adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

Po Namyśle: Abrahamie, to nie był prank

magazine cover

wikimedia.org

Biblia pełna jest fragmentów, które w oczach współczesnych są brutalne lub niezrozumiałe. Pośród takich fragmentów poczesne miejsce zajmuje niewątpliwie historia Abrahama, który złożyć miał w ofierze swojego syna – Izaaka (Rdz 22, 1-19). Czy był to prank ze strony Boga? Zaaranżowany żart, przerwany w ostatniej chwili, jak w ukrytej kamerze?

Gdy przyglądamy się tej historii, w pierwszej kolejności wydawać się może, że mamy do czynienia z wyjątkowym okrucieństwem Boga. Zaraz po nim uwagę przykuwa nieludzka wręcz postawa Abrahama, godzącego się na zabicie swojego syna, którego narodzin całe życie wyczekiwał. „To tylko przenośnia”? Poniekąd. Z pomocą, jak zwykle w takich sytuacjach, przychodzi nam kontekst historyczny i kulturowy.

Abraham i Izaak

Abraham i jego żona Sara byli w bardzo podeszłym wieku. W osiemnastym rozdziale Księgi Rodzaju Bóg pod postacią trzech mężczyzn przyszedł do Abrahama. Ten kazał zabić dla nich cielę, poczęstował ich podpłomykami i twarogiem. Zapowiedzieli oni wówczas, że za rok o tej porze Sara urodzi mu syna.

I rzeczywiście urodziła. A kiedy mały Izaak podrósł i został odłączony od piersi, Abraham wyprawił wielką ucztę. Po tych wydarzeniach Bóg postanowił wystawić posłuszeństwo Abrahama na próbę. Jeden z midraszy, z Talmudu Babilońskiego, zawiera takie połączenie uczty oraz próby: „Na to szatan rzekł do Wszechmocnego: »Władco wszechświata! Raczyłeś łaskawie obdarzyć tego starca owocem łona w wieku stu lat, jednak z całej uczty, jaką przygotował, nie złożył Tobie w ofierze nawet jednej synogarlicy czy gołębia! Wszystko uczynił wyłącznie na cześć swego syna!«. Odrzekł On (Bóg): »Jednak gdybym powiedział mu: „Złóż Mi w ofierze swego syna”, uczyniłby to bez wahania«. Natychmiast Bóg wystawił Abrahama na próbę… I powiedział: »Weź, proszę, twego syna…«”.

I tak dochodzimy do głównej historii. Bóg nakazał Abrahamowi wziąć swojego syna i złożyć go w ofierze na wzgórzu w kraju Moria. Izaak po drodze wyraża zaskoczenie, pytając „gdzież jest jagnię na całopalenie?”. Ojciec zaś odpowiada mu, że „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie”. Na wzgórzu Abraham zbudował ołtarz, ułożył drwa, związał Izaaka i już miał go zabić, gdy Anioł Pański powstrzymał go. Koniec końców w ofierze złożony zostaje uwikłany rogami w zaroślach baranek, a za okazaną gotowość do najwyższych poświęceń Abraham otrzymuje od Boga błogosławieństwo wraz z kolejną obietnicą licznego potomstwa.

Brutalne wyrywanie z kontekstu

Zanim przejdę do omówienia, chciałbym wyjaśnić, czemu w ogóle wziąłem się za tę historię. Otóż na Sekcji past (grupa na Facebooku) natknąłem się na „biblijne opowieści” przeklejane z fanpejdża Fragmenty Biblii wyjęte z kontekstu. Prawdopodobnie w tym momencie robię komuś darmową reklamę… lub wzywam do równie darmowej krucjaty. W każdym razie autor, zgodnie z tytułem, dokonuje przeróbek opowieści biblijnych, wypaczając niejednokrotnie ich sens oraz dodając elementy humorystyczne. „Przez całą drogę uwagę Izaaka przykuwał pewien szczegół. Ostatni raz myślał tak intensywnie, kiedy zastanawiał się, dlaczego 100 sykli piór nie jest lżejsze niż 100 sykli kamieni. Postanowił on spytać ojca:
– Oto ogień i drwa, a gdzież jest ofiara na całopalenie?”.

W myśl autora Abraham został przedstawiony jako ktoś pozbawiony ludzkich odruchów, Izaak jako przygłup, a cała historia została zaaranżowana w związku z zakładem między Bogiem oraz archaniołami Michałem i Gabrielem. „– Widzicie? Mówiłem, że to zrobi – powiedział do aniołów, którzy obserwowali razem z nim całą tę sytuację od samego początku. Zasłaniał przy tym usta dłonią, lekko wypuszczając powietrze nosem, samemu będąc mimo wszystko nieco zaskoczonym obrotem spraw.
– Bez kitu – odpowiedział Gabriel.
– Nigdy więcej się z wami nie zakładam – westchnął Michał. – Człowiek to najbardziej nieludzka istota chodząca po tej planecie”.

Trudno mi winić autora, że stosuje takie, a nie inne zabiegi stylistyczne. Zasadniczo, wchodząc na fanpejdż, dostajemy produkt zgodny z opisem, czyli historię biblijną wyjętą z kontekstu. Nie będę ukrywał, że i mnie niektóre fragmenty bawią. Autor, agnostyk, informuje w opisie, że robi to, chcąc wytknąć bezrefleksyjność tych, którzy ślepo wierzą. Zarzuca również, że katecheci rzadko zadają sobie trud tłumaczenia trudniejszych fragmentów, jednocześnie nie mając problemu z rzuceniem cytatem o homoseksualizmie z Księgi Kapłańskiej. Ten ostatni argument, w mojej opinii, akurat można w wielu przypadkach niestety uznać za trafny.

Autor zaznacza, że nie robi tego z nienawiści do wierzących. Natomiast nie ukrywam, że waham się, czy jest to dobra metoda walki ze wspomnianą wcześniej bezrefleksyjnością. Obawiam się, że tego typu obśmianie, bądź co bądź, świętości, jaką jest Biblia, może spowodować jeszcze większe zamknięcie na argumenty. Zasadne wydaje się pytanie, czy sam prowadzący stronę orientuje się w biblijnych kontekstach. Nie sądzę, a już tym bardziej trudno mi to powiedzieć o niektórych komentujących, którzy dość… bezrefleksyjnie podchodzą do historii tam publikowanych.

Objawienie

Wracając jednakże do faktycznej historii Abrahama i Izaaka. Mamy kilka możliwości. Z jednej strony możemy uznać, że faktycznie Bóg chciał okrutnie zakpić sobie z Abrahama. Że to jedynie historyjka ukazująca heroizm posłuszeństwa patriarchy, ale nie mająca głębszego wpływu na rzeczywistość. Ale może właśnie kontekst historyczny odsłoni przed nami głębszą celowość tej opowieści?

Abram, jako poganin, znał wielu bogów. Stopniowo, niejako spośród tego panteonu, objawia się Bóg Jahwe, który wchodzi w interakcję z człowiekiem. Objawia również po kawałku swoją wolę i swoje prawa. To On nakazuje wyjście z Ur Chaldejskiego i udanie się do Kanaanu. Również On zapowiada patriarsze, że stanie się ojcem wielu narodów.

Zobacz też:   Zbawienne cierpienie

Za czasów Abrahama (i później także) powszechnie stosowaną praktyką było składanie ofiar ze swoich dzieci. Poganie poświęcali swoje potomstwo, żeby na przykład wygrać wojnę (król Moabu, 2 Krl 3, 26-27) czy uzyskać przychylność bóstw w innych sprawach. Jak łatwo zauważyć, w tej historii ostatecznie nie dochodzi do ofiarowania Izaaka. Po całej „procedurze”, przerwanej niebiańską interwencją, Bóg przez Anioła mówi: „Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna”.

Innymi słowy Bóg mówi, że widzi, iż Abraham, jako wywodzący się z ludów pogańskich, byłby w stanie poświęcić Izaaka. Daje jednak przed samym złożeniem ofiary komunikat, że nie takiej oczekuje. Szerzej rozumiejąc – że nie jest to ten rodzaj ofiary, który ma być Mu składany. Pomijając wzniosłą historię o posłuszeństwie Bogu, z dużą dozą historycznie uzasadnionego prawdopodobieństwa może to być przyczyna niemal cywilizacyjnego przełomu w dziejach ludów Bliskiego Wschodu!

Krwiożercze bożki

W Księdze Kapłańskiej czytamy: „Nie będziesz dawał dziecka swojego, aby było przeprowadzone przez ogień dla Molocha, nie będziesz w ten sposób bezcześcił imienia Boga swojego. Ja jestem Pan!” (Kpł 18, 21). Moloch był bożkiem czczonym wśród Kananejczyków i Fenicjan. W Bożych prawach jego kult, którego istotnym elementem było składanie w ofierze dzieci, zostaje wprost potępiony. Popularnym w tamtym regionie bożkiem był również Baal, wywodzący się z mitologii ugaryckiej. Wyznawali go między innymi Seleucydzi czy Amoryci.

Warto wspomnieć tu również o Dolinie Ge-Hinnom, czyli słynnej Gehennie, będącej długi czas synonimem piekła. Była to dolina w pobliżu Jerozolimy, w której znajdował się Tofet, czyli miejsce, gdzie dzieci były „przeprowadzane przez ogień”, co było najprawdopodobniej zgrabnym eufemizmem oznaczającym składanie w ofierze w ogniu. Tofetami zaczęto w archeologii nazywać miejsca, w których znajdowano liczne szczątki dzieci wraz ze szczątkami zwierząt.

Jednym z miejsc, gdzie mieściło się takie cmentarzysko, była Kartagina. Badacze przez lata nie byli zgodni, czy nie było to po prostu miejsce pochówku dzieci zmarłych jako noworodki. a legenda o kultycznych dzieciobójstwach – „czarnym PR-em” ze strony wrogich Rzymian, którzy z Kartagińczykami toczyli wojny. Jednakże badacze w 2014 roku, pod kierownictwem doktor Josephine Quinn, ostatecznie potwierdzili, że dzieci istotnie bywały składane w ofierze. Jej „adresatem” miał być Moloch, którego kult zawędrował tam z Kanaanu.

Zapowiedź Ofiary doskonałej

Jak łatwo zauważyć na kartach Biblii, Izraelici nie mieli w zwyczaju poświęcać swoich dzieci Bogu. To zachowanie, które bardzo odznacza się na tle innych ludów żyjących na tamtych terenach. Oczywiście z ich wiernością Bogu i Jego nakazom bywało różnie. Nieraz odwracali się od Niego i zwracali ku innym bożkom, ku Baalowi, Molochowi. Niemniej jednak nie składali dzieci w ofierze Bogu, co obrazuje, jaki wpływ na nich miała historia Abrahama i Izaaka.

Dla nas, katolików, ta historia ma jeszcze jeden istotny wymiar. Powód, dla którego ten fragment jest czytany podczas Wigilii Paschalnej jako drugie czytanie (a podczas starej liturgii pre’55 jako trzecie proroctwo). Izaak staje się typem Chrystusa, który zostaje złożony w ofierze Bogu jako jagnię upatrzone na całopalenie. W dodatku chłopiec sam wnosił na górę drwa, na których miał zostać zabity, co dość jednoznacznie można odnieść do krzyża wnoszonego na Golgotę. Jeśli zaś spojrzeć na zaplątanego rogami w zaroślach baranka, można doszukać się Jezusa cierniem ukoronowanego. Mało tego, słowa, które padają z krzyża – „»Eloi, Eloi, lama sabachtani?« To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mk 15, 34) – mogły być pewną grą słów, ponieważ sabachtani to po aramejsku „zaplątał się” (w czasie przeszłym). Barankiem, który gładzi grzechy świata, nazwał go przecież również święty Jan Chrzciciel (J 1, 29), co wspominamy podczas każdej mszy świętej.

Bardzo ciekawe są interpretacje rabiniczne tego wydarzenia, które wskazują na świadomy udział chłopca. Izaak miał wręcz prosić, by ojciec go związał, bowiem ofiara, która się wyrywa, nie byłaby miła Bogu: „Rabbi Izaak rzekł: Kiedy Abraham chciał złożyć w ofierze swego syna Izaaka, ten powiedział do niego: »Ojcze, jestem młody i boję się, że moje ciało może zadrżeć z obawy przed nożem, i ulitujesz się nade mną, przez co zabicie mnie może nie być właściwe i nie będzie się liczyć jako prawdziwa ofiara; przeto zwiąż mnie bardzo mocno«. Niezwłocznie związał Izaaka” (Kalimi I., Weź twego syna, którego miłujesz, idź i złóż go w ofierze! „Związanie” Izaaka w literaturze i myśli rabinicznej, 2010).

To stanowczo nie był prank

Wydawać by się mogło, że opowiadanie o Abrahamie i Izaaku to współcześnie jedynie oburzająca historyjka o okrutnym Bogu, bezdusznie posłusznym ojcu i straumatyzowanym synu. A tymczasem nie dość, że można z niej wycisnąć niezliczoną ilość ukrytych znaczeń i nawiązań, to jeszcze z dużą dozą prawdopodobieństwa był to przyczynek do ogromnego postępu cywilizacyjnego. Nieofiarowanie Izaaka spowodowało zaprzestanie zbrodniczej praktyki, mającej rzekomo być miłą Bogu.

Zatem nie był to prank na Abrahamie, a konkretne wydarzenie, które odczytywane w odpowiednim kontekście historycznym i kulturowym nabiera o wiele bardziej przejrzystego znaczenia. Oczywiście nie jest to jedyny taki fragment, bo Biblia, która powstawała w określonym czasie i miejscu w historii, jest ich pełna. Zaś poznanie tych kontekstów jest niewątpliwie bardzo pożyteczne z punktu widzenia świadomości swojej wiary i jej korzeni.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.