adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Areopag Młodych

Po Namyśle: Nie wystawiajcie Boga na próbę

Rok 2014. W zborze zielonoświątkowym trwa rytuał poskramiania węży, któremu przewodniczy pastor Jamie Coots. Jest wszak napisane w trzecim od końca wersecie Ewangelii według świętego Marka: „Węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić”. Grzechotnik jednak kąsa pastora, ale ten odmawia pomocy medycznej i ucieka przed lekarzami, chowając się. Po godzinie zostaje znaleziony martwy.

Rok 2019. Pastor Chidi Eke decyduje się na to, by wybrać się w dzicz w celu odbycia czterdziestodniowego postu. Zabrał tylko Pismo Święte – wszak nie samym chlebem żyje człowiek, o czym mówi sam Pan Jezus w relacji świętych ewangelistów Mateusza i Łukasza. Po trzech tygodniach duchowny zostaje znaleziony martwy. Osieraca dwoje dzieci.

Rok nieznany. Grupa złożona z członków pewnej grupy charyzmatycznej pod wpływem „modlitwy językami” decyduje się na wyjazd na misje do dżungli amazońskiej. Nie mają żadnego przygotowania, ale przecież w czasie modlitwy mówili w różnych narzeczach. Na miejscu okazuje się, że nie są w stanie porozumieć się w żaden sposób z tubylcami. Popadają w nędzę, stając się dodatkowo obciążeniem dla lokalnych, prawdziwych misjonarzy.

Epidemia

Uczelnie zamknięte. Szkoły opustoszałe. Wydarzenia kulturalne i sportowe odwołane. Miejsca rekreacji nieczynne.

Bogu dziękować, że reakcja w naszym kraju nastąpiła tak szybko, dzięki czemu rozprzestrzenianie się wirusa zostało spowolnione. Włosi nie mieli tyle szczęścia – kiedy przypadków zarażenia było i tak o wiele więcej niż u nas, spokojnie prowadzili życie towarzyskie i zawodowe. Aktualnie sytuacja na Półwyspie Apenińskim jest krytyczna, lekarze zmuszeni są podejmować trudne decyzje – komu pomogą, a kto umrze? Zwyczajnie nie są w stanie udzielić pomocy wszystkim, brakuje sprzętu i personelu, zaś liczba chorych zwiększa się wykładniczo.

Pośród tego wszystkiego polski episkopat podejmuje kolejno dwie decyzje. Pierwszą – o zwiększeniu liczby Mszy niedzielnych. Na początku stwierdziłem, że to dość rozsądne zalecenie, ponieważ mniej ludzi w jednym czasie będzie gromadziło się w zamkniętej przestrzeni. Od tego zarządzenia jednakże minęło już trochę czasu. Na jaw wyszły nowe fakty, pojawiły się kolejne potwierdzone przypadki zakażenia.

W związku z tym, w trybie przyspieszonym, pojawiła się druga decyzja – każdy z biskupów diecezjalnych, w ramach terytorialnej władzy nad swoją diecezją, wydał dyspensę od obowiązku niedzielnego uczestnictwa we Mszy Świętej. Obejmuje ona osoby w podeszłym wieku, ludzi z objawami infekcji, dzieci i młodzież szkolną oraz dorosłych, którzy sprawują nad nimi bezpośrednią opiekę, a także tych, którzy czują obawę przed zarażeniem – czyli de facto wszystkich. Wyszczególnione osoby znajdują się w pierwszych trzech punktach dokumentu, wszyscy pozostali – w ostatnim. Nie jest tam bowiem napisane, że chodzi o tych, którzy czują obawę przed zarażeniem SIĘ, a jeżeli ktoś nie czuje obawy przed zarażeniem kogoś, prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji oraz realnego zagrożenia. Udokumentowany jest przypadek, gdy zaraziła się osoba, która siedziała dzień później na tym samym miejscu w autobusie.

Komunia na rękę bynajmniej nie jest higienicznym rozwiązaniem. W kościele wszyscy dotykają klamek, ławek, dają pieniądze na ofiarę i tak dalej. Do pewnego czasu nadal obowiązywał znak pokoju przez podanie ręki. Niektórzy kichają, zakrywając nos dłonią… Wszystko tymi samymi rękami.

Co robić?

Piszę to z bólem, ale jedynym rozwiązaniem, jakie dostrzegam, jest całkowite zamknięcie kościołów. W połowie pisania tego tekstu pojawiło się oświadczenie, że wszelkie zgromadzenia mogą odbywać się w liczbie do pięćdziesięciorga uczestników. Episkopat przychylił się do tej decyzji i zapowiedział, że dotyczy to również Mszy.

Zobacz też:   11 lat Summorum Pontificum

To nie jest wystarczające działanie. Każdy zdiagnozowany przypadek może oznaczać nawet do stu zarażonych, którzy jeszcze nie wykazują objawów.

To już nawet nie chodzi o Ciebie, młody człowieku. Prawdopodobnie przejdziesz przez to zupełnie spokojnie, wręcz bezobjawowo. Ale pomyśl o wszystkich starszych osobach, które już znajdują się w grupie ryzyka. Pomyśl o swoich dziadkach czy starszych rodzicach, a jeśli z nimi nie mieszkasz, to idąc do sklepu (czego nie da się uniknąć) możesz zarazić kogoś, kto nieświadomie zaniesie zarazę do domu. Nie chciałbyś się zorientować na Sądzie Ostatecznym, ile osób zmarło przez Twoją lekkomyślność.

Komunia święta jest pokarmem duchowym, a nie lekiem przeciwwirusowym. Jeśli jakimś cudem znajdą się na niej zarazki, nie giną podczas transsubstancjacji (przeistoczenia), bo nie na tym to polega. Zmienia się istota (substancja pod względem teologicznym) – „chlebowatość” chleba w „ciałowatość” Ciała – przy jednoczesnym zachowaniu przypadłości (cech) – takich jak wygląd, smak, zapach, skład substancji chemicznych czy pewne „przybrudzenie”, takie jak zarazki, do których obecności oczywiście w miarę możliwości nie należy dopuszczać.

Czy Ciało i Krew Pańska mogą zaszkodzić lub nawet i zabić? Przykro mi, ale tak. Podanie Ciała Pańskiego pod postacią glutenowego chleba osobie chorej na celiakię może doprowadzić do ciężkiego zaostrzenia choroby. Dawno temu popularną metodą eliminowania biskupów było wlewanie trucizny do wina, które miało zostać konsekrowane – stąd znany w Mszy pontyfikalnej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego rytuał praegustatio, kiedy ceremoniarz, zakrystianin lub ktoś inny wypijał kilka łyków, aby upewnić się, że nie jest zatrute.

Doczekaliśmy tych chorych czasów, gdzie pierwsze przykazanie kościelne zostało zawieszone, a ignorowanie tego stanu stało się tożsame z łamaniem przykazania miłości bliźniego, które, wraz z przykazaniem miłości Boga, jest ponad wszystkimi przykazaniami.

Komunia duchowa

Często w komunikatach przewija się pojęcie Komunii duchowej. „Farorzową instrukcję” (czyli proboszczową) opublikował na swoim profilu na Facebooku ksiądz Grzegorz Strzelczyk. Tam też odsyłam, tutaj jedynie przepiszę fragment.

„W sytuacji, gdy nie ma możliwości przyjęcia Komunii świętej poprzez spożycie Ciała/Krwi Pańskiej, można – jeśli się jest w stanie łaski uświęcającej – wzbudzić pragnienie przyjęcia Komunii i powiedzieć o nim Bogu w dowolnej formie, prosząc o sakramentalne zjednoczenie z Chrystusem. Skutkuje to faktycznym przyjęciem łaski Najświętszego Sakramentu”

Wynika to z nauczania Soboru Trydenckiego o znaku i łasce (sacramentum et res). To samo tyczy się wzbudzenia żalu doskonałego w przypadku niemożności przystąpienia do sakramentu pokuty i pojednania, który to żal gładzi grzechy ciężkie.

Nie ryzykujcie

Oddam na sam koniec głos komuś, kto świetnie to ujął – księdzu Wojciechowi Zółkowi SJ. Odnosi się to również do trzech przypadków wspomnianych na początku tego tekstu.

„Jeśli jesteś wierzącym katolikiem, zlekceważ zagrożenie koronawirusem i pokaż, jak silną masz wiarę. Jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkażę, a na rękach nosić cię będą, byś się nie zaraził.
Odrzekł mu: Ale jest też napisane: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego.”

Zostańcie z Bogiem.

Zostańcie z Bogiem w domu.

I nie wystawiajcie Go na próbę.

PS Kilka godzin przed publikacją tego tekstu biskup gliwicki Jan Kopiec nakazał odprawianie wszystkich Mszy Świętych w swojej diecezji sine populo, czyli bez udziału ludu. Żywię nadzieję, że wszyscy biskupi wkrótce wydadzą analogiczne rozporządzenia w swoich diecezjach.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.