adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Niedzielne rozważania

Religijny McDonald, pustynna terapia i trailer wieczności

Łatwo o chrześcijańską gorliwość, kiedy Bóg zdaje się fundować wszystkie pozycje z życiowego menu. Jednak On nie zamierza być zakładnikiem naszych żądań. Niepostrzeżenie zmieniając przedstawioną listę życzeń, kieruje naszą uwagę na ołtarz. A tam przez eucharystyczne szkiełko mruga do nas ekstaza przyszłego życia.

Religijny McDonald

„Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: »O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem«” (Wj 16, 12a).

Osiemnasta niedziela zwykła to dalszy ciąg żydowskich perypetii na pustkowiu. W pierwszym czytaniu chcą od Mojżesza mięsa i chleba. W Ewangelii szukają Jezusa z podobnych pobudek. Organizacja restauracji szybkiej obsługi na bezludzi stanowi typowo ludzką motywację religijną. Ale istnieją też bardziej subtelne powody praktyk duchowych: wewnętrzna pociecha, miłe doznania podczas modlitwy czy ucieczka od życia. Niezależnie od kalibru naszych podniet religijnych funkcjonuje tu ten sam mechanizm: szukamy nie Boga, ale tego, co może nam On zaoferować. A wszystkie Jego dary szybko stają się dla nas samym bogiem.

Pustynna terapia

„W odpowiedzi rzekł im Jezus: »Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta«” (J 6, 26).

Aby uchronić nas od idolatrii, Pustynny Terapeuta proponuje osobliwą terapię. Zadając kilka prostych pytań, demaskuje prawdziwe powody niezwykłej gorliwości swoich adwersarzy. Równocześnie potrafi sprytnie poszerzyć horyzonty myślowe amatorów darmowych przekąsek. Bóg ma nam do zaoferowania coś lepszego niż Big Maki pod egipskimi palmami. Ale żeby „to coś” zaczęło nam smakować, musimy przejść długi trening pod okiem dietetyka, którym jest Duch Święty. Tylko piorąc nasze mózgi w pralce modlitwy, adoracji Najświętszego Sakramentu i medytacji słowa Bożego, zrozumiemy, dlaczego „biały opłatek” jest remedium na wszystkie bolączki wszechświata.

Zobacz też:   Żyć wcieleniem to żyć radością

Trailer wieczności

„Rzekł do nich Jezus: »Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu«” (J 6, 33-34).

Zarówno starożytnym ziomkom Jezusa, jak i współczesnym parafialnym śmiertelnikom trudno dostrzec ten prześwit boskości i zapowiedź przyszłego świata. Niedzielna Eucharystia kojarzy się z wypełnieniem obowiązku, przyzwyczajeniem. No, może tylko co pobożniejsi katolicy przebąkną coś o „spotkaniu z Bogiem”. Niezależnie od tego, że Boga można spotkać w kolejce do kiosku czy na grzybach w lesie, Eucharystia znaczy więcej niż spotkanie. To niedzielne warsztaty z boskości, trailer przyszłego życia. Wchodząc na eucharystyczny pokład, już teraz uczestniczymy w balu wszystkich świętych.

Szukając życiowych frytek i coli, przemierzamy pustynię życia. Kiedy przekroczymy już bramę religijnego McDonalda, spotkamy tam Pustynnego Terapeutę, który wysłuchawszy naszych modlitewnych zamówień, umiejętnie zmienia kierunek przedstawionych oczekiwań. I wykonując sugestywny facepalm, zdecydowanie wskazuje na hostię: „Wieczność, głupcze!”.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.