adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
#tradilekcje

Noc posunięta w latach

Początek zazwyczaj kojarzy się z nadzieją. Początek roku liturgicznego – czyli pierwsza niedziela adwentu – nie jest wyjątkiem. Rozpoczęte dziś cztery tygodnie to czas wylewania się strumienia boskiej nadziei. Niech dołączy do niego także mały promyczek, jakim są te rozważania tekstów liturgii nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Zaprezentują je dwaj miłośnicy dawnej liturgii, salwatorianie, wypełniający swoje powołanie jako duchowi synowie o. Franciszka Jordana.

29 listopada 2020
I niedziela Adwentu, 1 klasy
stacja u Najświętszej Maryi Panny Większej
Szaty fioletowe
Link do tekstów liturgicznych na dzisiejszy dzień: KLIK

Kiedy przystępujemy do początku roku liturgicznego, św. Paweł w liście do Rzymian mówi o nocy, która się posunęła, a tym samym poskutkowała przybliżeniem się dnia (Rz 13, 11). Dla każdego, kto budzi się wcześnie rano i widzi już za oknem promienie słońca – a lubi spać – taki widok niekoniecznie jawi się jako najwspanialszy. Oznacza bowiem porzucenie smacznego snu i konieczność zajęcia się niekiedy uciążliwymi obowiązkami. Każdy, kogo choć raz „przygniotła kołderka”, wie, o jakim uczuciu mowa.

Zazwyczaj czujemy się z tego powodu trochę winni. Obecne jest przecież w naszej kulturze przysłowie: „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”. Jest to zazwyczaj zwykła pochwała pracowitości, zaczynającej się wcześnie rano. Odważmy się jednak pomyśleć szerzej – człowiek Ewangelii to przecież człowiek dnia. Choć miłośnicy snu i drzemki będą cytować popularny tekst: „Niech cię nawet sen nasz chwali”, to dzisiejsza tradycyjna liturgia, za Psalmem 25, woła konsekwentnie: „Do ciebie, Panie, wznoszę moją duszę!”. Tego może dokonać człowiek, który nie śpi, ale czuwa.

Zobacz też:   Licheń: rozpocznie się 7 edycja warsztatów liturgicznych „Ars Celebrandi”

Nie bez powodu ojcowie duchowni mówią o acedii – demonie południa. Oznacza on nie tyle ospałość po cięższym obiedzie, jak żartobliwie zwykło się mówić, co niebezpieczną, a prawdziwą senność ducha. Odbiera ona chęć do modlitwy, ascezy, zachowywania przykazań. Warto zapytać samego siebie: czy nie są obecne w moim życiu momenty, gdy znienacka po prostu odchodzi mi chęć do bycia z Bogiem, modlitwy? Nie decydujemy w pełni o obecności Nieprzyjaciela w naszym życiu – może warto (dla spokoju) zawołać dalej za psalmistą: „Niech moi wrogowie nie tryumfują nade mną”? Noc, senność duchowa nie są przecież najpotężniejsze.

Wspomnijmy słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii: „Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą” (Łk 21, 33). On jest tym, który przychodzi z siłą. Nie masz siły się modlić? Nie szkodzi. On jest silny, więc pozbiera w całość nawet twoje skrawki modlitwy. Czujesz, że tak jak człowiek, który rano wstaje, nie masz ochoty wychodzić z barłogu – barłogu grzechu, przyzwyczajeń, braku wzrostu duchowego? Złe wieści dla grzechu: Ten, na którego przyjście czekamy, jest „Słońcem nieznającym zachodu” (Exsultet). Noc, grzech i nasza słabość to przy Chrystusie zgrzybiali starcy, których On, samo życie, przychodzi zwyciężyć. Umacnia nas w tym przekonaniu antyfona na komunię – „(…) a nasza ziemia wyda swój owoc” (Ps 85, 13). Zupełnie tak, jakby komunia, którą przyjmujemy, stanowiła początek, zasiew czegoś nowego, czegoś, co z roku na rok daje nam nową nadzieję na tryumf dnia nad nocą.

O autorze

Salwatorianin, kapłan, student teologii; posługuje w sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.