„Jeśli w aspekcie biologicznym starość jest okresem regresu, to z punktu widzenia duchowego jest czasem rozwoju”. To zdanie jest jednym z kluczowych stwierdzeń dokumentu pt. Godność i posłannictwo ludzi starszych w Kościele i świecie opublikowanego przez Papieską Radę ds. Świeckich w 1998 roku. Dokument ten miał wprowadzić katolików w rok 1999, obchodzony z inicjatywy ONZ na całym świecie jako poświęcony ludziom starszych – jednak jego przesłanie pozostaje wciąż aktualne i zachęca do refleksji nad rolą osób w podeszłym wieku w Kościele.
Kościół bardzo wiele mówi o młodych. My, młodzi, jesteśmy nazywani solą ziemi i wiąże się z nami wielkie nadzieje na przyszłość Kościoła. Mamy miesięcznik „Adeste”, Światowe Dni Młodzieży, wiele duszpasterstw przeznaczonych specjalnie dla nas, publikacje i dzieła kultury religijnej przystosowane do naszych potrzeb oraz zainteresowań… Możliwości rozwoju duchowego naprawdę nam nie brakuje. Pytanie jednak, czy zastanawiamy się nad tym, że nasza duchowość i rola w Kościele nie zawsze będzie taka sama. I czy umiemy – zamiast lekceważyć przysłowiowe „babcie różańcowe” – zrozumieć je, a przez to uszanować to, co dają Kościołowi ludzie starsi?
Wiosna życia duchowego
Tradycyjna wizja społeczeństwa przedstawia je w analogii do ludzkiego organizmu, w którym każdy z członków ma swoją funkcję, do której jest odpowiednio przystosowany. Obszernie i mądrzej pisał o tym na naszych łamach kolega Antonio Akmadza w tekście o powszechnej służbie wojskowej, do którego lektury skądinąd bardzo zachęcam (por. Konserwatyzm a powszechna służba wojskowa, „Adeste” 2019, nr 16). W tym miejscu wspomnę jedynie, że twierdzenie to można zastosować zarówno do roli poszczególnych osób w społeczeństwie, jak i w Kościele, który jest przecież wspólnotą, a więc pewną szczególną społecznością. Każdy z nas ma więc własne miejsce na świecie i w Kościele, a jako katolicy wierzymy, że wszyscy bez wyjątku otrzymaliśmy powołanie. Ale to tylko jedna strona medalu – druga jest taka, że role i miejsca przydzielane poszczególnym grupom wiekowym różnią się od siebie. Że zarówno dzieci, młodzież, osoby dorosłe, jak i osoby starsze mogą nie tylko znaleźć w Kościele swoje miejsce, ale mają wobec niego konkretne powinności. I nawet jeśli jako młodzież czujemy się czasami nieco uprzywilejowani – bo przecież, w porównaniu do innych grup wiekowych, mówi się o nas tak wiele – warto widzieć w Kościele pewną równowagę niezbędną do prawidłowego wzrostu w wierze kolejnych pokoleń.
„Ludzie starsi mają bardzo ważną misję do spełnienia w Kościele. Ich rola jest w nim niezastąpiona. Mają wiele do zaofiarowania” – czytamy we wspomnianym już dokumencie Papieskiej Rady ds. Świeckich. Na czym ta rola polega? Otóż „Kościół prosi starszych i oczekuje od nich, aby kontynuowali swą pracę apostolską i misyjną, która w ich wieku jest nie tylko możliwa i potrzebna, ale właśnie dzięki temu wiekowi otrzymuje specyficzny i oryginalny wymiar”. Wspomniany oryginalny wymiar wynika z kilku czynników. Po pierwsze i najbardziej oczywiste – z wiekiem przybywa doświadczenia i mądrości. Człowiek starszy, który wiele przeżył, zobaczył, przeczytał i doświadczył, zwyczajnie wie więcej o świecie i życiu. Po drugie – starość to w większości przypadków czas spokojniejszy i mniej zabiegany niż wcześniejsze etapy życia. Mniejsza liczba obowiązków pozwala znaleźć więcej czasu na rozmyślanie i rozwijanie życia wewnętrznego, a odejście od stresu związanego z pracą czy zabezpieczeniem własnej przyszłości sprzyja zwróceniu się ku sprawom duchowym. Po trzecie – wraz z wiekiem musi się zmieniać punkt widzenia, jego optyka. Oczywiście nie mam takiego doświadczenia, jednak mogę założyć, że człowiek starszy przygląda się własnemu życiu w inny sposób niż ja – osiemnastolatek (z dodatkowymi ośmioma latami stażu). Jednym z czynników wpływających na tę zmianę musi być doświadczenie starzenia się w sensie najbardziej fizycznym – słabnięcia, coraz częstszych wizyt u lekarza, a nieraz niestety chorób i cierpienia. Nie bez znaczenia jest jednak zwyczajny upływ czasu skłaniający do refleksji bardziej nad przebiegiem życia i tym, czy dobrze wypełniło się powołanie, niż nad przyszłością. Wielokrotnie przywoływany dokument przestrzega jednak: „Starość nie jest czasem bezpłodności duchowej ani pustki egzystencjalnej, ale spełnieniem całego życia. Powierzone powołanie należy doprowadzić do końca”.
Szczególny wymiar starości oznacza również wyjątkowe zadania, jakie Kościół stawia przed osobami w podeszłym wieku. Pismo Święte wskazuje wiele przykładów osób starszych, którym Bóg przygotował niezwykle ważne role w swoim zbawczym planie. Należą do nich z pewnością Abraham i Sara, którzy dopiero w starości dali początek Bożemu ludowi. Podobne zadanie otrzymali Zachariasz i Elżbieta – rodzice św. Jana Chrzciciela. Nikodem, najprawdopodobniej starzec lub człowiek w średnim wieku, a więc już niemłody, dostąpił z kolei zaszczytu pogrzebania ciała Jezusa po Jego śmierci na krzyżu. Pięknym przykładem mądrego przeżywania starości są także Symeon i prorokini Anna, których Najświętsza Rodzina spotkała w świątyni podczas ofiarowania Jezusa Bogu. Wspomniany dokument kwituje powyższe przykłady słowami: „W służbie Ewangelii wiek nie ma znaczenia. Bóg posługuje się tymi, którzy mogliby już odpocząć”.
Wnosić do duchowego skarbca
Dokument Papieskiej Rady ds. Świeckich wskazuje konkretne zadania, poprzez które osoby w podeszłym wieku mogą służyć Kościołowi. Znajdziemy w nim następujące słowa: „Starsi, podobnie jak wszyscy inni członkowie Kościoła, powołani są, by uczestniczyć w misji kapłańskiej, nauczycielskiej i królewskiej Chrystusa. Spełniają tę misję przez przekazywanie innym spuścizny duchowej, głoszenie Ewangelii słowem i czynem, świadectwo wierności Bogu, uczestnictwo w praktykach religijnych, udział w liturgii”. W tekście znajdziemy także propozycje aktywności, którymi mogą wykazać się starsi w służbie wspólnocie Kościoła. Należą do nich m.in. pomoc w utrzymaniu miejsc kultu, praca w komisji duszpasterskiej i finansowej parafii, a także zaangażowanie w różne sektory duszpasterstwa – szczególnie grupy i wspólnoty religijne. Warto przy tym wspomnieć, że starsi mogą zostać również włączeni do grona stałych diakonów, lektorów i akolitów.
Miejscem ich działań może stać się również wolontariat polegający na redagowaniu oraz kolportażu pism katolickich, a także udziale w powstawaniu audycji radiowych i telewizyjnych. Polem ich działalności charytatywnej mogą być także szpitale i hospicja, gdzie potrzeba osób niosących otuchę cierpiącym. Dzięki swojej postawie oraz zaangażowaniu mają także szansę, by stać się apostołami wobec rówieśników, a także własnych dzieci i wnuków. Cenne będzie również okazywanie przez nich solidarności z niewierzącymi.
Nie należy zapominać, że poprzez swoje modlitwy i ofiarowanie cierpienia starsi zapełniają duchowy skarbiec, z którego korzysta nie tylko Kościół, ale także ludzkość, a szczególnie nieznający Chrystusa, na których skupiają się projekty misyjne, niejednokrotnie wspierane poprzez zaangażowanie starszych.
Szczególnie warto zwrócić uwagę na moc modlitwy i cierpień ofiarowanych Bogu. Cały Kościół – zarówno każdy z nas żyjących na ziemi, jak i dusze cierpiące w czyśćcu – potrzebuje modlitwy. Nie zawsze mamy jednak czas, aby pamiętać o wszystkich ważnych intencjach. W codziennym zabieganiu, wśród licznych obowiązków, wielu z nas, młodych, ma także problem z regularną modlitwą. W niej skupiamy się często na sobie – co jest w pewien sposób naturalne, ponieważ jesteśmy na tym etapie życia, w którym rozeznajemy powołanie, intensywnie nasłuchując głosu Boga. Często ciężko nam więc znaleźć czas na modlitwę za Kościół powszechny, za dusze czyśćcowe, za chorych i samotnych… I właśnie tu znajduje się pole do działania ludzi starszych, których modlitwy wzbogacają – jak to określił dokument Papieskiej Rady ds. Świeckich – „duchowy skarbiec, z którego może korzystać Kościół”.
Wiąże się to także ze statystyką – według niej ludzie starsi są bowiem grupą najbardziej religijną. Różnica ta nie jest co prawda tak wielka, jak chcieliby tego wrogowie Kościoła, ale jednak wyraźna. Według raportu Głównego Urzędu Statystycznego zatytułowanego Życie religijne w Polsce. Wyniki Badania spójności społecznej 2018 za „wierzących” lub „głęboko wierzących” uważa się 90,6% osób w wieku powyżej 75 lat (dla porównania jest to 75% w wieku 16–24 lat i 73,5% w wieku 25–34 lat).
Warto spojrzeć również na dane dotyczące uczestnictwa w nabożeństwach, z których wynika, że co najmniej raz w tygodniu robi to 64,2% osób w wieku powyżej 75 lat. Dla porównania, w przedziale wiekowym 16–24 lat wskaźnik ten wynosi 44,4%, a w grupie osób w wieku 25–34 lat jest najniższy, równy 36,1%. Do tej statystyki warto dodać, że wśród osób powyżej 75 roku życia jest stosunkowo najwięcej ludzi obłożnie chorych oraz posiadających problemy z poruszaniem się, co utrudnia – a w wielu przypadkach uniemożliwia – uczestnictwo w nabożeństwach. Wynik byłby zatem niewątpliwie dużo wyższy, gdyby dopisać do niego osoby, które chciałyby uczestniczyć w nabożeństwach, ale nie mogą tego robić z powodów zdrowotnych. Niezależnie jednak od tego modlitwa ludzi starszych jest bardzo ważna i wszyscy powinniśmy się włączać w prośbę o modlitwę, jaką kieruje wobec nich Kościół.
Święty Jan Paweł II w napisanym w 1999 roku liście do osób w podeszłym wieku stwierdził: „Mimo ograniczeń mego wieku bardzo wysoko cenię sobie życie i umiem się nim cieszyć. Dziękuję za to Bogu! Pięknie jest służyć aż do końca sprawie Królestwa Bożego”. My młodzi bardzo nie chcemy zmarnować swojej młodości – pragniemy wycisnąć jak najwięcej z czasu entuzjazmu, świeżości, siły i zdrowia. Pamiętajmy jednak, że kiedyś czeka nas starość. I tego etapu życia też nie wolno nam zmarnować. A tymczasem módlmy się o wytrwałość i siłę dla starszych, oczekując od nich nie tylko jej odwzajemnienia, ale także mądrej rady, przykładu oraz doświadczenia. Pamiętajmy również, że nasze zaangażowanie i siła do walki ze złem płyną często właśnie z różańców tych niepozornych dziadków i babć, których spotykamy w kościołach.