adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Miesięcznik, Społeczeństwo

Praca, Kościół, libertarianizm

Kiedy Bóg stworzył człowieka, rozkazał mu, aby „czynił sobie ziemię poddaną”. Sens naszego bytowania na ziemi polega między innymi właśnie na wykonywaniu tego zadania – na panowaniu nad ziemią. To nie przypadek, że Jezus w swoich metaforach często przywoływał przykład ludzi, którym powierzono wykonanie pewnej pracy. Panujemy nad ziemią i nad całym stworzeniem w imię Boga, otrzymaliśmy je w dzierżawę. Z tego powodu ludzka władza nad ziemią obarczona jest odpowiedzialnością moralną.

Kwestia pracy należy do najważniejszych aspektów ludzkiego życia. Za wykonywanie obowiązków zawodowych ponosimy odpowiedzialność moralną i przed samym Bogiem. Dlatego Kościół nie może pozostać obojętny na pracę ludzką, na zagadnienia związane z życiem człowieka pracującego.

Praca jednak wiąże się z trudnościami, sama w sobie bywa obciążeniem. Pamiętajmy też, że wysiłek związany z pracą jest karą, którą ludzkość ściągnęła na siebie jako następstwo grzechu pierworodnego. Przypomnijmy sobie, co Bóg mówił do Adama: „Przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał z niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!”.

Widzimy tutaj, z jak silnym napięciem wiąże się zagadnienie pracy. Z jednej strony jest ona instrumentem władzy człowieka nad wszelkim stworzeniem; władzy, jaką powierzył człowiekowi sam Bóg. W tym kontekście człowiek pracujący ma godność królewską. Z drugiej zaś nie sama praca, lecz trud, jaki odczuwamy, słabość naszego ciała i opór stworzenia – to wymierzenie kary wobec ludzkości. Człowiek pracujący jest w tym samym czasie i królem, i skazańcem.

W dzisiejszym czasie warto przypomnieć nauczanie społeczne Kościoła, szczególnie w kontekście pracy ludzkiej. W Polsce istnieje przepiękne dziedzictwo „Solidarności”, nad którym warto by się pochylić również w kontekście ideowym, zamiast pustego obchodzenia kolejnych rocznic. Dziedzictwem „Solidarności” jest nie tylko wolna Polska. Problem polega na tym, że dzisiaj wielu Polaków wykorzystuje fenomen „Solidarności” dla uzasadnienia własnych przekonań politycznych. Sposób myślenia jest następujący: mieliśmy „Solidarność”, obaliliśmy komunizm i to nas zobowiązuje do tego i tego kierunku politycznego. Natomiast obalenie komunizmu to pewien fakt historyczny, który jest bez wątpienia w dużym stopniu zasługą „Solidarności”. Natomiast większym wyzwaniem jest dzisiaj zastanowienie się nad tym, co do „Solidarności” doprowadziło, czyli jaka myśl „Solidarność” ukształtowała. Tutaj podzielam przekonanie, że „Solidarność” jest ostatecznym owocem wieloletniej pracy Kościoła katolickiego w Polsce w duchu katolickiego nauczania społecznego i wytrwałego kształtowania społeczeństwa polskiego w tymże duchu. Kamieniem węgielnym jest tutaj teologia pracy prymasa Stefana Wyszyńskiego oraz papieża Jana Pawła II.

Nie mam tutaj wiele miejsca na opisywanie całej przebytej drogi. Zarysuję tylko krótki szkic podstawowych faz działania:
1) Sprzeciw kard. Stefana Wyszyńskiego wobec starań komunistów o mianowanie biskupów i innych dostojników kościelnych w 1953 r., którego konsekwencją było uwięzienie prymasa (1953-1956 r.);
2) Śluby jasnogórskie narodu w 1956 r., Wielka Nowenna Tysiąclecia 1957-1966 r. oraz obchody Millennium Chrztu Polski w 1966 r. (cały ten program był mocno nacechowany teologią pracy, a więcej na ten temat pisałem w artykule Program odnowy duchowej i moralnej narodu prymasa Stefana Wyszyńskiego, „Adeste”, nr 7, 2018);
3) Walka w obronie pracowników w latach 70. w postaci Kazań świętokrzyskich prymasa Wyszyńskiego i jego zabiegów w sprawie zmiany konstytucji i kodeksu pracy oraz działalność kardynała Wojtyły, przede wszystkim w kontekście środowiska robotniczego i górniczego (Nowa Huta, pielgrzymki górników do Piekar Śląskich itd.);
4) Pontyfikat św. Jana Pawła II i jego encykliki społeczne: Laborem exercens (1981 r.), Sollicitudo rei socialis (1987 r.) oraz Centesimus annus (1991 r.), a także jego pielgrzymki do Polski i społeczny wymiar wielu kazań wygłoszonych w tym czasie.

Ta wytężona i skoordynowana praca leży u podstaw „Solidarności” i polskiej wolności w ogóle. Dlatego należy jej się przyjrzeć, starać się ją zrozumieć i czerpać z niej skarby, którymi Polska jest w stanie wzbogacić Europę i świat. Warto bliżej zapoznać się z tym, jak sprawy społeczne i kwestię robotniczą rozpatrywali prymas Wyszyński i św. Jan Paweł II, bo ich poglądy w tym zakresie były zawsze natchnione katolicką nauką społeczną. W tym artykule nie da się opisać wszystkich zagadnień związanych z tą kwestią. Chcę jednak przytoczyć kilka najważniejszych elementów katolickiego nauczania społecznego na temat pracy, ważnych dla obecnej dyskusji:

1) Personalistyczny wymiar pracy ludzkiej. System społeczno-ekonomiczny nie może być podporządkowany zyskowi. Centralne miejsce w porządku ekonomicznym musi zajmować człowiek. Nie jest prawdą, że zysk sam w sobie zawsze poprawia poziom życia wszystkich ludzi. Oczywiście, że rozwój gospodarczy jest ważny i że zysk tutaj odgrywa ważną rolę. Natomiast nie wystarczy zadowolić się wiarą w to, że generowanie zysku z automatu służy ludziom, więc wykorzystywanie pracownika staje się niejako moralnie usprawiedliwione. Praca musi służyć człowiekowi, pracownikowi. Pracodawca ma obowiązek opiekować się swoim podwładnym, tak samo jak pracownik ma obowiązek sumiennego wykonywania swoich obowiązków.

Zobacz też:   „Teistyczny ateizm” – spór o naturę ateizmu

2) Wynagrodzenie rodzinne. Jednym z podstawowych praw pracownika jest sprawiedliwa zapłata za wykonaną pracę. Zatrzymanie wynagrodzenia robotnikom Kościół zalicza do grzechów wołających o pomstę do nieba. Zapłata nie jest jałmużną – ona należy się pracownikowi za wykonaną robotę. Nauczanie społeczne Kościoła idzie o krok dalej niż żądanie sprawiedliwego wynagrodzenia. Trzeba dążyć do wynagrodzenia rodzinnego, czyli uwzględniającego liczbę osób, które pracownik ma na utrzymaniu. Dwóch pracowników może wykonywać taką samą pracę i według kryteriów zapłaty sprawiedliwej powinni otrzymać takie samo wynagrodzenie. Natomiast jeśli jedna z tych osób żyje sama i pod dachem rodziców, a druga ma na utrzymaniu wielodzietną rodzinę, to dla pierwszej wynagrodzenie będzie dodatkowym luksusem, a dla drugiej może nie wystarczyć, aby zapewnić podstawowe rzeczy dla utrzymania rodziny. Pensja rodzinna ma zapobiec takim nierównościom i wzmocnić rodzinę.

3) Społeczny wymiar własności prywatnej. Własność prywatna jest naturalnym prawem człowieka. Wchodzimy w posiadanie dóbr materialnych na trzy główne sposoby: a) przez zajęcie czegoś, co dotychczas było niczyje; b) jako owoc własnej pracy; c) poprzez przeniesienie praw do posiadania rzeczy na inną osobę (dziedziczenie, podarunek, sprzedaż). Natomiast wszystko, co posiadamy, jest w ostatecznym rozrachunku własnością Boga. Musimy się więc posługiwać dobrami materialnymi zgodnie z zasadami sprawiedliwości i miłosierdzia. A te zasady nakazują m.in. nakarmić głodnego. Dlatego finansowanie opieki społecznej z podatków jest jak najbardziej zgodne z chrześcijańskim porządkiem moralnym. I to wcale nie znosi obowiązku jałmużny. Państwo może i powinno wykorzystywać swoje możliwości do tego, aby zapewnić zorganizowaną pomoc dla najuboższych. W wyjątkowych sytuacjach, takich jak wojna, klęski żywiołowe itp., państwo ma prawo użyć naszych dóbr materialnych, ale musi oddać je jednak z powrotem (lub ich równowartość), kiedy sytuacja wróci do normalnego stanu. Człowiek, który głoduje, ma prawo „ukraść” jedzenie, aby nakarmić siebie lub swoje dzieci. Taki czyn nie jest kradzieżą, bo dobra materialne muszą służyć wszystkim ludziom dla zabezpieczenia ich podstawowych potrzeb życiowych. Powoływanie się na prawo do własności prywatnej nawet w sytuacji, kiedy ktoś obok mnie głoduje, nie jest zgodne z porządkiem naturalnym. Wiara libertarian w odruchowe miłosierdzie ludzi, które nagle wyzwoliłoby się po zniesieniu „państwa opiekuńczego” i które miałoby doprowadzić do eliminacji ubóstwa, bo ludzie nagle zaczną sobie wzajemnie pomagać, należy do tych samych bajek, co komunistyczne wyobrażenia o raju na ziemi po zniesieniu własności prywatnej. Libertarianie zapominają o podstawowej prawdzie chrześcijańskiej antropologii – o słabości natury ludzkiej, która jest następstwem skłonności do zła wynikającej z grzechu pierworodnego. Zamknięcie się na drugiego człowieka nie jest skutkiem „państwa opiekuńczego”, lecz ludzkiego egoizmu.

4) Państwo jako pośredni pracodawca. Nauczanie społeczne Kościoła rozróżnia pracodawcę pośredniego i pracodawcę bezpośredniego. Pracodawcą bezpośrednim może być np. firma. Pracodawcą pośrednim jest natomiast państwo. Ono kształtuje warunki dla działalności gospodarczej, w tym zasady zatrudniania, oraz prawa i obowiązki pracowników i pracodawców. Państwo ma zarówno prawo, jak i obowiązek ingerowania w życie gospodarcze oraz w stosunki pomiędzy pracownikiem a pracodawcą bezpośrednim. Oczywiście to prawo musi być wykonywane z umiarem i główną motywacją musi być dobro wspólne. Jednak wyeliminowanie państwa z relacji pomiędzy pracownikiem a pracodawcą jest sprzeczne z nauczaniem społecznym Kościoła. Państwo musi wykorzystywać instrumenty, którymi tylko ono dysponuje, dla zabezpieczenia godności człowieka pracującego oraz dla polepszenia sytuacji gospodarczej i sprawiedliwości społecznej.

5) Solidaryzm społeczny. Katolicka nauka społeczna nie pojmuje społeczeństwa w kontekście walki klas – przeciwnie, przykazanie miłości bliźniego nakazuje wzajemny szacunek pomiędzy klasami społecznymi. Robotnik i pracodawca powinni razem starać się o dobro wspólne. Nie powinni oni walczyć jeden przeciwko drugiemu, lecz wspólnie starać się o polepszenie warunków pracy i dobrobytu zarówno pracownika, jak i całego zawodu. Świetnie to określił kard. Stefan Wyszyński w jednym ze swoich artykułów, które napisał jako młody ksiądz: „Do głosu dojść musi rodzina, Kościół, Państwo, zawód. Rodzina da społeczeństwu wychowanego obywatela, Kościół wpoi weń i w społeczeństwo głębokie poczucie godności obywatela-chrześcijanina i sprawiedliwości – miłością wzmocnionej, Państwo zabezpieczy mu warunki, umożliwiając osiągnięcie celów doczesnych i ostatecznych, zawód wytworzy atmosferę wzajemnej pomocy, współpracy i opieki. Nowy, trwały porządek społeczny utworzy nie walka, lecz solidarna współpraca“.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.