adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Pandemii nie ma, komunia na rękę została. Co dalej?

magazine cover

unsplash.com

Temat przyjmowania komunii świętej na rękę od wielu lat wzbudza emocje wśród części wiernych. Najgłośniej zrobiło się o nim podczas pandemii COVID-19. Choć pandemia już dawno się skończyła, w wielu parafiach wciąż można spotkać się z udzielaniem komunii na rękę, a sporo wiernych nadal korzysta z takiej formy.

W czasie pandemii temat ten miał dwa zasadnicze aspekty. Można było stawiać zarówno pytanie o godziwość takiej formy przyjmowania Ciała Pańskiego, o jej dopuszczalność w świetle nauczania Kościoła, jak i o to, czy faktycznie zmniejsza ona ryzyko rozprzestrzeniania się wirusów. Niestety, w obydwu tych obszarach panuje bardzo duży szum informacyjny. Spróbujmy się jednak przez niego przebić.

Komunia na rękę – dokumenty Kościoła

W dyskusjach na temat komunii na rękę bardzo często pada argument o tym, że Kościół zezwala na obie formy, tj. zarówno na przyjmowanie komunii świętej na rękę, jak i do ust. Taką opinię można również usłyszeć od wielu księży, w katolickich mediach czy materiałach publikowanych przez biskupów. Jest to jednak stwierdzenie dość uproszczone i warto pochylić się nad nim bardziej szczegółowo.

Rozstrzygnięcia tej kwestii nie znajdziemy w Katechizmie Kościoła katolickiego. W punktach 1388-1390 znajdujemy zobowiązanie do przyjmowania komunii świętej raz w roku oraz zachętę do robienia tego „w niedziele i dni świąteczne lub jeszcze częściej, nawet codziennie” (KKK 1389). Punkt 1390 skupia się natomiast na komunii świętej pod dwiema postaciami, nie wspominając jednak o komunii na rękę.

Na temat sposobu przyjmowania komunii świętej przez wiernych nie wypowiada się również mszał rzymski. Można w nim jednak znaleźć dość istotne dla naszych rozważań zdanie: „Co do udzielania sakramentów, Kościół może ustalać lub zmieniać to, co uzna za słuszne ze względu na cześć należną sakramentom lub na pożytek przyjmujących, stosownie do okoliczności rzeczy, czasu i miejsca z zachowaniem istotnej treści sakramentów” (OWMR 241).

Komunia na rękę – dekrety i instrukcje

Często przywoływanym dokumentem jest komunikat KEP z 3 października 2020 r. w rozważanej sprawie. Czytamy w nim m.in.: „Kiedy nie ma niebezpieczeństwa profanacji, nie można ani zmuszać, ani zabraniać Komunii w jednej czy drugiej formie (por. Redempt. Sacr. nr 12)” (Komunikat Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów KEP z 3.10.2020 [w:] episkopat.pl). Dekret powołuje się tu na instrukcję Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Redemptionis sacramentum.

Punkt 12 tego dokumentu nie wspomina wprawdzie o komunii na rękę, ale mówi o niej punkt 92, więc zakładam, że w dekrecie KEP wkradł się po prostu drobny chochlik. Przytoczę więc punkt 92 w całości: „Chociaż każdy wierny zawsze ma prawo według swego uznania przyjąć Komunię świętą do ust, jeśli ktoś chce ją przyjąć na rękę, w regionach, gdzie Konferencja Biskupów, za zgodą Stolicy Apostolskiej, na to zezwala, należy mu podać konsekrowaną Hostię. Ze szczególną troską trzeba jednak czuwać, aby natychmiast na oczach szafarza ją spożył, aby nikt nie odszedł, niosąc w ręku postacie eucharystyczne. Jeśli mogłoby zachodzić niebezpieczeństwo profanacji, nie należy udzielać wiernym Komunii świętej na rękę” (Redemptionis sacramentum 92).

Polski Episkopat zezwolił na udzielanie komunii świętej na rękę w 2005 roku, czyli rok po publikacji Redemptionis sacramentum. W wydanych wówczas wskazaniach po ogłoszeniu nowego wydania Ogólnego wprowadzenia do mszału rzymskiego czytamy: „Komunii świętej udziela się przez podanie Hostii wprost do ust. Jeżeli jednak ktoś prosi o Komunię na rękę przez gest wyciągniętych dłoni, należy mu w taki sposób jej udzielić. Przyjmujący winien spożyć Ciało Pańskie wobec szafarza. Wierni przystępujący do Komunii świętej nie mogą sami brać konsekrowanego Chleba ani Kielicha Krwi Pańskiej (por. OWMR 160). Nie wolno im też podawać na rękę Hostii zanurzonej we Krwi Pańskiej”.

Kiedy dopuszczono komunię na rękę?

Z powyższych dokumentów można już wyciągnąć trochę wniosków. Przede wszystkim rzeczywiście jest prawdą, że Kościół dopuszcza obie formy przyjmowania komunii świętej i żadnej z nich nie zabrania. Rozstrzygnięcie tej kwestii zajęło mi jednak dłuższą chwilę i wymagało pogrzebania w dość wielu dokumentach, co sporo mówi na temat komunikacji Kościoła (przynajmniej polskiego) w różnych tematach – tym bardziej, że to nie jest jedyny taki przypadek.

Symptomatyczny jest również sposób, w jaki po soborze watykańskim II doszło do akceptacji komunii na rękę. Istotną rolę odegrała tu instrukcja papieża Pawła VI Memoriale Domini, w której czytamy: „Najwyższy Pasterz postanawia, iż z dawna przyjęty sposób rozdawania Komunii świętej wiernym nie powinien być zmieniony […] Jeżeli przeciwny temu sposób, a konkretnie, rozdawanie Komunii świętej na rękę, rozwinął się już w jakimś miejscu, to, aby pomóc konferencjom episkopatów wypełnić ich pasterski obowiązek w jakże często trudnej obecnie sytuacji, Stolica Apostolska powierza konferencjom obowiązek i funkcję osądu konkretnych uwarunkowań, jeżeli takie zachodzą”.

Widać tu wyraźnie, że papież Paweł VI nie zaakceptował komunii na rękę jako równorzędnej formy, ale pozwolił lokalnym episkopatom zezwalać na nią tam, gdzie istniał już taki zwyczaj. Jest to jeden z wielu przykładów, gdy coś dopuszczonego tylko w wyjątkowych sytuacjach po czasie staje się powszechnie uznawane za normę – podobnie jest chociażby z kwestią używania instrumentów muzycznych podczas mszy świętej, koncelebry tudzież odprawiania wielu mszy tego samego dnia przez jednego księdza.

Warto podkreślić jednak, że w świetle wszystkich powyższych dokumentów Kościół nie uznaje komunii na rękę jako takiej za profanację, a jedynie za sposób, którego stosowanie może zwiększyć ryzyko profanacji. Jednocześnie kapłan nie powinien nigdy odmówić udzielenia komunii świętej do ust, a takie przypadki niestety się zdarzają. Osobiście spotkałem się z taką odmową w sierpniu 2021 r. najpierw w bazylice w Fatimie, a następnie w kościele św. Ildefonsa w Porto. Dodam jednak, że nie zetknąłem się z tego typu sytuacją w Polsce ani nie słyszałem o niej.

Zobacz też:   Marność i nadzieja

Komunia na rękę – argumenty naukowe

A co ze względami sanitarnymi? Tu niestety jest jeszcze ciężej, bo nie istnieją twarde dane pozwalające rozstrzygnąć tę kwestię, natomiast nie brakuje emocji. Jedyne badania naukowe związane z rozprzestrzenianiem wirusów podczas komunii świętej dotyczą spożywania Krwi Pańskiej z jednego kielicha (B. Hobbs, J. Knowlden, A. White, Experiments on the communion cup, 1966). Brak jednak badań dotyczących przenoszenia drobnoustrojów podczas udzielania komunii świętej pod postacią chleba, nie mówiąc już o porównaniu pod tym względem udzielania na rękę z udzielaniem do ust.

Niewiele do sprawy wnoszą również listy otwarte i apele naukowców, których podczas pandemii powstało przynajmniej kilka. W Polsce głośno było o liście sześćdziesięciu pięciu polskich lekarzy katolickich w sprawie zagrożeń związanych z przyjmowaniem komunii świętej na rękę (List otwarty 65 polskich lekarzy katolickich w sprawie zagrożeń związanych z przyjmowaniem Komunii Świętej na rękę [w:] wpolityce.pl). Odmienne stanowisko znajdziemy m.in. w dokumencie wydanym przez Catholic Medical Association (Road-Map to Opening Our Churches Safely [w:] cathmed.org).

Problem wyżej wymienionych, jak również wszystkich analogicznych dokumentów, polega na tym, że żadne z nich nie zawierają odniesień do wyników badań eksperymentalnych. Można w nich znaleźć jedynie tezy dotyczące komunii na rękę w czasie pandemii, co najwyżej poparte argumentami zdroworozsądkowymi oraz autorytetem podpisujących się pod nimi naukowców. Nie rozstrzygają one więc, czy bezpieczniejsze jest przyjmowanie komunii na rękę, czy do ust.

Potrzeba badań naukowych

Jak widać, zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy komunii na rękę mogą znaleźć dokumenty popierające ich punkt widzenia od strony higienicznej, podpisane przez naukowców. Jednocześnie żadna ze stron nie może się pochwalić wynikami badań naukowych potwierdzających zawarte w tych dokumentach tezy. Jak już wspomniałem, zawierają one wyłącznie argumenty, które określiłbym jako „zdroworozsądkowe”, czyli brzmiące logicznie i być może uprawdopodobnione doświadczeniem zawodowym stawiających je osób, ale jednak bez poparcia badaniami naukowymi.

Sposobem zdroworozsądkowym można argumentować, że przy rozdawaniu komunii na rękę Hostia ma kontakt z dłonią kapłana oraz wiernego, a w przypadku komunii do ust – wyłącznie kapłana, który podczas mszy świętej obmywa ręce. Z drugiej jednak strony, w przypadku komunii do ust dłoń kapłana jest narażona na kontakt z powietrzem wydychanym przez poszczególnych wiernych przystępujących do komunii. Już samo to pokazuje więc, że bez badań naukowych kwestia tego, który ze sposobów jest bardziej higieniczny, jest niemożliwa do rozstrzygnięcia.

Myślę, że byłoby to bardzo wartościowe, gdyby inicjatywa takich badań wyszła z samego Kościoła. Przeprowadzenie eksperymentu na pewnej grupie kontrolnej z wykorzystaniem niekonsekrowanych komunikantów raczej nie byłoby bardzo kosztowne, a dostarczyłoby odpowiedzi w dość kontrowersyjnej sprawie. Tym bardziej, że choć pandemia COVID-19 nie jest już tematem medialnym, to w wielu miejscach świata regularnie wybuchają epidemie innych chorób zakaźnych, a na naszych rękach nieustannie mieszkają różne, potencjalnie szkodliwe, drobnoustroje. Taką inicjatywę mogłaby podjąć zarówno Stolica Apostolska, jak i np. polski Episkopat.

Komunia na rękę – co dalej?

Komunia święta na rękę nie jest z pewnością najbardziej palącym problemem współczesnego Kościoła. Jest to jednak kwestia wzbudzająca dyskusje, a w niektórych sytuacjach i środowiskach dość silne emocje. Paliwem różnych dyskusji staje się fakt, że obecne dokumenty Kościoła w tej sprawie są dość zagmatwane, a brak badań naukowych przyczynia się do narastania wokół tematu różnych mitów. Dodatkowo wierni, a czasem nawet parafialni księża czy siostry zakonne, dorabiają do komunii na rękę własne teorie teologiczne czy emocjonalne, których próżno szukać w oficjalnych dokumentach Kościoła. To zaś nie sprzyja jego jedności.

Jednocześnie trudno jest nie odnieść wrażenia, że w ostatnich latach Kościół (przynajmniej w Polsce) niejako porzucił temat komunii na rękę, uznając, że wyciszy się on razem z pandemią. Obecnie w polskich kościołach ten sposób przyjmowania Ciała Pańskiego nie jest już niczym zaskakującym. Pytanie, które powinniśmy postawić (a zwłaszcza powinien postawić je Episkopat), brzmi: czy wierni przyjmujący komunię na rękę oraz kapłani jej udzielający posiadają odpowiedni poziom świadomości, aby zapobiec przypadkom profanacji?

Brakuje mi również rzeczowego dokumentu ze strony Episkopatu, który ostatecznie zamknąłby kwestię pandemii. Chodzi o to, żeby wytłumaczyć różne kwestie związane z funkcjonowaniem Kościoła w jej czasie, takie jak m.in. komunia na rękę, dwie kolejki do komunii, transmisje mszy świętych w mediach, dyspensy, dozowniki płynu dezynfekującego w kościołach itp., a także definitywnie powiedzieć, że to już się skończyło i wracamy do stanu sprzed pandemii.

Podsumowując…

Na koniec dodam, że osobiście nie przyjmuję komunii na rękę, bo nie czuję się godny dotykać Ciała Chrystusa. Zdarzyło mi się to jedynie dwukrotnie, podczas wspomnianej pielgrzymki do Portugalii, co uważam za niedopuszczalne w świetle cytowanych w tym tekście dokumentów. Z tego też względu w kolejną niedzielę pobytu na półwyspie Iberyjskim poszedłem na mszę trydencką, gdzie bez problemu przyjąłem komunię świętą do ust.

Nie odmawiam jednak nikomu prawa do przyjmowania komunii na rękę, ponieważ Kościół na to pozwala. Odpowiadam wyłącznie za swoje czyny i za to, czy ja sam odpowiedzialnie korzystam z niezwykłego daru Eucharystii. Spieranie się o to, który z dopuszczonych przez Kościół sposobów przyjmowania komunii świętej jest lepszy, nie przyczyni się do uświęcenia żadnej z kłócących się osób, a może jedynie osłabić jedność w Kościele. Warto mieć to na uwadze, gdy w przestrzeni publicznej pojawią się kolejne wzbudzające emocje tematy związane z katolicyzmem.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.