adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Miesięcznik, Wiara

Śmierc w nauczaniu Soboru Watykańskiego II

Ojcowie Soboru Watykańskiego II - fot. Wikimedia Commons

Uroczystość Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny, zwany też Świętem Zmarłych, w sposób naturalny kierują nasze myśli nie tylko ku tych, którzy odeszli, lecz także w stronę śmierci, która czeka nas samych. Każdy dzień życia zwykle jest tak bogaty w doświadczenia i spotkania, że zupełnie pomijamy ten aspekt naszego istnienia. Aspekt ważny i decydujący; aspekt, na który nie mieliśmy i nie będziemy mieć nigdy żadnego wpływu, podobnie jak w przypadku poczęcia i narodzin. Warto zatem przyjrzeć się śmierci z perspektywy współczesnej teologii, a szczególnie z punktu widzenia Soboru Watykańskiego II, który wskazał Kościołowi kierunki w sposobie patrzenia na ten akt graniczny ludzkiego życia.

Nie ma chyba na świecie człowieka, który widząc otaczający go świat, nie zada sobie choć raz tych kluczowych pytań egzystencjalnych, które od tysięcy lat nurtują wielkich myślicieli. Wydawać by się mogło, że tak szybko postępujące wyjałowienie duchowe przestrzeni społecznej i kulturalnej, w której funkcjonujemy, jest skutkiem tego samego rodzaju wyjałowienia konkretnych osób. W rzeczywistości jednak świadczy raczej o tym, że dotychczasowe formy przekazu, język i udzielane odpowiedzi tracą powoli moc przekonywania. Ludzi cechuje coraz większa krytyczność (która niewłaściwie pokierowana może przekształcić się w zatwardziałość), dzięki której z dużą wnikliwością potrafią doszukiwać się odpowiedzi na fundamentalne pytania.

Widzieli to bardzo wyraźnie Ojcowie Soborowi, którzy napisali: „Ludzie oczekują od różnych religii odpowiedzi na głębokie tajemnice ludzkiej egzystencji, które jak niegdyś, tak i teraz do głębi poruszają ludzkie serca; czym jest człowiek, jaki jest sens i cel naszego życia, co jest dobrem, a co grzechem, jakie jest źródło i jaki cel cierpienia, na jakiej drodze można osiągnąć prawdziwą szczęśliwość, czym jest śmierć, sąd i wymiar sprawiedliwości po śmierci, czym wreszcie jest owa ostateczna i niewysłowiona tajemnica, ogarniająca nasz byt, z której bierzemy początek i ku której dążymy” (DRN 1). „Jaki jest sens cierpienia, zła, śmierci, które istnieją nadal, choć dokonał się tak wielki postęp. Na cóż te zwycięstwa tak wielką okupione ceną; co może człowiek dać społeczeństwu, a czego się od niego spodziewać; co nastąpi po tym życiu ziemskim?” (KDK 10).

Zobacz też:   Bł. Pierina de Micheli – Zakochana w Najświętszym Obliczu [cz. 1.]

Śmierć ma charakter absolutny, dotyka całego człowieka w najgłębszym jego wymiarze. Choć wydaje się ona naturalną konsekwencją życia, to jednak instynktownie tkwi w nas jakiś bunt wobec tej bezlitosnej siły, która nie pozwala żyć dłużej. Stąd, paradoksalnie, dla człowieka śmierć nigdy do końca nie będzie czymś naturalnym, gdyż nosi on w sobie ziarno życia i powołanie do nieśmiertelności. „Tajemnica losu ludzkiego ujawnia się najbardziej w obliczu śmierci. Nie tylko boleści i postępujący rozkład ciała dręczą człowieka, lecz także, i to jeszcze bardziej, lęk przed unicestwieniem na zawsze. Instynktem swego serca słusznie osądza sprawę, jeśli wzdryga się przed całkowitą zagładą i ostatecznym końcem swojej osoby i myśl o tym odrzuca. Zaród wieczności, który w sobie nosi jako niesprowadzalny do samej tylko materii, buntuje się przeciw śmierci. Wszystkie wysiłki techniki, choć bardzo użyteczne, nie mogą uspokoić tego lęku; biologicznie bowiem przedłużenie życia nie zdoła zaspokoić pragnienia życia dalszego, pragnienia, które nieusuwalnie przebywa w sercu człowieka” (KDK 18).

Poprzez radykalność śmierci, jej samotność i ciszę człowiek ostatecznie wraca do samego siebie, do tego, kim naprawdę jest. A skoro jest ona również przejściem, to razem z całą swoją historią wychodzi z przemijalności, by wejść w wieczne teraz, w którym spotyka Tego, który powołuje.

Nadzieja życia wiecznego, będąca konsekwencją żywej wiary płynącej ze spotkania z żywym Bogiem, zniknęła dawno z nauczania parafialnego – osobiście nie pamiętam kazania, które dotykałoby kwestii nadziei. Nie można zatem dziwić się, że ta nadzieja zniknęła również z życia ludzkiego. Brak nadziei jest brakiem wiary, a z powodu jej braku bardzo łatwo jest wpaść w objęcia rozpaczy, a później nawet nienawiści, która przekreśla miłość.


Ten tekst to jedynie fragment artykułu z najnowszego numeru Miesięcznika Adeste, który przygotowaliśmy po to, aby łatwiej było nam porozmawiać z Tobą o wierze – dlatego koniecznie napisz w komentarzu pod spodem, co myślisz o tym tekście i poruszonej w nim tematyce. A żeby zapoznać się z resztą tego artykułu, pobierz najnowszy, darmowy numer e-Miesięcznika Adeste.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.