adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Wiara

Narodziny Alicji dla Nieba [WYWIAD]

Ponad rok temu, tj. 29 grudnia 2019 r. – w Uroczystość Świętej Rodziny – po prawie dwóch latach choroby Alicja Mazurek narodziła się dla Nieba. Pomimo że Ali już nie ma na ziemi, to pamięć o niej wciąż jest bardzo żywa. Wspominamy ją w wywiadzie z Agnieszką Mazurek – jej mamą, a zarazem przyjaciółką.

DOROTA LUDOROWSKA: Rok 2020 dla wielu był trudny. Dla Was zapewne również, bo oprócz panującej pandemii, był to pierwszy rok, od kiedy Alicja odeszła do Domu Ojca. Jaki był rok „bez” córki?

AGNIESZKA MAZUREK: Dużo gorzej wyobrażałam sobie ten rok, zanim to się stało. Kiedy Alicja była w stanie śpiączki, zastanawiałam się, co by było, gdyby umarła. Pamiętam, że miałam taki jeden moment – bardzo bolesny, trudny i po ludzku nie do opisania. Gdy byłam w Ali pokoju, spojrzałam na jej rzeczy i przeszło mi przez myśl, że gdyby odeszła, to ból wtedy by mnie chyba zabił. Tymczasem Bóg przyszedł z ogromnym pokojem serca, mimo tęsknoty, smutku i łez. Jeśli Alicja jest w Niebie, to nie chcę jej stamtąd zabierać. Zdarza się, że nachodzą mnie wątpliwości, czy aby na pewno tam jest. Wtedy Bóg daje mi odpowiedź przez świadectwa ludzi, którym przykład Alicji pomógł odnaleźć wiarę. To przywraca nadzieję, że Alicja jest już w najlepszych rękach.

DL: Co było najtrudniejsze po śmierci Ali?

AM: Najbardziej brakuje mi długich wieczornych rozmów z córką, momentów, kiedy zwierzała mi się ze swoich trosk, kiedy mogłam jej coś doradzić. Kiedy to paradoksalnie ja uczyłam się od niej.

DL: Często myślicie o córce?

AM: Nie ma dnia, ani nawet chwili, aby o niej nie myśleć. Zresztą, codziennie modlimy się za nią. Jakiś czas temu ksiądz arcybiskup wydał zgodę, aby upublicznić modlitwę dziękczynną za życie Ali.

DL: Właśnie – niedawno zauważyłam na fanpage „Alicja Mazurek” modlitwę zaczynającą się od słów: „Miłosierny Boże, Ty obdarzyłeś darem życia Alicję Mazurek”. Skąd pomysł na taką modlitwę? Kto jest jej autorem?

AM: Kilka miesięcy po odejściu córki siostra Estera podarowała nam zeszyt, w którym opisuje swoje przeżycia związane z Alicją. Na końcu tego rękopisu umieściła modlitwę, w której dziękuje Bogu za życie Ali. Jakiś czas później pojawił się, do tej pory zupełnie nam nieznany, ksiądz Tomasz, który przeredagował słowa modlitwy i poprosił kurię lubelską o imprimatur. Tekst umieszczony jest na rewersie obrazka przedstawiającego Alicję w objęciach Świętej Rodziny, namalowanego przez siostrę Mariettę CSFN z Krakowa.

DL: Ala była w drugiej klasie liceum, kiedy zdarzył się wypadek – czyli nieco ponad rok od matury, czasu, kiedy podejmuje się ważne decyzje na przyszłość. Czy miała takie plany odnośnie swojego życia?

AM: Alicja była w klasie o profilu matematyczno-fizycznym, ponieważ pierwotnie myślała o architekturze. Później zaczęło się to zmieniać na rzecz pomocy drugiemu człowiekowi poprzez założenie fundacji. Nie chciała pracować za biurkiem, jej marzeniem było być blisko ludzi.

DL: Jednak niebawem zdaliście sobie sprawę, że Pan Bóg miał lepszy plan wobec niej.

AM: Tak. Na początku trudno to było zrozumieć, ale tak jak mówisz, Bóg miał lepszy plan. Kiedy zdarzył się wypadek, zapewniałam wszystkich, że będzie dobrze. Pan Jezus powiedział: ,,Proście, a otrzymacie”. To są przecież Jego słowa i kurczowo się ich trzymałam. Wiem, że kilka osób ofiarowało swoje życie za Alicję. Być może nie zgodziłabym się na coś takiego, gdybym wiedziała o tym wcześniej, ale jednocześnie takie gesty niesamowicie mnie wzruszały i zawstydzały. Po śmierci Ali bardzo się bałam, że ta cała rzesza ludzi modlących się o jej uzdrowienie straci wiarę. Stało się jednak zupełnie inaczej. Oni chwycili się Boga jeszcze bardziej niż przedtem, i to jest piękne. To jest coś, czego chciała Ala – przyprowadzać innych do Boga. Mimo tego, że byliśmy niesamowicie z córką zżyci, nie było ani nie ma w nas rozpaczy. Myślę, że to jest moc modlitwy ludzi-aniołów, którzy nas otaczają. Jestem przekonana, że to wielka łaska, którą otrzymaliśmy.

DL: Z pewnością to dzięki Alicji powstał bardzo piękny projekt w waszej rodzinnej miejscowości, a mianowicie: Ośrodek Neurorehabilitacji. Jakie widzicie owoce tego centrum?

AM: Jeden z naszych pacjentów powiedział, że Fundacja „Wstawaj Alicja” i Ośrodek Neurorehabilitacji to wypełnienie duchowego testamentu Ali. Ona przecież myślała, by w przyszłości pomagać potrzebującym. Wybudowaliśmy ośrodek przede wszystkim po to, by rehabilitować w nim córkę. W klinikach, w których bywaliśmy wcześniej, ceny są zbyt wysokie, byśmy mogli pozwolić sobie na długoterminowe leczenie. Dlatego powstał pomysł ośrodka, poprzez który chcieliśmy odwdzięczyć się – chociaż troszeczkę – za to, co zrobili dla nas ludzie. Tej pomocy i bezinteresownej miłości dostaliśmy ogrom w każdej możliwej postaci: czasu, pieniędzy czy modlitwy. Jedyne, co możemy zrobić, to to, że nigdy nie weźmiemy żadnych korzyści dla siebie – to jest takie nasze przyrzeczenie. Chcemy tylko utrzymać ośrodek, a samo utrzymanie jest już bardzo drogie. Mam nadzieję, że z wolą Bożą to jakoś się uda. Moim pragnieniem jest, żeby w tym ośrodku było jak w Sercu Jezusa, i o to prosimy pracowników. Póki co mamy świetny zespół. Jest naprawdę serdecznie. Wielu pacjentów mówi, że czują się u nas jak u siebie w domu. Na tym nam najbardziej zależy. Kiedy jeździliśmy z Alicją po różnych ośrodkach, spotkaliśmy się z wielką empatią ze strony personelu. To było piękne i naprawdę bardzo znaczące, zwłaszcza przy bólu, jaki nosiliśmy w środku. Były też, niestety, przykre sytuacje, których nie chcemy powielać. Dlatego zależy nam, aby było to miejsce przyjazne dla wszystkich.

Zobacz też:   Wszyscy jesteśmy powołani do oddzielenia się

DL: Mama Carlo Acutisa, który niedawno został ogłoszony błogosławionym, w wywiadzie dla tygodnika katolickiego „Niedziela” (nr 41/11 X 2020) powiedziała, że „dla wierzącego związek z osobą zmarłą się nie kończy, zmienia się jedynie sposób komunikowania”. W jaki sposób można się odnieść do tych słów w stosunku do córki?

AM: Powiem tak szczerze, że wiele osób przychodziło do mnie i mówiło, że rozmawia z Alą i prosi ją o wstawiennictwo. Bardzo mnie to wzrusza. Jednak sama długo nie potrafiłam modlić się w taki sposób. Przełom nastąpił, kiedy pewna osoba, po której zupełnie bym się tego nie spodziewała, powiedziała, że prosi Alicję o wstawiennictwo. Był to dla mnie kolejny znak, dający nadzieję, że Alicja jest w raju. Od tej pory już codziennie proszę córeczkę o pomoc. To trochę tak, jak prosimy żyjące osoby o modlitwę – podobnie możemy prosić o to naszych bliskich, którzy przeszli już do Wieczności. I choć nie mogę fizycznie dotknąć Ali, to dwa razy spotkałam ją we śnie. Wiedziałam, że to ona, jednak nie mogłam jej do końca zobaczyć, a mam marzenie, by tak się stało. Napisałam o tym modlitwę (Modlitwa Mamy), na podstawie której powstała piosenka (kompozytorem i wykonawcą jest liderka Wspólnoty Guadalupe Agnieszka Beszłej).

DL: Czy są jakieś świadectwa dotyczące cudów, które wydarzyły się za wstawiennictwem Alicji?

AM: Bardziej określiłabym to jako łaski dane od Boga. Ostatnio pojawił się pewien młody chłopak, który mówił, że poznał Alicję w wakacje. Wzruszające było to, że opowiadał to tak, jakby po ludzku, fizycznie się spotkali. Zastanawialiśmy się: w które wakacje, gdzie i jak? Okazało się, że poznał historię Ali, kiedy ona już od kilku miesięcy była w Niebie. Opowiadał o tym jak życie Alicji wpłynęło na jego wiarę. Praktycznie w jednym momencie rzucił alkohol, papierosy, narkotyki, nieczystość, psychotropy. Zaczął chodzić codziennie na mszę świętą, modlić się na różańcu, chodzić na Ali grób, a dziś jest nawet we wspólnocie, w której formowała się Ala. To przepiękne, jak Bóg potrafi przez tak trudne sytuacje odmienić czyjeś życie. Kasia, która prowadzi facebookową grupę modlitewną i fanpage, założyła również skrzynkę mailową, gdzie te świadectwa są przechowywane. Dla mnie to są małe cuda.

DL: Jakim cytatem można by było określić córkę?

AM: Od razu przychodzi mi na myśl cytat z Pisma Świętego, z Księgi Tobiasza: „Ufaj, córko, Pan nieba obdarzy cię radością w miejsce twego smutku” (Tb 7, 17). Ten cytat Alicja miała wszędzie pozapisywany i popodkreślany w Piśmie Świętym. Alicja kojarzy mi się z uśmiechem i radością, ale też z ogromną wrażliwością. Wiele osób powiedziało, że wszędzie wnosiła takie światełko radości.

DL: Za co jesteście jej wdzięczni?

AM: W zasadzie to Alicja pokazała mi – trochę próbuję to naśladować – czym są skromność, pokora i czystość. W pewnym sensie uczyła mnie też wiary, mimo że najpierw to ja córce ją wpajałam – tylko smutne było to, że moja nauka była bardziej teoretyczna, a praktyka mocno od niej odbiegała. Natomiast od Alicji się uczyłam – co było dla mnie przepiękne, że gdy zwracałam jej uwagę, bo robi coś źle, to ona się nie buntowała, tylko pokornie słuchała i prosiła, abym pokazywała, co powinna zmienić, bo tego nie widzi lub po prostu nie zdaje sobie z tego sprawy. Chciała naprawiać swoje błędy i stawać się coraz lepszą. Zawsze mówiła, że chce, aby Pan Jezus był na pierwszym miejscu, potem – drugi człowiek, a na końcu – ona. Miała jednak świadomość, że często jej to nie wychodzi. Dla Alicji bardzo ważna była czystość. Wiele o tym mówiła i bardzo się modliła, aby nigdy nie popełniła grzechu nieczystości. Kiedy człowiek jest w słabości, to może upaść, nawet wtedy, gdy tego nie chce. Jestem Bogu wdzięczna za jej życie. Może krótkie, ale za to piękne.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.