adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
#tradilekcje

Paraliż? Nie we wspólnocie

Dla katolika ważną rzeczą powinna być wspólnota. We wspólnocie jednak wciąż pozostajemy sobą. Wspólnota zawsze opiera się na tym, jak wygląda życie jej członków, jak wiele oni sami w nią wnoszą.

26 września 2021
XVIII niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego, 1 klasy
Szaty zielone
Link do tekstów liturgicznych na dziś: KLIK

Myśląc o wspólnocie, czasami możemy ulec pokusie kolektywizmu. Spoglądać na wszystko przez pryzmat jakiegoś zbiorowego „my”. Często może dochodzić również do sytuacji, w której wspólnota jako taka jest zaślepiona ideą swojego istnienia i traci swój faktyczny cel, czyli pomoc konkretnym członkom.

Myślę, że dzisiejsza Ewangelia bardzo dobrze wskazuje nam, jak powinny funkcjonować wspólnoty. Paralityka przynoszą do Jezusa jacyś ludzie. To jest podstawowy cel wspólnoty, prowadzić ludzi do osobistego spotkania z Jezusem. Zwróćmy uwagę, że przyprowadzają go, bo po prostu sam nie mógłby przyjść. Jeśli wspólnota faktycznie ma dobre rozeznanie, to zauważa, co dla danego jej członka jest najbardziej uciążliwe, co oddziela go od Boga. 

Często to najbliżsi są wstanie lepiej zauważyć, co jest przyczyną problemu danej osoby, niż ona sama, i podjąć odpowiednie działania. 

Zobacz też:   Z woli i dla woli

Kiedy Bóg uzdrawia tego człowieka, to radość staje się udziałem wszystkich, nie tylko jego samego. Mógł już chodzić o własnych siłach, powrócić do domu. Do domu, czyli najpewniej do miejsca, skąd go przyniesiono. Ta sytuacja pokazuje, że w życiu wspólnotowym bardzo ważne jest, żeby nie traktować wspólnoty instrumentalnie, ale zawsze do niej powracać, nawet kiedy pozornie nie jest mi ona potrzebna. 

Reasumując: wspólnota pomaga człowiekowi w rozeznaniu wielu rzeczy w jego życiu i jest kluczowa w powrocie do Boga. Chrystus pomógł paralitykowi, ze względu na wiarę tych, którzy go do niego przynieśli. Bóg, działając bardzo osobiście w życiu tej konkretnej jednostki, daje radość całej wspólnocie. 

Piękne jest dla mnie również to, że Chrystus najpierw odpuszcza grzechy tego człowieka, a dopiero potem, żeby potwierdzić, że faktycznie to robi, każe mu wstać. Po pierwsze pokazuje to, że dla Boga najważniejsze jest czyste serce. Po drugie grzech nie dotyczy tylko jakiejś konkretnej rzeczy, aspektu, moralności. Grzech niszczy mnie całego, paraliżuje, i dopiero jego odpuszczenie pozwala mi w pełni być sobą.

O autorze

Diakon, salwatorianin. Miłośnik tradycyjnej liturgii i gier bitewnych - Warhammera 40000 i Bolt Action. Obecnie posługuje w parafii św. Brata Alberta w Elblągu.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.