adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Wiara

Sublimis Deus – Czy Indianie są ludźmi?

Pytanie tytułowe brzmi na pierwszy rzut oka absurdalnie. Na początku może bawić, ale po chwili namysłu wprowadza w niepokój, a nawet oburza. Jeśli zaś spojrzymy na kontekst historyczny, w którym postawiono to pytanie, można zrozumieć, jak przerażające skutki mogła mieć odpowiedź „nie”.

Przełom XV i XVI wieku był dla białego człowieka zderzeniem z nieznaną mu dotąd kulturą. Z jednej strony ujrzał on wielką cywilizację z całą skomplikowaną strukturą społeczną, z drugiej zaś jawiła mu się ona jako dzika, przepełniona krwią ludzi składanych w ofiarach bóstwom. Technologiczne zacofanie tej cywilizacji i umiejętność rozgrywania politycznego lokalnych ludów przez Hiszpanów szybko doprowadziły do jej podboju. Kolonizacja Nowego Świata stała się też szansą łatwego wzbogacenia poprzez ekonomiczną i fizyczną eksploatację tubylców. W tej sytuacji doszło do wielkiej debaty, podczas której na szalach postawiono niebywały zysk materialny przeciwko losowi wielu istnień ludzkich. Debaty, której niestety – mimo przełomowego znaczenia –  próżno szukać w podręcznikach szkolnych.

Francisco de Vitoria

Podstawy filozoficzne koncepcji obrony rdzennej ludności przed zakusami zdobywców stworzyła późnoscholastyczna szkoła w Salamance, w której postacią czołową był dominikanin Francisco de Vitoria. Zajmował się on teorią wojny sprawiedliwej i prawem. Przez dwadzieścia lat, pracując na katedrze teologii w Salamance, promował myśl tomistyczną. Był poważanym uczonym na skalę europejską, o czym świadczyły jego kontakty z ówczesnym królem Hiszpanii i cesarzem rzymskim Karolem V Habsburgiem, a także otrzymanie zaproszenia do udziału w soborze trydenckim, na który z przyczyn zdrowotnych jednak nie dotarł.

Profesor Adam Wielomski z USKW w artykule Państwo suwerenne w teorii prawa międzynarodowego Francisco de Vitorii wskazał na ogromny wpływ tego wybitnego myśliciela na ówczesne elity intelektualne:

„Za życia Vitorii jego siłę oddziaływania stanowiły rzesze studentów. Ocenia się, że w prowadzonych przezeń zajęciach uczestniczyło w sumie ok. 5 tys. słuchaczy, co na owe czasy i ogólną liczbę ludności, stanowiło ilość doprawdy gigantyczną. Znajdziemy pośród nich setki misjonarzy ewangelizujących nowo odkryte ludy i kontynenty, wielu biskupów, a także całą rzeszę wielkich teologów neoscholastycznych na czele z Melchiorem Cano, który w polemice z ideami Reformacji jako pierwszy opracował teorię Tradycji katolickiej oraz jej źródeł, i wybitnym filozofem prawa Domingo de Soto”.

Zobacz też:   ...Bo ludzie ich takimi uczynili

Życiorysu Francisco de Vitorii nie przepełniały szczególne wydarzenia ze zwrotami akcji. Był on raczej zwykłym akademikiem promującym tomizm i zajmującym się prawem. Jednak to, czym zapisał się na kartach historii, to zażarty spór ze zwolennikami niewolnictwa Indian wspieranych przez hiszpańskich plantatorów. Nie mógł milczeć, gdy usłyszał przerażające wieści zza oceanu.

Misjonarze alarmują

W 1511 roku Antonio de Montesinos w swoich kazaniach na Santo Domingo gromił system nadań ziemi i ludności – tzw. encomiendas – co doprowadziło do odmowy udzielania Komunii niektórym z jego beneficjentów. Pogłoski o złym traktowaniu ludności rdzennej docierały także do Europy. W celu zbadania tej sprawy kardynał Domingo de Mendoza posłał dominikanów na Haiti. Misjonarze po przybyciu słali do Madrytu dramatyczne wiadomości o nieludzkim traktowaniu autochtonów z Ameryki Południowej przez zdobywców. W poznaniu i przekazaniu prawdy na temat losu tubylców wyróżnili się ojcowie Palacios Rubios i Matías de Paz. Obrońcy Indian argumentowali, że celem podzielenia ziem zamorskich przez papieża Aleksandra IV między Hiszpanię i Portugalię nie był ich podbój, lecz ewangelizacja. To właśnie głosy misjonarzy wpłynęły na reakcję wielu osób w Europie i musiały dotrzeć także do de Vitorii. Władza świecka w Europie również je usłyszała. Już w 1512 roku został wydany edykt cesarski (Leyes de Burgos), w którym uznano Indian za ludzi. Kodeks ten zawierał także stwierdzenie, że są oni wolni – jednakże tylko ci, którzy potrafili przyjąć europejski styl życia i chrześcijaństwo, mogli w pełni realizować swoje prawa. Mimo wszystko edykt ten nie powstrzymał wykorzystywania autochtonów i często był pomijany przez kolonizatorów, ponieważ nie usunął samego systemu encomiendas.

To tylko fragment tekstu, który ukazał się w 26. numerze Miesięcznika Adeste.

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.