adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

Oczekując na beatyfikację, cz. II

magazine cover

yt.com

Cieszę się wraz z Tobą, drogi Czytelniku, tą radosną wiadomością z Watykanu. Piszę ten artykuł zaraz po tym, jak kard. Kazimierz Nycz odczytał informację o ustaleniu daty beatyfikacji Czcigodnego Sługi Bożego Stefana Wyszyńskiego na 12 września br. Choć minęło już czterdzieści lat od jego narodzin dla Nieba, pragnę kontynuować opowieść o najważniejszych faktach i wydarzeniach z jego życia, przechodząc do jego posługi po otrzymaniu sakry biskupiej, kiedy musiał przeprowadzić Kościół przez trudny czas komunizmu.

Papież Pius XII mianował bpa Stefana Wyszyńskiego arcybiskupem gnieźnieńskim i warszawskim 12 listopada 1948 roku, a po śmierci kard. Augusta Hlonda – także prymasem Polski. Przez trzydzieści trzy lata swojej posługi posiadał wszystkie uprawnienia, którymi wcześniej cieszył się kard. Hlond: konsekrował biskupów, występował w roli legata papieskiego, w imieniu Kościoła prowadził rozmowy z rządem, a także zabierał głos w sprawach publicznych (por. Kindziuk M., Kardynał Stefan Wyszyński Prymas Polski, 2019, s. 45-47).

6 stycznia 1949 roku Wyszyński powiedział: „Z woli Stolicy Świętej obejmuję stolicę arcybiskupią gnieźnieńską. […] Nie myślałem, że wypadnie mi pożegnać Lublin po raz trzeci w swoim życiu, tym razem prawdopodobnie ostateczne. Ale jestem tylko bożym chłopcem na posyłki…” (tamże, s. 47-48).

Dokładnie miesiąc później, 6 lutego, podczas ingresu, w podziękowaniu wypowiedział natomiast takie słowa: „Przyszedłem do was w imię Matki Bożej, Królowej Polski. Sakrę biskupią otrzymałem u stóp Pani Jasnogórskiej i w Jej imię pragnę być wam pasterzem, bowiem Jej zaufałem. Szła za mną dotąd przez Ziemię Lubelską. Niech więc pozostanie na tarczy Prymasa Polski i niech króluje Narodowi. A mnie pozwólcie, dzieci, być Jej pokornym sługą” (Prymas Tysiąclecia, Warszawa 1987, s. 67).

Dzień prymasa

Jak wyglądał dzień prymasa? Stefan Wyszyński wstawał bardzo wcześnie – o piątej rano. Nawet podczas internowania nie zmienił planu dnia, który zawsze rozpoczynał od modlitwy. Później szedł do pracowni, by zająć się dokumentami przygotowywanymi przez kierownika sekretariatu. Następnie wchodził do kaplicy i przez dłuższą chwilę przygotowywał się do odprawienia Eucharystii. Klęcząc lub siedząc, pogrążony w zamyśleniu i modlitwie, odmawiał brewiarz albo czytał duchową lekturę. Mszę świętą odprawiał z wielkim skupieniem, a po niej zapraszał niektórych gości na śniadanie.

Kiedy nie wyjeżdżał na wizytacje czy spotkania, odbywały się audiencje. Ich rozkład był dokładnie opracowany. Kardynał Wyszyński przewodniczył także obradom Konferencji Episkopatu Polski. Do jego obowiązków należało też odbywanie regularnych podróży do Rzymu. Opracowywał również informacje o kandydatach do nominacji biskupich oraz te dotyczące spraw bieżących w zakonach.

Prymas chodził na spacery do ogrodu na przynajmniej pół godziny. Następnie, jeśli miał jeszcze moment na odpoczynek, czytał jakąś lekturę. Od szesnastej kontynuował serię audiencji, spotkań i rozmów. Kolację jadł z reguły o godzinie dziewiętnastej. Wieczorem prymas zajmował się dokumentami, przygotowywał listy pasterskie, korespondencję i inne teksty. Po godzinie dwudziestej drugiej szedł na spoczynek. Dzień zawsze kończył modlitwą (por. Piasecki M.Z., Prymas Wyszyński nieznany. Ojciec duchowy widziany z bliska, 2016, s. 7-16).

Porozumienie i prześladowanie Kościoła

„W marcu 1950 roku – w ramach walki z Kościołem – Sejm przyjął ustawę o przejęciu dóbr »martwej ręki«. Miała ona zlikwidować niezależność finansową Kościoła. Na jej mocy bowiem państwo przejmowało między innymi ponad sto pięćdziesiąt hektarów ziemi kościelnej” (Pabis M., Kozłowska I., Kard. Stefan Wyszyński. Droga na ołtarze, życie, dzieło, świadectwa, 2020, s. 20). Dlatego 14 kwietnia 1950 r. zawarł z rządem komunistycznym porozumienie. Układ z komunistami wywołał wiele kontrowersji i falę krytyki pod adresem Wyszyńskiego. Uważano go wręcz za zdrajcę Kościoła. Dokument ten nie był dobrze przyjęty ani w Polsce, ani przez sam Watykan (por. Kindziuk M., dz. cyt., s. 55–57). Okazało się jednak, że „układ z 1950 roku był przykładem dalekowzroczności Prymasa. On już wtedy miał poczucie odpowiedzialności za Kościół, już wtedy był gotów pójść do więzienia” (tamże, s. 58).

Niestety rządzący nie podporządkowali się powziętym ustaleniom. Już po pięciu dniach powołano Urząd do Spraw Wyznań, który współpracował z SB. Urzędnicy kontrolowali seminaria i szkoły wyznaniowe, wpływając szczególnie na programy nauczania. Rządzący od tego momentu jeszcze bardziej prześladowali Kościół, usuwając 26 stycznia 1951 roku wszystkich administratorów apostolskich, którzy kierowali diecezjami na Ziemiach Odzyskanych (por. tamże, s. 61-62).

Non possumus

„9 lutego 1953 r. władze komunistyczne wydały dekret o obsadzaniu stanowisk duchownych. Dekret był niezgodny z prawem kanonicznym, Konstytucją PRL i »porozumieniem« między Kościołem a państwem. Stwarzał możliwość zastępowania wiernych Kościołowi duchownych posłusznymi reżimowi księżmi patriotami” (Kijas Z.J., Wyszyński 40 spojrzeń, 2021, s. 88-89).

„Tym samym biskupi wyrazili sprzeciw wobec działań rządu PRL wkraczających na teren zastrzeżony przez jurysdykcję Kościoła. Wyrażali zarazem chęć podtrzymania porozumienia, ale pod warunkiem zmiany polityki władz wobec Kościoła. […]. Początkowo list nie został przekazany do wiadomości publicznej. Jednak po pogorszeniu się stosunków z władzami prymas Stefan Wyszyński zdecydował się ujawnić jego treść. Dokonał tego oficjalnie podczas procesji Bożego Ciała w Warszawie 4 czerwca 1953 r.” (List biskupów polskich „Non possumus” [w:] muzhp.pl). Wyszyński wygłosił wtedy słynne kazanie. „Mówił o wolności sumienia i próbie uzależnienia Kościoła od państwa przez odsadzanie stanowisk kościelnych duchownymi, którzy współpracowali z władzą. Wyszyński podkreślał, że najbardziej widoczną oznaką wolności sumienia są wolni kapłani” (Kijas Z.J., dz. cyt., s. 222-223).

Tak mówił sam Wyszyński: „Nie wolno sięgać do ołtarza, nie wolno stawać między Chrystusem a kapłanem, nie wolno gwałcić sumienia kapłana, nie wolno stawać między biskupem a kapłanem. Uczymy, że należy oddać, co jest cezara cezarowi, a co Bożego Bogu. Ale gdy cezar siada na ołtarzu, to mówimy krótko: nie wolno!” (Wyszyński S., Dzieła zebrane, t. I: 1949-1953, 1991, s. 224-227).

Non possumus – nie możemy. Te słowa pochodzą z Dziejów Apostolskich, choć tam użyte zostały w nieco innym kontekście. […] Natomiast zwrotu non possumus, w sensie sprzeciwu wobec niesprawiedliwych zarządzeń władzy politycznej po raz pierwszy chrześcijanie użyli w 304 roku. Wówczas to 49 wyznawców Chrystusa z Abiteny (w dzisiejszej Tunezji), oskarżanych przez namiestnika cesarza Dioklecjana o złamanie zakazu odprawiania mszy, odpowiedziało: »Sine domicio non possumus« (»Bez niedzielnych zgromadzeń nie możemy«). Wszyscy oni zostali zamordowani” (Czaczkowska E., Kardynał Wyszyński, 2009, s. 156).

Antoni Bida, szef Urzędu do Spraw Wyznań, tak skomentował homilię prymasa: „Ocenia się, że wystąpienie to było najbardziej wrogie z wszystkich jego [Wyszyńskiego] publicznych wystąpień antyrządowych, od czasu, gdy został prymasem” (tamże, s. 159).

Miejsca odosobnienia

Jezus Chrystus mówił do swoich uczniów, że tak, jak On był prześladowany, tak samo i Jego uczniowie doświadczą prześladowań (por. J 15, 20). Podobnie prymas, jako pasterz Kościoła, doświadczał szykan ze strony władz państwowych.

„Nocą 25 września 1953 roku Stefan Wyszyński został aresztowany przez władze państwowe. Był więziony kolejno w Rywałdzie (26 września 1953 –12 października 1953), Stoczku Warmińskim (12 października 1953 r. – 6 października 1954 r.), Prudniku Śląskim (6 października 1954 r.–29 października 1955 r.) oraz Komańczy (29 października 1955 r.–26 października 1956 r.). 26 października 1956 r. ksiądz prymas odzyskał wolność i dwa dni później był już w Warszawie” (por. Kijas Z.J., dz. cyt., s. 26).

„W tym czasie – w czasie ofiary, cierpienia, odosobnienia – prymas Wyszyński napisał List do moich kapłanów, Śluby Narodu, program wielkiej nowenny przed tysiącleciem chrztu Polski oraz Zapiski więzienne i Dziennik duchowy. Każdego dnia odprawiał Mszę Świętą i modlił się za swych prześladowców, o to, by nie czuł do nich nienawiści” (Pabis M., Kozłowska I., dz. cyt., s. 24).

Jasnogórskie Śluby Narodu

16 maja 1956 roku prymas uwięziony w Komańczy napisał śluby. Wspomina o tym Janina Michalska, która w 1942 roku wraz z Marią Wantowską i Marią Okońską współtowarzyszyła powstaniu „ósemek”, czyli wspólnoty życia konsekrowanego osób świeckich: „Ojciec odprawił Mszę o 7.30. Schodząc do zakrystii, wstąpił na chórek, gdzie klęczałyśmy, i na balustradzie przed nami położył zapisane ręcznie kartki. Tekst zaczynał się od słów: »Wielka Boga-Człowieka Matko! Królowo świata i Polski Królowo!«… To były Śluby. […] Do poprawienia było kilka powtarzających się blisko siebie zwrotów” (Kijas Z.J., dz. cyt., s. 75).

„Tekst przepisała na maszynie s. Stanisława, nazaretanka, a oryginał spłonął w piecu. Na Jasną Górę maszynopis zawiozła Michalska: „Wsadziłam przesyłkę po babsku, za bluzkę, i pojechałam” – wspominała po latach. Ona i inne „ósemki” zajęły się powieleniem tekstu, a paulini wysłaniem do wszystkich proboszczów w Polsce zaproszeń na uroczystości w Częstochowie, nie informując jednak o ślubach” (Czaczkowska E., dz. cyt., s. 222-223).

26 sierpnia 1956 roku tekst ślubów jasnogórskich odczytał bp Michał Klepacz. Episkopat, duchowieństwo i wierni zgromadzeni na mszy świętej powtarzali razem słowa: „Królowo Polski – przyrzekamy!”. Na samej uroczystości zabrakło jednak prymasa. Przypominał o tym stojący przy ołtarzu pusty fotel przyozdobiony symbolicznie biało-czerwonymi różami (por. Kindziuk M., dz. cyt., s. 105).

Uwolniony

26 października 1956 r. prymas odzyskał wolność. Zagwarantowane zostały kwestie, o które walczył i za które go uwięziono. Wszyscy biskupi usunięci ze stanowisk mieli na nie powrócić oraz samodzielnie decydować o obsadzaniu stanowisk kościelnych. Seminaria miały podlegać kontroli hierarchii kościelnej, a nie państwu. Poza tym Kościół zastrzegał sobie prawo do swobodnej katechizacji dzieci i młodzieży oraz do istnienia mediów niezależnych i katolickich (por. Kijas Z.J., dz. cyt., s. 26–27).

Nowenna

W latach 1957-1965 prymas prowadził Wielką Nowennę przed Jubileuszem Tysiąclecia Chrztu Polski. Był to czas narodowych rekolekcji pod patronatem Matki Najświętszej. Nowenna zakończyła się 3 maja 1966 r. Na samą uroczystość miał przybyć zaproszony przez niego papież Paweł VI, ale ówczesny rząd nie udzielił mu zgody na wjazd do kraju (por. Pabis M., Kozłowska I., dz. cyt., s. 29).

Prymas wówczas mówił: „Stoimy przed aktem doniosłym, historycznym, na nowe Tysiąclecie Wiary. I oto jak ongiś na Kalwarii, na progu: »Oto Syn Twój« – tak dziś, na progu nowego tysiąclecia, my wszyscy tu obecni, biskupi, kapłani i lud Boży, zwracamy się do Matki Boga i naszej, do Matki Kościoła i Królowej Polski. Powodowani jesteśmy głębokim, doświadczeniem przez wieki zaufaniem, że nas nigdy nie opuści” (Prymas Tysiąclecia, s. 31).

Zobacz też:   „Jezu, Ty się tym zajmij!” - wywiad z autorką biografii ks. Dolindo Ruotolo

Dalsze lata życia prymasa

Miesiąc po obchodzie milenium chrztu Polski 8 lutego 1967 r. prymas ogłosił Społeczną Krucjatę Miłości. „Apelował w niej o bycie dobrym w relacjach międzyludzkich i bycie solidnym w pracy” (por. Kijas Z.J., dz. cyt., s. 116).

Brał czynny udział w pracach Soboru Watykańskiego II (1962–1965), które wspominał w następujący sposób: „Otwarcie Soboru Watykańskiego II. Dzisiaj 11 X 1962 r., w uroczystość Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny, Ojciec Święty Jan XXIII otwiera Sobór Watykański II. O godz. 8:30 zbieramy się w bazylice świętego Piotra, w Sali Paramentów” (Wyszyński S., Glemp J., Jan Paweł II, Człowiek niezwykłej miary. Ojciec Święty Jan Paweł II o kardynale Stefanie Wyszyńskim. Kardynał Stefan Wyszyński o sobie. Kardynał Józef Glemp o kardynale Stefanie Wyszyńskim, 1984, s. 84).

18 listopada 1965 roku prymas Wyszyński wraz z biskupami wystosował orędzie biskupów polskich do ich niemieckich braci. Pod listem podpisali się m.in. kard. Wyszyński, kard. Wojtyła oraz abp Kominek. List ten spotkał się z wielką krytyką, ponieważ najpierw ukazał się w języku niemieckim, a później dopiero opublikowano tłumaczenie polskie. Polacy byli mocno urażeni, pytając, za co oni jako naród mają prosić o wybaczenie (por. Kindziuk M., dz. cyt., s. 122-123).

„W październiku 1971 r. kard. Wyszyński udał się do Rzymu na Synod Biskupów i wziął udział w uroczystej beatyfikacji o. Maksymiliana Marii Kolbego, franciszkanina. Odbyła się ona w Rzymie 17 października 1971 r.” (Kijas Z.J., dz. cyt., s. 28).

Dzięki staraniom samego prymasa, dekretem papieża Pawła VI z dnia 26 czerwca 1972 roku, zostały ustanowione nowe diecezje – w Opolu, Gorzowie, Szczecinie – Kamieniu, Koszalinie – Kołobrzegu (por. Życiorys Stefana Wyszyńskiego, [w:] wyszynskiprymas.pl).

Maryjność

Od samego początku Matka Boża była Jego opiekunką. Sam często pisał o kulcie do Matki Bożej. Oto jedno z jego wyznań: „Wszystkie ważniejsze listy, odezwy, zarządzenia datowałem imieniem Matki Najświętszej. Często organizowałem kongresy maryjne i na terenie Gniezna, i na terenie Warszawy. Wygłosiłem przeszło tysiąc przemówień okolicznościowych o Matce Boga Człowieka. Co roku urządzałem rekolekcje dla kapłanów na Jasnej Górze […]. Najchętniej organizowałem konferencje Episkopatu na Jasnej Górze, a już z reguły rekolekcje dla księży biskupów. Przyjeżdżałem na Jasną Górę każdego roku 4-5 razy. Tu zbierałem przełożonych zakonnych, zarówno męskich. jak i żeńskich zgromadzeń. Często celebrowałem sumy pontyfikalne na Jasnej Górze i głosiłem słowo Boże do rzesz pielgrzymich. […] Prosiłem ojca generała Markiewicza o przyjęcie mnie na członka agregowanego do Zakonu Paulinów; tej łaski dostąpiłem z wielką radością (Prymas Tysiąclecia, s. 68).

Podczas ostatniego tchnienia życia prymas zwrócił się do Maryi w obrazie Nawiedzenia takimi słowami: „Dziękuję Ci Matko, że jeszcze raz przyszłaś do mnie. Tyle razy przychodziłaś do mnie, zwłaszcza na Jasnej Górze. Ale i ja przychodziłem do Ciebie… Dziękuję Ci, że 20 lat chodziłaś ze mną po Polsce. Byłaś zawsze dla mnie największą Łaską, Światłem, Nadzieją i programem mojego życia. Wiem, że nie jestem tego godzien od samego początku, ale Ty byłaś zawsze zachętą, aby wszystko postawić na Ciebie” (Piasecki B., Ostatnie dni Prymasa Tysiąclecia, 1982, s. 67–72).

Prymas i Jan Paweł II

16 października 1978 został wybrany na papieża Karol Wojtyła, który przyjął imię Jana Pawła II. „Gdy podszedłem do Jana Pawła II z pierwszym homagium, usta nasze niemal jednocześnie otworzyły się imieniem Matki Bożej Jasnogórskiej: to Jej dzieło! Wierzyliśmy w to mocno i wierzymy nadal” (Wyszyński S., Glemp J., Jan Paweł II, dz. cyt., s. 113) – tak pisał Wyszyński.

Jan Paweł II w swej autobiografii napisał później: „Nie zapomnę słów, które w dniu 16 października – w dniu świętej Jadwigi Śląskiej – wypowiedział do mnie w momencie, gdy zbliżała się decyzja konklawe: „Jeśli wybiorą, proszę nie odmawiać”. Bardzo mi wówczas dopomógł Prymas Tysiąclecia. Mogłem odpowiedzieć na pytanie zadane mi po wyborze: »przyjmuję«” (Jan Paweł II, Autobiografia. 2003, s. 118).

Nowy papież Jan Paweł II w audiencji dla Polaków 23 października 1978 pełen wdzięczności mówił: „Czcigodny i Umiłowany Księże Prymasie! Pozwól, że powiem po prostu, co myślę. Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry – i tego okresu dziejów Kościoła w naszej Ojczyźnie, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem” (Prymas Tysiąclecia, s. 111).

Ukoronowaniem życia kard. Wyszyńskiego była pierwsza pielgrzymka Ojca Świętego do Polski w czerwcu 1979 roku. W jej czasie Wojtyła dziękował Wyszyńskiemu za jego posługiwanie. W przemówieniu do biskupów podkreślał, że on sam wiele się nauczył od wielkiego prymasa. Po wyjeździe papieża z Ojczyzny Wyszyński powiedział swoim współpracownikom: „Teraz już naprawdę mogę umierać” (por. Prymas Tysiąclecia, „Teraz mogę umierać” [w:] stefwysz.blogspot.com).

„Od początku 1981 roku stan zdrowia kard. Stefana Wyszyńskiego zaczął się pogarszać, wkrótce okazało się, że w płynie brzusznym są komórki nowotworowe. Po zamachu na Jana Pawła II 13 maja 1981 roku prymas nagrał na taśmę magnetofonową apel do wiernych stolicy, by odtąd wszystkie modlitwy zanosili już nie o jego zdrowie, ale papieża. Po raz ostatni rozmawiał z Ojcem Świętym 25 maja 1981 roku, w której [to rozmowie] papież, błogosławiąc ręce i usta prymasa, symbolicznie błogosławił dzieło jego życia” (Czaczkowska E., Biografia [cz. 4] [w:] prymaswyszynksi.pl).

Pogrzeb

Stefan Wyszyński żył osiemdziesiąt lat, z czego pięćdziesiąt siedem lat w kapłaństwie, trzydzieści pięć lat w biskupstwie, a trzydzieści dwa lata jako arcybiskup warszawski i gnieźnieński, prymas Polski. Tuż przed samą śmiercią chciał jeszcze zaśpiewać pieśń maryjną: „Chwalcie łąki umajone…”. Zmarł nad ranem, 28 maja 1981 roku, w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, w miesiącu poświęconym Maryi, w opinii świętości. Pogrzeb odbył się 31 maja 1981 roku na placu Zwycięstwa w Warszawie. (por. Kindziuk M., dz. cyt., s. 181). Relację z pogrzebu można obejrzeć tutaj.

Trumna z ciałem Prymasa Tysiąclecia spoczęła w podziemiach katedry św. Jana w Warszawie. Do dzisiaj znajduje się tam jego grób, w osobnej kaplicy położonej w północno-lewej nawie (por. Kindziuk M., dz. cyt., s. 194).

Sam Jan Paweł II nie mógł być wtedy osobiście na pogrzebie, ponieważ po zamachu leżał w szpitalu w poliklinice Gemelli. Ojca Świętego reprezentował więc kard. Agostino Casaroli. Homilię odczytał w jego imieniu kard. Macharski (por. tamże, s. 183). „Pragnę, abyście wiedzieli, że w tej godzinie żałoby, w godzinie smutku i bólu, ale większej nadziei i ufności pragnąłem być z wami, by osobiście oddać księdzu prymasowi ostatnią posługę…” (tamże).

Beatyfikacja

14 maja 1989 r., z inicjatywy papieża Jana Pawła II, rozpoczął się proces beatyfikacyjny kardynała Stefana Wyszyńskiego i na etapie diecezjalnym trwał on prawie dwanaście lat. Watykańska część procesu beatyfikacyjnego rozpoczęła się w 2001 r., gdzie badano, czy sługa Boży praktykował cnoty teologalne w stopniu heroicznym. Dopiero 18 grudnia 2017 r. uznano dekret o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia i od tego czasu przysługiwał mu tytuł „Czcigodny Sługa Boży”. Cudem uznanym przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych za wstawiennictwem Sługi Bożego była sprawa dziewiętnastoletniej wówczas kobiety. W 1988 r. zachorowała ona na nowotwór tarczycy i nie dawano jej szans na przeżycie. Rok później, po intensywnych modlitwach za wstawiennictwem kard. Stefana Wyszyńskiego, stwierdzono przełom. Do dnia dzisiejszego nie stwierdzono u niej nawrotu do choroby (por. Cud za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego zatwierdzony. Wkrótce beatyfikacja Prymasa Tysiąclecia [w:] pl.aleteia.org).

W uroczystość św. Wojciecha, patrona Polski, 23 kwietnia 2021 r., dowiedzieliśmy się o radosnym komunikacie przekazanym przez kard. Kazimierza Nycza: „Pragnę z radością zakomunikować, że Ojciec Święty Franciszek zadecydował, iż uroczystość beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego oraz s. Róży Marii Czackiej odbędzie się 12 września 2021 roku w Warszawie, o godzinie 12.00” (12 września w Warszawie beatyfikacja kard. Wyszyńskiego i matki Czackiej [w:] archwwa.pl).

Przykład życia

Moim zdaniem przyszły błogosławiony jest dla nas przykładem na dziś, na jutro, na obecne czasy – dla Polski, Europy i świata. Zgadzam się też ze stwierdzeniem pani redaktor Anety Liberackiej ze Stacji 7, która uważa, że kard. Stefan Wyszyński chciałby pozostawić młodemu pokoleniu lekcję, jak związać życie duchowe i zawodowe. Prymas splatał życie modlitwy z wydarzeniami dnia codziennego. To przesłanie nieoddzielania życia duchowego od życia osobistego i zawodowego uczy nas podejmowania odpowiednich decyzji na drodze powołania. Młody człowiek współcześnie natomiast zmaga się z problemem, ponieważ w dzisiejszych czasach życie toczy się szybciej i wydaje się bardzo ulotne. Życie prymasa jest nam dane jako wzór po to, aby się zatrzymać, zastanowić nad własnym i z wytrwałością oraz cierpliwością dążyć do wyznaczonego celu. Prymas jest dla nas sztandarowym przykładem uporządkowanego życia duchowego (por. Prezentacja książki: Wyszyński 40 spojrzeń [w:] youtube.com).

Prymas kard. Stefan Wyszyński, jak napisał relator w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych o. Zdzisław Kijas: „jest przykładem, wzorem pasterza, który nieustannie zabiega o dobro powierzonej sobie owczarni. Był gotów dla niej cierpieć, znosić urągania, więzienie i prześladowania, a wszystko za cenę wytrwania w prawdzie i dochowania wierności najwyższemu Pasterzowi, Jezusowi Chrystusowi. Dlatego tak ważne jest, aby poznawać jego życie i, o ile to możliwe, naśladować je” (Kijas Z. J., dz. cyt., s. 268).

O autorze

Nauczyciel informatyki i religii. Animator przygotowujący młodzież do sakramentu bierzmowania. Nadzwyczajny szafarz komunii świętej. Lubiący dobrą książkę, muzykę chrześcijańską oraz podróże.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.