adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
#tradilekcje

Szaleństwo Sześćdziesiątnicy

O Bogu przychodzącym do człowieka mówi się czasami, że „oszalał z miłości”. Podobne szaleństwo – przybierające postać nieroztropnej rozrzutności – wydaje się dotykać siewcę z przypowieści o różnych rodzajach gleby. Św. Paweł zaś sam prosi Koryntian, aby znieśli trochę szaleństwa z jego strony. Czy w tym „szaleństwie” jest metoda? Być może.

7 lutego 2021
Niedziela Sześćdziesiątnicy,

2 klasy, szaty fioletowe
Link do tekstów liturgicznych na dzisiejszy dzień:
https://www.missalemeum.com/pl/2021-02-07

Kiedy w sztuce Szekspira Poloniusz, rozmawiając z Hamletem, powoli zaczyna odkrywać, iż pozornie bezsensowne zachowania i wypowiedzi księcia mogą nieść w sobie sens, wypowiada sławetne: „W tym szaleństwie jest metoda!”. Odkrywa mądrość w miejscu pozornie przez nią opuszczonym, sens w krainie bezsensu. Do podobnej przenikliwości zachęca nas dzisiejsza liturgia.

Kiedy Święty Paweł rozpoczyna jedenasty rozdział Drugiego Listu do Koryntian, słyszymy z jego ust specyficzną prośbę: „Znieście trochę szaleństwa z mojej strony”. Niejako wiedziony tym „szaleństwem” zaczyna w dzisiejszej pierwszej lekcji wymieniać swoje zasługi. Przy czym nie są one zasługami w… klasycznym znaczeniu.

Apostoł Narodów wylicza bowiem, ile nieszczęść przyniosła mu Ewangelia (i jej głoszenie). Całą litanię różnych nieszczęśliwych wypadków można by potraktować z przymrużeniem oka, gdyby odnosiła się np. do bohatera kreskówki. Dotyczy jednak żywego człowieka, który może zadawać sobie pytanie: dlaczego tyle trudności? Wyrazem takiej pytającej postawy jest dzisiejszy introit: „Dlaczego śpisz Panie? […] Zapominasz o nędzy i ucisku naszym”?

Niedziela Sześćdziesiątnicy powinna nas skłonić do refleksji na temat tego, jak przeżywamy nasze porażki i niepowodzenia. Czy jesteśmy w stanie zobaczyć w nich sens i odnieść je do Boga? Święty Paweł potrafił znosić niesamowite trudności podczas swoich podróży, pomimo tego, iż parcie naprzód wydawało się szaleństwem. Wiedział on jednak, że jest to podróż misyjna, której celem jest nie jego osobista chwała, lecz głoszenie Chrystusa. Jego porażki były wpisane w o wiele większą historię zwycięstwa Pana.

O ile nadchodzące Święta Paschalne to święta Chrystusowego tryumfu, o tyle w czasie przygotowującym nas do nich może należy zrobić coś, czego dzisiejszy świat nie pochwala, co jest szaleństwem w jego oczach. Wszak skupianie się na życiowych porażkach, w myśl niektórych doradców, może tylko wzmóc w nas poczucie winy. A może w tym szaleństwie jest metoda? A może – skupiając się na swoich niepowodzeniach, grzechach – zobaczę, tak jak Święty Paweł, nić Bożej Opatrzności?

Zobacz też:   11 lat Summorum Pontificum

W podobne nuty uderza dzisiejsza Ewangelia i przypowieść o różnych rodzajach gleby. Trochę jak dzieci, które wiedzą, jakiej odpowiedzi oczekuje dorosły, „kibicujemy” w tej przypowieści glebie żyznej. Być może jednak warto „kibicować” tej słabej glebie, tej, która ma w sobie możliwość poprawy?

„Szaleństwo” siewcy z ewangelicznej przypowieści wyraża się w tym, że w sposób całkiem świadomy rzuca on ziarno w miejsca, w których w żaden sposób nie ma ono szansy na przetrwanie. Tak przynajmniej myśli człowiek. Być może jednak – poza celem dydaktycznym, który miał wskazać na trudności w przyjmowaniu słowa Bożego – ziarno pada na te niewłaściwe miejsca również po to, by wydać owoc.

Z pewnym wyjaśnieniem tego „szaleństwa Ewangelii” przychodzą jedne z najbardziej pocieszających słów Pisma Świętego: „[…] moc w słabości się doskonali”. Paweł podkreśla swoją słabość i utrapienie, Pan Jezus podkreśla słabość różnych rodzajów gleby. Czy tylko po to, aby ukazać je jako negatywne tło dla pozytywnego działania łaski? Czy może po to, by pokazać nam, że nawet nasze ludzkie niedoskonałości mogą zostać w tajemniczy sposób wpisane w plan Bożego zwycięstwa?

Szaleństwem Sześćdziesiątnicy, nieintuicyjnym dla świata współczesnego, jest to, że szansę na doskonałość i świętość ma ktoś, kto jest słaby. Co więcej – dobrze o tym wie. Nasze grzechy, złe wybory, serce niepodatne na działanie łaski to – paradoksalnie – nasze największe atuty. Są one bowiem miejscami, gdzie z jeszcze większą mocą może zabłysnąć blask przyszłego zmartwychwstania.

Nie oznacza to wcale pobłażliwości dla grzechu i słabości. Przypomina nam jednak, że – jak mówi dzisiejsza antyfona na ofiarowanie – Boże Miłosierdzie jest przedziwne, cudowne, działające w sposób, który dla pragmatycznego człowieka wydaje się czasami szaleństwem. Skoro jednak o naszym Panu mówiono za Jego życia na ziemi, iż „odszedł od zmysłów”, to może świat potrzebuje również trochę „szaleństwa” ze strony jego uczniów?

O autorze

Salwatorianin, kapłan, student teologii; posługuje w sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.