adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Miesięcznik marzec 2024, Społeczeństwo

W Bożym zwierciadle, czyli jak pokora kształtuje zdrową samoocenę

magazine cover

unsplash.com

W życiu katolika, które powinno być przesiąknięte głębokim poszukiwaniem i realizacją Bożej woli, samoocena nabiera wyjątkowego znaczenia. I nie chodzi tu o narcystyczne skupienie się na sobie, lecz o zdrowe, realistyczne postrzeganie własnej osoby w kontekście Bożego planu.

Każdy czasem zadaje sobie pytanie: „Kim jestem i co mogę zaoferować światu?”. Refleksja nad własną tożsamością i wartością jest nie tylko naturalną częścią ludzkiego doświadczenia, ale także kluczowym elementem naszej duchowości. Samoocena nie jest bowiem sztuką dla sztuki, lecz ścieżką do głębszego zrozumienia siebie jako ukochanego dziecka Bożego, powołanego do wyjątkowego zadania. Szczególnie jeśli spojrzymy na nią z perspektywy pokory.

W kręgu Bożych darów

Na początku warto przypomnieć, że każda i każdy z nas otrzymał od Boga absolutnie unikatowy zestaw cech osobowości. Jest to dar, którego nie powinniśmy jednak traktować jako osobistego zasobu, ale raczej jak narzędzie. Nauczył nas tego sam Jezus w przypowieści o talentach, wskazując jako przykład do naśladowania tych służących, którzy rozwijali otrzymane talenty tak, by przynosiły one większe owoce.

Ta perspektywa rzuca nowe światło na samoocenę, gdyż nie oceniamy siebie przez pryzmat osobistych osiągnięć lub porażek, ale przez to, jak efektywnie potrafimy wykorzystać Boże dary. Nie pytamy więc: „Czy jestem lepszy, czy gorszy od innych?”‬, ale raczej: „‬Czy wykorzystuję moje talenty w pożyteczny sposób?”, „‬Czy moje działania odzwierciedlają Bożą miłość?”, „‬Czy prowadzą mnie i bliźnich do świętości?”.

Bogactwo otrzymanych od Boga darów, ale i związana z nimi odpowiedzialność, jest kluczem do zrozumienia katolickiej nauki o godności człowieka. Przypomina o tym Katechizm Kościoła katolickiego w słowach: „‬Godność osoby ludzkiej ma podstawę w stworzeniu jej na obraz i podobieństwo Boże; wypełnia się ona w powołaniu jej do Boskiego szczęścia” (KKK 1700).

Odkrywać siebie przez pokorę

Zdrowa samoocena nie może oczywiście zaistnieć bez pokory, która jest często mylnie rozumiana jako umniejszanie swojej wartości czy brak pewności siebie. Nie jest to jednak jej istotą. Podstawą pokory jest bowiem zrozumienie i uznanie, że wszystko, co posiadamy – talenty, umiejętności, także nasze sukcesy – jest darem od Boga. Mówi o tym choćby św. Jakub w swoim liście: „‬Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności” (Jk 1, 17).

Pokora nie jest więc czymś negatywnym – brakiem, autoagresją, skupieniem na własnych wadach – ale pozytywnym. To umiejętność spojrzenia na siebie w świetle godności dziecka Bożego. Jest zatem cnotą stanowiącą odpowiedź na grzech pychy. A pycha, czyli właśnie przesadne skupienie na sobie, zajmuje pierwsze miejsce na liście grzechów głównych. 

Zobacz też:   Czy katolik to frajer?

Z tego też powodu celowe umniejszanie własnej wartości nie jest pokorą, a wręcz jej przeciwieństwem. Może być wyrazem pychy, czyli przesadnego skupienia na sobie (choć akurat w tym przypadku nie na pozytywnych, ale negatywnych cechach). Może być jednak również pokłosiem nieprzepracowanych traum czy trudnych doświadczeń, toteż niezwykle ważne jest, by nigdy nie formułować pochopnych ocen. 

Jest taki cytat, który w sieci przypisuje się różnym autorom. Przytoczę go, ponieważ doskonale oddaje to, co chcę tu przekazać: „Każdy, kogo spotykasz, toczy bitwę, o której nic nie wiesz. Bądź życzliwy. Zawsze”.

Boże zwierciadło

Oczywiście pokora, poza akceptacją otrzymanych od Boga talentów, oznacza również uznanie naszych słabości. Pozwala nam więc zaakceptować, że możemy się mylić, błądzić i mieć słabe strony wymagające pracy nad sobą. 

Pokora wskazuje nam także, że jesteśmy częścią wspólnoty, w której inni mają równie ważne doświadczenia i perspektywy. Otwiera nas na uczenie się od innych, rozpoznawanie ich wartości i wkładu w nasze życie. Jest zatem ścieżką do głębszego zrozumienia siebie i świata, a także do rozwijania relacji opartych na wzajemnym szacunku i miłości.

Spojrzenie na bliźnich w świetle pokory pomaga unormować jeszcze jeden aspekt samooceny – postrzeganie siebie w odniesieniu do innych ludzi. Stosując powyższe zasady, możemy bowiem uniknąć destrukcyjnego porównywania się z innymi, a bardziej skupić się na tym, czego możemy się od nich nauczyć. To ważne, ponieważ głęboko wierzę w to, że od każdego, z kim mamy w życiu do czynienia, możemy nauczyć się czegoś wartościowego – nawet jeśli miałaby to być lekcja typu „czego nie robić”.

Prawdziwa pokora to nie zaprzeczanie swoim talentom lub osiągnięciom, lecz akceptacja ich prawdziwego źródła – łaski Bożej. Jest jak zwierciadło Boże, przez które możemy spojrzeć w prawdzie na siebie i swoje życie. Tylko pokora pozwala na zdrową samoocenę, zakorzenioną w głębokiej świadomości obecności i działania Pana w naszym życiu. Uznając, że nasze zdolności są darem, a nie wyłącznie wynikiem własnych wysiłków, możemy rozwijać je z radością i wdzięcznością wobec Boga. 

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.