adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
#tradilekcje

Emocjonalna kolejka górska

Współczesny świat coraz bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że emocje nie są niepotrzebnym dodatkiem do życia człowieka. Są one integralną częścią naszego człowieczeństwa. Świat naszych emocji, choć z pewnością nie jest jedyną drogą do Boga, to nie może być przez nas lekceważony. Skoro Bóg jest wszechmocny, to nawet tak osobiste rzeczy jak mój smutek, gniew czy radość nie są wyjęte spod jego mocy.

5 września 2021
XV niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego, 2 klasy
Szaty zielone
Link do tekstów liturgicznych na dziś: KLIK

Przypatrując się przedstawionej w dzisiejszej Ewangelii historii o wskrzeszeniu młodzieńca z Naim, można zaobserwować następującą rzecz: zanim nasz Pan wskrzesza zmarłego (co wydaje się przecież problemem podstawowym), najpierw „podnosi z mar” emocje jego matki.

Zanim martwy człowiek usłyszy polecenie, na którego wydanie może się pokusić tylko prawdziwy Pan życia i śmierci: „Młodzieńcze, tobie mówię wstań”, jego żyjąca matka usłysz słowa, które również można odczytać jako polecenie: „Nie płacz”. Z perspektywy współczesnego człowieka zachowanie Jezusa może się wydawać szczytem nietaktu. Uznajemy przecież, że emocje są naturalną formę wyrazu wewnętrznego stanu.

Ważne jest jednak, byśmy pozwolili sobie dostrzec, że słowa Chrystusa wydają się wykraczać poza polecenie (dość szokujące) wydane człowiekowi. Tak jak władny jest powiedzieć zmarłemu „powstań”, burzy na jeziorze „milcz”, tak nie jest poza jego władzą dotknąć ludzkich emocji.

Zobacz też:   Boży udźwig

Choć emocje wydają się kwestią osobistą, to dzisiejsze teksty liturgiczne nie boją się uznać Boga za ich współautora. W antyfonie na ofiarowanie – wychwalającej Boże działanie – słyszymy niejako o bezpośredniej interwencji Boga w stan wewnętrzny człowieka: „W usta moje włożył śpiew nowy, pieśń dla naszego Boga”.

Inne teksty dzisiejszej liturgii ukazują z kolei człowieka, który prosi, by Bóg przemienił jego emocje. W introicie słyszymy: „Rozwesel duszę sługi Swojego, bo ku Tobie, Panie, duszę mą podnoszę”. Możemy pomyśleć, że to spełniona prośba powoduje powstanie takich czy innych emocji, niejako wtórnych względem właściwej treści błagania. Niedobrze jednak byłoby, gdybyśmy zapominali o modlitwie za nasze emocje, wprost w ich intencji.

Ostatecznie jednak nawet strach, który ogarnął świadków wskrzeszenia młodzieńca, stał się dla nich możliwością chwalenia Boga. Niełatwe emocje – choć z pewnością nie czynią prostszej naszej relacji z Bogiem – niekoniecznie oddalają nas od Niego choćby na krok.

We współczesnym świecie coraz z większą otwartością mówi się o potrzebie właściwej higieny psychicznej i emocjonalnej. Sugestie udania się na terapię psychologiczną nie są już tak stygmatyzujące. Ważne jednak, byśmy korzystając z pomocy ludzi, którzy pomogą nam odpowiednio poukładać emocje, nie zapominali o Bogu, który jest Panem także tej części naszego życia.

O autorze

Salwatorianin, kapłan, student teologii; posługuje w sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.