adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Wiara

Ukryte ojcostwo

Gdzie szukać inspiracji do bycia dobrym ojcem, jeśli nie w ramionach Boga Ojca, źródle największej miłości? Może brzmi to nieco banalnie i abstrakcyjnie – a gdybyśmy chcieli konkretnie, jako ludzie Kościoła, odkryć prawdziwy obraz ojcostwa, to gdzie należy się zwrócić?

Chcę spojrzeć na ojcostwo obecne w Kościele – obecne, choć czasami wydaje się, że ukryte. Niekiedy trzeba się uważnie przyjrzeć, aby tę tematykę dostrzec, zarówno w liturgii, jak i w duszpasterstwie. Można odnieść wrażenie, że celebracje liturgiczne skupiają się przede wszystkim na Synu Bożym, który daje nam swoje Ciało i Krew, oraz na Duchu Świętym, który to wszystko czyni. A co z Ojcem, pierwszą Osobą Trójcy? Podobnie w powszedniej działalności Kościoła: w wielości jego wspólnot trudno spotkać taką, która w swoim charyzmacie koncentrowałaby się na pielęgnowaniu i rozwijaniu ojcostwa, na towarzyszeniu ojcom w ich odpowiedzialnych zadaniach.

Trudności liturgiczne

„Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa; On napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich – w Chrystusie” (Ef 1,3). Liturgia jest dziełem Trójcy Świętej: Bóg Ojciec odbiera uwielbienie i chwałę przez ofiarę Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Tymczasem wydaje się, paradoksalnie, że z Trzech Osób to Bóg Ojciec jest jakby najmniej zauważany. Oczywiście nie powiemy, że Ojciec jest najważniejszy, bo w Trójcy nie ma hierarchii ważności – każdy z Nich jest w pełni Bogiem – ale analogia do ludzkiego rozumienia relacji ojca i syna każe nam tego pierwszego stawiać niejako wyżej. Tymczasem, myśląc na przykład o uczestnictwie w niedzielnej Mszy świętej, zwłaszcza gdy przystępujemy do Komunii, mamy najczęściej przed oczami Jezusa. Nawet dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii kojarzą ją jako spotkanie z Panem Jezusem. Adresatem większości pieśni śpiewanych podczas liturgii jest Chrystus. W kościele widzimy (często bardzo duży) krzyż ze Zbawicielem. W roku liturgicznym obchodzimy wiele uroczystości i świąt Pańskich skupionych wokół życia i dzieła zbawczego Syna Bożego. Bardzo łatwo jest więc zauważyć w liturgii tylko Pana Jezusa i traktować Eucharystię jako spotkanie tylko z Nim. Tak są po prostu położone pewne akcenty.

Zauważalny jest też, choć może nieco mniej, Duch Święty. W kalendarzu liturgicznym bardzo dużą rangę posiada Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, którą traktujemy jako ukoronowanie Paschy, zwieńczenie Okresu Wielkanocnego, najważniejszego w całym roku. Łatwo nam przyjąć, że to Duch wszystko ożywia, sprawia, przenika, daje życie, pobudza i modli się w nas. Jego rola jest oczywista – można powiedzieć, że jest On „motorem” liturgii. Istnieją wspólnoty w Kościele (zwłaszcza te o rysie bardziej charyzmatycznym), które akcentują i wyróżniają działanie właśnie tej Osoby Boskiej – co, również wiernym spoza takich ruchów, na pewno nie daje o Niej zapomnieć.

Tymczasem nie ma w roku liturgicznym jakiegoś osobnego święta Boga Ojca (choć po Soborze Watykańskim II pojawiały się takie postulaty). Nie ma w Kościele ruchów czy nawet zgromadzeń zakonnych i innych, akcentujących tę Osobę Trójcy Świętej, tak jak jest to w przypadku Syna i Ducha – nie mówiąc już o wielu przykładach świętych i błogosławionych obieranych za patronów, z którymi też w pewien sposób spotykamy się podczas liturgii.

Zobacz też:   Czy Kościół może być wyzwaniem?

Ojciec czy Dziadek?

Syna i Ducha można jakoś przedstawić – w końcu Jezus przyjął ludzkie ciało, a Duch Święty ukazywał się pod postaciami znaków (ognia, gołębicy) – natomiast Ojciec jest niewidoczny, niewidzialny. Co prawda ukazuje się Go nieraz w sztuce (również w świątyniach) jako starca z siwą brodą, co raczej utrudnia traktowanie liturgii jako spotkania z Nim. W końcu Bóg jest poza czasem, nie starzeje się i, jeśli już, to jest raczej wiecznie młody, a nie coraz starszy i stateczniejszy. Trudniej nam, ludziom, spotkać się z kimś takim – bo to jest zupełnie inne spotkanie niż z drugim człowiekiem, a nawet z Duchem Świętym, którego możemy choćby emocjonalnie „odczuć”, szczególnie w psalmach, pieśniach, hymnach.

Tymczasem to Bóg Ojciec jest adresatem liturgii. To Jemu oddajemy chwałę i uwielbienie, Jemu składamy Ofiarę z Jego Syna. Zauważmy, że wszystkie modlitwy, jakie kapłan wypowiada z księgi mszalnej, są skierowane właśnie do Niego – do Boga Ojca (nazywanego na różne sposoby: „Ojcze nieskończenie dobry”, „wszechmogący, wieczny Boże”; „Boże”; „Boże, nasz Ojcze” itp.). Owszem, pośrednikiem jest zawsze Jezus Chrystus, ale to nie znaczy, że mamy Go traktować jak starszego Brata, który w naszym imieniu zaniesie Tacie wiadomość, a my sami nie będziemy przestępować przez drzwi do tego ostatniego pokoju. „Nazywamy się dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy”, dlatego ośmielamy się zwracać do Ojca Niebieskiego bezpośrednio, tak jak nas nauczył Jego Syn.

Z pomocą może nam przyjść wyobraźnia. Skoro słusznie traktujemy Eucharystię jako spotkanie z Panem Jezusem, to nie kończmy na tym, ale traktujmy ją jako drogę do Ojca. „On do Ojca nas prowadzi”, śpiewamy w jednej z pieśni kościelnych, przypominając sobie, że Pan Jezus w Ewangelii całe swoje nauczanie skupia właśnie na tym: żeby wszystkich ludzi przyprowadzić do Niego. Wiemy, że „Abba” to raczej zdrobnienie od słowa Ojciec – możemy więc powiedzieć, że spotykamy się z Tatą, Tatusiem; i to też może być dla nas pomocne. Zupełnie inaczej będziemy to liturgiczne spotkanie traktować, jeśli po drugiej stronie będziemy mieć kochającego Tatę, z szeroko wyciągniętymi ramionami, biorącego nas na ręce i patrzącego z miłością, niż skojarzenie statecznego Ojca, może trochę surowego, do którego mamy przystęp tylko dzięki starszemu Bratu. A przecież Bóg Ojciec jest ojcem z przypowieści o synu marnotrawnym: tęskniącym za nami, dającym nam wolność, cieszącym się i skaczącym z radości, gdy do Niego powracamy.

Powyższy tekst ukazał się w 21. numerze Miesięcznika Adeste. Kliknij poniższy przycisk, aby pobrać ten i pozostałe numery archiwalne!

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

O autorze

Mąż i tata. Nauczyciel religii. Organista i dyrygent. Bloger, webmaster, publicysta. Pochłaniacz kawy, książek i seriali.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.