adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Kultura

#Nabożne: Czy natura śpiewa?

Licealiści narzekają na kwieciste, nomen omen, opisy przyrody w Panu Tadeuszu – jednak czy bez nich mickiewiczowska epopeja byłaby taka sama? Wspominam o tym, ponieważ i w pieśniach nabożnych, które są tematem naszych rozważań, natura odgrywa niebagatelną rolę.

Współcześnie otaczający nas wielobarwny świat jest tematem szerokiej dyskusji, m.in. w kontekście zagrożeń klimatycznych, ekologii itp. Papież Franciszek pisze w swojej encyklice Laudato Si, cytując św. Franciszka z Asyżu: „nasz wspólny dom jest jak siostra, z którą dzielimy istnienie, i jak piękna matka, biorąca nas w ramiona: »Pochwalony bądź, mój Panie, przez siostrę naszą, matkę ziemię, która nas żywi i chowa, wydaje różne owoce z barwnymi kwiatami i trawami«”.

Jak widać, otaczający nas świat to temat nie tylko współczesny, lecz także obecny w średniowiecznej literaturze. Nic dziwnego, że pojawia się także w twórczości późniejszej – pieśniach ludowych. Co ciekawe, nie stanowi jedynie ciekawego tła do przedstawionej w nich narracji, ale może pełnić różnorakie funkcje.

„Kiedy ranne wstają zorze
Tobie ziemia, Tobie morze
Tobie śpiewa żywioł wszelki
Bądź pochwalon, Boże wielki!

A człowiek, który bez miary
Obsypany Twymi dary
Coś go stworzył i ocalił
A czemuż by Cię nie chwalił?”

Słynną Pieśń poranną Franciszka Karpińskiego otwiera piękna metafora. Świat stworzony przez Boga po nocy budzi się do życia i jest nastawiony na ciągłe wychwalanie swojego Stworzyciela. Człowiek, który zamieszkuje ziemię i czyni ją sobie poddaną, dostępując nie tylko stworzenia, lecz także wyjątkowej łaski odkupienia, jest w tej pieśni usilnie zachęcany do życia na chwałę Bożą – inne postępowanie wobec tak wielkiego daru podmiot liryczny uznaje za wręcz nienaturalne – „a czemuż by Cię nie chwalił?”.

Płacz stworzenia

Koncepcja, wedle której natura towarzyszy człowiekowi w przeżywaniu emocji, nie jest nam współcześnie obca. Z pewnością widzieliśmy wielokrotnie filmy, w których uczuciom przeżywanym przez bohaterów towarzyszą odpowiednie ujęcia przedstawiające przyrodę. Tak więc w filmach grozy nie raz pojawi się burza z piorunami, a bohaterkom przeżywającym rozstanie z ukochanym towarzyszyć będzie ulewny deszcz.

Również opisany w pieśniach nabożnych „śpiew” otaczającego nas świata może przyjmować różnorakie formy i barwy. Widać to jak na dłoni w realiach Wielkiego Piątku – scenerii jakże kontrastowej w stosunku do tej opisanej przed chwilą. Przepełnia ją żałoba, smutek i pustka.

„Płaczcie i ryby i wielorybowie,
Płaczcie syreny, płaczcie delfinowie,
Płaczcie pod wodą niepojęte dziwy,
Umarł Pan a wasz Stworzyciel prawdziwy.

Płaczcie potoki, płaczcie niezmierzone
Rzeki i źródła płaczcie niezbrodzone,
Płaczcie, umarł Pan który wasze wody
Stoczył i brodom naznaczył przechody.

[…]

Płaczcie ptaszęta, płaczcie bydło polne,
Płaczcie i leśne zwierzęta swawolne,
Płaczcie robactwa, płaczcie i gadziny,
Stwórca wasz umarł, Syn Boga jedyny” (Śpiewnik pelpliński, pieśń 262).

Środkowa część pieśni Płaczcie, anieli, tradycyjnie przeznaczonej do wykonywania przy grobie Pańskim, pełna jest różnorakich metafor. Przytoczone trzy strofy to tylko przykład – w pieśni usłyszymy bowiem także o płaczących ziemnych fundamentach, jaskiniach, pagórkach, kamieniach, pustyniach i lasach. Całe stworzenie opłakuje swojego Stworzyciela. Co ciekawe, w tym wypadku warto zauważyć też, jak umiejętnie zawarto w tekście zależność opisywaną pojęciem communicatio idiomatum (współorzekanie przymiotów), wedle którego, na podstawie istnienia w Chrystusie boskiej i ludzkiej natury, możemy przypisać Mu przymioty pozostałych osób Trójcy. Tak też pieśni nabożne są ważnym nośnikiem wysokich, poważnych prawd teologicznych.

Zobacz też:   „Ktoś, kto zna cię zbyt dobrze...”

Odrodzenie

Jak dobrze wiemy, chrześcijaństwo nie jest religią porażki, lecz zwycięstwa. Smutek Wielkiego Piątku szybko przeradza się w nadzieję i radość wielkanocnego poranka. Pieśni nabożne nie mogły pozostawić zatem natury „płaczącej”.

„Oto, gdy się Pan odradza,
wszystek się świat z nim odmładza,
wszystko z Panem swym stworzenie
ma swych darów przywrócenie”(Śpiewnik pelpliński, pieśń 289).

Przytoczony fragment to tłumaczenie ludowe jednej ze strof łacińskiego śpiewu procesyjnego Salve festa dies. Myślę, że wspaniały musiał być to widok, gdy uczestnicy procesji w niedziele okresu wielkanocnego, słysząc te słowa, mogli oglądać wiosenną zieleń otaczającą parafialny kościół. Odradzająca się przyroda wzmacnia w naszych oczach uczucie radości ze zmartwychwstania Chrystusa, która nie tylko dodaje siły do codziennego „zmartwychwstawania”, lecz także umacnia nadzieję zmartwychwstania na końcu czasów.

Omnia vanitas…

Mimo całej radości z odradzającej się przyrody nieuchronnie dostrzegamy jej przemijanie. Przypomina nam ono o kruchości ziemskiego życia i z roku na rok woła coraz głośniej: memento mori! Chcąc przedstawić tę rzeczywistość, malarze uciekali się do obrazu więdnących kwiatów, a ludowi śpiewacy często lubowali się w formach bardziej poetyckich:

Jak kiedy pająk swe siatki grodzi,
folguje najprzód, aż gdy uchodzi
niewinną muszkę napadłszy skrycie,
bierze jej wolność, oraz i życie” (Śpiewnik pelpliński, pieśń 1030).

Tam, gdzie kwiaty nie więdną

Pamięć o odrodzeniu – nie tylko przyrody – powoduje, że człowiek nie zatrzymuje się na przemijaniu. Wierzy, że jego życie nie jest skończone, ale wieczne, że istnieje rzeczywistość, w której trwa ciągłe życie i radość. Nikt stamtąd nie wrócił, by opisać ludziom tamtejszą przyrodę, nie stanowiło to jednak problemu dla modlących się wiernych, którzy taki świat potrafili sobie odpowiednio wyobrazić:

„Tam kwitną róże z liliją,
tam niezwiędłe wianki wiją,
z Barankiem się cieszyć mają,
co bez grzechu umierają” (Śpiewnik pelpliński, pieśń 1021).

Ktoś mógłby powiedzieć, że takie wyobrażenie to spłycenie obrazu nieba przez ciemne chłopstwo – przecież nieba nie da się zamknąć w jakimś przedstawieniu. Oczywiście – czy jednak jako ludzie nie potrzebujemy form? Treści abstrakcyjne nie są dla nas zbyt łatwo pojmowalne, nawet gdy ktoś ma odmienne przeświadczenie. Forma niesie ze sobą treść. Tym razem – wiarę w to, że zjednoczeni z Chrystusem będziemy mogli na wieki oddawać Mu cześć w krainie wiecznej szczęśliwości.

Temat natury w pieśniach nabożnych jest oczywiście dużo głębszy niż kilka przykładów, które przedstawiłem wyżej. Niech to będzie zachętą do wyjątkowej formy modlitwy, jaką jest śpiew nabożny (wszak ma on sens dopiero wtedy, gdy się go rzeczywiście wykonuje, a nie tylko analizuje treści spisane na papierze), a tym samym do odkrywania piękna i wszechmocy Boga w stworzeniu.

„Wszechmocny Panie, wiekuisty Boże!
Kto się Twym sprawom wydziwować może?
Kto rozumowi, którym niezmierzony
Ten świat stworzony? Amen”(Śpiewnik pelpliński, pieśń 854).

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.