adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
magazine cover

unsplash.com

„Mamy takie figury symboliczne jak diabeł, aby wyrazić zło. Uwarunkowania społeczne także reprezentują taką figurę” powiedział w 2017 roku o. Arturo Sosa Abascal SJ (Jesuit Superior General: The Devil Is ‘Not a Person’, ‘Symbolic’ [w:] breitbart.com; Diabła nie ma i nie wiadomo, co mówił Jezus, bo nie było wtedy dyktafonów [w:] wPolityce.pl).

Zakonnik ten wcale nie jest jakimś niszowym myślicielem. To generał jezuitów. Świadczy to o upadku tego zakonu, niegdyś uważanego za ostoję ortodoksji. Do bólu radykalną i reakcjonistyczną wobec różnych herezji.

Spojrzenie na Szatana tylko jako na figurę procesów umysłowych, choć heretyckie, ma pewien sens. Jest logicznym wnioskiem wypływającym z błędnego założenia, jakie tworzą niektórzy katolicy. Ale o tym potem.

Wieża Babel

Chciałbym na początku tego tekstu uciec w dygresję. Piszę te słowa przy stole. Gdy podniosę oczy znad monitora, widzę wiszącą na ścianie wieżę Babel. To reprodukcja słynnego obrazu Petera Breugla (Starszego) w formie sklejonej i oprawionej układanki. Z jednej strony symbol językoznawstwa, dziedziny bardzo mi bliskiej. Z drugiej jednak – istotniejszej w tym artykule – przypomina mi ten obraz o ważnej sprawie.

Budowniczowie wieży Babel zgrzeszyli pychą, chcąc sięgnąć nieba, zobaczyć Boga. Myślę, że mając to w pamięci, powinniśmy używać ludzkiego intelektu i innych narzędzi, by badać kwestię Boga, zła w świecie – ogółem całej metafizyki. Musimy jednak pamiętać, by robić to, zginając przed Nim kolano. Uznając słabość naszego umysłu i niewystarczalność naszych badań.

Skąd? Czemu? Czemu nie?

Mając to w pamięci, przejdźmy do rzeczy. Zło. Wielu stawia pytanie: unde malum?, czyli „skąd zło?”. Geneza zła to jedno. Druga istotna rzecz to stwierdzenie, czym jest zło.

Święty Augustyn powiedziałby, że należy postawić pytanie nie – czym jest, a czym nie jest. Według niego zło jest brakiem dobra. Zło to atrofia bytu. Rozpad tego, co szlachetne. Przyciąganie dobra w stronę nicości. 

Takie podejście, nazwane prywacją bądź prywacyjną teorią zła, podtrzymał św. Tomasz z Akwinu. „Augustyn pisze, że Bóg nie jest sprawcą zła, ponieważ nie jest przyczyną dążącą do nieistnienia […]. Zło, polegające na wadliwości działania, zawsze ma za przyczynę wadę w działaczu. Aliści wyżej wykazaliśmy, że w Bogu nie ma żadnej wady-braku, ale jest najwyższa doskonałość. A więc zło, polegające na wadliwości działania, lub to, które jest spowodowane wadą, brakiem u działacza, nie spada na Boga jako na przyczynę” (Suma teologiczna, I, zagadnienie 49, art. 2).

Problemy

Takie podejście jest jednak źródłem problemów logicznych. Bóg stworzył świat ex nihilo, z nicości. Czy można powiedzieć, że stworzył go ze zła? No chyba, że zaprzeczamy tezie o ex nihilo. (Tylko co wtedy? Bóg oddał część esencji z siebie? A może materia istniała zawsze?). Poza tym, jeśli zło jest brakiem, nicością, niedoborem dobra, czemu podejmuje akcję, jest aktywne?

Dlaczego istnieją potężne byty duchowe, które są kwintesencją zła i perwersji? Głównym zarzutem wobec teizmu w katolickim wydaniu jest właśnie kwestia teodycei. Skoro Bóg jest najwyższym dobrem i jest wszechmocny, to dlaczego istnieje zło? Może więc Boga nie ma albo nie jest całkiem wszechmocny, albo nie do końca dobry?

Te problemy podważają pewność, że prywacyjna teoria zła jest prawdziwa (a więc dobra). Czy jednakże jest pożyteczna? W praktyce brzmi trochę jak zaklinanie rzeczywistości. Percepcja człowieka umie zauważyć zło w świecie, jego działanie. Również teza, że zło istnieje tylko w reakcji na dobro – jak cień czy mroczne lustrzane odbicie – zdaje się być karkołomna.

Piekło na Ziemi?

Nazizm i komunizm, ogółem różne totalitarne systemy i straszliwe reżimy, których w historii trochę było, zdawały się ukazywać odwrotną sytuację. W piekle łagrów czy obozów koncentracyjnych to dobro zdawało się istnieć niejako jedynie w reakcji na wszechobecne zło.

Podejrzewam, że wcześni myśliciele chrześcijańscy widzieli problemy wynikające z uznania prywacji zła. Stąd też jasno podkreślali, że istnieje Szatan. Brak diabłów, istot optujących za dekompozycją dobra, nakłaniających do tego ludzi, oznaczałby sprowadzenie całego problemu do absurdu. Świadczyłby, że jedynymi demonami są ludzie, a piekło istnieje lub może istnieć – ale tylko na ziemi.

Zaleciłbym tym jeszcze wierzącym jezuitom dociekanie, czy ich generał wyznaje tę samą wiarę. A świeckim oddającym się pod opiekę podlegającym o. Abascalowi zakonnikom – dopytywanie tych kapłanów, czy wierzą w diabła. Psychologizacja zła przynosi tylko szkody.

Zobacz też:   Po Namyśle: Co tak właściwie nam „zagraża duchowo”?

Neoplatońskie wybrzeże

Skąd miałoby się wywodzić zło, skoro nie ma złych duchów? Istnieje, obecne w dyskursie teologicznym, stanowisko określone przez filozofa Leszka Kołakowskiego jako zrodzone na „neoplatońskich wybrzeżach chrześcijaństwa”. Jednym z pierwszych przedstawicieli tego nurtu był Jan Szkot Eriugena (IX wiek). Pod tym sposobem patrzenia na świat podpisywał się Hegel, a w XX wieku jego przedstawicielami byli o. Teilherd De Chardin SJ i jego liczni zwolennicy.

Według tego ujęcia zło istnieje niejako z przypadku. Historia świata jest historią wyjścia stworzenia od Boga i jego powrotu do Niego. Obecność zła w świecie ma być okolicznością udoskonalającą dobro. Ostatecznie wszystko ma być przebóstwione i zbawione. Logiczne jest więc, że niektórzy kierujący się tym myśleniem odrzucą istnienie złych duchów, które podjęły nieodwołalną decyzję o byciu złymi (por. Katechizm Kościoła katolickiego, pkt. 392 i 393).

Jest tam kto?

Odbiciem tych poglądów jest dyskusja o hipotezie „pustego piekła”. Spopularyzowana na gruncie polskim przez o. Adama Szustaka OP (np. w rozmowie Adam Szustak OP szczerze o religii, episkopacie, JP2 i zbawieniu na kanale Imponderabilia), choć obecna wcześniej w dyskusji teologicznej. Pismo Święte przeczy tej hipotezie w wielu miejscach.

Warto wspomnieć choćby tajemniczy „grzech przeciwko Duchowi Świętemu”, który „nie będzie wybaczony” (teologowie próbowali przedstawić katalog postaw, które się pod ten grzech „załapują” – moim zdaniem nie do końca jest to przekonujące; por. Katechizm katolicki kard. Gasparriego pkt 571 lub Katechizm Kościoła katolickiego pkt 1864). Niektóre fragmenty da się zbyć powiedzeniem czegoś w stylu „to tylko taka przypowieść”, ale to jest powiedziane explicite.

Sama zaś koncepcja „ewoluującego dobra” niejednokrotnie – np. w ujęciu Teilherda czy Eriugeny – zdawała się niebezpiecznie romansować z panteizmem. Zanim jednak potępimy w czambuł tych myślicieli, spójrzmy na drugą stronę medalu. Bowiem ich stanowisko jest reakcją na inną niebezpieczną tendencję, pojawiającą się wśród katolików od wieków.

Ciało i duch

Święty Paweł z Tarsu to de facto twórca chrześcijaństwa. Zanim Czytelnik złapie się za głowę, spieszę z wyjaśnieniem. Treść chrześcijaństwa sformułował Jezus Chrystus. Jednakże przedstawienie go w uniwersalnej formie, pogodzenie z myślą grecką i rzymską to dzieło Pawła. Być może dlatego Bóg zadziałał tak nietypowo – nawracając „na siłę”, deus ex machina faryzeusza-obywatela rzymskiego z Tarsu, żeby przyspieszyć rozlanie wiary po świecie.

Mimo jednak klarowności i uniwersalności przekazu Pawła są w nim tezy mogące być opacznie rozumiane. Całym segmentem dającym pole do nadużyć są liczne przywołania terminów „ciało” i „duch”. Różne gnostyckie i manichejskie grupy (z tymi drugimi był związany w młodości np. św. Augustyn) uznawały, że duch jest dobry, a ciało złe. Postrzegały świat dualistycznie – dwie równorzędne siły, zło i dobro. Przeciwko tym ideom występował św. Tomasz z Akwinu, podkreślając jedność duszy i ciała. Bez jednej z nich nie ma człowieka. Człowiek to duszociało.

Potyczka w Heroesach

Tendencję do widzenia świata w dualistyczny sposób ma wielu katolików, obecnie raczej prostych ludzi niż teologów. Chrystus mocujący się z Szatanem na rękę to obraz rzeczywistości według niektórych.

Dualizm w bardziej optymistycznym ujęciu można metaforycznie przedstawić jako dwóch graczy na serwerze. Z tym że jeden (ten dobry) jest adminem i zna wszystkie kody, rozgrywka jest więc tylko pozornie sprawiedliwa (lub równa, jak kto woli). Pesymistyczny wariant zakłada, że jedyne, w czym lepsza jest dobra strona, to propaganda. Ogólnie ta pozycja teologiczna jest pesymistyczna. To obraz ogromnego wojennego frontu, który rozedrze państwo ludzi na pół (lub w jeszcze gorszej proporcji).

Taniec na linie

Żadna z tych stron medalu nie jest akceptowana przez ogół teologów w dziejach. Mamy stać na kancie medalu. Kroczyć po linie, broniąc prywacji i istnienia Szatana jednocześnie. Czy to podważa wiarygodność katolicyzmu, że stoi na straży tak trudnej do obronienia pozycji? A może przeciwnie, jest świadectwem jego wiarygodności – bo broni tego, co niełatwo obronić? To są ważkie pytania.

Nie rozumiemy natury Boga. Nawet nie jesteśmy w stanie zrozumieć natury zła i Szatana. Pozostaje uznać, że wciąż jesteśmy bezradni wobec tych problemów teologicznych. Nie da się jednakże nie zauważyć, że prywacyjna teoria zła wymaga jakiegoś uzupełnienia. Twórczego rozwinięcia i objaśnienia. I tego bym oczekiwał od współczesnych teologów i filozofów – a nie przechodzenia na pozycje postrzegane przez wieki jako nieortodoksyjne.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.