adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Miesięcznik, Wiara

Nie lubię ideologii, nic na to nie poradzę – wersja dla kobiet

Ideologie nie są złe przez poszczególne pomysły, które oferują. Bo to nie chodzi o to, że liberalizm proponuje wolność, a konserwatyzm ostrożność. To nie o partykuły się tu rozchodzi, ale o całokształt. Konkretnie o absurd, do jakiego prowadzi przyjmowanie jednego zbioru idei jako metody przewodniej w życiu.

Zawsze przylepiamy sobie samym jakąś łatkę. Jedni identyfikują się bardziej z ideami wolnościowymi, inni reakcyjnymi, zorientowanymi na wzmacnianie jednolitego porządku społecznego. Nie jest to jeszcze nic strasznego. Problem pojawia się dopiero wówczas, kiedy dochodzi do absolutyzacji jednej idei do tego stopnia, że wszystko, co w świecie do niej nie pasuje, musi być zmienione.

Ile razy to już słyszały nasze żony, siostry, matki, babcie, koleżanki, że powinny być takie a takie. A ta jest za mało kobieca, a ta za mało akcentuje swoją urodę, a ta nie używa makijażu, a ta rąk nie goli, a ta spodnie nosi, a ta ma krótkie włosy, bo długich nie lubi. Znalazłoby się jeszcze kilka innych „obyczajówek”, do których zwolennicy oglądania świata w bieli i czerni (albo w zerach i jedynkach, jak kto woli) radzi byliby przyłożyć swe ręce.

Koniec końców są to po prostu sposoby wciskania ludzi w swoją własną wizję świata, bez patrzenia na to, jacy ci ludzie (jak i świat) tak naprawdę są. Warto byłoby więc przyjrzeć się, jak to wygląda po zebraniu w jedną, dłuższą kompilację.

Zobacz też:   Przestańmy dorabiać do Boga własne chciejstwo

Konserwatyzm to…

…taka ideologia, którą podsumowałbym jednym stwierdzeniem: ostrożność motywowana afirmacją zastanego porządku społecznego, religijnego i politycznego. Generalnie to jest bardzo dobry pomysł, bo proces adaptacji społeczeństw do zmieniających się warunków zwykle trochę trwa. Potrzebne są więc okresy przejściowe, które pozwolą na bardziej płynne, kontrolowane przemiany obyczajowości. A czasami konserwatyzm po prostu służy obronie w ogóle jakiejkolwiek obyczajowości.

Bywa jednak, że takie podejście kończy jako reakcjonizm. Niczym z rogu obfitości wylewa się wtedy zaściankowość, upodabnianie do bezsensownych konwenansów, wrogość wobec inności, zatwardziałość, nieczułość.

Zatwardziałość i nieczułość najwyraźniej widać przy okazji sporu o aborcję. Kobieta jako człowiek schodzi w tym wszystkim gdzieś tam na dalszy plan. Absolutyzacja poczucia sprawiedliwości i porządku zostaje wywindowana do takiego poziomu, że zanika miłosierdzie potrzebne do zrozumienia dramatu ludzkiego.

Nie chodzi o to, by nie piętnować grzechu. Jasne. Piętnować. Nazywać rzeczy po imieniu, aborcja to morderstwo. Ale „opcja konserwatywna” nigdy, pomimo najszczerszych intencji, nie będzie w stanie zmienić podejścia zwolenników pro-choice, jeśli jedyną metodą jej pracy będzie atak i apologetyka.

To tylko fragment tekstu, który ukazał się w 30. numerze Miesięcznika Adeste.

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.