adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik maj 2021, Temat numeru

Polska słowiańska czy katolicka?

magazine cover

pexels.com

1050 lat temu Mieszko I porzucił tradycyjne wartości swojego narodu i przyjął modną ideologię narzuconą przez Europę Zachodnią. 

Coś się nie zgadza? Coś nie pasuje? Słusznie. Rzekłbym nawet, że pod kątem prawdy historycznej w powyższym zdaniu nie zgadza się właściwie nic. Wskazuje ono jednak pewien trend, nad którym warto się pochylić. Polega on na identyfikowaniu polskiej tożsamości narodowej ze Słowiańszczyzną, stawianą w kontrze wobec tej związanej z katolicyzmem. Czy takie postawienie sprawy jest uczciwe i czy wytrzymuje konfrontację z analizą historyczną?

Naród, państwo, społeczeństwo

Pytanie o polską tożsamość wcale nie jest łatwe. Próby uzyskania prostej odpowiedzi, niepodparte analizą historii czy kultury tak naprawdę tylko oddalają nas od rozwiązania. Swoje rozważania chciałbym jednak zacząć od innego problemu, który w mojej opinii jeszcze bardziej utrudnia osiągnięcie konsensusu. Chodzi o nieprecyzyjne zdefiniowanie podstawowych pojęć bądź przedmiotu dyskusji, co zazwyczaj prowadzi do sytuacji, w której osoby wypowiadające się rozumieją poszczególne zdania w różny sposób, a co za tym idzie – nie są w stanie się dogadać.

Dyskusję o „polskiej tożsamości” trzeba więc zacząć od pytania, co rozumiemy pod pojęciem „Polska”. I nie mam na myśli górnolotnego pytania: „Czym jest Polska?”, ale właśnie tę najprostszą kwestię: co mam na myśli, mówiąc: „Polska jest…”, „Polska powinna być…”? Nie jest to bowiem wcale oczywiste. „Polską” można przecież nazwać zarówno polskie państwo, które na przestrzeni wieków oznaczało naprawdę wiele różnych organizmów politycznych, jak i polski naród, co z kolei rodzi pytanie o rozumienie koncepcji narodu.

Wybitny przedwojenny historyk, prof. Feliks Koneczny, twierdził, że koncepcja narodu wykształciła się jedynie w kręgu cywilizacji łacińskiej, do której zaliczał również Polskę. Ciężko mi ocenić, jak bardzo nasze rozumienie przynależności do narodu różni się od jego postrzegania na przykład przez Indian, Żydów czy starożytnych Greków. Mam jednak przekonanie, że zdecydowana większość spośród osób zdolnych przeczytać ten tekst w oryginale identyfikuje się z grupą ok. 60 milionów ludzi mieszkających w Polsce lub poza jej granicami. Zbiorowość ta ukształtowana została poprzez wspólne doświadczenia historyczne, kulturę, zwyczaje oraz pochodzenie z pewnego szczególnego obszaru Europy Środkowo-Wschodniej, które sprawia, że określa się ona jako Polacy. Tak, w najprostszych słowach, rozumiem moją przynależność do narodu polskiego.

Koncepcja narodu nie jest oczywiście tożsama z pojęciem społeczeństwa. Wiąże się to z tym, że nie zawsze powiązanie państwa i narodu bywa jednoznaczne. Współczesną Polskę uznaje się za państwo narodowe, czyli zamieszkałe głównie przez jeden naród i stanowiące jego realizację polityczną. Kształtowanie narodu polskiego jest też mocno związane z historią polskiej państwowości, choć trzeba pamiętać, że na przestrzeni dziejów państwo polskie przyjmowało różne formy.

Znamy przykłady współistnienia na ziemiach polskich wielu organizacji państwowych (np. rozbicie dzielnicowe), funkcjonowania państwa w warunkach różnego stopnia zależności od innych państw czy wręcz bezpośredniej okupacji. Wśród polskich królów znajdziemy Czechów, Szwedów, Sasów, Litwinów, Węgra, Francuza czy Rumuna – rzecz dziś nie do pomyślenia. W czasach największej potęgi politycznej Polska współtworzyła Rzeczpospolitą Obojga Narodów, a niewiele zabrakło, aby do tej polsko-litewskiej rodziny dołączyli także Rusini. W warunkach klęski potrafiliśmy z kolei tworzyć unikatowe w skali światowej struktury państwowe w podziemiu czy na wychodźstwie. 

My, Słowianie, wiemy jak…

Do pytania: „Czym jest Polska?” należy dodać drugie: „Czym jest Słowiańszczyzna”? Na początku trzeba więc zastanowić się nad wyróżnikami powodującymi, że ktoś jest lub nie jest Słowianinem. Potencjalnie takich wyróżników może być wiele: mogą być te zarówno natury politycznej, religijnej, cywilizacyjnej, kulturowej, jak i językowej. 

Na pytanie: „Co łączy Słowian?” większość z nas w pierwszej kolejności prawdopodobnie odpowiedziałaby: „Podobny język”. Jest to skojarzenie naturalne i jak najbardziej słuszne. Narody słowiańskie posługują się językami słowiańskimi, pochodzącymi od języka prasłowiańskiego. Pomiędzy poszczególnymi językami można znaleźć wspólne słowa czy struktury gramatyczne. Chociaż istnieje kilka teorii na temat pochodzenia nazwy „Słowianie”, to za najbardziej prawdopodobną uznaje się tę, która mówi, że znaczyło to tyle, co „ci, którzy rozumieją słowa”. Wskazuje ona na to, że Słowianie sami identyfikowali się jako grupa posiadająca wspólny język, w odróżnieniu na przykład od ludów, które nie posługiwały się „słowami”, a więc były „nieme” – Niemców.

Zobacz też:   Największy święty?

Co jednak z innymi wyróżnikami? Niewątpliwie trudno zaliczyć do nich religię. Oczywiście nie mam tu na myśli pierwotnych wierzeń Słowian, które są wciąż dość słabo poznane, ale przynależność religijną, która odgrywała decydującą rolę w kształtowaniu tożsamości narodowych i warunkowała przynależność do konkretnej cywilizacji. Przyjmując kryteria prof. Feliksa Konecznego, musimy rozdzielić Słowian pomiędzy różne cywilizacje. Sam profesor w swojej pracy pt. Różnolitość cywilizacyjna Słowiańszczyzny (1926) przypisywał poszczególne grupy Słowian do trzech różnych cywilizacji (łacińskiej, bizantyjskiej i turańskiej). Jasno przy tym stwierdzał, że o żadnej jednej „kulturze” czy „cywilizacji” słowiańskiej nie może być mowy. „Każdemu żakowi szkolnemu wiadomo, że całkiem co innego cywilizacja łacińska, a co innego bizantynizm, i że obie te cywilizacje mieszczą się w Słowiańszczyźnie, a zatem o cywilizacji czy kulturze Słowian można mówić tylko w liczbie mnogiej” – pisał Koneczny na pierwszej stronie wspomnianej pracy.

Co to oznacza w praktyce? Zaryzykowałbym stwierdzenie, że określenie: „Jestem Słowianinem” nie jest obecnie wystarczające jako określenie tożsamości. Ja, katolik z Polski, jestem Słowianinem tak samo jak prawosławny Czarnogórzec lub Rosjanin, muzułmanin z Bośni czy ateista z Czech. Znając tylko język polski, prawdopodobnie byłbym w stanie jako tako dogadać się ze wszystkimi, ale jednocześnie każdy z nas reprezentowałby zupełnie inny naród, posiadający odmienną świadomość historyczno-kulturową i zamieszkujący inaczej skonstruowane państwo.

Hen od Piasta, Kraka, Lecha

Nie wystarczy zatem powiedzieć, że jesteśmy Słowianami. Polskość oznacza coś więcej – wyróżniającą nas kulturę i wspólne doświadczenie historyczne, które według Feliksa Konecznego sytuują nas w kręgu cywilizacji łacińskiej. Przedwojenny historyk charakteryzował ją następująco: „[Cywilizacja – przyp. aut.] z emancypacją rodziny, monogamiczna, posiada historyzm i poczucie narodowe, opiera państwo na społeczeństwie, od życia publicznego wymaga etyki, uznając supremację sił duchowych” (Koneczny F., O wielości cywilizacji, 2015, s. 397). Jak jednak się w tej cywilizacji znaleźliśmy?

Feliks Koneczny za najważniejszy czynnik kształtujący cywilizację uważał wpływ dominującej religii. Fundamentem cywilizacji łacińskiej był więc katolicyzm, co w sferze publicznej przekładało się na obecność Kościoła, niezależne funkcjonowanie władzy duchowej i świeckiej oraz oparcie życia społecznego na zasadach wypływających z katolicyzmu – prawach dekalogu, silnej pozycji rodziny, etosie obrony słabszych, itp. Także sam rozwój polskiej tożsamości narodowej jest nierozerwalnie związany z katolicyzmem. 

Zauważmy, że u początków zarówno polskiej państwowości, jak i w ogóle koncepcji „Polski” czy „Polaków” stał chrzest Mieszka I i jego dworu w 966 r. Nie ma wątpliwości, że przyjęcie chrześcijaństwa stanowiło decydujący krok w procesie przekształcania grupy plemion (Polan, Wiślan, Mazowszan, Lędzian, Goplan, itd.) w Polaków. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że przyjmując chrześcijaństwo, Mieszko I otworzył się nie tylko na religię, ale i na osiągnięcia cywilizacyjne, również w dziedzinie administracji czy polityki. Najstarsze znane użycie określenia „Polska” – jeden z żywotów św. Wojciecha – jest datowane na pierwsze lata panowania Bolesława Chrobrego. Ten sam władca używał tytulatury Princeps Polonie (tłum. „książę Polski”) na bitych przez siebie denarach (tych samych, których wizerunek umieszczono na obecnym banknocie dwudziestozłotowym).

Oczywiście, kształtowanie się polskiej tożsamości nie przebiegało błyskawicznie. Sentymenty z czasów plemiennych prawdopodobnie były jedną z przyczyn nieco tajemniczych wydarzeń z lat trzydziestych XI wieku, określanych jako reakcja pogańska. Po powrocie do rządów króla Kazimierza Odnowiciela przez długi czas na Mazowszu utrzymywało się samozwańcze państwo możnowładcy Miecława. Dużym sprawdzianem dla młodej jeszcze polskości był okres niemal dwustu lat podziałów politycznych, czyli rozbicie dzielnicowe. Zjednoczenie ziem polskich pod berłem Władysława Łokietka przesądziło jednak o zwycięstwie tożsamości polskiej, choć jeszcze w czasach jagiellońskich często dochodziło do niesnasek pomiędzy możnowładcami wielkopolskimi i małopolskimi. Zresztą po dziś dzień czasem spotyka się przejawy niechęci polsko-polskiej – nie zmienia to jednak charakteru naszej tożsamości narodowej.

Polska to ponad tysiąc lat historii – wyjątkowej, skomplikowanej, trudnej, pięknej i na pewno niezwykle interesującej. Historia nieustannie wrzucała nas w wir międzynarodowej polityki, co wyzwalało w Polakach przeróżne postawy. A jednak każde wspólne doświadczenie przekuwało nas w naród bez wątpienia słowiański, twardo broniący swojego miejsca w cywilizacji łacińskiej.

O autorze

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.