Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

Śmierć za życia

magazine cover

fot. Pixabay

Pewnie wielu z was chociaż raz słyszało nazwy takich zespołów, jak Luxtorpeda czy Maleo Reggae Rockers. Niezależnie jednak od tego, jak jest, chciałabym podzielić się z wami dwoma krótkimi cytatami z piosenek tych artystów. Pierwszy pochodzi z kawałka Luxów, o tytule, w którym treść tego cytatu jest zawarta, jako skrót. Mowa tu o JUZUTNUKU – „Jeśli umrę, zanim umrę, to nie umrę, kiedy umrę”. Drugi fragment pochodzi z utworu Samobójstwa. Darek Malejonek śpiewa: „Umrzyj dla świata, by narodzić się na nowo bez defektu”.

Czy z dogłębną świadomością mogę powiedzieć, że rozumiem te dwa cytaty? Nie. Czy podjęłam próbę ich zrozumienia? Tak. A czy od tego momentu coś się zmieniło? Niewiele. I choć z chęcią nakreślę wam moje spojrzenie na te oba cytaty, chciałabym, byście wiedzieli, że ani ze mnie jakiś wielki profesor, ani znawca (nie wspominając już o tym, że ani alfą, ani omegą nie jestem).

W te wakacje na ostatnią chwilę trafił mi się „student job”, jak ślepej kurze ziarno. Jako że status studentki to w moim wypadku status średnio-przeciętnie-niezamożnej osoby – wybrzydzania i marudzenia nie było, więc trafiłam na stanowisko osoby sprzątającej w jednym z bardziej rozpoznawalnych budynków w Europie. Z początkowych planów pracy przez cały miesiąc finalnie po 2 tygodniach, z powodu studiów, z tej formy zarobku musiałam zrezygnować. Pracowałam więc tam w sumie tylko 45 godzin. Od 7:00 do 12:00 z przerwą półgodzinną na śniadanie. Przez 10 dni, z myślą o przyszłej wypłacie i o nadchodzącym piątku, zwlekałam się z łóżka po 5:00, co było dla mnie nie lada poświęceniem. I przez właśnie czas tych 2700 minut, które spędziłam na wycieraniu kurzy, odkurzaniu i czyszczeniu różnych, mniej lub bardziej publicznych miejsc, mój świat wywrócił się do góry nogami.

Śmierć z wyżej wymienionych kawałków, w mojej interpretacji, jest obumarciem lub wyrzeknięciem się wartości tego świata na rzecz życia po śmierci. To pozbycie się, na przekór czasem logice i zdrowemu rozsądkowi, swojego miejsca w wyścigu szczurów, żeby nie żyć według zasady „po trupach do celu”. Dlaczego takie zachowanie porównywane jest do samobójstwa? Otóż przyjęcie reguł, które często już wypadły z zakładek „trendy”, i ich przestrzeganie do najłatwiejszych nie należy. To często wiele wyrzeczeń i poświęceń, które dla świata przestały być modne. Jednak w tym wszystkim nie można zapominać o tym, że ludzkie życie tu, na ziemi, ma swój finał – więc jeśli tutaj zdecydujemy się wziąć na plecy nasz Krzyż, pozorna porażka z momentem śmierci zamienia się w największy sukces. Śmierć staje się życiem.

Mnie natomiast w tej pracy spotkał kompletnie inny wymiar śmierci. Jej rekordem było 26 lat rutyny otoczonej znudzeniem i poddaniem się. Często ponad połowa życia spędzona na dobrowolnym i bezsensownym akcie poświęcenia. I moi drodzy! Żeby nie było, że nie szanuję pracy osób tam znajdujących się, bo niezaprzeczalnie jest ona zarówno ciężka, jak i potrzebna! Ale 45 godzin przesiąkniętych narzekaniem, zgorzknieniem i ogólnie przyjętym niesmakiem w stosunku do współpracowników dało mi do myślenia. Twarzą w twarz spotkałam się z osobami, które dawno już porzuciły nadzieję na szczęście, chęci życia czy radość… Spotkałam się z osobami, które już umarły.

I choć nadal tkwi we mnie zarówno podziw do cierpliwości, jak i do pokory – bo bez tego w tej pracy ciężko – gdzieś w kąciku mojego serca zataił się też smutek. Życie stało się oczekiwaniem na piątek, na urlop, na święta… A droga z Jezusem, choć łatwą nie jest (mówimy tu o wzięciu Krzyża na swoje ramiona), nie jest też drogą osób wypranych z radości. Mówi się nawet, że z twarzą jak cmentarz świata się nie zbawi! Więc wbrew pozorom w nielekkim Krzyżu nie chodzi o śmierć, ale o jego finał – zmartwychwstanie. Ile ludzi, tyle historii i nietuzinkowych sytuacji. Różne problemy wymagają wachlarzu przeróżnych rozwiązań. Tyle że często plany B, na odkucie się, na chwilę, na rok, zamieniają się w coś trwającego o wiele dłużej, niż zakładaliśmy. W końcu niezaprzeczalnie łatwiej jest pozostać w mniej lub bardziej wymoszczonym gniazdku wróbelka, choć rozmiarowo dziuplą dzięcioła czy domem bociana by się nie pogardziło.

Brak wiary w siebie? Lenistwo? Przyzwyczajenie albo rutyna? Czy ignorancja i akceptacja rzeczywistości beznadziejnej, mimo możliwości jej zmiany? Nie chcę oceniać ani tych ludzi, ani ich wyborów. Tym bardziej, że taplając się w moim małym smuteczku, myślę o pani Menie (pani Marii Filomenie, w gwoli ścisłości, ale Maria to imię zbyt popularne, by być tak nazywanym, a Filomena jest zbyt długim słowem). To kompletnie inny przypadek. Ponad 20 lat pracy. I niegasnący uśmiech. Ta kobieta znała WSZYSTKICH ludzi, u których sprzątała (mówimy tu o liczbach rzędu dziesiątek, a może i nawet setek). Co więcej, znała ich rodziny, dzieci z imienia, miejsca poprzednich wakacji i plany na przyszłość. Codziennie potrafiła podzielić się też dobrym słowem, uśmiechem, serdecznością.

Ponad 20 lat pracy w tym samym miejscu. Często większa część życia spędzona na rutynie. I tyle możliwości! Nie musimy być milionerami za biurkami ze złota, by być szczęśliwymi. Nie musimy podążać śladami wyznaczanymi przez modę, czas i chwilę. Nie musimy też poddawać się w naszych życiach, bo sytuacje dzisiaj nie do przejścia za tydzień mogą okazać się błahostkami, które przeskoczymy z niezwykłą lekkością. Żeby jednak skakać, trzeba żyć. I umieć rozdzielić te rodzaje śmierci, które zakończą się sukcesem, od tych, które nie wnosząc nic, wyciskają z nas ostatnie soki. W końcu św. Staś Kostka nie na darmo jako swoją maksymę życiową przyjął słowa: „Do wyższych rzeczy jestem stworzony i dla nich winienem żyć”.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.