adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

Symbole paschalne – przemawiają bardziej niż słowa

magazine cover

Uczestnictwo w obrzędach Świętego Triduum Paschalnego to wędrówka przez świat symboli – świat, który w trzech dniach chce zmieścić całość tajemnicy naszego zbawienia, sens tego, co wydarzyło się podczas Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Siłą rzeczy jest to więc rzeczywistość niezwykle „gęsta”, nasycona symboliką, bogata w – często używane tylko raz w roku – gesty, przedmioty, rytuały, a nawet grę kolorów. To najważniejsze i najświętsze dni w całym cyklu liturgicznym, dlatego nic nie jest przypadkowe, wszystko przemyślane, uzasadnione.

Spójrzmy teraz jakby z dystansu, z oddali, na mapę tej wędrówki, prowadzącej od Wieczernika do Pustego Grobu – jednocześnie zatrzymując się przy konkretnych miejscach, akcentujących najważniejsze treści. Według klasycznej definicji symbol to coś, co swoją zewnętrzną formą przenosi nas do ukrytych znaczeń – nieraz łatwych do identyfikacji, ale czasami wymagających głębszej wiedzy teologicznej; stąd w obrzędach Triduum zaleca się użycie komentarzy wyjaśniających poszczególne momenty celebracji. Mam nadzieję, że poniższe pobieżne spojrzenie na niektóre z symboli paschalnych również pomoże lepiej i głębiej przeżyć te wielkie tajemnice.

Pascha – przejście, natura, czas

Zacznijmy od tego, że sam czas Świąt Paschalnych nie jest przypadkowy, podlega bowiem czemuś więcej niż zwyczajnemu kalendarzowi, w którym zapisanych jest większość świąt kościelnych. Wielkanoc jest „świętem ruchomym” i każdego roku wypada w inny dzień – ale przecież nie za sprawą jakiejś ruletki i widzimisię urzędników kościelnych, tylko zgodnie z układem gwiazd niebieskich: Niedziela Wielkanocna przypada na pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Duża, widoczna tarcza srebrnego globu przepowiada: oto zbliża się „wszystko nowe”, prawdziwe przesilenie, nowe życie. Nawet natura zdaje się brać udział w tej radości.

Pora celebracji paschalnych (ich godzina w ciągu dnia) również nie jest przypadkowa. Triduum Paschalne rozpoczyna się w Wielki Czwartek – Wielki Post kończy się brewiarzową modlitwą popołudniową, więc Msza Wieczerzy Pańskiej może odbyć się o dowolnej godzinie, choć z racji duszpasterskich zwykle zaczyna się późnym popołudniem lub wieczorem, tak aby jak najwięcej wiernych mogło w niej uczestniczyć. To bardzo ważne wydarzenie, dlatego zaleca się, aby w danym miejscu (obszarze parafii) wszyscy zgromadzili się wspólnie na jednej celebracji (a nie powtarzanej w kaplicach czy domach zakonnych).

Najlepiej jeśli Liturgia Męki Pańskiej Wielkiego Piątku sprawowana jest o godzinie 15:00 (czyli w porze śmierci Jezusa), jednak w Polsce (ponieważ nie jest to dzień wolny od pracy) zwykle również i ona przesuwana jest na późniejszą godzinę.

Wigilia Paschalna powinna rozpoczynać się, gdy jest już ciemno (nie: „po zachodzie słońca”, tylko w rzeczywistej ciemności) dla ukazania pełni znaku, o którym wspomnimy w dalszej części.

Zwróćmy jeszcze uwagę na niezwykłą symbolikę czasu, który wymyka się regularnemu rytmowi dwudziestoczterogodzinnej doby. Oto mamy „triduum”, czyli – jak nazwa wskazuje – trzy dni. Jego początek przypada na czwartek, a koniec na niedzielę. Tak naprawdę wielkoczwartkowy wieczór rozpoczyna dzień MĘKI, Wielki Piątek rozpoczyna dzień ŚMIERCI, a Pascha z soboty na niedzielę to początek dnia ZMARTWYCHWSTANIA. Trzy dni zawierające się w czterech datach kalendarza. Według niektórych interpretacji w rzeczywistości jest to jeden „trzydniowy dzień” jednej liturgii, zaczynającej się znakiem krzyża w Wielki Czwartek, a kończącej błogosławieństwem w Wielką Niedzielę (zwróćmy uwagę, że pomiędzy tymi momentami nie ma klasycznych miejsc rozpoczęcia i zakończenia celebracji).

Wielki Czwartek – uczta, miłość, krzyż

Msza Wieczerzy Pańskiej to wielkie święto – czas wielkopostny już się zakończył, używa się szat koloru białego, a ołtarz jest przystrojony kwiatami. Uważny obserwator przestrzeni liturgicznej zauważy jednak puste tabernakulum jako symbol tego, że wszystko zaczyna się od początku, a my przenosimy się do prawdziwego Wieczernika (kapłan powie tuż przed konsekracją słowa: „w dzień przed męką za zbawienie nasze i całego świata, to jest dzisiaj”), gdzie Jezus da nam swoje Ciało i Krew.

Msza rozpoczyna się uroczyście, z pełną procesją; kulminacją tego świątecznego wyrazu jest hymn Chwała na wysokości Bogu, podczas którego organy brzmią najpełniej, jak to tylko możliwe, biją wszystkie dzwony… a po zakończeniu nagle milkną, aż do ponownego śpiewu tego hymnu w Wigilię Paschalną. Czas Triduum Paschalnego nazywany jest niekiedy „postem dla uszu”: nie na zasadzie umartwienia (wręcz przeciwnie, piękne śpiewy tego okresu powinny być wyjątkowo starannie dobrane i wykonywane przy współudziale odpowiednio przygotowanych zespołów śpiewaczych), ale pewnego wyciszenia, ograniczenia.

Chociaż przenosimy się do Wieczernika, w którym błyszczą dwa wielkie tematy: Eucharystia (Ciało i Krew) oraz Miłość (obmycie nóg apostołom) – to jednocześnie coraz mocniej wyłania się aspekt Męki Pańskiej i Ofiary Krzyżowej. Zwróćmy uwagę na antyfonę na wejście: oto rozpoczyna się liturgia skoncentrowana wokół Eucharystii i Miłości, a chór śpiewa: „Chlubimy się krzyżem naszego Pana Jezusa Chrystusa; w nim jest nasze zbawienie, życie i zmartwychwstanie, przez niego jesteśmy zbawieni i oswobodzeni” (lub pieśń ze zbliżonymi słowami). Paradoks, zgrzyt? Tylko pozornie: z Wieczernika na Golgotę jest już blisko, oto wchodzimy w tajemnicę Krzyża, która początek ma przy stole Eucharystii. Choć Modlitwa Eucharystyczna jest uroczysta – to zamiast dzwonków słyszymy głuchy stukot kołatek.

Zakończenie celebracji wielkoczwartkowej nie pozostawia już żadnych złudzeń: wszystko gotowe do procesjonalnego przeniesienia Ciała Pańskiego do Ciemnicy; Chrystus zostaje pojmany i zamknięty w areszcie. Po procesji i odśpiewaniu hymnu Sław języku tajemnicę (za co można otrzymać odpust zupełny) mszał nie przewiduje żadnych modlitw, żadnych tekstów: na to, co się teraz dzieje, możemy odpowiedzieć tylko milczeniem i adoracją. Na koniec spójrzmy w stronę ołtarza, gdzie dokonuje się jego „obnażenie”: zdejmuje się obrus, wynosi się świece i kwiaty, a jeśli to możliwe – również dywany. Zostaje sam kamień, przemawiający swoją surowością, ale i blaskiem. Kończy się święto, wchodzimy w czas odarcia z szat, braku ozdób, ogołocenia.

Wielki Piątek – cisza, czerwień, grób

Liturgia Męki Pańskiej rozpoczyna się… ciszą – to pod tym względem wyjątkowa liturgia w ciągu roku. Nie ma antyfony ani pieśni na wejście, nie ma dźwięku sygnaturki. Światło w świątyni powinno być przygaszone; wszystko spowija nastrój smutku, ogołocenia, odarcia z wszelkiego blasku, ołtarz nadal jest obnażony, tak jak Chrystus, którego odarto z szat. Po dojściu do ołtarza kapłan pada na twarz – prostracja to jakby poziom niżej niż postawa klęcząca, totalne uniżenie, przylgnięcie do ziemi, dotknięcie dna swojego grzesznego serca.

Kolor szat podczas tej celebracji to czerwień – nie fiolet, jak można by się spodziewać (oznaka żałoby, pokuty). Czerwień to krew, to również miłość – ale i symbol tryumfu. Dawniej szaty tej barwy były uznawane za najdroższe, stąd rozpoznawano, że należą do władcy, króla. Chrystusowi nałożono purpurowy płaszcz: choć chciano go w ten sposób wyśmiać i zadrwić z jego „królewskości”, to przecież na krzyżu ukazał On swoje królowanie, swoją potęgę i największą władzę. „Króla wznoszą się znamiona”, śpiewamy w starożytnym hymnie ku czci krzyża – czerwień przypomina nam, że to właśnie w Wielki Piątek Wódz Życia podeptał władzę szatana i odniósł nad nim zwycięstwo, które zabłyśnie i ukaże się w pełni podczas Zmartwychwstania.

Zobacz też:   „Bóg, twój Bóg, namaścił ciebie olejkiem radości...”

Właśnie dlatego adoracja krzyża to tak ważny moment podczas Liturgii Męki Pańskiej – poprzedzona jest uroczystym odczytaniem Pasji oraz długą, rozbudowaną modlitwą powszechną. Zbliżamy się do krzyża i oddajemy mu taką cześć jak Najświętszemu Sakramentowi: przyklękamy przed nim. Adorujemy narzędzie naszego zbawienia, co jest (patrząc na chłodno) skandalem i paradoksem, bo to przecież narzędzie tortur, miejsce kaźni i kary śmierci. Śpiew pieśni pasyjnych pomaga w rozważaniu tej tajemnicy.

Na zakończenie druga z trzech procesji Triduum Paschalnego: tym razem do Grobu Pańskiego. Kolejny paradoks: grób, a przecież widzimy wyraźnie Ciało żywego Chrystusa – centralnym miejscem w (często rozbudowanej) dekoracji Grobu powinna być monstrancja z Hostią, to na Nią powinien być skierowany przede wszystkim nasz wzrok. Nie ma takiego dnia w ciągu roku, kiedy bylibyśmy pozbawieni obecności Jezusa – nawet jeśli wspominamy Jego śmierć. Monstrancja jest okryta delikatnym welonem, który ma przypominać całun, jakim Ciało Pana zostało owinięte przed złożeniem do grobu. Badania naukowe Całunu Turyńskiego wykazują, że zmartwychwstanie polegało prawdopodobnie na tajemniczym przejściu ciała przez całun. Patrząc na Hostię ukrytą za welonem, możemy mieć pewność i nadzieję zmartwychwstania, dlatego, adorując Grób Pański, nie jesteśmy pogrążeni w żałobie, ale od wieczora Wielkiego Piątku, po ciszę Wielkiej Soboty, oczekujemy Zmartwychwstania.

Wigilia Paschalna – biel w ciemności, światło, woda

„Matka wszystkich wigilii”, najświętsza noc, należy już do dnia Niedzieli Zmartwychwstania (jednym z częstych błędów jest twierdzenie, że to „liturgia Wielkiej Soboty” – jedyną liturgią wielkosobotnią jest modlitwa brewiarzowa). Powraca biały kolor szat liturgicznych, ołtarz jest ozdobiony kwiatami – rozpoczyna się Okres Wielkanocny. Liturgia rozpoczyna się w ciemności, między innymi po to, aby lepiej ukazać znak światła. Ogień, rozpalany i błogosławiony przed kościołem, zapali paschał: to święta świeca, symbolizująca Chrystusa, „Światłość świata”. Wszystkie światła w kościele są wygaszone – dlatego wniesienie paschału do wnętrza świątyni to bardzo czytelny znak światłości świecącej w ciemnościach: Chrystusa, który z mroków śmierci wraca jako zwycięski Pan Życia. Podczas trzech przystanków z proklamacją „Światło Chrystusa!” stopniowo zapala się wszystkie światła w kościele, aż do uzyskania pełnej jasności, gdy paschał zostanie ustawiony w prezbiterium.

Świeca paschału powinna być wykonana z pszczelego wosku – jest otaczana szczególną czcią, okadza się ją, to jej pochwałę głosi hymn Exsultet. Warto przyjrzeć się bliżej paschałowi, ponieważ jego wygląd również bogaty jest w symbolikę. Greckie litery Alfa i Omega (pierwsza i ostatnia litera alfabetu) oznaczają Boga, Pana wieczności, do którego należy wszystko, od początku do końca. Krzyż ozdobiony jest pięcioma żywicznymi gronami (gwoźdźmi) – to pięć ran Chrystusa, które wyzwoliły człowieka od śmierci. Są też umieszczone cztery cyfry, oznaczające aktualny rok kalendarzowy: Zbawiciel wszedł w naszą historię, działa tu i teraz, znaczy naszą historię. Od tej pory paschał będzie zapalany podczas wszystkich liturgii aż do Zesłania Ducha Świętego; później będzie towarzyszył obrzędom chrztu i pogrzebu.

Po liturgii światła następuje liturgia słowa: dziewięć pięknych czytań (wraz z psalmami), opowiadających jak w pigułce całą historię zbawienia – od opisu stworzenia świata i człowieka, przez kluczowe wydarzenia Izraela, aż po pusty grób Zmartwychwstałego. To swoiste „the best of” przekazu biblijnego, skondensowana katecheza o miłości Boga do człowieka. Pod koniec powraca hymn Chwała na wysokości Bogu, wracają organy – po czterdziestu dniach ponownie słyszymy śpiew Alleluja, nowej pieśni dla Pana.

Po świetle i słowie następuje czas na wodę – od pierwszych wieków Wigilia Paschalna była właściwym momentem przyjmowania sakramentu chrztu. Również dzisiaj w tym czasie katechumenom udziela się sakramentu chrztu, a pozostali wierni odnawiają przyrzeczenia chrzcielne. Chrzest to zanurzenie w Paschę Chrystusa – w to wszystko, co celebrujemy przez całe Triduum; to dzięki wodzie możemy w tym uczestniczyć. Gdy nasz Pan umierał na krzyżu, z Jego boku wytrysnęły krew i woda. Oto prawdziwa Woda Życia, źródło, z którego czerpiemy.

Wreszcie przychodzi pora Eucharystii – przez dwa poprzednie dni akcentowaliśmy w niej wymiar Wieczernika i Golgoty, teraz czas na Ucztę Baranka. Wielkanocna Komunia to podstawowy dar Zmartwychwstałego, który będzie się powtarzał na ołtarzu przez cały rok.

Wigilię Paschalną kończy procesja rezurekcyjna (w Polsce często jest ona przenoszona na niedzielny poranek, kilka godzin później). Oto głosimy całemu światu radość Zmartwychwstania, wychodzimy ze świątyni, bo nie chcemy tej nowiny trzymać tylko dla siebie. To trzecia procesja Triduum Paschalnego, wieńcząca całe obchody (chociaż właściwy koniec Triduum Paschalnego to Nieszpory Niedzieli Wielkanocnej). Na czele procesji niesiony jest krzyż z zawieszoną czerwoną stułą – ma przypominać, że Chrystus jest Najwyższym Kapłanem, który na krzyżu złożył doskonałą Ofiarę i, jak czytamy w V prefacji wielkanocnej, „sam stał się Kapłanem, Ołtarzem i Barankiem ofiarnym”. Niesie się także figurę Zmartwychwstałego, znów w czerwonej szacie, symbolizującej ogień, krew, królewską purpurę. Chrystus jest zwycięski, ale ze śladami Męki – jedną rękę ma uniesioną w charakterystycznym geście błogosławieństwa, w drugiej trzyma tryumfalną chorągiew. Zarówno czerwona stuła na krucyfiksie, jak i figura Zmartwychwstałego będą widoczne w prezbiterium przez cały Okres Wielkanocny.

Brak słów

Benedykt XVI powiedział podczas Oktawy Wielkanocnej w 2010 roku, że „Pascha Chrystusa jest największym i szczytowym aktem Bożej mocy. Jest wydarzeniem absolutnie nadzwyczajnym, najpiękniejszym i najdojrzalszym owocem »tajemnicy Boga«. Jest tak nadzwyczajna, że do nazwania tych aspektów, które wymykają się naszym zdolnościom poznawczym, brak nam słów” (Nasze słowa i czyny muszą być świadectwem zmartwychwstania, „L’Osservatore Romano”, Pl 6 2010, s. 35–36). Symbole paschalne pomagają nam wejść w tę tajemnicę, gdy niewypowiedziane misteria i działania dotykają naszego życia.

O autorze

Mąż i tata. Nauczyciel religii. Organista i dyrygent. Bloger, webmaster, publicysta. Pochłaniacz kawy, książek i seriali.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.