adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Niedzielne rozważania

Nazareński Filantrop, obśliniony egotyk i wielkie otwarcie

Tysiące ludzi nawróciło się zainspirowane czystą dobrocią chrześcijańskiego Boga. Jako rasowy miłośnik życia ciągle wydobywa z kapsuły egoizmu głuchych na zbawcze wezwanie Jego miłości. I wszystkich ustawia w kolejce do nowego życia.

Nazareński Filantrop

„[Pan] daje prawo uciśnionym i daje chleb głodnym. Pan uwalnia jeńców, Pan przywraca wzrok niewidomym, Pan podnosi pochylonych, Pan strzeże przychodniów, chroni sierotę i wdowę” (Ps 146, 7-8b.9a).

Słabość do słabego – oto przypadłość Boga, którą nie trudno dostrzec na kartach Starego i Nowego Testamentu. Objawienie judeochrześcijańskie odkrywa wyraźnie tę przychylność Stwórcy dla wszystkiego, co małe, wzgardzone i ułomne. Niewidzialny uwielbia się uwidaczniać w podnoszeniu, wywyższaniu i ulepszaniu biednego stworzenia. Ten sam styl prezentuje pewien Filantrop z Nazaretu, jednak jego potencjalni wyznawcy wydają się pozostawać w dźwiękoszczelnej kapsule, głusi na subtelne aluzje zdradzające prawdziwą tożsamość Mistrza.

Obśliniony egotyk

 „On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka” (Mk 7, 33).

W liturgii XXIII niedzieli zwykłej uosobieniem tej duchowej niesprawności staje się człowiek głuchoniemy. Obraz uzdrowienia przez dotyk i użycie śliny przywodzi na myśl starożytną wizję stworzenia człowieka. Pan Jezus w ten sposób prezentuje swoje boskie moce stwórcze, inaugurując cud nowego stworzenia.

Zobacz też:   Fides et ratio

Przywrócenie fizycznej sprawność jest znakiem głębszego procesu uzdrowienia wewnętrznego. Zdecydowanie łatwiej uleczyć Bogu głuchotę cielesną niż duchową. Zarówno jedna, jak i druga jest spowodowana hałasem wytwarzanym przez świat i ludzkie „Ja”, które zawsze chce być w centrum, skutecznie zagłuszając wszelkie inne głosy.

Wielkie otwarcie

 „Spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się!” (Mk 7, 34­).

Paradoksalnie pełne otwarcie następuje nie w modnych klubach kananejskich, lecz w zaciszy pustynnego bezludzia. Taka jest właściwość ludzkiego serca, że im bardziej cierpiące i niespokojne, tym bardziej musi zwracać na siebie uwagę trajkotaniem ust i zabijaniem ciszy. Wszystko po to, aby zagłuszyć wezwanie do przyjęcia zbawiennego słowa. Przełamanie wcześniejszego uporu to najpiękniejszy cud, jaki może nam zaoferować Zbawiciel. Wielkie otwarcie, do którego zaprasza, przygotowuje adepta do wzięcia udziału w pięknych zawodach o prawdę, dobro i piękno. W konsekwencji chodzi o to, aby być jak Jezus: słuchać Ojca Niebieskiego, kochać wszystkich ludzi i nauczyć się tak pluć, żeby zamiast ranić, leczyć

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.