adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
#tradilekcje

Koniec czasu? A może pełnia czasu?

Końcówka roku kalendarzowego (zwłaszcza tak burzliwego jak 2020) jest zazwyczaj czasem podsumowań. Przypominanie minionych wydarzeń społecznych, wyliczanie najlepiej/najgorzej ubranych w tym czasie celebrytów, kompilacje najlepszych tegorocznych filmików na Youtube ukazują miniony czas jako pełen wrażeń i różnorodnych doświadczeń – mieszankę pozytywnych i negatywnych wydarzeń. Powtarza się to co roku.

Do Czasu…

27 grudnia 2020
Niedziela w oktawie Bożego Narodzenia,
2 klasy
Szaty białe
Link do tekstów liturgicznych na dzisiejszy dzień:

https://www.missalemeum.com/pl/2020-12-27

Jedną z teologicznych prawd, którą trudno jest wyjaśnić w sposób przystępny jest to, że Bóg istnieje poza czasem. Można w jej wyjaśnianiu posługiwać się wieloma obrazami; kiedy więc nadchodzi moment by wyjaśnić jak ponadczasowy Bóg „zanurza się” w czasoprzestrzeni, to właśnie obrazy i analogie są tego uprzywilejowaną drogą. Dzisiejszy introit przywołuje obraz nocy, której cisza w połowie jej biegu zostaje zakłócona. W milczeniu nocy, Słowo, które zstępuje, tę ciszę przerywa.

Dziwne to porównanie. To raczej my żyjący tu na ziemi, upływający czas (wraz ze wszystkim co go wypełnia) kojarzymy ze zgiełkiem, rumorem, hałasem i harmidrem. Bezczasowy Bóg powinien być zatem kojarzony z ciszą i spokojem. Tymczasem jest na odwrót – to On jest tym, który zapełnia pustkę pozornie wypełnionego po brzegi świata.

Jego Słowo zstępujące z nieba, pobudza i daje życie. Nasza codzienna krzątanina próbuje zapełnić czas. Tylko Boże Słowo sprawia, że czas osiąga pełnię. Pełnię tego, do czego został przeznaczony – do stworzenia platformy spotkania z Bogiem. Jak wszystkie rzeczy poza Bogiem, na równi z chmurami, biedronką i oceanem, czas też jest Bożym stworzeniem i ma swój cel.

Często można słyszeć u ludzi zapracowanych narzekanie na brak tego właśnie czasu. Wydaje się on być bezcennym surowcem, którego brak uniemożliwia funkcjonowanie jakiejś gałęzi przemysłu. Żyjąc w czasie, człowiek może stać się jego niewolnikiem. Skoro w teologii mówimy o nieuporządkowanym przywiązaniu do rzeczy stworzonych jako moralnie niewłaściwym, to nieuporządkowane przywiązanie do posiadania czasu też się chyba w to „łapie”.

Zobacz też:   O oświeconej niewiedzy

List do Galatów z dzisiejszej liturgii ogłasza, że gdy nadeszła pełnia (pełność) czasu, przyjście Syna Bożego sprawiło, iż przestaliśmy już być niewolnikami. Jesteśmy dziedzicami, niepoddanymi już żywiołom świata, niezniewolonymi ich władaniem. W jakiś przedziwny sposób dziedziczymy „ponadczasowość” Boga. Nie w znaczeniu władania czasem, opierania się skutkom jego działania, lecz w posługiwaniu się nim dla Jego maksymalnej chwały.

Córka Fanuela z pokolenia Asera, prorokini Anna, przy pierwszej lekturze dzisiejszej ewangelii jawi się jako przeciętna „kościółkowa”, pobożna niewiasta. Spędza ona w świątyni mnóstwo czasu na postach i modlitwach, być może z braku innego zajęcia. Na takiej pobieżnej analizie można by poprzestać. Ona jednak robi coś o wiele donioślejszego. Marnuje czas dla Boga.

W rozmowie z dziennikarzem, pewien benedyktyński mnich na zarzut tego, że jego forma życia poświęconemu Bogu stanowi zwyczajne marnowanie czasu, odpowiedział w zadziwiający sposób. Potwierdził ów „zarzut”. Powiedział, że marnowanie czasu dla Boga to jedna z lepszych rzeczy jakie można robić. Modlitwa zaś, poza całą sferą słów, emocji i myśli w niej zawartych, jest właśnie ofiarowaniem Bogu czasu. Nie naszego. Tego, który do Niego zawsze należy.

– – –

Abstrakcyjne te rozważania. Teologia czasu tak od razu po świętach? A niechby. Koniec roku sam narzuca refleksję na temat przemijania czasu. Pozostaje prosić byśmy nie myśleli tylko o tym, że nasz czas na ziemi kiedyś się skończy. Myślmy i działajmy tak, aby czas się wypełnił. Bożą obecnością.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.