdemu człowiekowi, prowadzić dialog z innymi religiami, z filozofami, naukowcami, a także z niewierzącymi w Boga (por. KKK 36-38).

Rozmawiając o Bogu, musimy jednak zawsze pamiętać, że On przekracza nasze wyobrażenia i środki wyrazu. Choć świat jest do Boga podobny, a w przypadku człowieka to podobieństwo jest szczególne, to różnice między nami a Bogiem są większe niż podobieństwa. Mówiąc o Bogu przy użyciu ludzkiego, ograniczonego języka, nigdy nie wyrazimy Jego istoty. Możemy powiedzieć, kim On na pewno nie jest. A także, jakie jest miejsce różnych stworzeń względem Niego. Jednak nigdy nie zdołamy określić, kim On jest, nie wyrazimy Go, nie ujmiemy w żadne ramki, schematy, obrazy. Nasze słowa są zawsze zbyt ograniczone, obrazowe, niedoskonałe – nieadekwatne wobec tajemnicy Boga. Kiedy na przykład mówimy o tym, że jest miłosierny albo sprawiedliwy, posługujemy się naszymi kategoriami. Wiemy, co znaczy miłosierny albo sprawiedliwy człowiek. Boża sprawiedliwość czy miłosierdzie na pewno nie mogą być mniejsze od tych, jakie widzimy u ludzi – omylnych, niedoskonałych, grzesznych. Ale z całą pewnością Boże miłosierdzie czy sprawiedliwość wielokrotnie przekraczają nasze pojęcie i zrozumienie, są doskonalsze, wspanialsze, lepsze. Biblia posługuje się wieloma ludzkimi obrazami, opisując Boga, jednocześnie ciągle podkreślając Jego inność i niewyrażalność, tajemnicę (por. KKK 39-49). Chociaż możemy dojść swoim rozumem do tego, że Bóg istnieje, to nie jest nam łatwo określić, Kim jest, jaki jest. Nie będziemy w stanie nigdy tego zrobić, ale żebyśmy zupełnie nie pobłądzili w domysłach na Jego temat i żeby ułatwić nam zbudowanie z Nim prawdziwej relacji (jak można kochać kogoś, kogo się nie pozna?), Bóg postanowił zrobić ku człowiekowi jeszcze jeden krok. Nie chciał zostawić Go tylko z pragnieniem i zdolnością poznania Go. Ten krok nazywa się Objawieniem…

Zobacz też:   Niedzielne PeryKopy: Bóg jest miłosierny czy sprawiedliwy?

Czym jest Objawienie?

Powiedzieliśmy sobie, że Bóg nie chciał pozostawić człowieka samemu sobie w jego religijnych poszukiwaniach. Ze swojej własnej woli postanowił objawić się i udzielić człowiekowi (por. KKK 50). Objawienie to dokonywało się w historii ludzkości stopniowo, etapami. Bywa nazywane „Bożą pedagogią”. Zaczęło się ono już przed grzechem pierworodnym. Bóg błogosławił pierwszym rodzicom, rozmawiał z nimi, udzielił im wskazówek, co powinni czynić, a czego unikać, aby prowadzić szczęśliwe życie. Człowiek zraniony po grzechu pierworodnym nie jest zdolny od razu przyjąć całości Bożego objawienia (por. KKK 51-53). Bóg jednak nie wycofał swojej decyzji objawiania się człowiekowi i ułatwienia mu zbudowania z sobą relacji. Zawierał z ludźmi kolejne przymierza, stopniowo ujawniając prawdę o sobie.

Pierwszym takim przymierzem było przymierze z Noem. Do dziś mogą się do niego odwoływać wszyscy ci, którzy nie poznali Jezusa Chrystusa ani przymierza zawartego przez Boga z narodem izraelskim (por. KKK 58). Następnie Bóg objawił się Abrahamowi i zawarł z nim przymierze, wybierając sobie jeden naród, który miał przechowywać stopniowo objawiane prawdy o Bogu aż do czasu przyjścia Zbawiciela – Jezusa. Naród izraelski został powołany w tym przymierzu na powiernika obietnicy. Jego zadaniem stało się przygotowanie przyszłej jedności wszystkich Bożych dzieci w Kościele. Patriarchowie, prorocy i święte kobiety Izraela, o których mówi Pismo Święte, prowadzeni przez Boga, poznawali stopniowo Jego miłość, prawdę o stworzeniu, Bożej Opatrzności, obietnicy zbawienia, a także – również stopniowo – wymagania moralne (por. KKK 56-64).

Ostatecznie Bóg objawił się człowiekowi w swoim Synu Jezusie Chrystusie. „W Nim powiedział On wszystko i nie będzie już innego słowa oprócz Niego” (KKK 65). Pięknie mówi o tym św. Jan od Krzyża: „Od kiedy Bóg dał nam swego Syna, który jest Jego jedynym Słowem, nie ma innych słów do dania nam. Przez to jedno Słowo powiedział nam wszystko naraz i nie ma już nic więcej do przekazania… To bowiem, o czym częściowo mówił dawniej przez proroków, wypowiedział już całkowicie, dając nam swego Syna. Jeśli więc dzisiaj ktoś chciałby Go jeszcze pytać lub pragnąłby jakichś wizji lub objawień, nie tylko postępowałby błędnie, lecz także obrażałby Boga, nie mając oczu utkwionych jedynie w Chrystusa, szukając innych rzeczy lub nowości” (Św. Jan od Krzyża, Subida del monte Carmelo, II, 22; por. Liturgia godzin, t. I, godzina czytań z poniedziałku drugiego tygodnia Adwentu). To, co Bóg objawił światu w Jezusie Chrystusie – w Jego słowach, czynach, całym Jego życiu, jest nowym i ostatecznym przymierzem. Nie skończy się ono nigdy. Nigdy też do czasu powtórnego przyjścia Jezusa w chwale – Paruzji – nie będzie żadnego innego publicznego Objawienia (por. KKK 66). Oczywiście musimy pamiętać, że Bóg jest niepojęty, niewyrażalny, że wszystko, co o Nim wiemy, to naprawdę niewiele w porównaniu z tym, Kim On jest. Jednak to, co koniecznie musimy o Nim wiedzieć w tym życiu, aby Go wystarczająco poznać, by zbudować z Nim relację, pokochać Go i zostać zbawionym, Bóg objawił nam już przez Stary Testament i najpełniej w Osobie Jezusa Chrystusa. Wszystko inne pozostaje tajemnicą. Będziemy mieli co kontemplować w wieczności.

A co z objawieniami prywatnymi? 

No właśnie. Rodzą się pytania: Czy np. objawienia, które miała siostra Faustyna, nie obowiązują nas, nie musimy w nie wierzyć, nie dają nam one czegoś więcej, ponad to, co Bóg przekazał do czasów Chrystusa? Co z objawieniami Matki Bożej w Fatimie, Lourdes, Gietrzwałdzie, La Salette? Zdarza się też, że ktoś ze znanych współcześnie żyjących katolików mówi, że spotkał Matkę Bożą albo Jezusa, którzy przekazali mu jakieś ważne przesłanie…

Przede wszystkim musimy odróżnić objawienia uznane przez autorytet Kościoła od tych nieuznanych. Aby się tego dowiedzieć, trzeba zawsze sprawdzić, czy objawienia zyskały aprobatę biskupa miejsca i Stolicy Apostolskiej. Jeśli nie, naprawdę nie ma sensu zawracać sobie nimi głowy. Jeśli objawienia zostały uznane przez Kościół, musimy pamiętać, jaka jest ich rola. Takie objawienia nie są obowiązkowe do wierzenia. Można być katolikiem i nie czerpać z duchowości siostry Faustyny czy nie odprawiać nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca. Rolą objawień prywatnych nie jest ulepszanie czy uzupełnianie Objawienia. Mogą one pomagać wiernym w lepszym przeżywaniu tego jedynego, już zakończonego Objawienia publicznego. Mogą pomagać w pobożności, w rozważaniu jakichś konkretnych prawd wiary. Pamiętajmy jednak zawsze, że te prawdy wiary są już zawarte w Objawieniu publicznym. Prawda o Bożym miłosierdziu nie została objawiona siostrze Faustynie. Ona miała tylko ją przypomnieć katolikom. Możemy mieć ogromną cześć dla Bożego Miłosierdzia jako katolicy, nie znając w ogóle objawień tej polskiej mistyczki. Najważniejsze jest to, abyśmy wiedzieli, że Kościół zawsze sprawdza objawienia prywatne pod kątem ich zgodności z Objawieniem publicznym, a nie na odwrót. Nie ma takiej możliwości, żeby poprawiać dogmaty, Biblię czy katechizm przez objawienia prywatne. Kierunek zawsze jest odwrotny – to te objawienia mają być niesprzeczne ze znanymi prawdami wiary. Powinniśmy bardziej wierzyć temu, co czytamy w Biblii czy katechizmie, niż objawieniom prywatnym, nawet tym uznanym, którymi nie mamy gardzić, ale korzystać z nich dla własnej pobożności.

„Stwierdzamy, że autoryzacja dawana przez Kościół jakiemuś objawieniu prywatnemu nie jest niczym innym niż zgodą udzielaną po dokładnym zbadaniu, aby to objawienie było znane w celu zbudowania i dobra wiernych. Tym objawieniom, nawet zatwierdzonym przez Kościół, nie należy okazywać wiary katolickiej. Należy, zgodnie z regułami roztropności, okazać im przyzwolenie odpowiednie dla wiary ludzkiej, gdyż takie objawienia są prawdopodobne i pobożnie wiarygodne. Można więc odmówić własnego przyzwolenia względem wspomnianych objawień i nie brać ich pod uwagę, byle czyniono to z należytą powściągliwością, z uzasadnionych racji i bez uczuć deprecjacji” (De servorum Dei beatificatione, lib. II, cap. 32, n. 11).

Materiały dodatkowe:

Paluch M., Trynitologia. 4.1.1. Jak się zbliżyć do Tajemnicy trójjedyności? Niepoznawalność cz. I [w:] szkolateologii.dominikanie.pl.

Paluch M., Trynitologia. 4.1.2. Jak się zbliżyć do Tajemnicy trójjedyności? Niepoznawalność cz. II [w:] szkolateologii.dominikanie.pl.

Przanowski M., Wstęp do teologii 1. Człowiek – „capax Dei” [w:] szkolateologii.dominikanie.pl.

Przanowski M., Wstęp do teologii 4. Objawienie. Uwagi podstawowe [w:] szkolateologii.dominikanie.pl. Przanowski M., Wstęp do teologii 3. Jezus Chrystus – Verbum abbreviatum [w:] szkolateologii.dominikanie.pl.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.